Podróże

Co zrobiłam ostatnio dla swojego mężczyzny?

Autor: Październik 8, 2018 3 komentarze

 

Panowie zapraszają na randki, oświadczają się, robią niespodzianki, organizują wyjścia na kolacje itp…. to taka stara szkoła podejścia do życia, która uczy, że to facet ma robić pierwszy krok.

W związku, jedną z podstawowych zasad, którą można powtarzać do znudzenia jest  wspólny czas, randki. I nawet bardziej się to liczy po ślubie, czy dzieciach, niż przed.

Przy założeniu, że wszystko jest ok ( nie ma przemocy fizycznej, psychicznej innych złych akcji), gdy układ, oczywiście ze swoimi wadami, ale jakoś tam działa -warto czasem trochę zaszaleć. Przecież tak samo jedna i druga strona powinna cały czas pracować nad związkiem. Banalna sprawa ten wspólny czas, ale jak ważna. Przecież to wszystko zmierza do tego, abyśmy po prostu dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Nie ważne, czy to jest wyjście do kina, krótki wyjazd, wspólna pasja. Ważne, aby pęd i obowiązki związane z codziennością, nie przysłoniły nam naszych zalet, aby nie zamazywała się nam odpowiedź na pytanie: Dlaczego  z nim jestem?

To  coś, co trzeba sobie przypominać. Jak  jedna strona zapomina, to druga przypomina…  i tak, aż do końca.

Czekanie tylko na ruch mężczyzny jest raczej staromodne. Jak wiele radości daje przecież to, gdy robimy coś dla ukochanej osoby. Cokolwiek !!! A jak daje nam to radość, to znaczy, że miłość jest, że nie wygasa. Jest działanie – jest efekt.

Jedną z przyczyn zdrad bywa to, że zapominamy: Po co ze sobą jesteśmy? Gdzieś tam nas wciągnęło, życie i trudniej nam po prostu być ze sobą, widzimy tą drugą osobę jako element naszego obowiązku, a nie przyjemności.

Wtedy pojawia się jakaś 3 osoba, zapełnia lukę i idziemy z nią, nie myśląc o mechanizmie. Przecież, gdy startował  związek było to samo, był żar, emocje , miłość…I zamiast tworzyć tą sytuację sobie co jakiś czas od nowa, wysilić się , robić coś …nie robimy nic, albo wypełniamy, my czy oni, tę lukę inną osobą. Tylko halo, to kiedyś też spowszednieje i co wtedy? Będzie smutek, żal i pukanie się po głowie za własną głupotę. A wystarczyło trochę pracy, zaangażowania chęci…

Nawet jak nam gorzej, jak na źle, to mamy siebie, aby się chwytać za te ręce i ciągnąć w górę.

Jasne, że to nie recepta na udany związek, ale może warto zadać sobie pytanie: Co zrobiłam ostatnio dla swojego mężczyzny? Dlaczego to nie kobieta ma coś organizować, działać,tworzyć randki, niespodzianki i inne takie związkowe akcje?  Co? Jest gorsza, głupsza, mniej romantyczna? No nie!! 

 

Rodzina to cudowna sprawa, ale związek też. A my często zapominamy, że to dwie osobne relacje. Mając rodzinę zapominamy o związku. I bycie mamą, nie zwalnia nas z dbania o relację w związku,  z zaskakiwania partnera, przypominania sobie : Dlaczego  jesteśmy razem ?

Znowu to trochę trąci banałem, jednak nasze życie kręci się wokół naszych relacji. A, gdy  nie jesteśmy razem na co dzień, tym bardziej tego wysiłku trzeba trochę włożyć.

Nic się nie stanie jak pranie poczeka, jak wezmę „nż” z pracy, jak oddam dzieci pod opiekę kogoś innego, i sama ruszę tyłek i zadbam trochę o związek. Przecież to przyjemność, być z kimś kogo się kocha i robić coś dla niego. I nawet w trudnych momentach – nie zamykać się w sobie, tylko wtedy tym bardziej – starać się sobie i jemu przypomnieć: Dlaczego jesteśmy razem? Po co ?

A zacząć można od tego właśnie pytania: Co zrobiłam ostatnio dla swojego mężczyzny? Bo z nimi trzeba konkretnie i jasno: W piątek wieczorem wychodzimy i nie pytaj o więcej.

Organizacja to nasza siła napędowa, więc wykorzystajmy to nie tylko w funkcjonowaniu domu, rodziny. Ale w funkcjonowaniu naszego związku.

 


Mi ostatnio poza wyremontowaniem sypialni, udało się ogarnąć motocykl Harleya na weekend. Mimo, że nie jestem fanem motocykli, przełamałam się, załatwiłam strój ( Aniu dziękuję), oddałam dzieci na cały dzień i ruszyliśmy w świat (przy okazji doglądając naszą budowę).

Strach był ogromny, przełamałam się, bawiłam się super i myślę, że to wspomnienie zostanie w nas na długo. Przy okazji możecie zerknąć na moje ukochane miejsce  – Kaszuby. Bo jaka jeździć motocyklem, to tylko tam i z takimi widokami. I chyba już lubię motocykle i się nie boję. Masz zielone światło M – możemy jeździć.

Dziękuję dziewczynom z Motor Centrum  za pomoc z Harleyem. To było coś mega!!! Jesteście super. 

Generalnie lubię niespodzianki, sprawia mi to ogromną radość. Róbmy więcej dla siebie. Przypominajmy sobie: Po co?

Wszystko według zasady:


Płyń, kochaj, tęsknij, a jak wrócisz – to szalej ze mną, szalej!!!


 

Harley dzięki uprzejmości  Harley Davidson Gdańsk >>>

Podobał Ci się post?

Komentarze (3)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *