Związki

Nie będę marnować więcej czasu z marynarzem.

Autor: Grudzień 11, 2019 Komentarz (1)

Mówisz:

Pa, Cześć, Leć, Żegnaj, Do  widzenia….po  prostu  pożegnanie.

Nic się nie dzieję dookoła niezwykłego ale tobie zmienia się cały  świat –  ten twój  świat w środku. I  już wiesz, że mimo iż wszystko  wokół jest takie samo, to dla ciebie zaczyna się schemat  który  już znasz, a który za każdym razem jest trudny i samotny – od początku  -znowu.

I jest taki  moment, gdy  on znika ci z oczu w którym ktoś guzikiem wyłącza ci nagle wszystko co wydarzyło się złe, wszystkie kłótnie nieporozumienia, trudne chwile. Dosłownie jakby ktoś otworzył ci oczy na wiele sytuacji.  I widzisz, choć i tak  wydało ci się, że panujesz nad sytuacją, to widzisz ile razy mogło być milej, lepiej… 

Ludziom, którzy się nie „rozstają” chyba trudniej  doświadczyć takiego spojrzenia na swój własny związek z boku. A u  „odległościowców”? Proszę bardzo! Gdy  już tylko zbliża się termin  wyjazdu, to jakoś tak żal, że się drążyło to czy tamto, że się w myślach wysyłało go na to morze kilka razy, że padły przykre słowa, że było się zbyt upartym…że, że, że…

Ten moment rozstania, gdzie te wszystkie myśli krążą, gdzie jesteś już sama i ryczysz albo, krzyczysz, albo milczysz i  wszędzie wybrzmiewa ci:

–  Nie chcę marnować już więcej  czasu z marynarzem. Czasu na głupie kłótnie, na upór, na złośliwości. Zaakceptujesz wszystko nawet  te przysłowiowe skarpety – ale niech po po prostu  jest na miejscu.

Bo, gdy  można spojrzeć na codzienność z perspektywy  bycia czy nie bycia razem, to jak  bardzo śmieszne wydają się wszystkie kłótnie, rzucanie talerzami, walka o pozycje w domu, o te skarpety na ziemi. Gdy on odchodzi na samolot, bus cokolwiek… to  wszystko przestaje mieć znacznie. I to jest  ogromna wartość, bo powtarzasz sobie:  następnym  razem to  będę tylko kochać codziennie.

Prawda jest jednak  taka, że tak  też nie będzie. I  zapewne tego  czasu  z marynarzem na kłótnie się jeszcze zmarnuje sporo, ale może za każdym razem  trochę mniej  trochę inaczej. Bo  każde takie rozstanie weryfikuje nam  relację. Możemy  trochę od siebie odpocząć nabrać dystansu i  zrozumienia dla drugiej  osoby. Ale musimy  pamiętać, że im dalej w las tym  my mamy  więcej  swoich nawyków, przyzwyczajeń i  może być trudnej się nie czepiać. Mieszkamy  często same, co tworzy nam pewien system dnia.  Wraca marynarz i też tworzy swój  system  w tym naszym, a gdzieś tam się musimy znaleźć więc to całkowicie ok, że będziemy  działać sobie czasem na nerwy, marnować czas na pierdoły, kłótnie i  inne bzdury. Ale oby z każdym wyjazdem,  mimo biegu lat, otwierały nam  się oczy a serce  zawsze krzyczało, że

-Nie chcę marnować tego naszego wspólnego czasu – to  będzie dobrze.

 


Żal



Żal że się za mało kochało
że się myślało o sobie
że się już nie zdążyło
że było za późno

choćby się teraz pobiegło
w przedpokoju szurało
niosło serce osobne
w telefonie szukało
słuchem szerszym od słowa

choćby się spokorniało
głupią minę stroiło
jak lew na muszce

choćby się chciało ostrzec
że pogoda niestała
bo tęcza zbyt czerwona
a sól zwilgotniała

choćby się chciało pomóc
własną gębą podmuchać
w rosół za słony

wszystko już potem za mało
choćby się łzy wypłakało
nagie niepewne
ks. Jan Twardowski

Podobał Ci się post?

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *