Blog

A co takiego dałby ci stacjonarny mąż?

Autor: Luty 9, 2019 2 komentarze

Chciałabym, żeby przestał pracować na statku, żeby nie wyjeżdżał…

Gdyby pracował na lądzie byłoby mi łatwiej…

Tak  bardzo tęsknię, że nie wytrzymam…

Gdyby mój mąż/ chłopak był stacjonarny….


My tak bardzo  lubimy zastanawiać się,  co by było gdyby? No co takiego  dałby ci stacjonarny mąż, czego  nie daje ci ten pływający? No  obecność! To  fakt.  Ale jakby się tak rozdrabniać, to ten stacjonarny mąż też wychodzi do pracy i :

czasem wraca późno,

pewniej mniej byś miała samodzielnych akcji awaryjnych – ale nie jest, to  coś czego by  nie było.

Ten stacjonarny  czasem wychodziłby   z kolegami,

też byś się z nim kłóciła,

też byś z nim rozmawiała przez telefon,

spędzała czas,

chodziła na  randki

gotowała mu, albo on by ci gotował,

kochałabyś się z nim w nocy i  rano,

planowała wakacje,

wrzeszczała na niego,

jechała na urodziny do rodziny,

kłóciła o pastę do zębów,

oglądała serial na Netfilxie przed snem.

Pewnie też, piłabyś  z nim winko czasami,

przewracała oczami,  na jego kolejny pomysł,

opiekowałbyś się nim w jego  ciężkiej chorobie ( stan podgorączkowy;-) ),

 

Przecież to wszystko masz – tylko nie non stop, po prostu z przerwami, w innej konfiguracji. Ale nikt ci tego nie zabiera!!!! Co takiego więcej ma ten stacjonarny, czego nie daje ci marynarz? No nic!!! To taki sam mąż, tylko trzeba czasami troszkę poczekać na tę kłótnię o pastę do zębów.

A te przerwy, to twoja mocna strona. Nawet nie wiesz, ale one dają ci motywację do działania. Mimo, że czasem nie jedną „kurwą” rzucisz, nie jedną łzę ulejesz – ale kto tego  nie robi? Po prostu każdy ma inny powód.

 

 

Zobacz ile daje ci wyjazdowy mąż. Przecież masz:

 

Czasami swoje samotne chwile.
Faceta, który cię kocha i tęskni i zawsze chce wracać do domu.

Ciesz się, bo seks jest z reguły intensywniejszy.
Ciesz się, że stać cię na nowe buty dla dziecka, kolonie.

Masz na chleb.

Ciesz się, że czasami możesz się rozwalić na środku łóżka.

Masz cudowne dziecko – dzieci.
Ciesz się, że na powrót marynarza możesz szykować się jak na pierwszą randkę.

Ciesz się, że mimo wszystko radzisz sobie i zawsze możesz na siebie liczyć.
Ciesz się, że jak go nie ma możesz oglądać sobie swoje ulubione filmy.

Ciesz się, że jest Internet i dobra łączność, bo zawsze ten kontakty jakiś tam jest.
Ciesz się, że są smartfony super aparaty, bo możesz robić dla niego całą masę zdjęć i przesyłać na bieżąco.

Ciesz się, bo wiesz , że jeżeli cokolwiek by się nie wydarzyło ty sobie na pewno poradzisz.
Masz czas na swoją strefę, hobby, zainteresowania, sport.

Ciesz się, bo nie musisz codziennie o 17 czekać z obiadem i piwem.
Ciesz się, bo ufasz jesteś szczęśliwa i kochana.

Ciesz się, bo specjalne okazje możecie świętować sobie ze zdwojoną siłą w innym terminie.
Ciesz się nawet czasami ze swoich łez – one tylko uświadamiają ci, że cały czas chcesz czekać i , że jest sens.

Ciesz się, bo jest praca i są szczęśliwe powroty.
Ciesz się, BO WARTO!!


A tak  naprawdę każdy mąż dobry. Czy to statkowy, czy stacjonarny, czy wyjazdowy … Byleby kochał, szanował, wspierał i rozweselał !!!! A to, gdzie on jest, jak często jest  to już temat poboczny. Bo  jeśli mamy dobrą bazę, to taka odległość może nam co najwyżej – podskoczyć. 


Podobał Ci się post?

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *