Rodzina i Dzieci

Poród bez marynarza.

Autor: 20 maja, 2015 16 komentarzy

Dobrze wiemy, że przy naszym trybie życia ciężko jest precyzyjnie coś zaplanować. Szczególnie poród.  Żyjemy od przyjazdów do wyjazdów. Wiemy również, że  nawet jeżeli powrót zaplanowany będzie w okolicach terminu, nie gwarantuje to sukcesu czyli obecności marynarza w tym właśnie ważnym momencie. Otoczeni jesteśmy rodziną, przyjaciółmi i na pewno każda z nas szuka wśród nich jakieś alternatywy gdyby akurat marynarz był na statku, czy w trasie powrotnej. Dla tych co jeszcze nie wiedzą, bądź też nie koniecznie widzą babcię obok siebie, zapraszam do poczytania kilku słów o Douli. Możliwości dziś jest coraz więcej, jednak najważniejszy jest nasz komfort i poczucie bezpieczeństwa. Dlatego warto nie iść na żywioł tylko przygotować kilka planów awaryjnych na ten dzień. Ja miałam to szczęście, że zaczęłam( skończyło się CC ) rodzić z mężem i był przy mnie w dzień porodu. Jednak po niecałych 4 tyg musiał wypłynąć.  Doskonale zadaję sobie sprawę z czym wiąże się poród i pierwsze miesiące życia dziecka . Jak ważne jest wsparcie. Miłego czytania – śmiało komentujcie pod postem, piszcie o swoich doświadczeniach.

Dziękuję Zuzannie, która przybliżyła nam ten temat.

11251605_1147303648620475_2062082132_n

By poród był pięknym wydarzeniem dającym siłę…

Każda z nas słyszała setki opowieści o porodach, niektóre były historiami mrożącymi krew w żyłach, inne opowiadane były ze śmiechem, smutkiem, melancholią, czy wreszcie radością wynikającą z ujrzenia długo oczekiwanego malucha. Poród – tak jak narodziny dla dziecka – dla kobiety jest zawsze bardzo ważnym życiowym wydarzeniem. Wydarzeniem, które może dać kobiecie poczucie sprawstwa, niesamowitą siłę, energię do działania, poczucie mocy. Oj tak, bo my kobiety mamy moc, tylko tak często o tym zapominamy…

Mam wrażenie, że niełatwo nam dziś rodzić. Nasze potrzeby i świadomość są coraz większe i nie zawsze świat otaczający nadąża za zmianami w nas. Ponadto, otoczone wszechogarniającymi mediami, internetem, zalewem informacji, zbyt często w czasie okołoporodowymi czujemy się…. same. I choć większość z nas nie wyobraża sobie porodu bez partnera, nie zawsze może on być obecny. Szczególnie żony marynarzy muszą być przygotowane na poród bez jego obecności. Co niestety często jest dodatkowym stresem dla rodzącej mamy. Jednak specyfika pracy marynarza jak wiadomo wymaga częstych nieobecności. Mogą się one akurat zdarzyć na czas porodu bądź też zaraz po nim.
Bywa jednak, że nawet gdy jest, nie zawsze potrafi nas wesprzeć tak jak tego potrzebujemy, ponieważ i on – razem z kobietą – siedzi w samym środku tego oszałamiającego wiru jakim są narodziny dziecka!

Kiedyś (a w niektórych społecznościach i kulturach jest tak do dziś), kobietą rodzącą opiekowała się grupa kobiet – starszych i młodszych, z doświadczeniem porodowym lub bez. Kobiety te tworzyły swoisty kobiecy krąg, który dawał siłę i wsparcie, nie pozwalał czuć się samotną i zagubioną. Potem te same kobiety opiekowały się położnicą i jej dzieciątkiem w okresie połogu. Już wiecie, dlaczego instynktownie po urodzeniu dziecka szukamy towarzystwa innych kobiet? Wierzę, że tę potrzebę kobiecego kręgu mamy we krwi. To nasze dziedzictwo.

Cieszę się, że żyjemy w czasach, gdy kobieta może rodzić – jeśli decyduje się na poród w szpitalu – w towarzystwie wybranej przez siebie osoby. Cieszę się, że gwarantuje jej to prawo. Dzięki temu, jeśli ma taką potrzebę, może wesprzeć się na kimś bliskim i nie opadać z sił. Tą osobą może być ktokolwiek – partner, mama, przyjaciółka, lub…. doula. Każda z tych osób pełni inną rolę, każda może być źródłem mocy. Ale tylko jedna czyni to w sposób profesjonalny – a jest nią doula. I nie znaczy to, że tylko jej wsparcie będzie dobre. Znaczy to, że zrobi to inaczej, ponieważ doula nie jest bezpośrednio zaangażowana emocjonalnie w dziejący się poród. Nie panikuje, nie okazuje strachu, wie co zrobić w każdym momencie. Doula podpowie, jak masz się zachować, jaka pozycja może być dla Ciebie dobra, jak poradzić sobie z porodowym bólem.

Doula to greckie słowo oznaczające opiekunkę służącą kobiecie. I rzeczywiście – doula to bodaj jedyna na sali porodowej osoba, która skupia się tylko na kobiecie rodzącej. Jest tam dla niej. Jest jej wsparciem i opoką. Dostarcza wsparcia emocjonalnego, trzyma za rękę, kiedy trzeba, kiedy indziej motywując do aktywności, która może być pomocna. Doula ma w swojej torbie szereg sztuczek, które wyciąga, gdy są potrzebne. Jest wyszkoloną, doświadczoną towarzyszką w porodzie. Doula posiada ogromną wiedzę na temat porodu, jego fizjologii, radzenia sobie z bólem porodowym, aktywnego porodu – wszystko po to, by poród przebiegł efektywnie. A jednocześnie doula szanuje zdanie kobiety, wiedząc, że każda z nas ma swoją porodową wizję i to ona jest najważniejsza! Doula szanuje decyzje kobiety, przypominając jednocześnie, jakie rodząca miała życzenia i marzenia zanim poród się rozpoczął.

Dodatkowo doula otacza opieką całą rodzinę. W trakcie trwania ciąży, doula spotyka się z wami, zapoznaje, pomaga stworzyć plan porodu i oswoić się z myślami o porodzie. Wspiera kobietę i mężczyznę, wiedząc, że to wasze święto. Po porodzie może pomóc w przystawieniu maluszka do piersi (jeśli kobieta sobie tego życzy), jednocześnie nadal otulając ciepłem i kobiecą mocą świeżo upieczoną mamę. W czasie połogu może odpowiedzieć na szereg pytań, które często kłębią się w głowie rodziców. Doula jest przyjaciółką porodową, przyjaciółką rodziny i opiekunką kobiety. Cała jej rol, moc i energia kierują się w stronę Twojego dobrego samopoczucia, Twoich potrzeb.

P1050746

Co ciekawe, badania pokazują, że obecność douli podczas porodu często sprawia, że: poród jest krótszy (szybciej postępuje), kobieta ma większe szanse na poród fizjologiczny (rzadziej dochodzi do cesarskiego cięcia), rzadziej dochodzi o użycia kleszczy lub próżnociągu, kobieta rzadziej potrzebuje znieczulenia a także – co bardzo ważne – kobiety częściej są zadowolone ze swoich porodów i zmniejsza się ryzyko wystąpienia depresji poporodowej (patrz: http://summaries.cochrane.org/CD003766/PREG_continuous-support-for-women-during-childbirth).

Jeśli więc szykujesz się do momentu przywitania się ze swoim dzieckiem, zachęcam do rozważenia opcji zaproszenia douli do porodu. Zwłaszcza, jeśli Twój partner jest daleko i nie wiecie, czy zdąży wrócić, czy zdąży na godzinę zero. Świadomość, że ktoś przy Tobie będzie, w dodatku ktoś, kto jest profesjonalistą, daje dużo pewności siebie – pewności, że dasz radę, że przejdziesz przez poród i że stanie się on pięknym doświadczeniem, z tych które dają siłę i poczucie mocy. Każda z nas potrzebuje na sali porodowej poczucia, że jest się zaopiekowaną. Doula zaopiekuje się Tobą na pewno.
Zuzanna Kołacz-Kordzińska, Ośrodek Wspierania Rozwoju „Bliżej”
Jestem doulą. Mam zaszczyt towarzyszyć kobietom w tajemnym misterium jakim są narodziny dziecka. Wiem, że moc narodzenia dziecka tkwi w każdej z nas. Moją rolą jest być przy Tobie i pomóc Ci w odnalezieniu tej mocy. A gdy będziesz potrzebowała czegoś zupełnie innego – będę przy Tobie, akceptując każdą decyzję.
Jestem również promotorką karmienia piersią, a więc profesjonalnie wspieram w drodze mlecznej; doradczynią noszenia dzieci w chuście oraz instruktorką masażu Shantala.

www.osrodek-blizej.pl
zuzanna@osrodek-blizej.pl

logo_001

Dla czytelniczek bloga na hasło ” Żona Marynarza” 10% zniżki 🙂

Podobał Ci się post?

Komentarze (16)

  • ja urodziłam pierwsza corke i maz wyjechal 9 dni po porodzie a 2 lata później urodziłam bliźnięta i maz wyjechal 4 dni po porodzie gdy jeszcze byliśmy w szpitalu i zostalismy tam jeszcze przez kolejny tydzień bo były komplikacje z jednym z dzieci a potem się dowiedzialam, ze jest zagrozenie, ze dziecko będzie śmiertelnie chore, kilka tygodni oczekiwania na wyniki, które wykluczyly chorobę bylam sama – koszmar… ale coz, takie zycie zony marynarza

  • Jestem po pierwszym porodzie, w którym uczestniczył mój mąż 🙂 poród był trudny fizycznie i przede wszystkim psychicznie, bardzo cenię sobie obecność mojego męża i teraz też chciałabym by był przy nas, ale niestety pomimo wspólnego uczestnictwa w szkole rodzenia, nie wiele z tej wiedzy wykorzystaliśmy, oboje w szoku a ja w skurczach bardzo bolesnych poskakałam na piłce i weszłam pod prysznic i tyle, mała nie chciała schodzić a ja nie umialam jej pomóc, brakowało mi wtedy kogoś kto mógłby zaproponować co mogę robić. Położne były pomocne i starały się podpowiedzieć o piłce i prysznicu właśnie, ale miały kilka porodów i sporo zajęcia i nie mogły być przy mnie cały czas a mąż dający wsparcie głównie psychiczne to było za mało, zwłaszcza że poród jak mówiłam był trudny i pozostawił lekką traumę niestety 🙁 dlatego ja teraz przed drugą ciążą jestem zdecydowana na towarzystwo Douli, chciałabym by była ze mną w domu jak poród się zacznie, przy poprzednim 7 godzin byłam w domu i pewnie mogłam coś zrobić by poród przyspieszyć gdybym miała kogoś kto by podpowiedział, chciałabym by była w szpitalu, raczej nie nastawiam się na obecność i męża i Douli ale może chociaż uda się na zmiany 🙂 nie mam siostry mamy ani teściowej i bardzo mi brakowało kogoś takiego w ciąży, przy porodzie i w połogu, więc cieszę się że taka opcja powstała 🙂 a co do kwestii płacenia za usługi to kiedyś bardzo powszechne było opłacanie swojej położnej w państwowych szpitalach i nikt się na to nie buntował tylko kto chciał to korzystał 🙂 co do jakości usług to są spotkania przed porodem i myślè, że można ocenić czy to jest właśnie ta osoba i czy nas nie zostawi po skasowaniu należności, a ja chcę mieć przyjaciółkę – anioła koło siebie jeśli mogę w tak trudnym i ważnym momencie 🙂

  • Ja korzystałam z możliwości rodzenia ze swoją położną i chwale sobie takie rozwiązanie. Ostatecznie miałam cc ale świadomość, że będzie przy mnie i tylko dla mnie ktoś profesjonalnie przygotowany dawała mi zwyczajnie poczucie bezpieczeństwa. M był w domu jak nasz syn miał miesiąc.

  • Jestem żoną marynarza, mamą 4,5 letniego synka i jestem też w 34 tc. Niestety nie wszystkie szpitale nawet te w dużych miastach pozwalają na poród z doulą. Z regóły doula postrzegana jest jako konkurencja dla położnej która ma akurat dyżur. Nawet jeśli doula nie jest i nie była nigdy na żadnym etacie w żadnym pobliskim szpitalu to uważana jest za zło konieczne i ujmę, niestety. Pytałam o to położnych pracujących w różnych szpitalach w moim mieście i niestety w domu z doulą tak ale nigdy nie masz pewności czy pozwolą TWOJEJ douli wejść z tobą na sale porodową czy nie wykpią się jakimiś wewnętrznymi przepisami. Dopowiadały to położne ściszonym głosem, bo wiadomo prawo mamy rodzić z kim chcemy ale prawo prawem…..

    pozdrawiam

    PS. mam nadzieję ze mój M wróci na czas….

    • Niestety masz rację, że wciąż zdarzają się osoby nieprzychylne doulom, choć działamy na rzecz wspólnego dobra – pięknego i bezpiecznego porodu kobiety..

      Szpital nie ma prawa nie zgodzić się na doulę, jeśli jest ona Twoją osobą towarzyszącą. Nie sądzę, by jakikolwiek szpital zdecydowałby się na taki krok – bo to niezgodne z prawem, które mówi, że możesz mieć przy sobie osobę towarzyszącą.

      Na szczęście sytuacja się zmienia. Nie wiem, skąd jesteś, ale w Trójmieście jest coraz lepiej. Spotkałam mnóstwo wspaniałych położnych, z którymi świetnie mi się pracowało i nie spotkała mnie nigdy sytuacja, by ktoś się nie zgodził na moją obecność. Są szpitale, w których doula i partner mogą wymieniać się między sobą przy rodzącej. A nawet mamy szpital, w którym coraz częściej bywa, że pozwala się na poród w trójkę – kobieta, mężczyzna i doula 🙂 Tak się dzieje w całej Polsce i to kwestia czasu, by zaczęło być standardem. Taką mam nadzieję 🙂

      Życzę Ci pięknego porodu! Moc jest w Tobie 🙂

  • Witam serdecznie. Jestem i żoną marynarza i Położną…, która pracuje na Sali Porodowej od nastu lat. Doula nie jezt profesjonalistką niestety….bo nie ma szkół dla takich opiekunek., bazują one na swoim doświadczeniu przeważanie. Widuję Doule przy porodach…. często nie wygląda to tak różowo jak opisujesz powyżej…. często nieudolnie stoją obok i ich działanie oogranicza się do podania wody i głaskania. Schematyczna podpowiedź odnośnie techniki oddychania, często nieadekwatna do sytuacji polożniczej., której nie potrafią ocenić. Taka usługa kosztuje około 1000 zł. I z reguły jest tak., że po porodzie kiedy jest czas by przestawiać dziecko do piersi i pomagać matce…..po skasowaniu odpowiedniej kwoty zwijają się do domu. Dziwne jest to zjawisko., które promujesz…bo nie widujemy je na nocnych dyżurach….a w dzień nie przyznają się. , że są Duolami…. pozdrawiam z Klinicznej :)☺

    • Żeby zostać doulą (nie duolą), musiałam ukończyć kurs i wciąż się dokształcam. Od kilku lat wspieram rodziców w rozwijaniu ich rodzicielstwa, dopiero po wielu doświadczeniach z rodzicami, zdecydowałam się zostać doulą. Jestem również promotorką karmienia piersią, a więc potrafię wspierać kobiety w ich drodze mlecznej. Tak dzieje się również po porodzie – dwie godziny pozostaję przy mamie, pomagam w dostawieniu malucha, spełniam wszystkie jej prośby, odpowiadam na potrzeby.

      Bardzo wierzę, że położne i doule mogą wspaniale współpracować i się uzupełniać. Jestem wdzięczna każdej położnej, z którą udaje mi się nawiązać dobry – dla rodzącej – kontakt. Takie położne spotykałam również na Klinicznej. Obie jesteśmy na sali dla KOBIETY, to ona i jej poród są najważniejsze.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę wiele szczęścia.

    • Dodam jeszcze, że doula od niedawna jest ZAWODEM, co oznacza, że nie można nazywać się „doulą”, jeśli nie jest się wykształconym w tym kierunku 🙂 A więc można mieć pewność, że doula jest profesjonalistką (albo poprosić o wykazanie się odpowiednim certyfikatem) 🙂

    • Myślę, że to tak w każdej dziedzinie. Trzeba po prostu trafić na odpowiedniego człowieka….

  • A ja bylam sama i nie widze w tym nic strasznego.maz wrocil po 10 dniach.

  • Ja miałam szczęście że podczas porodów M był w domu.Co prawda przy pierwszym porodzie wrócił na dzień przed planowanym porodem na szczęście opóźniło się o tydzień.Gorsze było że później wyjechał na 5 m-cy ja byłam po cesarce ale jakoś dałam rade.Teraz podczas drugiej ciąży był też w domu posiedział z nami miesiąc i wyjechał.Taki plus że drugie dziecko urodziłam normalnie także szybciej doszłam do siebie.Uważam że lepieij jak M jest przy nas.:)

  • Witam, ja swojego synka urodziłam, kiedy mąż był aż pod Grenlandią. Zobaczył swoje dziecko dopiero jak miało dwa miesiące. Pamietam ten czas w szpitalu , kiedy czułam sie bardzo samotna 🙁 pózniej jak wychodziłem ze szpitala tez go nie było. Pierwsze dni w domu z noworodkiem były ciężkie i do tego ta tęsknota .

    • U mnie wlasnie DZIS mija rok kiedy zaczal sie porod:-) urodzilam 21 maja o 2:18 rok temu:) caly dzien wracam dziś wspomnieniami jak to to bylo:)
      Mialam to ogromne szczęscie , ze mąz byl ze mna przy porodzie, przecinal pepowine:) wyjechal na statek jak synek mial 3 tygodnie. Bylo ciezko , pomagaly mama i tesciowa, bez ich pomocy byloby jeszcze cięzej. Maz wrocil jak dziecko mialo niecale 3 miesiace. Ciezka to byla rozlaka. Co do samego porodu, w moim przypadku byl on bardzo szybki, bez komplikacji , ale i tak obecnosc meza byla dla mnie ogromnym wsparciem, przede wszystkim psychicznym.

      • Nasz pierworodny urodził się 21 maja trzy lata temu. Mąż zdążył wrócić tydzień wcześniej 🙂 Cała akcja porodowa trwała 17 godzin i nie wyobrażam sobie,żeby nie miało być przy tym męża. W zasadzie cały stres przeszedł jakby na niego i naprawdę czułam się bezpiecznie mogąc rodzić z nim:) Wypłynął dopiero po 5 miesiącach po porodzie więc nie mogłam narzekać na brak pomocy. Córeczka z kolei urodziła się 11 listopada 2014 i tym razem nie miałam tego szczęścia, żeby rodzić z M, gdyż był już miesiąc w morzu…Ale okazało się, że strach ma wielkie oczy. Nie miałam nikogo bliskiego przy sobie podczas porodu ale trafiłam na super położną, która przeprowadziła mnie przez ten ciężki ale jakże oczekiwany okres:) Poród był krótki ale intensywny bo dzidzia była dość spora (4,700). Po powrocie do domu mogłam liczyć na pomoc rodziny a dobra organizacja pozwoliła mi szybko ogarnąć codzienność bez męża (wrócił gdy Mała miała 3 miesiące i był przeszczęśliwy 🙂 )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *