Rodzina i Dzieci

JAK OGARNĄĆ PIERWSZE MIESIĄCE ŻYCIA DZIECKA BEZ MARYNARZA?

Autor: Kwiecień 5, 2017 16 komentarzy

Był już taki wpis – jak odnaleźć się w pierwszych kontraktach. Przyszedł czas na kolejny etap – dziecko. Oczywiście nie wszyscy się na nie decydują. Jednak jeśli ktoś już jest w ciąży albo to planuje, a ma za partnera marynarza, to jest to wpis idealny. Będzie, chcąc nie chcąc,  trochę prywaty z mojej strony. Aby być wiarygodną muszę być matką – i jestem. Syn 7 lat córka 5 miesięcy.

O porodzie bez marynarza było tutaj. Pierwsza sprawa jaką musimy sobie w głowie ułożyć, to fakt, świadomość tego, że „jestem sama”. Możemy mieć zaplanowany wspólny poród, jednak nie zawsze się udaje.  Dzieciaczek się pospieszy, albo tatuś spóźni. Jeśli  nam się przytrafiło  być razem, w tym cudownym(bolesnym ) dniu – to super. Jednak jeśli trzeba, to musimy brać to na klatę – same.

I jest już z nami. Zaczyna się cała zabawa i same nowości. Postaram się jednak nie nastraszyć, tylko rozjaśnić i ułatwić ten pierwszy rok. Krok po kroku się nie da, bo nasi Marynarze pracują w różnych konfiguracjach. Czasem zostajemy same z miesięcznym albo kilkudniowym dzieckiem, a czasem dopiero z 5 miesięcznym. Raz mamy wspólny start, a raz my – kobiety jesteśmy rzucone na  głęboką wodę.

Świat się zmienia po porodzie – każdy tak mówi. I to jest prawda.  Lecz nam się zmienia dodatkowo. Bo nie dość , że zostajemy matkami, to  też trochę samotnymi mamami. Gdy jest to nasze pierwsze dziecko, to możemy doznać szoku.  Gdy mamy obok tatusia potrafi być super, (uważać na kłótnie z przemęczenia) bo jest nas dwójka. Jedno kąpie, drugie odpoczywa, jedno gotuje, drugie bawi czy nosi dziecko, jedno nie ma już siły, drugie idzie na spacer z dzieckiem itp…A gdy mam jest sama? No właśnie, robi to wszystko sama, i jak by to powiedzieć –  łatwo nie jest. W głowie potrafi zaszumieć – muszę to czy tamto,  zamiast – jak mi dobrze, jaki to słodki maluch itp. Możemy też doznać szoku, że trudno nam cokolwiek zrobić poza zajmowaniem się dzieckiem. Chociażby wyjść o sklepu,  bo niby jak ? Takie proste czynności są problemowe. I trochę czasu minie zanim wejdziemy w nowy rytm.

img_4475img_4495

Przy pierwszym dziecku, na starcie byłam  obrażona na cały świat, a najbardziej  na marynarza, że go nie ma. Trochę czasu mi zajęło zanim przewartościowałam wiele spraw i zrozumiałam, że nic nie muszę. Przyszedł czas dopasować życie do dzieci ( moja praca) . Przecież  to moje skarby, po co im sfrustrowana matka. Początkowo trzymałam się wszystkich wytycznych: nie wychodziłam do marketów, na imprezy z koleżankami – zapomnij . 24h 7 dni w tyg dziecko non stop. Każdy jego uśmiech i słoneczny dzień dawał mi mnóstwo szczęścia, jednak byłam przemęczona i trochę stłumiona. Ktoś mnie uziemił- taki mały szkrab. Dodatkowo, poczucie odpowiedzialności, które jest tylko na tobie. Nie ma taty, do którego zadzwonisz : młody ma gorączkę jadę do szpitala, widzimy się na miejscu. Wszystko sama, wszystkie myśli tylko twoje. I tu , bez sensu ulegamy czasem takiej presji otoczenia – super mama musi wszystko mieć idealnie. Do drugiego dziecka podeszłam na ogromnym luzie, choć nie powiem jest wiele sytuacji , które mnie zaskakują. Jednak szybko staram się wrócić na prostą.

Gdy jesteś sama z dziećmi może być ci ciężko, to żaden obciach. Możesz płakać ( pamiętaj , że hormony po porodzie utrzymują się w organizmie do 6 miesięcy). Gdy jesteśmy same, zbyt czesto skupiamy się na tym, co nam nie wychodzi ( bo chcemy być super). A przy dziecku najlepiej skupić się na nim. Nie patrz, że czegoś tam nie zrobiłaś. Zobacz czy twoje dziecko się uśmiecha. Świat trochę ci zwolni – wykorzystaj to.


Jak to wszystko ogarnąć ?

Z perspektywy dwójki dzieci mogę śmiało stwierdzić:

Nie spinaj się, nie stresuj.

Ciesz się dziećmi.

Dziecko na pierwszym miejscu, porządek, naczynia czy praca po prostu muszą poczekać – nie przejmuj się tym.

Ciesz się z dziecka, z każdego jego ruchu, uśmiechu – nie staraj się wszystkiego ogarnąć, bo to się nie uda.

Masz problem z zakupami – zamów online. Co to za wygoda.

Jeśli czujesz, że sobie nie radzisz, a twój stan utrzymuję  się dość długo – skontaktuj się z psychologiem. To może być baby blues albo zaawansowana depresja poporodowa. Nie lekceważ tego.

Zaopatrz się w chustę albo nosidełko ( są takie od 0+ ergonomiczne) przyda ci się. Będziesz mogła chociażby wyrzucić śmieci na spokojnie, czy ogarnąć trochę dom.

Proś o pomoc: Babcia, siostra, opiekunka,  nie ma znaczenia. Musisz mieć oddech. To dla ciebie. Odpocznij w tym czasie albo idź do kosmetyczki. Jeśli ktoś ci proponuje pomoc- bierz. Nie rób z siebie bohaterki, która wszystko chce sama. To nie ma sensu na dłuższą metę.

Jak masz gorszy dzień idź szybciej spać – rano będzie lepiej.

Nie masz obiadu – zamów pizze albo coś  innego.

Wysyłaj dużo zdjęć marynarzowi. Oni bardzo lubią w ten sposób uczestniczyć w rozwoju dziecka. Gdy dziecko jest już nie co starsze i zaczyna oglądać książeczki, pokazuj mu też zdjęcia taty i opowiadaj o nim.

Wychodź z dzieckiem gdzie się da. Masz wizytę u lekarza – nie odwołuj, idź z dzieckiem. Chcesz iść na zakupy – idź. Pokoje dla matek z dziećmi w centrach handlowych naprawdę są w porządku.

Jeśli możesz, wyjedź gdzieś z dzieckiem- nie bój się tego. Weekend za miastem, u rodziny itp. Zapakuj co trzeba i zmieńcie otoczenie. Dziecku  to wyjdzie na plus – najważniejsze, że jest z mamą.

Jeśli masz starsze dziecko, a nie zawsze możesz zawieźć czy zaprowadzić(odebrać)  do szkoły – sprawdź jakie korporacje są zaufane i obsługują szkoły. Starszy ( ale zbyt mały na samodzielne podróżowanie), śmiało może jechać taksówką.

Dam też dobra radę cioci kloci – naucz dziecko zasypiania o tej samej porze w nocy (7-8), da ci to trochę czasu dla siebie, a jak wróci marynarz –  zapewni wam to wspólny wieczór. Uwierz, że się da. Moja dwójka zasypia o 20.00 (dzięki temu mogę stworzyć ten wpis).

Nie staraj się zrobić wszystkiego, bo tak się nie da. Możesz spotkać się z milionem emocji, możesz czuć, że jest ci cudownie, a potem, że jesteś  złą matką. Nie martw się tym. Wypłacz to.

Może być tak, że w tym początkowym okresie zanim wejdziesz w swój rytm będziesz tęsknić jeszcze bardziej albo przeklinać takie życie na maksa – to minie. Nie stresuj się faktem, że jesteś sama. Poradzisz sobie na milion procent, tylko na spokojnie podejdź do tematu.

Jednak pamiętają ciesz się dzieckiem mów dużo do niego( mój syn zaczął mówić i to w miarę płynnie jak miał rok, nawijałam mu cały czas:-) )

Jesteś mamą chcesz coś dopisać. Zostaw w komentarzu. Niech inne marynarskie mamy skorzystają z twojej rady

 

 

 

 

 

Podobał Ci się post?

Komentarze (16)

  • Jestem mamą czwórki dzieci.Licealistka,szkolniak,piętnaście miesiecy oraz cztery miesiące.Zdecydowanie pomaga wyluzowanie i dystans do wszystkiego.Nie potrzeba być,, Tą idealną ,, pod jak kreuja media..Trzeba być szczęśliwą…Mimo,że czasami bałagan i obiad na mieście czy gotowca.Pozdrawiam 😁

  • Dodam cos jeszcze ze strony dietetycznej.
    Robicie świeże soki dzieciom? ( jesli nie to polecam)
    Również zróbcie sobie koktajl mocy! Jest sporo w Internecie przepisow. Mama i zona marynarza musi byc niezniszczalna a zdrowy łyk na pewno w tym pomoże.

  • Prawie całą ciążę byłam sama. BLIZNIACZKI!
    5,tyg szpitala Sama
    Poród… sama.
    Pierwsze.1,5 miesiąca Sama.
    Nigdy nie dopuszczalam.mysli ze jestem faktycznie sama.
    Caly czas w głowie ukladalam sobie ze on jest. Tylko…. „wyszedl po ziemniaczki „‚hehe
    W głowie ukladam same pozytywne moce.
    Dobrze ze nie widzi moich ciazowych kg.
    Dobrze ze go nie ma bo hormony buzuja bylbyby biedny…
    Dobrze ze niema go jak jestem w szpitalu wróci opiekować sie dziećmi a.nie mną. Ja sobie poradzę
    Dzieci maja kolki ok. Jak wroci tata to minie i bedzie milsza atmosfera w domu.
    Nie ma M.w marcu! No i bardzo dobrze. Wróci w maju. Przecież w.maju sa najpiękniejsze spacery. Kocham maj…
    Lato? Przecież upaly z dziećmi niesa sa fajne. Wroci we wrzesniu to idealny moment na wakacje i wykorzystamy go na maxa. 🙂
    Kupię piękne sukienki w stylu Marynistycznym o rozmiar.większe akurat wroci tata i bedzie szczęśliwy.
    Itd…
    Codziennie tłumaczę sobie ze dobrze ze jest tak jak jest bo dzięki temu jak.Wróci bedzie super. A jak wraca to nawet jak jest zle… choroba,.brzydka pogoda, klotnia w rodzinie itd to mimo.wszystko.jakos razem lżej.
    Jestem młoda i silną żoną i matką mam nadziej ze mi to pozostanie. 🙂

    • Jesteś niezła.Myślałam,że ja jestem silna,bo dwa porody bez męza, bo przy pierwszym dziecku po miesiącu wypłynął na pół roku.Ale bycie z bliźniakami samej,tj. mistrzostwo ßwiata.Gratuluję i powodzenia. Co do siły,myślę,że z każdym dniem będzie coraz większa. Sama to przerabiam

  • Jak to robisz ze o 20 śpią? O której kapiesz?

    • Moje tez spia o 20 ale od 17 poświęcam im.maximum czasu.
      Zabawiam, rozmawiam, gimnastykuje, na podłodze robie istny plac zawab. Przez 3 godz zwyczajnie je męczę. Na koniec kapiel i ja mam wolne.
      Moje dziewcZyny maja 5 miesięcy.

  • Muszę się wtrącic co do nosidla. Nosidla są dla dzieci, które już siedzą i nie dajcie się nabrać na wkładki niemowlęce. Chusta tkana i można zrobić wszystko 😉 ugotować, posprzątać, pospacerować!
    Zgadzam się z powyższym komentarzem, jeśli mężczyzna pracuje na pełen etat na lądzie, nie ma go cały dzień a wieczorem wraca zmęczony tak, że powłoczy nogami, to jeszcze mniejęzyka z niego pożytek, niż jak jest na morzu i przynajmniej wspiera partnerkę duchowo;)

  • A ja bym tak nie dramatyzowała bo uważam że to kobiety ktorych mezowie pracuja od rana do nocy za slabe pieniadze maja znacznie gorzej, nie dosc ze malo czasu maja dla siebie to jeszcze czesto zyja od pierwszego do pierwszego. Żona marynarza jak niezaradna i sie nie wyrabia z domem czy ogrodem jak ma dziecko bierze ogrodnika i zatrudnia sprzataczke co jest kosztem smiesznym w porownaniu do dochodow. Na taki ruch malo kto sobie moze pozwolic, no chyba ze marynarz sknera to rzeczywiscie ma problem 😉

    • Nie widzę tu dramatyzmu a raczej pozytywne przesłanie – jak sobie to wszystko ułatwić.
      Milionowy już chyba raz nie chce mu się udowadniać, że mama która jest sama cały czas to tak samo jak ta co ma męża popołudniu z pracy i w wwekendy. Jeśli ktoś ma ochotę proszę się zamienić. Jest to totalnie ci innego. A jeśli ktoś tak pisze to znaczy, że nie żyje z marynarzem.
      Co do zatrudniania ogrodnika itp znowu taki wpis wynika chyba z niewiedzy o zarobkach i pływaniu.
      Ale błagam nie piszcie mi o dramatyzowaniu i o tym ze stacjonarna matka to to samo. Bo to nie prawda.

      • I nikt się tu nie licytuje kto ma gorzej. Bo to dwa różne style życie.

      • Zgadzam się z Kasią..naprawdę świat sie zmienił od lat 80tych czy 90tych,zarobki marynarskie nie sa tak rewelacyjne jak niektórzy myślą. Ponadto trzeba je dzielić na „suche”miesiace w domu.. Marynarze tez mają kredyty,niejednokrotnie na duzo twardszych warunkach(raty w walucie pensji) a praca nie mozna powiedzieć,ze jest stala..To jest dlugi temat znany dla środowiska..Bynajmniej dziękuję za artykuly,ktore daja nam partnerkom pozytywnego kopa gdy wlasnie pojawiaja sie wyzwania..dzieci,powroty do pracy i codzienne zmartwienia..

  • U nas za 3 miesiące rodzi się maleństwo do tego dwa niesforne psy 2,5 i 10 miesięcy i ja już jestem załamana czy dam sobie radę, cz nie zawałem itd ?

    • Warto zorganizowac kogos kto wyjdzie rano z psami albo wieczorem..po kapieli z dzieckiem sie nie ruszysz..znam temat,mamy 3mcnego Synka i 1,5roczna bokserke,wulkan energii..Latwo nie bedzie ale jak dojdziesz po porodzie do siebie to bedzie Ci duzo latwiej.

  • Ja właśnie zostałam sama na 3miesiące z 11tyg dzieckiem 😉
    Ja zamówiłam sobie pudełka z jedzeniem (mają dwa plusy -nie trzeba wychodzic na zakupy i gotować 🙂 )
    ,a wodę i jakieś drobiazgi zamawiam online 🙂

  • Ja bym jeszcze dodała: Jeśli jesteś niewyspana i to znacznie utrudnia Ci codzienność, wykorzystaj chwilę, w której Twoje dziecko ucina sobie drzemkę i sama się prześpij.

    • Spanie gdy dziecko śpi jest bardzo dobrą radą. Za to robienie porządków, itp. gdy dziecko śpi jest dobijaniem siebie, olać to niech, będzie nieporządek, najważniejsze aby troszkę wypocząć.
      Dla mnie to świeży temat, bo nasz smyk ma roczek. Był mąż przy porodzie i super i po 3 tyg pojechał i trzeba było dać radę i tyle. Powolutku na spokojnie i daliśmy z małym radę. Potem się bałam powrotu do pracy i żłobka, ale też daliśmy radę. Po prostu trzeba się dobrze zorganizować. Wiadomo z Tatą w domu jest super i dużo łatwiej. Damy radę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *