Historie czytelników

Ja tej jego siły nie czuję

Autor: Wrzesień 30, 2018 6 komentarzy

W zdrowiu i w chorobie…..

 

Od jakiegoś czasu zbieram się w sobie, żeby napisać. W ostatnim czasie moja sytuacja zmieniła się na tyle, że wreszcie to robię. Kiedyś, kiedyś była mowa –  co mówić, a czego nie kiedy M jest w morzu.. i właśnie miałam wielki znak zapytania: „nowotwór złośliwy tarczycy” – spłakałam się na milion sposobów, mała w przedszkolu, M w morzu. A ja z taką wiadomością.

 

I zaczęłam się zastanawiać – powiedzieć mu, czy nie? W ogóle,  czy komukolwiek mówić? Na początku nie chciałam nic nikomu powiedzieć, ale pewna osoba powiedziała mi wtedy, że silniej walczy się razem, a nie osobno. Powiedziałam M i kazałam obiecać, że nie wróci szybciej, bo nie potrzebuję użalania się nade mną.

 

M jest od tygodnia w domu. A ja tej jego siły nie czuję… po 15 latach bycia razem…teraz czuję się z tym sama, bardziej niż, gdy faktycznie byłam sama… bo raka nie widać gołym okiem. Przecież, nie ma się na czole przyklejonej kartki z diagnozą(…)

Tak, pokonam to dziadostwo, bo mam dla kogo walczyć i żyć, bo mam tyle planów i tyle zajęć, że nie ma w nich miejsca na choroby.Ale to czasem takie trudne. Przede mną operacja, wiadomo, że się boję…

Może są inne dziewczyny w podobnej sytuacji, albo były. Jak to wszystko rozumieć, jak dalej ma być, dlaczego czuję się sama z tym, mimo, że on jest…?

Wiktoria

 

To nie jest pierwsza ani ostatnia taka historia. (Sprawdź publikowane  TU  i TU  ). One bardzo często mają wspólny punkt. O swojej chorobie dziewczyny dowiadują się, gdy są same. I trudno powiedzieć, czy to wzmacnia, czy może osłabia? To chyba zależy od osoby. Siła jest naszym atutem, ale czasem może jej zabraknąć….może jej zabraknąć nie tylko nam, ale też naszym partnerom. Bo to właśnie w chorobie są te trudne momenty. Może czasem nie wiedzą jak się zachować, może to dlatego, że nie było ich w tym właśnie kluczowym momencie, może nie dopuszczają takiej myśli do siebie, może się boją, a może po prostu czasem są palantami. I wracamy do tego, że to nie odległość jest problem, a bliskość. Ta bliskość jest często dużo trudniejsza, choć pozornie wygląda to inaczej. Zwłaszcza, gdy balansujemy na granicy życia.

Poczucie odległości może pięknie wzmacniać tą bliskość, ale nie zawsze tak musi być… życie.


Wiktoria ma przed sobą swój rejs, i na pewno do brzegu dopłynie, to młoda, uśmiechnięta mama. Ja mocno 3mam za nią kciuki, powiedziała, że jak będzie mieć siłę to na pewno przyjdzie na nasze listopadowe Spotkanie, a była  na wielu. Tym bardziej wzruszam się i przeżywam. Bo znam Was, wy się często znacie. Musimy tu napisać anonimowo…ale wierzę, że damy jej takiego kopa i wsparcie..a może jej mąż też w końcu da. I za nią, i za nich wielkie kciuki, bo takie chwile i takie sytuacje, to prawdziwa Życiówka!!!

Podobał Ci się post?

Komentarze (6)

  • Dasz radę 🙂 Ja dalej przechodzę leczenie:) jak usłyszałam diagnozę miałam ogromne szczęście bo za drzwiami gabinetu siedział mój M. wspierał mnie przez cały czas, bez niego nie dałabym rady na pewno tak przez to przejść. Teraz, jak jadę jeszcze na doleczanie do szpitala na tydzień, to niestety M jest w morzu. Ogromnie mi jego brakuje ale My KOBIETY sobie poradzimy ze wszystkim 🙂 trzymam kciuki ! Zobaczysz, będzie wszystko dobrze 🙂

  • Wiktoria też mam taką złośliwego tarczycy po wycięciu alkowitym piec pięć lat po operacji guz był ogromny bo miał ponad 3 cm .
    Dasz radę prawda jest taka że w chorobie nikt nie jest w stanie Ci pomóc musisz sama się odcinać i złapać była za rogi. Masz dla kogo masz męża dzieci wspólne plany to powinno Ci w zupełności wystarczyć. Do boju głową do góry i Walcz

    • Wiktoria też mam raka złośliwego tarczycy po wycięciu już pięć lat po operacji guz był ogromny bo miał ponad 3 cm .
      Dasz radę !!!prawda jest taka że w chorobie nikt nie jest w stanie Ci pomóc musisz sama się chieć i złapać była za rogi. Masz dla kogo masz męża dzieci wspólne plany to powinno Ci w zupełności wystarczyć. Do boju głową do góry i Walcz

  • Droga Wiktorio

    Tez mialam raka tarczycy. Wycieli mi to dziadostwo i jestem czysta. Nawet urodzilam trzecie.dziecko. Dasz rade. Trzymam kciuki. A dlaczego czyjesz sie sama to proste. Kazdy musi sam przepracowac ze soba swoje nieszczescie. Nawet jesli ma milion osob do okola. To z emocjami musisz uporac sie sama. Najpierw jest wyparcie, potem zlosc i smutek a na koncu pogodzenie. Sama piszesz ze masz dla kogo walczyc wiec walcz. Kochana walcz.

  • Droga Wiktorio!

    Dasz radę! Jesteś silną kobietą! Jesteś silniejsza niż myślisz, że jesteś….
    Ale…. jesteś kobietą! Pozwól sobie nią być! Nie cyborgiem, nie heroską – KOBIETĄ! Pozwól sobie na słabość, na łzy i na to żeby powiedzieć że nie masz siły. Powiedz to jemu!
    Twój Facet Cię kocha! Zależy mu na Tobie – przecież posłuchał Twojej prośby żeby nie wracał wcześniej…. Ale czy tego chciał? Może on po prostu nie czuje się Tobie potrzebny? Może uważa że skoro jesteś taka silna, to to wystarczy? Może najzwyczajniej nie wie czego od niego oczekujesz? Może nie wie co ma zrobić?
    Kiedy dowiedziałam się że mam raka (piersi), nic nie powiedziałam mężowi, żeby go „nie martwić”. Ale przez moje milczenie on zamartwiał się coraz bardziej nie wiedząc dlaczego jestem taka dziwna. Kiedy w końcu pękłam – zadecydował że wraca. Był w domu po 4 dniach. Pamiętam, że płakał jak dziecko, kiedy odbierałam go z lotniska. Byłam zła, rozsypana na kawałki a on płakał! Ale pozbierał się szybko. Był przy mnie w najgorszych momentach. Był moim wsparciem, kiedy brakowało mi sił, był moim trzeźwym umysłem, kiedy strach odbierał mi rozum. Tak, można zgrywać twardzielkę i płakać w poduszkę ale można wypłakać się na jego ramieniu…. Po to też jest związek…. Dużo rozmawialiśmy, przegadaliśmy naprawdę wiele rzeczy….. Ale to, że wtedy był ze mną – widział że jest mi potrzebny zbliżyło nas jeszcze bardziej….
    Mój Mąż kiedyś zapytał mnie czego od niego oczekuję…. Nie umiałam odpowiedzieć…. Wiedziałam czego oczekują wszyscy ode mnie, ale czego ja chcę? A Ty czego oczekujesz od swojego partnera Wiktorio? Żeby stał w kącie i przyglądał się jak Ty walczysz? Czy żeby razem z Tobą tę walkę stoczył? Zastanów się nad tym i powiedz mu o tym…. Wygrajcie razem Wiktorio! A będziecie niezniszczalni! Trzymam kciuki i wierzę że Tobie się uda! Wierzę też że uda się Wam – choć nie będzie łatwo!

  • Dasz radę!!!! Siła w tobie !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *