Rodzina i Dzieci

MARYNARSKA MAMA

Autor: Styczeń 11, 2017 18 komentarzy

Każdy dzień może być najłatwiejszym ale też i najtrudniejszym w jej życiu….Bo tak jak ona nie doświadczy twojego życia na morzu, tak i ty nie doświadczysz jej życia na lądzie…
Nie oceniaj, nie krytykuj, nie porównuj, nie oczekuj … po prostu „bądź” i tego samego wymagaj od niej.

 

Macierzyństwo do najłatwiejszych nie należy To trudny czas To najcudniejszy okres w życiu  Skupiamy się na dziecku

Kobieta rozkwita Traci wolność Świat się jej skończył Jest masakra  Jest cudownie

Moje największe szczęście…. I tak w kółko.

Wpisów na temat dzieci i ich wychowania, powstały w sieci chyba miliony. Profili parentingowych jest cała masa. Jedne pokazują nam cudowne mamy z pięknymi uśmiechniętymi dziećmi, bez  problemów. Inne udostępniają dziwne grafiki przemęczonej kobiety tak, aby przypadkiem nie napisać bezpośrednio, że przechodzą psychiczną maskarę. A nie daj boże, przyznać się do depresji. Wersji macierzyństwa jest wiele. A czy jest gdzieś ta realna, ta rzeczywista ? Ta w której nauczą jak znaleźć szczęście ale też jak radzić sobie ze smutkiem, hormonami i całym tym przemęczeniem?

Trochę się oszukujemy umieszczając co chwile zdjęcia uśmiechniętego bezproblemowego dziecka  czy mamusi. Oczywiście, też nie chodzi o to, by to wszystko sprowadzać do poligonu czy wielkiej maskary. Chodzi o prawdę. Jaka ona jest? Jaka jest prawda matek? Jaka jest prawda matek marynarek? Bo ta jest nieco inna niż stacjonarnych.

Zajmowanie się dziećmi i ich wychowywanie to niby nic takiego. Traktowane trochę powierzchownie. A przecież, to ogromy wysiłek psychiczny i fizyczny, szczególnie na początku. Najłatwiej pokazać śliczną fotkę i uśmiechnięta mamę. A najtrudniej powiedzieć prawdę.

Mam piękne i cudowne dzieci lecz czasem płaczę z bezsilności i zmęczenia – to moja obecna prawda. 

img_3504 img_3508

Jeśli jesteśmy we dwójkę można wszystko  rozłożyć. Kobieta jest w stanie wykonać podstawowe czynności,wyjść się trochę zresetować, odespać nockę.  A jak zostaje sama? To już zupełnie inny świat. Niedostępny dla mężczyzn, ale też innych kobiet. Bo w całym tym szczęściu jest też sporo zmęczenia, frustracji i  niemocy. A tym dzielić się nie lubimy. Przecież odebrane zostaniemy jako matki, które sobie nie radzą , gorsze matki. A prawdą powszechną jest to, że każda to przeżywa.

Sama 24h 7 dni  w tygodniu przez tydzień, 5… 16 i więcej. Zastanawiamy się jak przekazać ten świat, tak aby nie został odebrany jako powszechne marudzenie, czy wygodnictwo. A raczej jako realia codzienności, które w pojedynkę potrafią dać popalić? Dlatego często udajemy, że wszystko ok, a same jesteśmy super hero. Jednak we własnym domu padamy o 20.00 spać, a lodówka potrafi być pusta, bo nie było jak wyjść po mleko. Dosłownie. To trochę  jak ze złamaną nogą. Na co dzień nie myślisz o tym, że nie pójdziesz  sobie do sklepu, koleżanki czy do pracy. Gdy ją złamiesz – masz problem, ażeby przejść choćby do łazienki. Tak jest z samotnym macierzyństwem. Jeśli tego nie doświadczysz, to nie zrozumiesz, że wyjście wieczorem po jajka jest niemożliwe i nici z ciasta dla gości na rano 😉

Dzieci to nasza moc. I jeden uśmiech może zmazać całą nieprzespaną noc. Ale jak szukać tej mocy gdy jedno płaczę 4 godzinę, a drugie woła o kolacje i kąpiel, a ty patrzysz, że od 3 dni nie umyłaś włosów i , że w ogóle 3 dni minęły? Jak jej szukać gdy jedziesz autem i zamiast radia „śpiewa” twoje dziecko a uspokojenie go, to raczej w przedziale – cuda, należy szukać. Gdy wchodzisz 10 raz z rzędu do wanny i po 2 minutach musisz z z niej wyskakiwać?  Gdy masz w domu szpital i  wszystkie twoje dzieci wymiotują?    Gdy nie odeślesz do taty, nie wyjdziesz do sklepu, bo nie zostawisz małych dzieci  w domu i takie tam uroki codzienności.

Ludzie – oni są jedną z recept. I nie udawanie przed nimi, że ci cudownie. Tylko obecność ludzi, którzy cię rozumieją i się z tobą pośmieją  albo po prostu są obok. Nic tak nie dobija mamy, która jest sama z dziećmi jak samotność . Gdy nie ma męża, ojca dzieci w pobliżu nie jesteś w stanie odciążyć swojego umysłu z odpowiedzialności, choćby nawet na minutę. To, że nawet w sieci tworzymy grupę kobiet o tak specyficznym życiu, potrafi doładować nam akumulatory. Bo bycie mamą we wersji singiel to dość trudna droga. Tak samo wszystkie radości związane z dziećmi musimy przeżywać na odległość. Towarzyszy nam zawsze dodatkowa myśl, obowiązek, że każdą  radosną czy ważna chwile naszego dziecka, musimy uwiecznić i przekazać dalej w świat, do taty – to też odpowiedzialność. Wszystko to jest trochę jak dobrze zarządzana firma. A my jesteśmy super managerami. Dlatego w tym całym, wbrew pozorom poukładanym  świecie, musimy czuć obecność ludzi. Móc porozmawiać, pobyć z kimś, wypić kawę. Nie żalić się czy też nadmiernie zawalać informacjami o naszym dziecku. Ale zwyczajnie mieć swój świat i być otwartym, na innych. Niestety bywa, że zamykamy się na innych. A przecież macierzyństwo jest fantastyczne i wcale nie oznacza końca , tylko raczej początek. Pytanie jak się zorganizujemy.

img_2643 img_2704

A marynarskie mamy przecież wiedza że:

Zakupy można zrobić przez internet

Nie trzeba wcale spać 8 h 4-5 wystarczy.

Można poprosić babcię o pomoc.

Można poszukać opiekunki, choćby na 2-3 dni w tygodniu tak aby ogarnąć podstawowe sprawy.

Można spotkać się z innymi marynarkami.

Zamiast na siłownie można poćwiczyć z Chodakowską.

W razie choroby trzeba zrobić zapas jedzenia  na kilka dni.

Można czasem zamówić obiad przez tel.

Czasem wyrwiesz sobie włosy z głowy a czasem będziesz skakać  z radości

Dzieci na lotnisku biegnące do taty to niezastąpiony widok.

Wiedzą też, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dzieci.

Wiedzą, że mogą więcej niż myślą  – bo muszą.

Wiedzą, że nie mogą zachorować

 

Wiedzą że trzeba wyjść do świata i ludzi bo on sam nie zawsze do nas przyjdzie. A samotność na dłuższą metę nie służy.

 

To co robicie wcale nie jest takie łatwe i nie każdy dałby radę. Często, zwykły dzień bez wsparcia tej drugiej osoby to wyzwanie, a jeżeli tych dni z rzędu jest 30 czy 130 – to można czasami paść emocjonalnie. Nie martwcie się – warto. Bez naszych dzieciaków byłoby smutno.

Kasia

15146751_1148082828593518_481311142_ofoto Zuzi FOTO44

Podobał Ci się post?

Komentarze (18)

  • Gdy brakuje czasu można też zamówić pełny catering w jednej z licznych firm w trójmieście.5 zdrowych posiłków dziennie wg ulubionej diety. Moja żonka tak robi gdy mnie nie ma, a czasem zamawiamy nawet gdy jestem w domu. Pozdrawiam.

  • Pozdrawiam wszystkie dzielne mamy! Jestem mezem i ojcem blizniakow 15 miesiecznych, ktore zostaly z dzielna mama!. Jestescie najlepsze na swiecie!

  • Ja za miesiąc zostanę mamą po raz drugi. Różnica będzie 6lat (między mną a bratem jest podobna i kontakt mamy świetny)
    Po urodzeniu córki najgorzej wspominam pierwszy kontrakt męża. Czułam się wtedy bardzo samotna. Teraz też się tego boję, ale wiem że dam radę. Dzięki dzieciom dom nie jest już taki pusty jak on wyjeżdża. Chociaż jemu jest trudniej, on zostawia już nie tylko mnie ale i córkę, a za chwilę jeszcze syna.

  • Poruszyłaś temat, który robi mi totalny mętlik w głowie. Mianowicie – jaka jest najlepsza różnica wieku między dziećmi w naszej sytuacji, kiedy połowę czasu jesteśmy zdane na siebie? Z jednej strony chwalą różnicę 5-6 lat bo starszak już samodzielny ale to bardziej dwójka jefynaków niż rodzeństwo. Różnica 2-3 lata bardziej da w kość ale jest szansa, że dzieci będą miały lepszy kontakt. Ile w ten chwili ma Twój synek Kasiu? Zadowolona jesteś z takiej różnicy wieku – jak to wygląda jak teraz jak jesteś sama z dziećmi?

    • Między mną a bratem jest 1,5 roku różnicy i mamy b dobry kontakt. Między moimi dziećmi jest 6,5 roku różnicy i też mają świetny kontakt; jeden syn ma 6l, a 2gi 13. Plus jest taki, że np dziś musiałam iść do pracy i zostawiłam starszego z młodszym, kt miał gorączkę. Na jutro mam już opiekę, ale w kryzysowych sytuacjach starsze dziecko bardzo potrafi pomóc.

      • SZCZĘŚCIARA, dziękuję za Twoją wypowiedź. Między mną a moją siostrą jest prawie 8 lat różnicy i bliższy kontakt załapałyśmy dopiero jak poszłam na studia. Wiem, że bardzo pomagała mamie i robiła przy mnie dosłownie wszystko. Ja jednak czułam się bardziej jak jedynaczka 🙁
        Nie chciałabym tego samego dla swojej córki. Może u nas te dodatkowe 1,5 roku różnicy to już było po prostu za dużo. Z drugiej strony nie wiem jak dałabym radę sama z dwójką małych dzieci, kiedy M w pracy a rodzina daleko. Najbardziej martwią mnie sytuacje podbramkowe typu szpital, etc.

        • Wszystko zależy od wychowania i dzieci. Moi chłopcy bardzo się kochają, pewnie też dlatego, że są zdani tylko na siebie, gdy mąż w morzu, a ja np. w pracy. I na pewno młodszy jest bardziej związany ze starszym, bo starszemu czasem maluch przeszkadza. ale b s kochają

  • Czytając ten post hmmm przypomniało mi się jak jeszcze jakiś czas temu sama przez to przechodziłam moj M wyjechał zostawiając mnie z 2 tygodniowym Adasiem i 5 letnim wtedy Hubertem zupełnie samą:) teraz Adaś poszedł do żłobka Hubert jest w szkole podstawowej a ja mam czas dla siebie. Jest już lżej 🙂 a ja moge realizować się zawodowo

    • Podziwiam Was kobitki za tą pogodę ducha, przy takim natłoku obowiązków ,trosk itd. Faktycznie jesteśmy twarde, ja co prawda nie mam jeszcze dzieci, wszystko przede mną.
      No ,ale mimo to super czyta się to ,że nie poddajecie mimo gorszych dni, wstajecie idziecie dalej, doceniacie to co macie.
      Mam sporo koleżanek,których mężowie nie pływają ,a są wiecznie sfrustrowane, albo mówią „Ta dzieci są fajne ,jak nie są swoje poczekaj aż będziesz miała to zobaczysz jaki to jest miód”. Nie lubię takiego gadania, ok wiem ,że to nie miód cud orzeszki tak, to w końcu trud wychowania i jesteśmy odpowiedzialni za tą małą istotkę ,ale czasem wrażenie człowiek ma jakby żałowały ,że są matkami , może przesadzam i nie powinnam się na ten temat wypowiadać. No ,ale jakie jest wasze zdanie?
      Pozdrawiam 😉

    • Ja z pierwszym dzieckiem zostałam teraz sama na 5 miesięcy. Synek ma dopiero 6miesięcy więc jak tata wróci do domu po takim czasie to pewnie będzie kolosalna różnica dla niego. A my poki co mam nadzieję że damy radę… 🙂

  • Czwórka dzieci,my daleko od rodzin,M wyjeżdżający na kontrakty 3-4 miesięczne…a jednak,udało się :)Czasem bywało,że spałam tylko wtedy kiedy spały bliźniaczki,w domu wyglądało jakby przeszło tornado,przewracałam się ze zmęczenia,a tu jeszcze trzeba odśnieżyć,wsypać węgiel do podajnika w piecu…Teraz wiem,że się opłacało 🙂 Dzieci podrosły,najstarszy trzynastolatek pomaga odśnieżać,wynosi popiół,ja mam więcej czasu w końcu,bajka 🙂 Pozdrawiam wszystkie marynarki i życzę wytrwałości 🙂

  • Bardzo spodobał mi się ten wpis. Miesiąc temu zostałam po raz pierwszy mamą, przez ten czas cały czas miałam wsparcie mojego M. Pomagał w dzień jak i w nocy. Lecz ten piękny czas w trojke w poniedziałek się skończy, gdyż czas mojego M w domu minął… Pierwszy raz zostanę sam z małym i gdzies wewnatrz boje się czy dam radę ogarnąć to wszystko. Wierze ze skoro inni jakąś sobie radzą to i ja sam radę. Pozdrawiam 🙂

    • Mnie już niedługo też będzie to czekać, ale nie denerwuję się . Do tej pory byłam sama jak M wyjezdzal, a teraz bede miala ciagle przy sobie czastke jego,ktora bedzie mi zapewniac wymyslne spedzanie czasu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *