Związki

To, że on pływa, to niesamowita okazja dla kobiety do…

Autor: Styczeń 8, 2019 13 komentarzy

 

 

 

Dobrze, przyjrzyjmy się teraz plusom posiadania partnera/męża, który niekoniecznie z nami mieszka na co dzień. Absolutnie, jest ich sporo. Ale są 3 takie niesamowite sytuacje, którymi można zaskoczyć marynarza po powrocie do domu. Trzy, które się wyróżniają, i mogą sprawić wiele radości.

Generalnie trudno o taką możliwość w innych związkach, dlatego do dzieła. Sprawdźmy „zaskoki” marynarza.


To nie tylko: tęsknota, smutek, łzy. To  także ogromne pole manewru dla kreatywności kobiety. A wszystko po to,  aby go zaskoczyć . Czy  tylko oni mają sprawiać  nam niespodzianki, kupować prezenty, zabierać na randki? NIE !!!!

To, że partner pływa i nie ma go tyle czasu w domu, to niesamowita okazja do zrobienia „zaskoku” życia.

Gdzie dają takie możliwości? Na lądzie raczej nie. To wyjazdy i rozstania – tak te smutne chwile, mogą stworzyć im coś naprawdę wow, coś co będą  pamiętać do końca życia.

Ta jego nieobecność, daje nam przede wszystkim czas na działanie, który jest pomocny w organizacji rożnych akcji.

3 najczęściej spotykane  „zaskoki” marynarza

Remont

Ciąża

Sex

1. Remont

 

No  błagam, która kobieta nie chciałaby mieć takiej możliwości?. Marynarz w morzu, a ona może zrobić z mieszkaniem –  właściwe wszystko. I to PO SWOJEMU.

Pokażę Wam mój remoncik. Zdarzyło się to już kolejny raz, i jak widać wcale mi się nie nudzi. Po przeprowadzce do nowego mieszkania ( też w dużej mierze  ogarnęłam sama przewóz naszego dobytku, własnoręcznie jednym samochodem ok 20 kursów:-) ) Nasza sypialniana była raczej słabym punktem programu. I tak korciła i korciła. A to dziecko było za małe i milion wymówek. Ale udało się znalazłam nowe łóżku, zamówiłam, kupiłam farby, obrazki, cekol, unigrunt, i  do dzieła. Wywaliłam wszystko, spałam na kanapie ponad tydzień. I udało się. Jedną ścianę nawet malował mój syn. Pomógł mi też trochę tata. Ale większość zrobiłam sama. Nawet raz o 23.00 zmieniłam koncepcje i pomalowałam jeszcze jedną ścianę. Naprawdę poczułam się dumnie. Polecam. A tak w ogóle był to mój prezent na naszą 10 rocznicę ślubu. Nowe łóżko po awanturze ze sklepem(opóźnili dostawę), dotarło kilka godzin przed moim M

2.  Ciąża

Ooo, to jest moja ulubiona niespodzianka. I  absolutnie nie chodzi o to, aby w nią zajść pod nieobecność marynarza. Zdarza się często tak, że dowiadujemy się że jesteśmy w ciąży –  właśnie jak on wyjechał, jest w morzu. I tu myk polega na tym, aby się nie wygadać i do całej euforii związanej z powitaniem –  dodać to : a wiesz, jestem w ciąży. (Oczywiście nie zawsze się da trzymać to w tajemnicy, bo może czas do powrotu jest zbyt długi, ale zawsze to jakaś opcja) Udało mi się to przy 2 dziecku.

Ale na pewno  nie było to tak spektakularne jak u Kamili. Uwielbiam to video, to absolutnie tłumaczy nasz styl życia, to jest piękne. 

Koniecznie obejrzyjcie i wrócić na resztę artykułu

Jak Kamila zaskoczyła swojego M >>>>>  https://www.facebook.com/zona.marynarza/videos/2201130416769334/

3. Sex

Niby nic, bo w tym przypadku zaskakiwać można w każdym związku ale… no tu się na to czeka i czeka, i to często  miesiącami. Tym bardziej  nakręcamy się na siebie, aby to było inaczej, wyjątkowe, zawsze jak pierwszy raz. Ta odległość między ludźmi podsyca atmosferę. Jest bardzo długą grą wstępną. Dlatego tym bardziej, daje nam możliwość i chęci do zaplanowania czegoś extra. To właśnie taki trochę pseudo pierwszy raz.

Marta chyba zaskoczyła mnie najbardziej, to najciekawsza odpowiedź jaką przeczytałam, dlatego właśnie ten sex nie musi być problemem w takim  związku. Bo one rozpadają się  bardzo często przez obojętność, a nie przez brak seksu.

Marta Kiedyś zimą pojechałam po M w płaszczu mając pod spodem tylko bieliznę. 

 


Pod spodem znajdziecie więcej historii jak to dziewczyny zaskakiwały  swoich marynarzy. Tu tylko 3 główne, ale w pierwszej 10 są  na pewno: kulinarne akcje, przyjęcia niespodzianki…a może  macie swoją akcję ” zaskok” ? Koniecznie wpiszcie komentarz. 

 

 

 

Magdalena  Dzieckiem ? mąż wyjechał jak byłam w 6 miesiącu ciąży a wrócił jak mały miał 2 miesiące…. nie mogłam pojechać po niego w nocy na lotnisko wiec kolega odebrał M…. jak wszedł do domu po północy oniemiał ze ja taka szczupła a chłopczyk taki duży …. jak ja ryczałam ze szczęścia

Bożena  Witałam mojego M razem z dziećmi wspólnie i własnoręcznie zrobionymi banerami – dotyczy lat 2002-2010 🙂 pierwszy raz jak zobaczył, to sie popłakał. Banery wisiały na zewnątrz domu, albo na balkonie z balonami, w załączeniu fotka jednego z takich banerów, trzymam na pamiątkę, Później po powrocie organizowałam wypady nad morze z piknikami na plaży, Raz przegięłam i zorganizowałam ….rejs promem, po 4 miesięcznym kontrakcie mojego M ?Zakrawało na sadyzm.Nie pomyślałam, ale i tak był zadowolony.
Brak automatycznego tekstu alternatywnego.
 
Agnieszka Przeprowadziłam Nas do nowego mieszkania 
 
Sandra  Choć wiedziałam już wcześniej, udało mi się nie wygadać i gdy mój M.wrócił do domu w Wielkanoc tego roku dostał w prezencie małe buciki i test ciążowy z dwoma kreseczkami
 
Mar  Przemeblowanie jakieś, mnóstwo różnych nowych rzeczy w domu, takich, które tłumaczę „kochanie mam to od kilku lat, tylko dopiero z szafy wyciągnęłam?
 
Aneta  Ja świeżo upieczone kobieta marynarza po pierwszym rozstaniu taki tort poczyniłam
Brak automatycznego tekstu alternatywnego.
 
Krystyna 3 x przeprowadzałam się i ….nie wiedział pod jaki adres ma wrócić? 3 samochody kupiłam ja i wracał z ciekawości czym będzie jeździł? A jak pojechałam wyjątkowo po Niego na lotnisko( firma Go przywozi i odwozi) to już wiedział ,że coś się święci? No i w drodze z Berlina przekonałam Go do kupna domu ????
 
Awa  1) Przeprowadziłam nad do nowego domu ❤️ 2) urządziłam fajnie dom po jego awansie 3) podczas urodzin córeczki dostał tort z okazji awansu.
Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, broda i w budynku
 
Magda Przyjęcie niespodzianka i tort po zdanym egzaminie ??
Obraz może zawierać: jedzenie
  
Kasia Wiedziałam, że wraca CHORY do domu (miał kaszel ;p) więc przed przyjazdem zamówiłam strój pielęgniarki! W trakcie gdy brał prysznic po powrocie, przebrałam się w strój i czekałam na niego w erotycznej stylizacji 😉 mówiąc „a Pan co tu robi?! Już na salę! Do łóżka! Zaraz obchód wieczorny”. Przejęty i rozanielony pobiegł wręcz do sypialni krzycząc tylko „dobrze Siostro! Przepraszam! Pędzę!”. Ostatnio, pisze do mnie „Chyba będę chory…potrzebna mi pomoc Siostry Kasi” 😛 ale ozdrowienia są wręcz natychmiastowe.
Ania  Na 1.5 tygodnia przed powrotem M. byłam już na 100% pewna, że jestem w ciąży. I każdy dzień to była prawdziwa walka z samą sobą, żeby mu nie powiedzieć przed przyjazdem. Dlatego przez ten czas opowiadałam, że kupiłam mu piękny prezent niespodziankę i jakoś łatwiej było mi wytrwać. W dniu przyjazdu dostał prezent zapakowany w piękne drewniane niebieskie pudełko. W środku znajdował się pozytywny test ciążowy ? Kolor pudełka był bardzo trafiony – spodziewam się chłopca ? Na koniec dodam, że M. nie wytrzymał i w ten sam dzień wszystkim w rodzinie wygadał o ciąży. Mimo, że mieliśmy nie chwalić się nią na tak wczesnym etapie ? Cienias, nie wytrzymał nawet jednego dnia

Masz swój „zaskok” ?  Napisz o nim w komentarzu.

Podobał Ci się post?

Komentarze (13)

  • Z tymi niespodziankami bywa różnie, trzeba je dopasować do swojego M 🙂 na mojego zawsze czeka pyszna kolacja na „po” 😉 zawsze są zaległe prezenty, przysmak i oczywiście ja ?z ogłaszaniem ciąży na przyjazd bym się nie zdecydowała, czekamy na to od momentu wyjazdu, „gra wstępna” już na puszce a tym bardziej w samolocie a ja tu nagle „kochanie, dopiero za pół roku” ????? remont też nie wchodzi w grę, lubimy planować wspólnie i nikt nie zrobi tego lepiej jak mój M 😉 wiadomo, dla każdego co innego 🙂
    Pozdrawiam i cieszmy się z powrotów 🙂 zawsze smakują wyjątkowo 😉

  • Prawda zawsze można sobie taką nieobecność wykorzystać i czymś go zaskoczyć. Tylko oby się nie przyzwyczaili do tego ???

  • Ja też jestem żoną marynarza… ale ja pracuję zawodowo! W dzisiejszych czasach to raczej normalne, że żony marynarzy pracują, a nie tylko robią zakupy. Mój mąż byłby zawiedziony, że pod Jego nieobecność zmieniam domy, mieszkania, samochody … lub wyjeżdżam sama na urlop. Cała przyjemność jest wtedy, gdy robimy to Razem… On na to czeka, zazwyczaj te kilka miesięcy… Więc raczej nie podoba mi się Pani styl życia … !!!

    • Hymmm nie bardzo rozumiem co praca ma do tego? Można robić niespodzianki w kazdej sytuacji…
      „ale ja pracuję zawodowo” tak pani napisała. Czego to dotyczy?
      Ja również proszę Panią pracuję i to od 19 roku życia- jeśli o to Pani chodzi.
      Wpis ma wypowiedzi wielu dziewczyn więc również nie za bardzo rozumiem informacje o moim.stylu życia. Nie sądzę, aby go Pani znała…ale jasne nie trzeba lubić- to oczywiste ? pozdrawiam Kasia

    • Nie rozumiem…. bo ja także jestem żona marynarza i pracuje zawodowo 🙂 w niczym mi to nie przeszkadza! Niech każdy prowadzi styl życia, jako jest dla niego odpowiedni. Swoje żale i frustracje zachować dla siebie A najlepiej wyrzucić, bo po co nam one 😉

    • Też pracuję, a jednak podczas nieobecności męża zdecydowałam się na poważny krok i zmieniłam pracę, zmieniając jednocześnie miejsce zamieszkania z południe na północ Polski. Wywróciłam nasze życie do góry nogami, ale udało mi się ściągnąć dzieci i męża do siebie.

    • Na szczęście nie musi się pani podobać czyjś styl zycia…. i oczywiscie ma pani prawo do swojego zdania jak każdy… jednak nie rozumiem wrogiego nastawienia które aż bije z pani wypowiedzi. Po to tu jesteśmy żeby było nam jakoś lżej i milej…. a tu taka ocena, kobieta kobiecie, już nie wazne czyja jest zona. Czuje się zawsze zawiedziona takimi komentarzami.. jako kobieta. I zastanawiam się co siedzi głębiej. Pozdrawiam serdecznie panią.

  • Przepraszam, że popsuję atmosferę tego wpisu, nie chcę wyjść na malkontentkę ani hejterkę, ale chciałbym napisać, że nigdy nie oświadczyłabym Mężowi, że będziemy mieli dzidziusia i w tym samym czasie nagrywała ten osobisty, cudowny moment i za chwilę wrzucała nagranie do sieci. Takie chwile są dla mnie tak bardzo „nasze”, że wolę mieć je wyłącznie w pamięci, sercu i wspólnych wspomnieniach. Uważam, że dobrymi nowinami trzeba dzielić się ze światem – na co dzień brak nam przecież dobrych wiadomości – ale jest jakaś prawda i klasa w stwierdzeniu, że czasami mniej znaczy więcej.

    • Każdy ma swój styl wiadomo. Oczywiście to zrozumiałe. Jednak jedno jest pewne ( tak sądzę) że taka wiadmość jak pójdzie na żywo to jest mimio wszystko milej niż maile, tel …

      Kasia

  • Ja kiedyś przygotowałam naprawdę extra kolację , kilku daniową jak w restauracji, to była moja niespodzianka. Tymczasem on mi się na tej kolacji w dzień swojego powrotu – oświadczył:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *