Mężczyzna

Czy ty naprawdę uważasz, że masz prawo ją kontrolować z drugiego końca świata?

Autor: Luty 1, 2019 14 komentarzy

Marynarzu, zanim będziemy mówić o tym co dziś ważne, pamiętaj że wiele razy mówimy tu o tym jak Cię wspiera Twoja partnerka, żona i o tym, że Ona jak najbardziej szanuje Twoją pracę. Stara się dopasować Wasze życie rodzinne i swoje zawodowe do kontraktów. Jest jednak jedno ALE, o którym chyba trzeba Ci powiedzieć…

Związek, czy rodzina marynarska – taka na odległość – to nie jest standardowy model rodziny. Jest on trochę inny od przeciętnego, bo wiąże się z tym, że nie zawsze jesteście razem.

Oboje godząc się na taki związek, pokazujecie światu i sobie, że waszą mocą jest zaufanie i  wolność (oczywiście nie seksualna, tylko życiowa). To logiczne, że babka która zostaje tu na lądzie, to ogarnięta kobieta. Czemu Ty sądzisz inaczej, czemu Jej umniejszasz? Czy Ty naprawdę uważasz, że możesz, że masz prawo Ją kontrolować z drugiego końca świata? Wiem, że to nie jest może miła rozmowa, ale nie chodzi tu o to aby Ci „dołożyć”, tylko o to, abyś usłyszał że nie jesteś władcą, ani właścicielem swojej żony/partnerki. Brzmi absurdalnie?

Rozmowy i wiadomości od kobiet w zbyt wielu przypadkach sprowadzają się do słów:

  • Chciałam wyjechać, gdzieś jak on był w morzu, ale mi nie pozwolił, bo powiedział, że sobie nie poradzę.

  • Nie ma pieniędzy, moje nie wystarczają, a on wydziela mi każdy grosz, nasze dzieci od kilku lat nie były na wakacjach.

  • Zrobił mi awanturę przez telefon, bo wyszłam z koleżankami do pubu w piątek.

  • Chciałam jechać z dzieckiem na wakacje (bo jego nie było prawie całe wakacje). Powiedział, że jestem chora, że w ogóle wpadłam na taki głupi pomysł.

  • Mówi mi, że mam być w domu jak on wraca z morza, bo przecież sam nie będzie.

  • Powiedział mi, że mam rzucić pracę, bo nie jestem dla niego dostępna jak on jest.

  • Co chwile się na coś nie zgadza.

  • Nie pozwala mi decydować o naszych sprawach, to on zawsze musi podjąć ostateczną decyzje. Chce, abym mu zawsze pisała na maila, co mam zamiar zrobić, żeby mógł to zaakceptować, albo się nie zgodzić.

  • Absolutnie nie pozwala mi nigdzie chodzić samej jak go nie ma. Robi o to awantury, nie dzwoni do mnie za karę.

  • Chciałam iść na kurs doszkalający jak wróci, powiedział, że nie zostanie sam tyle czasu z dziećmi a mi to nie jest potrzebne – bo nie muszę przecież pracować.

  • Nie byłam nigdzie sama od 10 lat, może jak dzieci podrosną.

  • Powiedział, że nie będzie płacił za nianię, bo ja jestem i praca nie jest mi potrzeba.

  • Jest zazdrosny, bardzo często dzwoni ze statku i sprawdza co robię, gdzie jestem i z kim.

  • To ja tu ciężko pracuję, a ty sobie gdzieś tam idziesz.

  • Ja cały czas pracowałem, teraz muszę odpocząć, a ty przecież siedzisz w domu.

  • Przysyła rodziców, aby sprawdzali co robię.

 

Czy nie widzisz w tych słowach niczego dziwnego? Czy Twoja żona/dziewczyna mówi tak Tobie?

To Ty wybrałeś sobie taką pracę, Ona się dopasowała, a Ty próbujesz Ją ograniczać? I nie myl tych słów z tym, że ona ma cały czas szaleć. Chodzi o to, że Twoja nieobecność to nie jest czas na przeczekanie, na przetrwanie. Myślisz, że Wasze życie toczy się tylko jak Ty jesteś? Nie! Życie się toczy cały czas. Jaki sens ma dla ciebie „karanie” Jej za to, że Ciebie nie ma? Wiesz do czego prowadzi obsesyjna kontrola? Na pewno nie do miłości i normalnego związku. Jasne, Ty jesteś tam, często bez opcji wyjścia – to jest frustrujące, wpływa na Ciebie. Tam trzeba mieć charakter i silną osobowość. Ale kochająca żona/dziewczyna to przecież raczej powód do dumy, niż do ciągłego zakazywania, wyliczania, i kontrolowania Jej. Taką masz pracę, a ona żyje tu jak ciebie nie ma. To nie Jej wina. Zrozum to, że skoro wychodzi wieczorem do kina, wyjeżdża sama z dziećmi na wakacje, czy dokształca się gdzieś, to wcale nie znaczy że Cię nie kocha, nie tęskni, że zostawi, że olewa. To znaczy, że jest fajna, ogarnięta, zaradna – to raczej powód do dumy i do przynajmniej kilku stresów mniej na tym statku. Nie bądź chamem. Chcesz wykorzystywać swoją pozycję do kontrolowania domu? Czy taki masz plan? A może warto tą kontrolę zamienić na wsparcie i pomoc? Może warto powiedzieć coś miłego, kupić bilety do kina dla niej i koleżanki? Zaproponować coś od siebie? I jasne, to działa w dwie strony. Ale może warto zacząć? Ciesz się, że Ją masz, że czeka, że tęskni ale daj Jej też normalnie żyć. Ona nie pracuje na statku, Ona żyje tutaj.


Nie masz takiego prawa, aby ją kontrolować na każdym kroku z drugiego końca świata, ani nawet w domu. Czy wiesz, że obsesyjna kontrola, ograniczanie swobód drugiego człowieka, szantaż finansowy itp. to przemoc psychiczna? Ona również boli drugiego człowieka i niszczy go od środka, po cichu.

Tymczasem, nie unoś się… tylko napisz Jej coś miłego. I spokojnego kontraktu, jak najmniej stresu i szybkiego powrotu do rodziny, która czeka na CIEBIE, bo jesteś dla nich ważny i kochany. Niech się Ciebie nie boją, niech się do Ciebie przytulają.


Gdy  ten tekst był  już gotowy  pisałam sobie z Anitą, i słuchając jej historii chciałam ją dodać tutaj, jako  kilka zdań, które podkreślą to, o czym piszę. Ale jak  przeczytałam, co  napisała… stwierdziłam, że kilka zdań nie wystarczy.

Zajrzyj  i sprawdź  –   W swoim życiu przeszłam załamanie nerwowe >>>


Podobał Ci się post?

Komentarze (14)

  • Pisalam we wcześniejszych postach…zycie jest bez sensu.Pozdrawiam

    • Życie ma sens i życie jest piękne. Są w nim problemy, choroby i źli ludzie. Ale to nie jest cała prawda o życiu. To jego część. Ta druga jest pełna miłych ludzi, których przecież spotykamy, sympatycznych rzeczy, które nam się przytrafiają, pięknej przyrody, która na pewno koło każdego się znajduje. Trzeba umieć to dostrzec i na tym się skupić. Dużo zależy od nas samych. Trzeba chcieć też zmian – tych na lepsze a nie tkwić w czymś co nam odbiera energię w potem zdrowie. A każdy człowiek z sobie ma siłę w sobie, która niesie dużo możliwości.

      • Dobrze napisane i prawdziwe. Trzeba chcieć, znaleźć w sobie siłę (bo najtrudniej przekonać samego siebie) i… Działać!

      • Kiedyś również zycie było piękne.
        Potem gdy zaczęłam mieć swoje zdanie to było i jest bardzo źle.Pisałam już o rym we wcześniejszych postach.

  • Nigdy nie robiłem rzeczy wymienionych powyżej. Żeby być dokładnym, to dodam, że nigdy była żona nie prosiła o nianię. Kiedyś, wracając niespodziewanie z kontraktu, musiałem nocować u znajomych, bo były wakacje, chłopcy na obozach, a żona na wyjeździe z koleżankami (klucze do mieszkania zostawiłem przed wyjazdem). A i tak żona, po 23 latach małżeństwa wystąpiła o separację. Zgodziłem się. Zamieszkała w innym mieście w mieszkaniu, które jej kupiłem. Z mężczyzną, od którego kupiłem to mieszkanie, a pomysł kupienia wyszedł od żony. Spokojnie czekałem na ciąg dalszy, czyli rozwód, ale po 9 latach nie wytrzymałem i sam złożyłem pismo rozwodowe. Dziwna była rozprawa rozwodowa, gdy sędzina próbowała mediować, ale po moim stwierdzeniu, że żona mieszka z nowym facetem już tyle lat, to mina jej zrzedła. A najzabawniejsze było to, że była żona płacząc odpowiadała na pytania sędziny i popłakała się po orzeczeniu rozwodu. Zachowań marynarzy opisanych powyżej nie popieram, ale chciałbym zauważyć, że odwrotne postępowanie też może doprowadzić do rozstania 🙂

    • u mnie prawie tak samo. nic dodac, nic ujac.!

    • Jasne, że tak. Histori jest mnóstwo różnych. I kobiety też zawodzą. Przykro mi, że masz taką historię. Mam nadzieję, że sobie ulozyles wszystko.
      Główny problem o którym słyszę, czytam to przede wszystkim wykorzystywanie swoje pozycji zarobkowej i to potem jest lawina na inne sytuacje. Ale jasne nie jest to reguła. Po prostu różne historie mogą się nam przytrafić. A czasem nie zadajemy sobie sprawy, że jesteśmy na dobreje do drodze do zawalanie wszystkiego – bo tego nie widzimy.
      3mam kciuki za ciebie

    • Panie Kapitanie to nie fajnie Pan trafil ja mam odwrotna sytuacje moj kpt po 31 latach uciekl z dou do matki i teraz walczy w sadxie narazie o rozdzielnosc a dalej zobaczymy biedny stwierdzil ze musi sobie zabezpieczyc starosc 60 lat -przez cale zycie mial sejf i kombinowal -w domu bajka wsystko ogarnialam dzieci cudowne i wyksztalcone ale on nigdy tego nie zauwazal tylko cierpial ze jego kasa nigdy nie byla nasza jego zdaniem -porazka -teraz ma inny adres,zero kasy na rodzine,pozew i niby chce tylko rozdzielnosc a poco uciekac z domu i zniszczyc rodzine Dramat i przekonany ze to ok ze nic sie nie dzieje-gdybym mogla cofnac czas to nigdy z marynarzem ukladc zycie -wieczna samotnosc i rozkazy a jak juz cos robie na maxa to tez xle bo nie konsultowalas a jak pytam i mowie chcilabym to co na chceniu sie skonczy -maczo,toksyczny pracowalam zawsze zawodowo a teraz ogarniam 3 etaty bo nie ma wyjscia

      • Co tu pisać..pisałam wcześniej.Oni żyją po prostu z rodzinami,nie wszyscy ale te rodzinki to koszmar.
        Czy jest Pani z wybrzeża?
        POZDRAWIAM

      • Jestem z marynarzem 15l i właśnie dzisiaj o tym myślałam, że nie chcę zmieniać takiego stylu życia, że zawsze czekam na męża tak jak dziecko czeka na Gwiazdkę. Mój M wraca za 6dni po 4mies i bardzo się cieszę i myślę, że zawsze tak będzie, że zawsze będę czekać na jego powroty, a on chętnie będzie wracać do domu

  • Dziewczyny nie dajcie się

  • Pisalam wcześniej w postach,,,co tu napisać,,,zycie do d..

  • Boję się, że u mnie jest blisko granicy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *