Kobieta

Jaka powinna być żona marynarza?

Autor: Listopad 28, 2018 6 komentarzy

 

Żeby  być żoną, dziewczyną marynarza trzeba…czy faktycznie coś trzeba? To prawda, że spotykamy się określeniami, że:

to silne kobiety,

że sobie same radzą,

że nie potrzebują pomocy,

że jak nie my to kto?

Potem słyszymy, że to trzeba mieć charakter, albo ja bym tak nie mogła.

A, gdy dorzucimy do tego: samodzielność  zdolności do majsterkowania, naprawiania i  organizowania wszystkiego perfekcyjnie, to zapala się jakaś czerwona lampka, że może ja się do tego nie nadaję.

Co za bzdury! Sugerowanie się, że jakieś specjalne cechy czy umiejętności są tu wymagane, to jakiś absurd. Owszem pewne cechy charakteru, czy też zdolności –  mogą wiele spraw ułatwić, ale to nie żaden casting na żonę.

I  może na początku trudno się śpi samej – ale z czasem zaczyna się zagarniać całe łóżko dla siebie.

Może trudno samej gdzieś wyjść ( bo się nie jest towarzyskim), ale z  czasem są przyjaciele i się zaczyna chcieć.

Może na początku ogarnia się  dzieci w 2 h, ale z czasem zajmuje to 15 minut.

Może płacze się co wieczór z tęsknoty,  ale z czasem zamienia się to na książkę.

Może trudno dzieciom tłumaczyć brak taty, ale z czasem znajduje się na to sposoby.

I może, gdzieś tam pojawia się panika – jak  przepchać te rury, ale z czasem dzwoni się do hydraulika.

 

I tu muszę wtrącić prywatę i jedną z głupszych historii mojego majsterkowego życia: Poranek, pośpiech dzieci do szkoły, szybkie czyszczenie kuwety – zapchałam ubikację. Woda z g… do samej góry ( Ałł). I co teraz? Nie ma czasu –  lecimy, potem się tym zajmę( na szczęście mam dwie łazienki ). W  sklepie nie było przepychacza – maskara. Czas goni do domu. I tam, próbuję wszystkie możliwe sposoby.  Dzieci – jedno płacze, bo roku nie ma jeszcze, drugie jęczy, bo coś tam chce. Podchodzę do tematu w nocy, gdy dzieci śpią. Dwie godziny staram się przepchać ten głupi kibel (oszczędzę tu szczegółów). W myślach tylko jedno – nikomu nie powiem, nie zadzwonię do hydraulika na przemian z kur.a, kur.a – co za wstyd maskara. Oczywiście ta nie moc odkrywa moje kolejne frustracje, i już uważam, że to bez sensu, że sobie nie radzę i takie tam głupoty. Trudno zadzwonię do hydraulika narobię sobie wstydu. Jeszcze jedna próba – w Google wpisuję:

– Jak przepchać ubikację domowym sposobem? Naprawdę – śmiech przez łzy. I coś tam znajduję.

– Znajdź butelkę od wody mineralnej. Obetnij dół natnij boki, zakręć nakrętkę i do dzieła.

Śmieję się z siebie, że to robię, ale robię. I co? Nie wierzę, zadziałało, przepchałam, szczęście dnia – wstydu nie będzie ( chyba, że teraz 😉 😉 )

 

To  bardzo prosty i płytki przykład – ale na takich chwilach najczęściej się rozkładamy. Sytuacja codzienna, matka, małe chore dziecko, drugie też coś chce, nie przespane ostatnie kilka nocy, brak zakupów, o prządku też można zapomnieć, zaległości w pracy, i jeszcze zapchana ubikacja po kocie. I mimio, że dźwignęłam wiele trudnych sytuacji, to  jak widać nie zawsze się udaje. . . Taka akcja. Choć teraz,  jak to wspominam, to mam ubaw z siebie.

Bo to nie charakter, cechy, to po prostu sytuacje, w których się znajdujemy wymagają pewnych działań. I wcale nie trzeba zaczynać od poziomu –  super żona marynarza hero –  bo to mit.

Czy naprawdę trzeba być jakąś specjalnie twardą kobietą, żeby być, kobietą marynarza? Nie sądzę. Każda z nas jest inna, ma swój charakter, swoje obawy. Raz jej łatwiej, raz gorzej. I absolutnie nie trzeba dążyć do żadnego modelu kobiety. Bo sobą trzeba być… jedyne co jest ważne dla takiego związku , to

wiara, że warto czekać,

szczerość, aby umieć w związku rozmawiać,

 tęsknota, aby o miłości nie zapominać,

organizacja, aby żyć i być na luzie.

A, czy samej się skręci meble, naprawi coś tam, co jak zwykle się psuje, czy zabierze dzieci samej na wakacje, czy, czy…. to jakie to ma tak naprawdę znacznie?
Byle Być Sobą. Każdy z czasem znajdzie swój sposób na takie życie. 


Raz tęsknię maksymalnie, a innym razem jest mi to obojętne.
Pracuję i spędzam dużo czasu z dziećmi.
Bywa, że nie mam czasu umyć włosów.
Potrafię mieć ogromne pokłady energii i szczęścia, ale potrafię też łykać pigułki na uspokojenie.
Nie oszukuję ludzi,nie kradnę. Robię co muszę i co chcę. Choć chyba tylko my wiemy ile czasem tego jest i jak bardzo proste, codzienne sprawy potrafią przytłoczyć.
Jestem swoim przyjacielem i swoim wrogiem.
Mówią, że jestem szalona. A mam przecież w głowie milion obaw.
Jednego dnia myślę, że nienawidzę być sama następnego wstaję i działam.
Bywam wredna i obrażona na cały świat, bo mnie nie rozumie.
Jednak uwielbiam piękne dni, kawę i rozmowy z ludźmi.
Kocham powroty, wspólne wspomnienia i plany.
Cieszę się na każdą wspólną chwilę z moim Marynarzem, bo wiem jak ich mało.
Nie mam futra, ani milionów.
Mam za to rodzinę i za co kupić chleb.
Żona, dziewczyna marynarza to zwykła kobieta przecież.
Po prostu czasem jest sama. …
A to ‚”czasem ” to chyba jedna z lepszych szkół życia i podejścia do siebie samej 
Dlatego brałabym, biorę i brać będę ten swój cały chaos w ciemno!!!

 

 

 

 

 

Podobał Ci się post?

Komentarze (6)

  • Podziwiam Panią i wszystkie Panie marynarzowe. Osobiście uważam, że chyba jednak trzeba mieć to coś, niektóre kobiety potrafią się przyzwyczaić do takiego stylu życia, inne nie. Mój marynarz za jakieś 3 miesiące, po zakończeniu szkoły, wyjeżdża na kolejny półroczny kontrakt, a ja totalnie nie wiem jak sobie z tym poradzić, nie wyobrażam sobie takiego życia. Pierwszy kontrakt zleciał dość szybko, było ciężko, ale wypełniałam ten czas licznymi podróżami, myślę, że kolejne 6 miesięcy też zleci, tym bardziej, że przygotowywuje się do obrony. Gorzej jest kiedy myślę o przyszłości, za 10 czy więcej lat, nie wyobrażam sobie wracać do pustego domu i bycia z nim tylko 4 miesiące w roku. Wiem, że kiedy marynarz jest w domu to jest na sto procent, ale tak czy tak to jednak nie to samo. Dobija mnie to wszystko i nie wiem jak z nim o tym porozmawiać, tym bardziej, że czuję się strasznie winna myśląc o tym w ten sposób. Może mogę liczyć na radę kogoś, kto czuł/czuje to samo?

  • No można się trochę pośmiać. Ja też mam zawsze kłopot z tymi prostymi czynnościami. Pozdrawiam

  • Rozczarowuje mnie ostatnio blog 🙁 bardzo mało wpisów i tematy z jedej beczki. Szkoda 🙁

    • Przykro mi, że ci się nie podoba. Ale nie zgodzę się co do tematów z jednej beczki, bo są bardzo różne.
      A co do wpisów to rzeczywiście ostanie 1.5 mc jest mniej ale to tylko dlatego, ze było spotkanie dla kobiet marynarzy. Sama przygotowuje tę imprezę, a to ogrom pracy. Do tego 2 dzieci i mąż w morzu. Tak jest co roku o tej porze, gdy jest spotkanie dla kobiet marynarzy. Proszę o wyrozumiałość, bo to naprawdę intensywny czas dla mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *