Blog

20 PRAWD O ŻYCIU Z MARYNARZEM.

Autor: Lipiec 18, 2017 4 komentarze

Jeśli  ktoś lubi mieć wyłożoną „kawę na ławę”. Chce usłyszeć prosto z mostu – jak to jest w tym życiu z marynarzem? To wpis dla niego.

Zacząć zawsze można od słynnego  – Widziały gały co brały. Dalej watro posunąć się o bardziej precyzyjne, proste stwierdzania. Takie, które można wydrukować i włożyć do notesu, by w każdej chwili móc przypomnieć sobie, te proste prawdy. I te pozytywne, i te brutalne. Zwyczajnie  – prosto. Bo takie też jest życie z marynarzem. Jak już przetrwasz pierwszą falę, to potem jest już wszystko jasne. I raczej mało co, może Cię zaskoczyć.


20 PRAWD O ŻYCIU Z MARYNARZEM


1. Jest tęsknota. Zawsze będzie i  nigdy nie zniknie. Raz będzie łatwiej raz trudniej.

2. Są pieniądze. Zmartwień, jak przeżyć od 1 do 1, raczej nie bedzie ( choć różnie bywa, każdy może mieć problemy finansowe).

3. Miłość potrafi być w takim związku ogromna. Brak monotonii gwarantowany.

silhouette-437967_1920

4. Wyjeżdża – ale zawsze wraca. Powroty, to najpiękniejsze przeżycia i najgłębsze emocje.

5. Potrafi być ciężko samej z dziećmi. Jak dorastają, to zaczynają wykorzystywać twoją pozycję i brak drugiego policjanta. Czyli trzeba być mamą z mocnym charakterem.

6. Związek z marynarzem, da ci pewność siebie i  niesamowitą zdolność organizacji.

7. Taki związek, to też brak seksu gdy M nie ma.

8. Może się zdarzyć, że lepiej będzie samej niż z nim. Jaki rodzaj związku takie problemy.

9. Trzeba się uodpornić na głupie gadki tzw „innych” . Twarda dupa, dobre serce.

10. Strach. Jest towarzyszem w takim związku. Praca marynarza jest niebezpieczna: piraci, porwania, zatonięcia, wybuchy, wycieki i inne katastrofy morskie i lotnicze.

11. Trudno jest coś planować. Nawet jak to zrobisz, musisz liczyć się z tym, że on w każdej chwili może wyjechać i plany wezmą w….

12. Mąż/Partner, dostępny jest  dla ciebie 24h/7 dni w tygodniu. Oczywiście gdy jest na lądzie. Niezastąpiony czas dla dzieci i ciebie. Zmęczony z pracy o 18.00 – nie wróci.

13. Zdarzają się  (często), samotne:  święta, urodziny, ważne wydarzenie twoje i dzieci.

14. Przepłaczesz nie jedną noc z myślą, że to niesprawiedliwe.

15. Sama sobie sterem, okrętem, żeglarzem ale zawsze z marynarzem. Tak żyjesz. Mózg żony marynarza automatycznie programuje się na tryb – SAMA.

16. Jesteś jak wieczny terapeuta. Wspierasz M gdy pracuje i gdy ma przestój, wspierasz dzieci w codzienności. Uczysz je takiego życia pół/pół. Wspierasz siebie. Twoja zdolność samoregeneracji jest perfekcyjna.

17. Jesteś albo staniesz się romantyczką. Morskie opowieści, płynięcie w kierunku zachodzącego słońca, piękne widoki wysyłane mailem oraz niezliczona ilość wyznań miłości. Tak to twój marynarz.

18.  Możesz zrobić wiele rzeczy dla siebie. Taki związek daje ci możliwość, realizacji swoich planów.

19. Nuda twoim głównym grzechem.

20. I skoro jesteś żoną/dziewczyna marynarza, to śmiało: pij rano szampana, maluj paznokcie gdzie chcesz, zatrudnij kelnera. Ale przede wszystkim leż i pachnij wszystkim perfumami, które przywozi ci marynarz, ze strefy wolnocłowej;-)

kto-ryczy-pol-nocy-a-potem-wstaje-z-usmiechem-na-twarzy-jak-gdyby-nigdy-nic

 

Można by pisać i pisać. Dlatego resztę dopiszcie Wy – prosto i  na temat. Piszcie w komentarzach.

Skutki uboczne bycia w związku z marynarzem

Nie ma co ukrywać, że takowych nie ma. Bo  oczywiście, że są i  jest ich całkiem spora lista. Relacja po części na odległość jest dość specyficzna i wymaga od uczestniczących w niej osób całkiem sporo różnych akcji, które może nie koniecznie są charakterystyczne dla typowego określenia związku.  Jednak skupmy się na skutkach ubocznych takiej relacji.
2 komentarze

Kto ma gorzej?

Kto ma gorzej? Ile razy każdy nas zadawał sobie to pytanie. Czy mąż w morzu, czy żona na lądzie. Z reguły te argumenty są podobne w wielu rodzinach. Maż twierdzi, że to on odcięty jest od świata, ciężko pracuje, czasu wolnego ma jak na lekarstwo, nie jest wśród przyjaciół i rodziny. Żona z kolei twierdzi,
0 komentarzy

No to popłynęłam.

  Kto zrozumie pracę, życie na morzu? My żony, partnerki bardzo się staramy rozumieć, mamy wiedzę o tej pracy, o tym jak się na tym morzu funkcjonuje. Żyjemy tym życiem. Jednak zawsze będą to z reguły nasze wyobrażenia, a nie doświadczenia. Funkcjonujemy w totalnie różnych światach i staramy się je łączyć na odległość. Jednak nie
0 komentarzy

Biorę leki ale czasem nie pomagają…

  „Nie mam wsparcia psychicznego, czasami wydaje mi się, że to depresja. Jednak lekarz mówi, że nie bo inne by były objawy. Jak by było za mało, dowiedziałam się,  że mam guza koło tarczycy, robiłam biopsję. Napisane było, że  „pod ścisła kontrolą”, nie powiedzieli co to. Mam przyjść na kontrolę w listopadzie.  Zmarł mój tata (
6 komentarzy

Jak on mógł to zrobić ?

Chciałabym się podzielić pewną bardzo prostą historią, wręcz banalną, ale to właśnie ona otworzyła mi oczy. Każda z nas wyrabia sobie różne nawyki w życiu. Ma swoje przyzwyczajenia, kłopoty, radości i przede wszystkim jako mama dzieci, które wymagają jeszcze naszej opieki, czasu, zaangażowania, które nie mogą zostawać same – doskonale wie co może, a czego 
2 komentarze

Podobał Ci się post?

Komentarze (4)

  • Mój jest geofizykiem, więc nie morze co prawda, ale specyfika pracy ta sama. Miesiąc w terenie, tydzień w domu, dwa miesiące w terenie, dwa tygodnie w domu… Więc wszystkie porady, wszystkie rozterki, o których tu czytam – znam.

    Trzymaj się ciepło! 🙂

  • Ja jako pani Marynarz moge tylko powiedziec, ze na morzu jest o wiele ciezej niz na ladzie dziewczyny… Czas leci zupelnie inaczej…. tutaj codziennie jest poniedzialek… monotonia, rutyna I odliczanie dni do powrotu do „NORMALNEGO” zycia

  • Pani Kasiu!
    Dopiero zaczynam swoją przygodę z M.
    Pani blog jest dla mnie czymś ogromnie ważnym. Wiele słyszę od ludzi i przede wszystkim zbyt dużo czytam okropnych rzeczy w Internecie na temat ciężkiego/strasznego życia z M. Dzięki Pani i wszystkim komentujacym/wspierającym jest mi dużo łatwiej znosić rozłąki. Ma Pani mnóstwo pozytywnej energii , tylko brać przykład. Dziękuję za wspaniałego bloga i wsparcie jakim Pani obdarza mnie nieświadomie 🙂

    • To ja dziękuję za miłe słowa
      I bardzo cieszę się, że tak jest. W takim razie życzę powodzenia.
      P.s zwracamy się po imieniu ?czyli Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *