Życiowe

Wyszłaś za mąż dla kasy!

Autor: Sierpień 16, 2019 5 komentarzy

Rozłąka z rodziną, samotne tygodnie, miesiące, takie funkcjonowanie nie jest dla zabawy. Praca na morzu jak każda inna przynosi pieniądze. Nikt nie pływa, i nie funduje sobie utraty ważnych chwili w życiu najbliższych dla przyjemności. Tak na morzu jak i w każdym zawodzie stawki są różne. Z reguły są one jednak nieco większe niż na lądzie. Ale przecież nie o to tu chodzi.

Masa hejtu, który wylewany jest na ludzi tylko dlatego, że na coś ich stać jest przerażający. Dlaczego człowiek(oczywiście nie chodzi tu o osoby bardzo biedne, które nie mają z czego żyć i co zjeść, którym niezbędne są one do przetrwania) uważa, że źródłem szczęścia są pieniądze? Dlaczego mimo, że sam do nich dąży swoją pracą każdego dnia, krytykuje za to innych. Zawiść, zazdrość, smutek, charakter, żal? Trudno powiedzieć. Czy zatem warto przejmować się opiniami innych ludzi – tych mniej życzliwych?
Raczej szkoda na to czasu, jest on zbyt cenny, aby marnować go na milion prób przekonywania innych, że nie jest  się wielbłądem. To dotyczy generalnie podejścia do życia, nie tylko do pieniędzy czy oceny innych.


Jeśli  chodzi o mnie i  moje doświadczenia, nie są one niestety miłe. Gdy byłam młodsza jakoś bardziej  ufałam ludziom ( staram się cały czas). Ale gdy  gdzieś na trasie w swoim życiu, nagle słyszysz od twojej podobno koleżanki, z którą dobrze żyłaś, że  – wyszłaś za mąż dla kasy, że ci się nie należą wakacje za granicą, bo nic nie robisz, że ci się nie należy nic.. i takie inne cuda dziwne  – to ci zwyczajnie przykro.

Na przestrzeni ostatnich kilku lat,  trzy wydawałoby się bliskie osoby, którym zaufałam – zmiażdżyły mnie emocjonalnie, strasznie. I  przez co? Przez pieniądze. W szoku byłam też jak ludziom, którym odstąpiłam swoje mieszkanie bez opłat, byłam życzliwa – wyzwali mnie od egoistek. A umówmy się, że nie jestem  milionerką. Mam ogromy szacunek  do kasy, pracuję od 19 roku życia.  Jestem  całkiem normalna. Do  dziś trudno mi zrozumieć jak to się stało, że dałam się tym osobom tak wykorzystać i dać obsmarować. Ale chyba każdy, gdzieś tam zbiera takie doświadczenia i więcej takich  błędów nie popełnia.  

Trochę z innej strony. Jedna z Was – Paulina ( prosi o anonimowość) Piszę do mnie o pieniądzach trochę inaczej i prosi o naszą pomoc: 

Jestem sama z dziećmi. Nie mamy znajomych ani rodziny. Znajomi moich  dzieci  powyjeżdżali na obozy – dzieciom  jest  smutno – też by chciały pojechać. A nasz M powiedział, że nie muszą nigdzie jeździec, że nie ma kasy. Mam klatkę, mam wyliczane pieniądze dla siebie i dzieci. Nic nam nie wolno. Ze zmęczenia wylądowałam na pogotowiu. Muszę wysyłać wszystkie rachunki, a z większymi wydatkami czekać na niego. Nie wiem  ile on zarabia. Ale, gdy  tylko on ma potrzebę na cokolwiek, to  zawsze są pieniądze. Nie umiem iść nawet do pracy, nie pracowałam wiele lat, nie mam doświadczenia. Moje dzieci nie chcą już tak żyć. A ja nie wiem co  robić. Czy  inne dziewczyny też tak mają ? Czy to normalne ? Pływa w zagranicznej firmie. Co mam zrobić ? Nie mam już siły tłumaczyć. Czy żądam zbyt wiele ? 


Wszyscy, nawet żony marynarzy, czy marynarze (przecież „najbogatsze” grupy społeczne 😉 ) mogą spotkać się z przeciwnościami losu, tragediami, przemocą, chorobami zwykłym smutkiem, tęsknotą. Nie da się zapłacić za emocje, czy uczucia. To przecież takie oczywiste, że aż głupio o tym pisać. A jednak…

Niestety nikt nie stara się poznać naszych historii, ale trudno. Trzeba duet, który ma zawsze grać, to  kobieta i jej marynarz i wtedy będzie łatwiej z resztą. A sukcesy(i nie chodzi tu o te zawodowe) odnosi się gdy faktycznie wierzymy w siebie, lubimy siebie i gdy potrafimy zachować dystans.

Smutne wydarzenia popychają dopiero w stronę refleksji ile mamy czasu i co powinno się liczyć. „Banalne” uniwersalne wartości wracają do łask – ale czemu tylko na chwilę?

Wiele kobiet czeka po parę tygodni, miesięcy na powrót męża, żeby za chwilę znowu się rozstać. Samotnie ogarniają Polską rzeczywistość. Żyją normalnie, nie narzekają, nie leżą w wannie pełnej kasy.
Ale każdego dania starają się tworzyć normalny dom i czerpać z codzienności jak najwięcej radości.
Doskonale potrafią docenić każdą wspólną chwilę ze swoim Marynarzem, bo wiedzą ile to kosztuje – wyrzeczeń, samozaparcia i miłości. Ale też wiedzą jak smakuje taki sukces i czym jest radość wynikająca z powrotu czy też uśmiech dziecka na widok taty.

A pieniądze? No są. I czy to oznacza, że ludzie nie mogą z nich korzystać? Przecież nie jest zbrodnią kupić, to czy owo. Wyjechać gdzieś, inwestować w edukację dzieci, czy nawet spełniać swoje marzenia? TO NORMALNE!!!

Fakt, że kobieta nie musi zastanawiać się czy jej wystarczy, nie oznacza, że jest złym i zepsutym człowiekiem. Marynarze bardzo ciężko  pracują na morzu – to nie jest łatwy zawód, tu nic nie jest za darmo.

Bardzo dużo kobiet marynarzy wbrew obiegowej opinii, też pracuje zawodowo w rożnych wymiarach godzinowych. Inne całe serce wkładają w pracę na rzecz rodziny i domu. Każdy dokonuje swoich wyborów. Tyle ile rodzin, tyle rozwiązań i bardzo różnych potrzeb. Nie można obwiniać, czy wstydzić się tego, że realizuje się swoje marzenia, spełnia potrzeby najbliższych czy pomaga innym ludziom. To nie jest egoizm. Gdzieś kiedyś Anna Lewandowska napisała, że (mniej więcej): „W Polsce ludzie, którym udało się osiągnąć jakiś (mniejszy czy większy) sukces finansowy są wytykani, czy obrażani. Natomiast w Niemczech  traktuje się ich z uznaniem, i gratuluje się im  sukcesu”.

Taka drobna różnica w mentalności. Oczywiście pieniądze nie zawsze idą w parze z rozumem i wtedy pojawia się problem. To zależy od przypadku. Rodziny marynarskie z reguły mają duże poszanowanie dla wartości rodzinnych właśnie poprzez rozłąkę.

A receptą udanego małżeństwa na odległość jest wzajemne zaufanie, przyjaźń i praca nad związkiem, a nie kasa. Pewnie, że to oklepane stwierdzenia. Ale najtrudniej jest uznać i zrozumieć właśnie te najprostsze rozwiązania. Jeżeli można liczyć na tą druga połowę na rodzinę na dzieci, przyjaciół to nic innego nie ma znaczenia. Ale to nie jest takie łatwe, bo  każda rodzina, to inna historia.
 Myślmy więcej o sobie, a na zdrowie wypijmy za tych co nie zawsze nam dobrze życzą….kiedyś się przeliczą.

Podobał Ci się post?

Komentarze (5)

  • Artykuł trafiony w samo sedno, ode mnie odwrocili sie prawie wszyscy znajomi uznając ze teraz to jestem wielka pani i na pewno będę traktować ich z góry a rodzina uważa że jak nie odda pożyczonych pieniędzy to nic mi się nie stanie bo przecież mąż zarabia przykre bo jeśli tylko mogę to pomagam ale kiedy to ja potrzebuję pomocy tej mentalnej psychicznej to nie ma nikogo bo przecież sama sobie tak wybrałam

  • Świetny artykuł, sama prawda tylko część o Lewej zepsuło……nie trawię baby 😉 niestety, Polska mentalność dotyczy nie tylko pieniędzy ale to się powoli zmienia w kolejnym pokoleniu 🙂 najważniejsze, że mamy siebie! Zaangażowanie na 100% obustronnie i będzie dobrze 🙂 A ludzie zawsze będą gadać 😉

  • No tak, też miałam taką sytuację. Po 2 latach od ślubu moja koleżanka, która była moją świadkową powiedziała mi, że przecież dla kasy wyszłam za mąż. Takie to było przykre…

  • Całe wakacje w domu,dzieci mają dość,ja też.Pan władca nie widzi potrzeby aby dzieci m,młodzież już poznawaly świat.Oni jako jedyni całe wakacje w domu,dosłownie.Nie mamy znajomych,rodziny.Jet rodzina Pana władcy ,on do nich jeździ,z nimi rozmawia,oni dzwonią do niego.Uważają,że tylko oni sa ważni.
    Nie mam do kogo dzwonić,do kogo iść.On twierdzi,że ludziom we łbie się przewraca żeby podróżować.Pan władcą jest też na statku.(Nie chodzi tylko o podróże ale też codzienność,nigdzie nie chodzimy bo wszystko mozna w domu..ugotować,obejrzeć..netflix??wytwór głupoty dla bab,nie mogę mieć bo to kosztuje!!!!!)
    Dzieci i ja nie mamy żadnych praw do czegokolwiek.Liczą się tatuś,mamusia(bo długo ich zna ,facet 50lat tak mówi),liczą się też pieniądze.To jego a mi g..do nich.
    Jestem tak zmęczona,wyczerpana,ale też nie wolno mi o tym mówić.

    • To głupia jesteś, że w tym trwasz. Po prostu. Kobiety nie mają nic, albo i kupę długów i potrafią odejść.
      Przejrzyj na oczy i zacznij działać, a nie biadolic. Moja mama też tak biadolila i życie zmarnowała. Nie, nie jestem jej wdzięczna za to. Uważam to za głupotę i konformizm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *