Rodzina i Dzieci

Czy potrzebna ci pomoc niani?

Autor: Marzec 22, 2019 4 komentarze

Pomoc, opiekunka, niania – to  jak to jest z tym tematem w naszej  grupie? Jest nam taka pomoc potrzebna, czy  faktycznie lecimy hasłem: sama sobie wszystkim ?

Pewna młoda mama zapytała na naszej grupie FB inne mamy marynarzowe –  jak  to  jest,  czy  da radę sama jak  zostanie na 4mc z dwójką dzieci, gdzie jedno jest malutkie? 

Ilość wsparcia jaka się tam posypała i dobrych  słów, jest  tak  ogromna, że aż trudno to opisać. I to  jest  fantastyczne. Skala działań tej grupy zaczyna do mnie docierać. Ludzie, którzy  łączą się w grupy, zawiązują przyjaźnie, spotykają się i wpierają, bawią rozumieją. To  ogromna wartość tego  bloga, tej  społeczności i wszystkich stron FB, IG, czy  właśnie tajna grupa na Fb. Ale nie o tym dziś, bo  mieliśmy  poruszyć temat  pomocy niani.


Nie jesteśmy  standardowymi mamami – trzeba to jasno  powiedzieć. Ani  to źle, ani dobrze. Po prostu – inaczej.  Porównywanie się do  kobiety, która na co dzień planuje dzień, pracę, swój czas z pomocą partnera – to nie nasza bajka i nigdy nie będzie. Nie ma co innym  zazdrościć, że są razem i mazać się, że nie dam rady. Bo nawet  jak  nie dasz, to  co się takiego stanie ? Narzucamy sobie zbyt wiele, nie widzimy ile robimy. A jak przeczytacie zaraz poniższe wypowiedzi, to same zobaczycie jak  to wygląda z zewnątrz. Innych  podziwiamy, a same sobie tylko utrudniamy życie tym , że musimy być jakieś super hero.

Bluza Ahoj dla dzieci

Nadmorski dzieciak - czapka

 

Od naszych dzieci otrzymujemy masę radości, ale też są wyrzeczenia i  obowiązki. Jest uśmiech, są łzy, jest zmęczenie i  przemęczenie, jest  duma, radość bo pierwszy raz coś zrobiło. Jednym słowem milion emocji.

I naprawdę fantastycznie, że sobie radzimy z tą codziennością same ( gdy marynarz na morzu ), ale to nie znaczy, że prosząc o pomoc ktoś jest  gorszy, mniej zaradny i sobie nie radzi  –  a tak  często myślimy.

Bez wątpienia, jeśli ktoś ma pracę czy stałą, czy dorywczą powinien  mieć pomoc przy dzieciach: przedszkole, niania, babcia . Z dzieckiem popracować można raz czy dwa, od czasu do czasu, ale na stałe jest  to raczej  nie realne (przetestowałam).

A co jeśli  nie mamy  pracy, albo  jesteśmy na macierzyńskim, wychowawczym, albo  po pracy chcemy  coś zrobić gdzieś wyjść?

Nie możemy siebie karać za to, że marynarz jest na morzu. Bilansując wszystko, naprawdę ilość czasu jaką poświęcamy naszym dzieciom  jest ogromna. I wiem po sobie, jak i  po waszych historiach, że często  kobiety  nic nie zrobiły dla siebie nawet przez  lata w myśl, że muszą być dyspozycyjne cła czas dla rodziny.

Czy naprawdę wstydem  jest  zatrudnić opiekunkę na nawet  na 2- 3 dni w tygodniu na kilka godzin? Żyć też trzeba innymi sprawami niż tylko  dom (zajrzyj: dzieci  ci nie wynagrodzą ), bo  prędzej czy  później odbije sie to na naszym zdrowiu psychicznym jak i fizycznym.

Jeśli mamy pomoc babci, cioci – to tylko dobrze – bierzmy ją jak dają. Jeśli  nie mamy – poszukajmy. A jeśli  nie chcemy – to nie. Każdy leci swoim schematem. Jednak osądzanie siebie samej, czy kogoś, że sobie radzi czy nie radzi, przez pryzmat tego – czy robi  wszystko sam  –  jest raczej trochę przykre.

Nasze życie w trybie: samodzielny rodzic, wymaga organizacji. Każda z nas szybciej lub wolniej, wypracowuje sobie swój swój system. Ani opiekunka, ani  babcia, ani żłobek… nie są przeszkodami, nie są ujmą na honorze super hero, a raczej są narzędziem do codzienności i życia  nie tylko w pojedynkę, ale w parze  również. Nie ma co  się bać, pytać czy wstydzić – trzeba się organizować w każdej dziedzinie jak  żołnierz.

Przecież rolą mamy nie jest  być z dzieckiem 24h 7 dni w tygodniu. Jakieś popołudnie dla nas na cokolwiek co chcemy,  to nie grzech.  Może to będą większe zakupy na spokojnie, może spotkanie z koleżankami, może siłownia, spacer, poczytanie książki w parku. I to, że nie pracujemy, albo  nawet gdy  pracujemy nie ma znaczenia . My  jako  kobiety marynarzy jesteśmy tak często same, że zapominamy o sobie. Może i to banalne.  Ale zadajmy sobie pytanie: co takiego  robię poza domem, mężem, dziećmi i  ewnetulanie pracą? Gdzie byłam sama, czy  mam jakieś hobby, czy  czemuś się poświęcam, co lubię?

Mi  to wypunktowała koleżanka i zaczęłam o tym myśleć. Jesteśmy już na pewnym etapie zaprogramowane na zadania, nawet nie dostrzegamy, że je wykonujemy. A gdzie doświadczanie życia? Jest: muszę to czy tamto, nie zdążę, nie mam czasu . I  najlepsze jest  zawsze na wieczór : kur..a  nie zrobiłam tego i tamtego…

 

Moja odpowiedź na pytanie wyżej – co takiego zrobiłam poza bazą-  była: nic i  nigdzie.  Może dlatego  od ponad 2 miesięcy angażuję się w ćwiczenia i wyszukuję na nie czas. Tak w tym czasie moja córka jest z opiekunką (chyba, że w soboty wtedy dzieci są ze mną na siłowni). Inaczej  bym  tego nie zrobiła. Większość czasu, który dostaje 2x w tyg dzięki naszej super Niani Ani ( pozdrawiam Aniu ), poświęcam na pracę ale jakiś tam mały procent,  te 2h biorę dla siebie i  to uważam za swój sukces. I nikt  mi nie wmówi, że to źle dla moich dzieci, że powinnam być w domu z córką, albo  wykonywać obowiązki itp. Doceniam pomoc jaką mam. I czy są to rodzice ( generalnie wszyscy pracujący, wiec trudno ich  wyłapać ale jak mogą to pomagają ), czy  opiekunka, to  pewnie świata poza domem i dziećmi bym nie widziała. To  wszystko, to takie szoty godzinowe ale warte każdej  organizacji.

Opiekunka to też świetny sposób dla par. To  kolejny temat  rzeka. Gdzie byliśmy we dwójkę ostatnio mając małe dzieci. Czy wyjścia na randkę, i  spędzanie czasu tylko ze sobą nie są ważne ? Pomoc do dziec na 3- 4 h , a my  już możemy skoczyć do  kina, na kolację, na rower. Pobyć ze sobą i tylko ze sobą.

I  jasne, staramy się angażować w jak najwięcej  aktywności  –  dzieci, ale czasem  każdy  chce odpocząć, nawet od dzieci.

W naszych  rodzinach (cały czas mówimy w kontekście rodzin z małymi  dziećmi ) nie jest tak, że my  jak  jesteśmy same możemy sobie tak o wyjść z domu, chociażby  pobiegać –  wszystko  musi być zorganizowane, a śmieci  idziesz wyrzucać z cała rodziną, bo  przecież nie zostawisz dzieci  w domu. Warto  sobie uświadomić to, że pomoc to nie ujma. Ona powinna być wpisana w naszą organizację.

Jeśli  panowie mają jakiś obiekcje proponuję patent z tego tekstu  – Zostawiałam marynarza. Od razu  następuje w nich zmiana i  podejście do naszej  roli.

 

W tym całym tekście nie chodzi o to, aby uciekać od dzieci. Tylko  o to, aby szukać też czasu dla siebie, mieć swoje życie poza obowiązkami i rodziną. Bo  naprawdę ilość czynności, zadań którą wykonujemy jak  jesteśmy  same,  jest  ogromna i  kompletnie przez nas  ignorowana.

Zawsze sobie jakoś poradzimy, bo z reguły nie mamy wyjścia.  Nie ma co się bać, jesteśmy  silne. A pomoc od czasu  do czasu, czy  w każdej  innej  konfiguracji, to nic złego. Każda z nas inaczej żyje, ma różne zawody, różne potrzeby dlatego głowa do góry, przecież świetne z nas MAMAGER -ki 


I  obiecane na początku  odpowiedzi (część) na pytanie młodej  mamy marynarzowej –  Czy dam radę zostać sama z dziećmi, jedno  bardzo  malutkie przez 4mc? 

U mnie podobna sytuacja. Syn w grudni skończył 2 latka, a córka wkrótce będzie mieć 6 msc 🙂 wyjechał jak mała miała 3msc. Na początku byłam przerażona co to bedzie, ale mam bardzo dużo pomocy od strony rodziców. Moja mama często zostaje z dziećmi, gdy np idę na większe zakupy. Ale wiadomo zdarza mi sie iść z nimi i wszystko jest do ogarnięcia. Także rozumiem Twoje obawy i wiem, że bywa ciężko nie powiem, bo czasem mam ochotę wstać i wyjść, ale za mną 3msc samej wiec juz trochę zmęczona jestem😂 Ale mówię, dasz rade

 

U nas córka miała 3 lata jak urodził sie syn. Maz wyjechał na prawie 5mcy jak syn miał 2mce. Wychowuje dzieci sama, bez pomocy rodziców itd. Nie powiem pierwsze tyg to ciężki okres, duzo robiłam z intuicji na zasadzie prób i szukania najlepszego dla nas pogodzenia obowiązków dziennych. U nas córka chodziła i nadal chodzi do przedszkola, gdzie są tego minusy bo musiałam zrywać małego aby ja zawieźć i przywieść a on nie nienawidzi jeździć, a plusem jest to ze córka spędza milo czas w ulubionym przedszkolu a ja mogę poświęcić więcej czasu dla synka. Wszystko jest kwestią dobrego planowania, przewidywania a z czasem bywa łatwiej. Teraz syn ma prawie 13mcy i zdarza sie, że czasami mam ochotę wyjść z domu… Dodam tylko, że mąż jest Włochem, nie mówi po Polsku więc jak jest czy go nie ma to i tak jestem zdana „na siebie”. Powodzenia na pewno bedzie dobrze. Bo kto nie da rady jak nie my!!! Pozdrawiam.

 

Ja jestem Zupełnie sama z trójka dzieci i daje rade choć czasami padam na twarz. Ale że wszystkim dajemy my kobietę radę więc dużo też zależy od nastawienia. Jeśli będziesz zamartwiać się że nie dasz rady itp to i tak dasz radę ale będzie Ci ciężej.

Dasz radę zobaczysz! Przecież My jesteśmy silne babki! Kiedy urodziła się nasza młodsza córeczka, nasz M wyjechał jak skończyła 1,5 tyg, gdy wrócił miała już 5 m-cy wszystko będzie dobrze, tylko uwierz w siebie

 

Dasz rade! Nie martw się. Dwójeczka w domu 5 lat a drugie 11 miesięcy. Nie jest lekko bo wiadomo wszystko na głowie”mamy” ale wszystko da sie pogodzić. Mąż Cię nie zostawia on myślami i telefonicznie jest z Tobą i też jemu jest ciężko . Przykre są rozłąki ale nie myśl o dołowaniu sie i myśleniu jak to będzie tylko uwierz w siebie bo dasz rade. UŚMIECHNIJ SIĘ. 

 

Dasz rade kto jak nie mama 🙂 każda mama ma nadprzyrodzone siły 🙂 synek ma niedługo roczek a córeczka później 3 latka 🙂 M niedługo wraca, a później oboje wracamy do pracy 😀 głowa do góry bo jak nie my to kto?

 

Spokojnie dasz radę, wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Mam trójkę dzieci, w tym 4-miesięczne bliźniaki i zostałam z nimi sama na 8 tygodni jak miały prawie 2 miesiące. Myślę, ze warto mieć kogoś do pomocy w razie np. Wyjść na zakupy czy do lekarza. Polecam robienie zakupów przez internet.

 

Dasz radę! U mnie jak drugi syn przychodził na świat męża nie było, wrócił jak młody miał tydzień i po dwóch tygodniach zawinął się na kolejny kontrakt, a ja zostałam sama z niespełna 3latkiem, noworodkiem, remontem mieszkania i kończyłam podyplomowe. Wówczas jak byłam na uczelni dzieci woziłam do mojej babci. Mąż wrócił a remont skończony, praca napisana i dzieci ogarnięte. Teraz jestem szczęśliwa matka trójki dzieci i posiadaczka domu z ogrodem, psa i kota… Bez pomocy… Dobra organizacja i można żyć szczęśliwie w „pojedynkę”. Wszystko jest do poukładania.

 

Zazdroszczę osobom które maja jakąkolwiek pomoc mamy siostry, itp…ja na nikogo nie mogę liczyć.

 

Ja byłam bardziej przerażona, gdy zostawałam z pierwszym dzieckiem. Wtedy odkryłam chustę do noszenia i zaczęłam żyć, a nie tylko się martwic. Przy drugim dziecku miałam już taki luz, że wiedziałam, że sobie świetnie poradzę. Jestem często i ja długi sama z dwójką (1,5 i 4,5 roku). W międzyczasie ogarnęłam większość budowy domu, pracuje popołudniami od niedawna. Mam okazjonalną pomoc
teściów (najczęściej 2 dni) oraz 1 dzień opiekunka na kilka godzin. Moim zdaniem wszystko jest w głowie. Wg mnie najważniejsze, to ustawić sobie priorytety, wyluzować, znaleźć sposoby jak ułatwić sobie funkcjonowanie i wszystko będzie dobrze. Głowa do góry.

 

Piątka dzieci M w morzu, a ja sama musiałam sobie radzić sama nie było innego wyjścia głową do góry my jesteśmy silne kobiety

 

Wiadomo że jesteśmy najdzielniejsze, ale w kieracie łatwo nie jest. Uważam że nie ma nic złego w korzystaniu z różnych form pomocy – rodzina, niania czy ktoś do ogarniania domu. Kiedyś chciałam wszystko sama, dziecko + praca + dom, ale teraz wiem że mając nianię nawet na kilka godzin w tygodniu jest zdecydowanie łatwiej i z lepszym zdrowiem psychicznym można więcej 🙂 jeśli jesteś przerażona, że będzie ciężko, zaangażuj kogoś do pomocy, to naprawdę nic złego

 

Dwójką dzieci (2 I 7 lat), praca, żłobek, szkoła, dom, opiekunka odbiera albo zaprowadzę mi dziewczyny jak mam na 6.30 albo odbiera jak pracuje do 16.30 czy 17 bo mam na różne zmiany. Na początku ogarniałam sama bez pomocy ale jak zmieniłam pracę to nie dało rady inaczej. Najważniejsze to sobie ustawić plan resztę idzie ogarnąć.

 

Różnie z tym bywa, mamy 2 w tym jedno z autyzmem, wszystko jest jej podporządkowane. Jestem raczej sama bo nikt prócz nas nie garnie się do pomocy

 

i wiele wiele innych wypowiedzi.

Wszystko na tajnej grupie na FB dla Kobiet Marynarzy

 

Czapka Nadmorski dzieciak i bluza Ahoj ze zdjęć na www.portshop.pl 

Podobał Ci się post?

Komentarze (4)

  • Mamy 10,5 miesięczną córkę. Rodzice obojga z nas na miejscu(jedni 15 min spacerkiem a drudzy 30min samochodem). Obie strony obiecały wielka pomoc pod nieobecność męża,całe szczęście z moim M znamy życie i zdecydowaliśmy się na Nianię 3x w tyg po 2-3 godz. I całe szczęście. Inaczej nie miałabym nawet jak śmieci wyrzucić!serio!a to tylko jednen z wielu przykladów. Przy zatrudnieniu Niani były wyrzuty sumienia,płacz,złość…..udało sie to wszytko przetrwać i wiecie co babki?najgprsze co moze byc to liczyć ze mama/teściowa/ciocia przyjdzie i pomoże bo u nas sie totalnie nie sprawdziło. Każdy ma swoje życie a one mogę jedynie doroźnie pomóc. Nianianto dobry wybór!dajmy sobie pomóc❤❤❤mnie kosztowało to wiele łez,najgprsze są kobiety które wychowują 2-3 dzieci i jak slyszą ze Niania to zararz zaczyna się ocenianie,nie dajmy się. Te kobiety (w moim przypadku-kolezanki)mieszkaja z mężem i rodzicami/tesciami wiec latwo przychodzi im ocena innych.

    • Dokładnie. Ja takie łzy przerabiałam przy pierwszym dziecko, gdy zdecydowałam się na żłobek 3 razy w tyg. Też słyszałam po co ci, pewnie się nudzisz jak on tam jest. Ale to już za mną .

  • Zdecydowanie Niania nie jest niczym złym, ja byłam takim dzieckiem które w swoich wspomnieniach ma obraz niani w pewnym okresie. Ojciec pływał, Mama pracowała zawodowo, Babcia miała jeszcze 5 innych wnuków w rodzinie. Niania była bo musiała być, a mi z tym wcale źle nie było. Nie miałam problemów z brakiem miłości, wręcz przeciwnie. Miło wspominam ten czas. Podziwiam moją Mamę, że dała radę wszystko połączyć, ogarnąć, wychować nas na ludzi ❤️ jednej rzeczy tylko nie posłuchałam jak mnie przestrzegała : „Córciu nie bierz tylko marynarza bo będzie Ci ciężko w życiu” już teraz za późno 7 lat razem w tym 2 lata po ślubie właśnie z MARYNARZEM. I możliwe że kiedyś niania będzie potrzebna i u Nas 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *