Razem

Jak przetrwać święta osobno?

Autor: Grudzień 10, 2018 8 komentarzy

Daty, ach te daty. To prawda, że bardzo lubimy wszystkie uroczystości, rocznice, urodziny, czy inne okazje do świętowania. To są zawsze strategiczne pytania – Czy będzie na… ? Początkowo, to na pewno stresujące i frustrujące, ale z z czasem, te daty juz nie do końca, mają takie ogromne znaczenie. Można zawsze inaczej je świętować (o ty za chwilę) . I osobne urodziny, czy rocznice – już nie są takie straszne. To jest wpisane w ten styl życia. Nic nie da się zrobić, można się z tym pogodzić i nauczyć się nie przywiązywania zbytnio do tych nieszczęsnych dni.

Ale… zawsze jest jakieś ale. Nie da się tak do końca porzucić chęci bycia razem. I  jest kilka tak strategicznych dat, że mimo wszystko, gdzieś tam się staramy się przeskoczyć ten statkowy system, i walczyć o wspólne chwile. To na pewno, ważne uroczystości dzieci – typu komunia, poród, wesele kogoś bliskiego, pogrzeb. Czyli innymi słowy, coś co nie powtarza się co roku. I chyba, tu jest najtrudniej jeśli się nie uda. Bo  marynarze nie zobaczą, nie  doświadczą, a kobiety będą to przeżywać same i organizować same.

To taka stara prawda. Te co roczne – można jakoś łyknąć, i  spędzić osobno.  A te jednorazowe – jednak motywują do, chociażby podjęcia próby, i kombinowania z podmianami itp.

A co ze świętami? Z jednej strony, to coroczne wydarzenie, a z drugiej, chyba najbardziej bolesne, gdy spędza się  je osobno. Smutno, i jak są małe dzieci, i jak są już dorosłe. Ten dzień z reguły nie należy do tych najfajniejszych.

To jak przetrwać takie święta osobno?

  • No  na pewno, coś co praktykuje się często, to spędzenie wigilii w inny dzień (sprawdź jak  było u mnie >>>). Jasne, że to nie to samo, ale naprawdę może być miło.
  • Postarać się o jakiś kontakt z marynarzem w dzień Wigilii. Tak, aby dzieci mogły z nim porozmawiać, albo przeczytać im wcześniej napisany przez marynarza list na tę okazję.
  • Zastanowić  się – z kim się chce tę Wigilię  spędzić? Może nie warto siedzieć gdzieś, gdzie nam  nie bedzie miło, i będą co chwile wypytywać – czy nam nie jest smutno? Rodzina, przyjaciele. Być z ludźmi, którzy są nam po prostu bliscy.
  • Pamiętać, że to „tylko” Wigilia. To naprawdę nie jest nic nadzwyczajnego. Może to nie zbyt poprawne, ale to są tylko jakieś tam wyznaczone daty. Ile tak naprawdę tworzy się cudownych wspomnień poza tymi datami? To się liczy.
  • Dzieci. Jeśli są małe, to niech mają frajdę. Nie warto się przy nich smucić i narzekać –  jak to źle, że nie ma taty. Warto zapewnić im jak najwięcej atrakcji , przyjemną atmosferę. Niech święta kojarzą dobrze. A te na których będzie tata – najlepiej.
  • Co dla marynarza? No oczywiście, że można mu zrobić, prezent, zapakować do walizki  z informacją , aby otworzył w wigilie
  • Jeśli jest taka opcja – może paczka świąteczna na statek . Rysunki od dzieci.

I coś co również warto praktykować  – to łączenia dat. Każdą taką osobną imprezę odkładamy sobie na  bok, i potem patrzymy co w danym roku, było osobno? I łączymy np. w jedno wyjście extra, albo wyjazd. Przeżywając chociażby święta , ma się tę świadomość, że i tak sobie odbijemy i spędzimy je może w innych okolicznościach, w innym miesiącu –  ale, to nie zniknie.

Czy to jest głupie, czy to jest tłumaczenie się z smutku? Może i tak ale nie warto się  się tym przejmować. To zawsze dodatkowy, miło spędzony czas, wyrwanie się codzienności, i jednak mimo wszystko,  jakieś tam celebrowanie chociażby rocznicy ślubu.  Nawet finansowo łatwiej zaszeleść. Zamiast 10 prezentów,  jeden wspólny, i to taki extra.


Mój Przykład?

Osobna rocznica ślubu , święta, sylwester ( ale też urodziny, choć one się nie załapały do świętowania).

Realizacja:

Wigilia z dziećmi z rodziną w innym terminie – tutaj

I czas dla nas wyjazd 3 dni – kierunek Monachium. Jak to rozłożyliśmy ?

Piątek – pseudo wigilia – kolacja na rynku i  otwarcie Jarmarku świątecznego w Monachium.

Sobota – Sylwester – zwiedzanie – impreza sylwestrowa na meczu Bayern Monachium. Go Lewandowski.

Niedziela –  Rocznica ślubu – uroczysty typowo Niemiecki obiad, zwiedzanie.

Nasze wspólne podróżowanie odbywa się bardzo charakterystycznie. Bagaż  tylko plecak – wygodne buty – i wykorzystać ten czas maksymalnie. Monachium, to częste miejsce przesiadki marynarzy. Ale czy coś poza lotniskiem, na którym jest lodowisko w porze zimowej, jest im znane? Sprawdziliśmy, że to bardzo ciekawe miasto. Warto wybrać się tam w okolicach świąt, szczególnie na jarmark świąteczny, Wszędzie pełno ludzi, życie na ulicy, grzane wino w specjalnych kubkach, bułki z kiełbasą niemiecką, jest klimat. Można też spotkać ciekawych ludzi – chociażby  Anię Lewandowską ;-).

Na luzie, z plackiem  i we dwoje. Tak tworzy się wspomnienia,  a one warte są wszystkiego.  


Wszystko siedzi w naszych głowach. To, że spędzamy coś osobno, może być motywacją, aby spędzić coś inaczej, bardziej, ze sobą tyko w innym terminie.

Jak przetrwać święta osobno?

Mamy wybór. Albo  będziemy się  nakręcać na smutek i obwiniać świat, że to  niesprawiedliwe. Albo uśmiechniemy się, spędzimy o tyle o ile miło ten wieczór, wyciągniemy z niego jak najwięcej, nie skupiając się na tym , że go nie ma.

Postaramy się  dać marynarzowi  jak najwięcej  radości wysyłając ją  na statek.

Tak już mamy, tak to życie będzie wyglądać. Raz będziemy razem, innym razem osobno – trzeba to zaakceptować i znajdywać swoje rozwiązania. I nie zastanaiwac się jak spędzić te święta osobno, tylko po prostu  – spędzić je jak najlepiej.

Wesołych Świąt.

 

Podobał Ci się post?

Komentarze (8)

  • Faktycznie, u nas też tak samo. Zbieram sobie czasem kilka dat i wychodzimy na jakąś ekstra kolację, albo robimy coś po prostu dla siebie.

  • Przeglądam Pani blog od dawna i uważam, że hasło: żona marynarza stosuje Pani wobec siebie na wyrost. Praca pracy nie równa, ale nijak to ma się do naszego systemu gdzie Mąż 9 miesięcy na morzu a 1 miesiąc w domu. Wyjazdy szkoleniowe czy odwiedziny na puszkach to jakaś abstrakcja!

    • hymmm mój mąż skończył AM jest oficerem, pływa na statkach od ponad 12 lat – faktycznie na wyrost 😉 obiecuje poprawę 😉
      Swoją drogą gdzie jeszcze spotkać można taki hard core jak 9 mc na 1 mc w domu? To raczej niemożliwe…

      • Kasiu, niestety taki hard core istnieje i mójego Partnera firma jest tego przykładem 🙁 rozumiem też bulwers autorki wpisu, dla mnie też wiele Twoich wpisów jest niestety abstrakcja. Moment nie sprzyja Ale wierzę, że będzie lepiej 🙂

  • Takie posty dodają otuchy, dziękuję. Mój, jeszcze student AM wyjechał na swój pierwszy kontrakt na 4 miesiące. Pierwszy raz tyle czasu osobno. Czas, kiedy przyszło nam się zmierzyć w końcu z tą rzeczywistością i po raz pierwszy zobaczyć z czym to się je. Przyznam, że pierwsze dwa miesiące poszły o dziwo gładko. Mój zadowolony z pracy, ja zajęta swoją pracą inżynierską(obrona tuż za rogiem). Jednak do czasu. Zaczęłam czuć niepokój, mój nie odzywał się przez tydzień, brak interneriu. Ja zastanawiam się czy chcę takiego życia, czy warto iść przez nie w połowie sama. Po czym w końcu daje znak życia, jakiś taki osowiały, z tymi samymi dylematami, pytam co się stało, nie okazuje słabości, wysyłam mu dobrą energię, jednak na próżno. Mówi, że poraził go prąd, ale nie chciał mnie martwić. Ja w osłupienie, łzy w oczach, ściśnięte gardło. Skończyło się na poparzonej ręce, plus czekają nas badania po powrocie (EKG itp.), bo mój m skarży się na bóle w klatce, a na statku nic nie.mogą zrobić. Nawet nie chcę myśleć co by było gdyby nikt go nie odciagnął od źródła prądu w porę (skurcz mięśni na skutek napięcia nie pozwala uwolnić się od źródła prądu). Ale jeszcze 52 dni, oby bezpiecznie.

    • Dużo zdrowia i oby jak najszybciej wrócił. To rzeczywiście stresujące sytuacje. 3mam kciuki za Was jak już wróci, to będzie dobrze:-) Wesołych Świąt dla ciebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *