Kobieta

Kobiety piją po cichu.

Autor: Grudzień 6, 2019 15 komentarzy

 

Doskonale wiemy, co  to znaczy samotność. I  my kobiety i nasi marynarze. To uczucie, z którym na różnych  etapach  życia „walczymy” w różny sposób. W dzisiejszych czasach uczucie samotności jest coraz bardziej  powszechne wśród ludzi. Jest  ona odczuwalna przez osoby, które mają w swoim  otoczeniu  partnerów czy innych ludzi  dookoła. Zjawisko  samotności  staje szkodliwe. 

W związkach na odległość, życia z tą samotnością  nauczyliśmy się, albo nauczymy trochę z przymusu  – bo mamy takie życie. My kobiety mamy przecież rożne okresy w życiu. Bywa, że jak  jesteśmy same mamy mnóstwo energii, dobrego samopoczucia, a złe emocje są sporadyczne. A bywa, że ta samotność nas dobija – mimio, że mamy ludzi wokół. Możesz czuć się świetnie samemu albo nienawidzić każdej  minuty spędzonej wśród przyjaciół. Partner czy mąż, który  jest na drugim końcu świata nie ułatwia zadania, bo ta samotność jest taka jakby wpisana nam do życiorysu. Skoro jesteśmy same to samotność też nas dopadnie. Wymaga to  jednak  jakiegoś  doświadczenia, aby rozróżniać te dwa stany. Nawet aby akceptować i  umieć kontrolować. A nie sprawiać, aby to one kontrowały nas. Samotność, która staje się chroniczna jest  szkodliwa – udowodniono, że wpływa na organizm  tak samo  szkodliwe jak  wypalenie paczki fajek. To  jest  naturalne zjawisko z którym trzeba jednak  walczyć.

Nie chciałabym spychać wszystkiego co napiszę o  alkoholu na samotność, nie jestem  badaczem. Jednak  bywa, że to właśnie ona jest początkiem nadużywania alkoholu przez kobiety. Kobiety, które piją po cichu, elegancko, w swoich domach. Kobiety, które nie widzą sygnałów, kobiety które szukają chwili wytchnienia, ciszy. Kobiety, które cierpią w środku, kobiety które są silne ale szukają czegoś by tą siłę na chwile zdjąć z siebie. Kobiety, które są matkami wyczerpanymi płaczem dzieci, kobiety które na wysokich stanowiskach rywalizują codziennie o pozycję w pracy, kobiety które tęsknią, które szukają celu. Kobiety, które nie znoszą samotności. Matki na macierzyńskim, które tęsknią za ludźmi. Kobiety, które nie dogadują się z mężami i takie, które zapominają o sobie……..

Gdy dojrzewasz imprezujesz ze znajomymi, wyjścia są w weekendy i  jest zabawa. Gdy  jesteś już starsza, w związku masz partnera – to  czasem  wypijecie sobie wspólnie drinka, wino, wyjdziecie do znajomych. Ale przychodzi w końcu  moment w życiu kobiety,  która mieszka sama, że wypije też sama. I  samo to jak to brzmi zaczyna budzić podejrzenia. Ale bez podstawianie. Wszystko  jest  dla ludzi, i  z z czasem  okazuje się, że jesteś na innym  etapie, że wypicie sobie 2 lampek  wina (sporadycznie) wieczorem „zastępuje” ci te imprezy z kiedyś. Albo inaczej, rozumiesz  nie jest to żadna zbrodnia tak  jak  ci się wcześniej  wydawało…. I  jeśli  faktycznie trzymamy się dobrego kursu możemy sobie te wieczory przy winku organizować. Ale….

Ale pojawia się nam miedzy innymi samotność. I,  gdy zaczynasz sięgać po tego  drinka, żeby  nie czuć się samotnie,  albo żeby  poczuć się dobrze ze sobą w tej samotności, aby uciec od złego dnia, od kłopotów przemęczenia  –  to z czasem te drinki czy wina mogą się mnożyć. Jak  szukać sygnału, kiedy  jest ten moment w którym trzeba się zastanowić ?


–  Kiedy? Tutaj trudno o jednoznaczną odpowiedź, bowiem u każdej osoby zmagającej się z uzależnieniem wygląda to inaczej. Próby wykluczenia ludzi i sposobów, które istnieją dookoła na rzecz alkoholu zawsze grożą rozwojem uzależnienia. Dlatego warto zdawać sobie sprawę z istniejącego ryzyka. Należy mieć plan na siebie i na życie w pojedynkę przez dłuższy czas, tak by wypełnić rozsądnie każdy kolejny tydzień. Na brak obowiązków żony marynarzy nie mogą narzekać pod ich nieobecność, ale chodzi o coś innego. Należy równoważyć swój stan emocjonalny tym, co mamy w zasięgu swoich możliwości. Warto pamiętać o tym, kto może być dla nas źródłem wsparcia. Warto mieć swoje zainteresowania i pasje. Warto rozmawiać o swoich uczuciach. Warto wiedzieć do kogo możemy udać się po fachową psychologiczną czy terapeutyczną pomoc na wypadek, gdyby przerastało nas życie pod nieobecność drugiej połowy./Leszek Pieńczak, terapeuta uzależnień/


Kobiety piją po cichu, piją w swoich domach. Oburzanie się tutaj  jest niewskazane, bo  to  temat o którym  się nie mówi ale każdy wie, że jest i tak samo w naszym środowisku. Są marynarzowe, które na co dzień zmagają się uzależnieniem od alkoholu. Dlatego tak ważne jest  zwrócenie uwagi na fakt, że samotność, poczucie samotności, które nam  jednak  towarzyszy często może mieć negatywne skutki. Bo granica jest cienka. Najpierw jest, że siadamy i pijemy  sobie przy  miłej  lekturze w sobotę, a z czasem nie wiedzieć kiedy jest to i środa i piątek i poniedziałek. Albo pobudka w środku tygodnia z kacem -kolejnym.

Przecież powód się zawsze znajdzie. Jest  miliard ciężkich i  wkurwiających  dni. Nie ma co się oszukiwać – nie da się mieć codziennie uśmiechu i  pozytywnego  nastawiania. Ale warto  być gotową na potencjalne zagrożenia. Wyliczanie sobie wzajemnie alkoholu też do niczego  nie prowadzi. Raczej  chodzi o zwrócenie uwagi na powody. Bo alkohol,  to nie jest  lekarstwo na smutki  –  a niestety często tak  je traktujemy. Kobiety, kobiety  marynarzy, kobiety które żyją same mogą czasem  nie zauważyć, że granica się zaciera i  po prostu piją za dużo. Piją ze smutku, z bezsilności, z tęsknoty, dla uśmiechu…


– Żony Marynarzy radzą sobie ze wszystkim wchodząc w podwójną rolę: spełniając swoje obowiązki i przejmując na czas nieobecności partnera wszelkie czynności należące zazwyczaj do mężczyzn: prace remontowe, sprawy związane z posiadanym autem, itp. Są nadzwyczaj dzielne, potrafią również oszczędzać swoim partnerom będącym daleko od domu trosk i zmartwień i o wielu sprawach wolą nie pisać czy mówić w czasie rozłąki. Czy wszystkie kobiety są takie dzielne i zaradne? Pewnie nie. Bywa różnie i część kobiet funkcjonuje właściwie równoważąc te okresy huśtawek w mądry i bezpieczny sposób. Natomiast jakaś część kobiet być może nie radzi sobie dobrze. Wspomniane huśtawki nastrojów na które narażone są kobiety w tym trybie życia, potrafią być zagrożeniem dla codziennej higieny psychicznej. Dużym ryzykiem może okazać się „wsparcie” w postaci używek, np. alkoholu. „Wsparcie” alkoholem zwłaszcza wtedy, gdy nie ma się oparcia w najbliższych. „Wsparcie” alkoholem wówczas, kiedy ma się naturę delikatną.  Tło emocjonalne w znaczeniu uczuć, których doświadczają na co dzień partnerki marynarzy stanowi dobrą pożywkę do rozwoju choroby alkoholowej. Narastające: strach, lęk, tęsknota, uczucie pustki mogą być powodem dla niektórych osób do szukania ukojenia tych uczuć w alkoholu właśnie. Zaczyna się jak zawsze niewinnie. Chodzi tylko o jednego drinka./Leszek Pieńczak, terapeuta uzależnień/


 

My często żyjemy same. My same musimy umieć sobie stawiać granice we wszystkim, same siebie motywować i wspierać. A czasem ochrzaniać, czasem  powiedzieć sobie prawdę, uderzyć się w pierś. Spłycanie tematu  oczywiście do sloganu, że: marynarzowe piją, wiadomo, bo są same itp jest nie zbyt trafne. Marynarzowe to kobiety, a dziś to właśnie coraz więcej kobiet ma problem z częstotliwością czy ilością picia. Przecież nie imprezuje codziennie ,, nie rzyga pod budką” to o co  chodzi?

O  to, że dziś wymaga się od kobiet praktycznie wszystkiego. Presja bywa ogromna, ilość obowiązków nie do ogarnięcia, brak  czasu  nie pozwala często na rozładownie stresu, na spotkania ze znajomymi i zmykają się w sobie, szukają odskoczni i tu  czasem  pojawia się pozornie nieszkodliwy drink. Kobiety nagle muszą wszystko. Mamy jakiś taki dziwny ideał kobiety, który  jest nie do naśladowania – najlepsza w pracy, najlepsza w domu, najlepsza żona, piękna i wysportowana…..i można by mnożyć i mnożyć. I  jasne, że nie są to usprawiedliwienia dla nadużywania alkoholu. Ale może warto sobie czasem w którejś dziedzinie odpuścić, to może łatwiej  się nam ta codzienność poukłada i  ilość drinków się zmniejszy.

Im starsza jestem im częściej sama – tym przejrzyściej  widzę jak ważne są takie frazesy (niestety rzucane bez zastanowienia, gdzieś na babskich  spotkaniach) – typu  „ty jesteś dla siebie najważniejsza”. Myślę, że życie samej w codzienności tylko ze sobą, daje nam szybki kurs poznawania siebie. I  trzeba doświadczyć ze sobą wiele, aby stać się tą kobietą, którą może się gdzieś tam w końcu  zaakceptujemy. Nawet jeśli popełni się błędy. Nawet jeśli? Ba !!! Na pewno się je popełni. Nawet  jeśli to będzie alkohol – to nie koniec świata. Mamy w sobie ogromną determinację do wszystkiego. Najważniejsze umieć patrzeć na siebie też krytycznym okiem i  jasno  wyznaczać sobie granice. Warto mieć odwagę robić to wszystko dbając o siebie w nieprzerwany sposób.

Gdy  budzisz się na kacu, bo sama tak wiele wypiłaś ze sobą i  idziesz do pracy,  czy wieziesz dzieci do szkoły – to  dla ciebie sygnał!!! Nie rób tak !!! Nie wstydź się też tego przed sobą, po prostu  napraw swój błąd, zacznij coś zmieniać . A jak nie umiesz, nie możesz –  zgłoś sie do specjalisty. Bycie samej ze wszystkim ułatwia drogę do uzależnień – też narkotyków, bo  przecież zapewne znajdą się osoby, które przeczytają to, a wieczorem  zapalą trawkę czy wypiją zbyt wiele. Ten babski świat się nagle nie uzdrowi.

Nie dajmy się też  zwariować, wszystko  jest  dla ludzi i  grzechem  wcale nie jest  wypić sobie drinka czy lampkę wina w samotności. Ale bardzo ważne jest  mimio  wszystko,  kontrolowanie siebie w tej  kwestii. Warto zwracać uwagę na schematy własnego picia,  na powody. I  to wcale nie oznacza, że mamy kłopoty z alkoholem, to  oznacza że jesteśmy świadome zagrożeń i kontrolujemy siebie, tak  aby  w przyszłości nie było za późno i, aby tych  kłopotów nie mieć. Bo to my za siebie odpowiadamy.

 


AHOJ

P.S Jeśli znacie miejsca, fundacje, ludzi którzy pomagają kobietom w walce z uzależnieniem, czy oferują po prostu wsparcie i zwykłą rozmowę w tym temacie – napiszcie w komentarzu !!!!!

Może inni czytelnicy skorzystają właśnie z waszych poleceń.


 

Podobał Ci się post?

Komentarze (15)

  • hmm czuję się bardzo samotna, mimo że wokół mam mnóstwo cudownych ludzi…mam ogromne problemy – zarówno finansowe, jak i z samoakceptacją czy brakiem chęci do życia. doszło do tego, że całkiem poważnie myślałam o odebraniu sobie życia, jednak nigdy nie podjęłam żadnej próby. podejrzewam u siebie depresję, ale muszę z tym walczyć sama, bo gdyby wyszło na jaw, to prawdopodobnie straciłabym pracę…ale nie piję. ponad 3 lata nie piłam w ogóle, a poza tym okresem zdarza mi się czasem wypić drinka czy jakieś smakowe piwo. przepra

    • *przepraszam, chyba musiałam się gdzieś wyżalić po prostu 🙂

    • a poza tym post napisany bardzo rzetelnie – pan Leszek to świetny specjalista 🙂 jestem w szoku, że świat jest taki mały i jedna z moich ulubionych blogerek rozmawiała z współpracownikiem jednego z moich rodziców, a jednocześnie terapeutą przyjaciółki rodziny ❤️ pozdrawiam, panie Leszku!

      • Tak, napisał dla mnie tekst – to cytat z tego tekstu, który był już wcześniej umieszczony na blogu. Uważam, że nie powinnaś walczyć z tym sama – powinnaś zgłosić się do terapeuty – odwazyc się. To normalne że mamy gorsze okresy, kryzys ale zawalcz o siebe. Ja wiem zę takie decyzje nie są łatwe i trwają czasem kilka miesiecy, lat ale idz w tym kierunku – bo można wiele zmienić

    • Wcale nie musisz przepraszać i być sama i walczyć. Daj sobie pomóc. Skoro piszesz o swojej samotności to masz sygnał, że to Ci nie służy, nie tędy droga. Przełam swój lęk, wstyd – to głowa tak widzi. Poproś o pomoc. Może masz kogoś bliskiego na wyciagnięcie ręki? Fachowa pomoc też jest na wagę złota :).

  • Może i temat trudny.
    Kiedy M jest na ladzie praktycznie nie pije. Na imprezach to ja muszę być ta trzeźwo myśląca. To zwykle M zasypia na stole i kocham moc się Nim zaopiekowac, odstawiać do domu czy łóżka.Kiedy wypływa nie mogę spać. Przed snem pije wino. Niestety pomaga.
    Nie uważam,ze jestem uzależniona. Mogę to odstawić ot tak i zacząć biegać, uprawiać sport. Ale pierwszy miesiąc na rejsie jest dla mnie kosmosem… nie potrafię tego ogarnąć.
    W ogóle chyba jestem nieszczęśliwa żyjąc w ciągłej presji…
    M.

  • Może i temat trudny.
    Kiedy M jest na ladzie praktycznie nie pije. Na imprezach to ja muszę być ta trzeźwo myśląca. To zwykle M zasypia na stole i kocham moc się Nim zaopiekowac, odstawiać do domu czy łóżka.Kiedy wypływa nie mogę spać. Przed snem pije wino. Niestety pomaga.
    Nie uważam,ze jestem uzależniona. Mogę to odstawić ot tak i zacząć biegać, uprawiać sport. Ale pierwszy miesiąc na rejsie jest dla mnie kosmosem… nie potrafię tego ogarnąć.
    W ogóle chyba jestem nieszczęśliwa żyjąc w ciągłej presji…

  • Tak ..temat uzależnienia dotyka nie tylko żony marynarzy ..uzależnienie dotyka nie tylko osamotnione kobiety .Uzależnienie dotyka słabe kobiety jak i silne ,które często nie mają bratniej duszy koło siebie .Takie które nie mają celów ale tez i takie kobiety które je mają .Pytanie zasadnicze ..kiedy zaczyna się uzależnienie ? czy codzienna lampka wina jeden drink to już uzależnienie ? czy to tylko chwila wytchnienia ? odskocznia od trudnego dnia ? Znam osobę kobietę która może pić kilka dni po czym nie pije 2 m.c i więcej .Czy jest uzależniona ? Ja nie wiem ..znam kobietę która nie pójdzie spać bez lampki wina ,bo zle jej się śpi .Każda z nas wypija jakąś ilość wina lub innych % pytanie tylko jak często i ile ? do jakiego stanu się doprowadza .Jaki wpływ % mają na jej życie jak funkcjonuje na co dzień ? Czy leczy kaca klinem itd To jest bardzo trudny temat a odpowiedzi musimy szukać same w sobie.Kobiety piją po cichu ..piją w samotności ale tylko te nie uzależnione ,te drugie nie mają hamulców ..uzależnienie potrafi zeszmacić nawet kobietę gdy już zagości na dobre .Pozdrawiam

  • Temat bardzo trudny ale też bardzo potrzebny. Trzeba o tym mówić, nie stygmatyzować kobiet uzależnionych od różnych używek. To ucieczka przed samym sobą, przed światem który może przerażać, bo nie zawsze jest piękny i przyjazny. Ale ten stan da się zatrzymać, to trzeba leczyć. Choroba jest w „głowie” – działają liczne mechanizmy psychologiczne. Samemu z tego się jednak nie wyjdzie :(. Dlatego mówmy o tym, wspierajmy się jako kobiety, bądźmy dla siebie wyrozumiałe i przyjazne. Kto jak nie my – wie z jaką „prozą” życia się zmagamy :). Bycie żoną, partnerką marynarza – to codzienne blaski i cienie tego zawodu. Uzależnienie to choroba bardo demokratyczna – może dopaść każdego. Trzeba ją leczyć jak każdą inną poważną i przewlekłą chorobę! To nie jest wstyd! Wstydem jest nic nie robić…

    • Kochana Pani Terapeutko, przeczytałam Pani komentarz kilka razy.. Pustka, zlepek zdań zaczerpniętych z netu,okraszonych naukowym słownictwem. Osoba szukająca pomocy nie znajdzie nic.. I to straszne ostatnie zdanie, przeczące poprzedim sloganom :”wstydem jest nic nie robić”. Alkoholiczka wstydzi się cały czas. Kiedy mija jej kac, potwornie się wstydzi. Strasznie się wstydzi, ze jest taka slaba. Siega więc po lekarstwo na wstyd. Po alkohol. Radzę się doksztalcić, albo przestać udzielać w kwestiach, na których nie znamy😔 Skutecznie uciszyla Pani kobiety, zmagające e się z tym problemem, widzi To Pani?

      • Hm… Pani Ewo napisałam tak jak poczułam w momencie, kiedy czytałam Kasi tekst. Rozmawiam często z kobietami po dwóch stronach problemu uzależnień – z tymi uwikłanymi w alkohol, narkotyki, leki, hazard, ale też ze współuzależnionymi. Nie ma jednej, krótkiej recepty ani też czarodziejskiej różdżki – jak sobie z tym problemem poradzić. Ale wiem jedno – samemu jest cholernie ciężko! Właśnie dlatego, że jest ogrom wstydu, lęku i żalu. Te emocje trzymają tak mocno, że się traci siebie z oczu i żyje się jak zombi

    • tak.. uzaleznienie (alkohol, narkotyki czy opiaty .. tabletki kodeina) nie wstyd , najpierw detox , należy korzystać z psychoterapii grupowej , potem indywidualnej co najmniej 2 lata .. naprawdę warto!

  • Nie wiem gdzie mogę iść w tym temacie. Tak sobie po prostu pogadać?

  • Idę na drinka

  • Jakoś nie umiem o tym myśleć. Boję się tego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *