Kobieta

Czy praca marynarza zmienia jego żonę?

Autor: Lipiec 16, 2019 4 komentarze

Morze zmienia ludzi. Wiemy coś o tym, bo to oczywiste, że morze zmienia marynarzy. To zawód, który faktycznie wpływa na ludzi – na ich styl życia. W zależności od statku, załogi,  kontraktów, wieku… świat marynarza jest inny. To świat w zamknięciu kształtujący charakter na plus i na minus. Mówi się, że to puszka, zamknięcie jak więzienie tyle, że płacą. Ale, czy praca marynarza zmienia jego żonę/partnerkę, czy ma na nią wpływ?

Znajdą się oczywiście opancerzone babki, które powiedzą, że to nie ma żadnego znaczenia, że żyje się swoim życiem i jest to praca jak każda inna…ale czy na pewno?

Taka żona/dziewczyna marynarza, zostaje tu – na lądzie, więc co się może u niej zmieniać?

Ma co chce, jeszcze czasem chłopa nie ma – to odpocznie, dobrze takiej. Ale poważnie…Pozornie przecież jest w  tym samym życiu, z tymi samymi ludźmi. To jednak błędne myślenie. Przy takim trybie życia zmienia się świat, kształtuje się charakter, dzieje się, nie ma ucieczki od siebie samej. A te zmiany, których może nie widać na zewnątrz, z reguły najbardziej  uderzają w człowieka.

Zawsze właśnie, to jest najtrudniej wytłumaczyć – nawet się już nie chcę. Czy to otoczeniu, czy czasem  nawet  jemu – marynarzowi…. że ma się inne życie, które cię urabia, tworzy, zmienia daje wyzwania, dołuje, wyzywa, daje możliwości, podstawia kłody. TO  NIE JEST TAK SAMO JAK JEST MARYNARZ W DOMU, NIE WAŻNE, ŻE TO SAMO MIEJSCE, TEN SAM DOM. ŻYCIE, ORGANIZACJA, PROBLEMY… – SĄ INNE !

Gdy pływa jedna osoba, pływa cała rodzina. Ale jako związek godzą się na starcie na to dwie osoby(o wpływie na dzieci w innym wpisie, to osobny temat). Godzą się na rozstania, co nie jest takie super łatwe dla związku i wymaga dwa razy więcej chęci, zaufania, zaangażowania i wiary, że warto. Jednak z drugiej strony – widziały gały co brały. Do tego  dochodzi codzienność w pojedynkę. Jeśli są dzieci, to jest armagedon, jeśli nie ma, to też łatwo nie jest.

Ale jasne można sobie tak gadać i gadać. A nie o to chodzi. Chodzi o konkrety. Czyli, co się zmienia w kobiecie, gdy  jej  partner – marynarz pracuje na morzu? Sporo ! Zapewne tyle ile kobiet marynarzy, tyle będzie różnych odpowiedzi. Ale spróbujmy, piszcie w komentarzach swoje spostrzeżenia.


Co się zmienia w kobiecie, gdy jej partner pracuje na morzu?


  • Zaczyna rozumieć co to samotność.
  • Potrafi  sapać na środku łóżka i bez skrupułów stwierdzi, że się wyspała.
  • Odpowiedzialność za dom, dzieci jest tylko na niej. Musi myśleć kategoriami samotnego rodzica.TO JEDNA Z NAJTRUDNIEJSZYCH ZMIAN 
  • Uczy się z czasem kontrolować emocje. Jednak nie jest maszyną i brak poczucia wsparcia ( takiego na miejscu) od drugiej osoby, od najprostszych sytuacji po te bardzo trudne – czasem niszczy. 
  • Staje się odporna na ludzkie głupie gadki.
  • Weryfikują jej się w życiu bardzo szybko znajomi, nie traci czasu na udawane znajomości.
  • Uczy się wielu męskich zadań: koszenie, malowanie, sprawy z samochodem, awarie w domu… nic jej już nie zaskoczy, bo zawsze coś się psuje gdy go nie ma. 
  • Rozumie, że jej punkty krytyczne są dalej niż mogła sobie wyobrazić.
  • Z czasem załapie, że najważniejsze to „ja” wtedy trochę łatwiej i pewniej się to wszystko ogarnia.
  • Potrafi poświęcić dla rodziny wszystko. 
  • Żyje z marynarzem, z reguły to silne charaktery, dominujące. Nie zawsze jest łatwo, trzeba umieć się dogadywać i zmieniać rytm życia, gdy on wraca do domu.
  • Nawet jak czegoś nie umie to się nauczy, albo znajdzie rozwiązanie…bo musi.
  • Jest  z dziećmi 24h 7 dni  jest już odporna na wszystko. To jest wyzwanie, to nie tylko uśmiech i miłe zabawy. To po części samodzielne macierzyństwo, które jest ogromnym wysiłkiem, kto nie doświadczył nie zrozumiem.
  • Rozumie, że jej siła nie polega na tym, że ma moc, a na tym ile razy podniesie się z dołków, porażek…
  • Ma poczucie czasu i wie jak  ważna jest każda chwila.
  • Gdy już myśli, że nie da rady, zbiera się w sobie i okazuje się, że jest coś dalej i daje radę.
  • Uważa na ludzi, bo nie raz już ją wykorzystano, oszukano, naciągnięto na kasę. 
  • Mimo, że jest w związku często musi myśleć kategoriami „ja” a nie „my”. 
  • Tęsknota ją wzmacnia.
  • Pożądanie napędza.
  • Wykorzystuje czas bez marynarza na rozwijanie siebie.
  • Odkrywa/korzysta z innych rodzajów aktywności seksualnej: seks rozmowy, masturbacja, szykowanie się na powrót, pierwsza randka wiele razy. 
  • Boi się być sama ale każdego dnia jest łatwiej. Ale zdarza się, że odczuwa strach.
  • Bywa, że rezygnuje na stałe, albo chwilowo ze swojej drogi zawodowej, bo nie ma po prostu jak iść do pracy, nie ma możliwości organizacyjnych. Chce, a nie może i to  chyba najbardziej boli.
  • Staje się odważna w zwykłych czynnościach jak i w trudnych sytuacjach. 
    Koszulka Sztorm

    Koszulka Sztorm

  • Uczy się kombinować, kreatywna, mistrz zarządzania czasu. 
  • Staje się Królową Chaosu. To co ona ogarnia równocześnie, to mistrzostwo  – bywa, że cierpi na tym jej zdrowie.
  • Płacze ze zmęczenia. 
  • Przestaje planować, bo  wie że wszystko może zmienić sie w każdej chwili. Planuje co najwyżej, to że coś zaplanuje.
  • Często rezygnuje z wielu spraw. Bo nie ma jak, szczególnie jak jest sama z dziećmi.
  • Raz chciałaby uciec na drugi koniec świata, innym razem pól dnia leży i wtula się w dzieci.
  • Przestaje sie juz tłumaczyć.
  • Musi polegać na sobie. „Bo prawda jest  jedna wszystkim dobrze znana, że w efekcie końcowym żona marynarza zapierdala ze wszystkim sama”
  • W dupie ma opinie innych. 
  • Potrafi wybuchnąć gniewem przed samą sobą i dziećmi. 
  • Odczuwa ból samotności.
    .
  • Zaczyna na siebie krytycznie patrzeć. Nie docenia siebie.
  • Za dużo wymaga od siebie. 
  • Bywa, że staje się obojętna. Wiele spraw już jej nie rusza.
  • Musi rozumieć i wspierać ten świat na morzu, którego tak naprawdę nie zna nie jest dla niej namacalny i realny, a jest częścią jej życia.
  • Staje się wyrozumiała.
  • Nie skupia się na pierdołach.

Niezależnie od charteru: spokojna czy energiczna – życie w pojedynkę uczy ją tego, że związek, to nie tylko ciągła wzajemna pomoc i oparcie. Związek, to przede wszystkim miłość, która nie zawsze zrobi wspólne zakupy, wyjdzie na randkę, przytuli się wieczorem, opowie sobie jak minął dzień. To miłość bez niczego, bez powodu, z ogromną ilością wyrozumiałości, którą można rozdzielić ocenami, a i tak jest.

Praca na morzu to styl życia, który ciągnie i angażuje całą rodzinę. Pytanie, czy taka szkoła charakteru dla kobiety jest na plus? Oczywiście, że bywa różnie. To tak jak z marynarzem. Wiele cech nabywa się na plus i pomagają w życiu, takie jak :

  • samodzielność,
  • kontrola emocji,
  • siła woli,
  • parcie do przodu,
  • życie wg. zasady, że oczywiście, że  się da.

Ale też wiele jest na minus.

  • Samotność – wykańcza.
  • Ciągłe poczucie odpowiedzialności za dzieci – stresuje wpływa na stan psychiczny.
  • Brak seksu – bywa, że pozbawia namiętności i chęci na seks.
  • Zadaniowość – niszczy empatię i umiejętności odpoczynku, relaksu.
  • Ciągłe „radzenie sobie samej”  – potrafi zrobić z niej „twardą/wredną sukę”.

Trudno to ująć jakoś zgrabnie, tak  aby każdy mógł się z tym utożsamić. Jedno jest  pewne. Pływanie zmienia ludzi. Mocno – tych co pływają jak i tych co zostają. Mało kto się zastanawia –  „jak”, co się zmienia? Przecież zewnętrznie wszystko wygląda normalnie. A w rzeczywistości  świat na lądzie, który powinien być w duecie, a nie jest – jest  inny.


Zawsze trzeba dwa razy więcej, dwa razy bardziej, dwa razy szybciej.  A w efekcie dostanie się dwa razy mocniej wpierdol.


Takie kobiety wydają się słabe, czasem nawet dla swoich mężów. Ale one są mądre, potrafią żyć same i same sobie dobrze radzą…kochają i są kochane. Ale też niestety często wymęczone, zniszczone i zapominają o sobie.

Tęsknota, to najmniejszy problem – ona akurat wzmacnia miłość. Problem dla marynarza i dla jego żony/dziewczyny to: SAMOTNOŚĆ, TO ONA ZMIENIA LUDZI I WPŁYWA NA ICH ŻYCIE, JEJ I JEGO. Zmian nie unikniemy, ale zawsze możemy je kontrolować, obserwować i reagować. Czy to same, czy z pomocą specjalisty – ważne, aby zadbać o  swój komfort psychiczny, bo  inaczej takie życie – zniszczy.

Podobał Ci się post?

Komentarze (4)

  • Praca marynarza baaaardzo zmienia jego żonę. Zawsze chciałam mieć faceta, który poprowadzi mnie przez życie. Tymczasem… Mam wspaniałego męża, ale więcej go nie ma niż jest i tak naprawdę to ja prowadzę całą rodzinę, to ja decyduję, ja jestem tą twardą babką, którą nigdy nie chciałam być

  • Dobrze że to zauważyłas po ilus latach małżeństwa z marynarzem. Kiedy Ci to tłumaczyłem jako ojciec marynarza i sam jako marynarz z 50-ci letnim stażem nie chciałas w to wierzyć Dziadek.

  • Spać nie sapać na środku łóżka 😁😁😁

  • A ja dodałabym jeszcze: odważna! Życie w pojedynkę daje kopa do odwagi (ja musiałam odważyć się jeździć autem, marynarz w domu to głównie on jeździł, teraz pokonuje lęki, żeby łatwiej radzie sobie z zakupami itd.)
    Do tego: potrafi cieszyć się z najmniejszych rzeczy, doceniać każdy szczegół swojego związku. Bo przecież niby człowiek się wkurza, ze ten marynarz zawsze zostawia po sobie kubek po kawie, ale potem jak tego kubka nie ma… to tęsknimy nawet za tym. Za wszystkim. I cieszymy się z najmniejszych drobiazgów!
    I nawet: kreatywna! Wiem, że marynarzowe z dziećmi maja co robić, a mi się zwyczajnie w weekend czasem nudzi jak znajomi na randkach a ja tak siedzę… i zaczyna się wymyślanie: remonty, przemeblowanie, kursy, może by tu ugotować coś nowego, nauczyć się czegoś… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *