Blog

POWROTY

Autor: Wrzesień 4, 2016 12 komentarzy

IMG_1490IMG_1497

Powroty są cudowne, to przecież na nie czekamy cały kontrakt. To one dają  siłę i motywację do działania. Jednak chyba największą ich zaletą jest to, że przypominają, potwierdzają i kolejny raz rozpalają uczucie do tej drugiej osoby. Nie da się tu znaleźć żadnego minusa. To po prostu moment usłany szczęściem od A do Z. I co najfajniejsze – tak samo dla mężczyzny jak i dla kobiety.

Tygodnie, miesiące spędzone bez siebie dają w kość. Łamią najtwardszych zawodników. Potrafią dostarczyć sporo żalu, tęsknoty i zwątpienia. Nikt nie twierdził  przecież, że będzie łatwo. A jednak nie poddajemy się, nie rezygnujemy przed metą. Czekamy.

Dlaczego randka? 

Bo to coś fantastycznego. Niekwestionowana przewaga nad stacjonarnymi. Powrót właśnie do randki najlepiej jest nam porównać. Te wszystkie emocje, które w sobie mamy robią z nami totalny bałagan. Ostatnie godziny czy minuty przed spotkaniem ciągną się w nieskończoność. Pojawia się też często małe poddenerwowanie mimo, że świetnie znamy naszą drugą połówkę.

IMG_1543

Dzieci.

W ich oczach najbardziej widać to szczęście, radość na widok taty. Pierwsze dni z reguły nie odstępują go na krok. To przecież bezwarunkowa miłość, która jest w nich od małego. Dla nich nie ma znaczenia kontrakt, liczy się to, że ich tata wrócił. To są chwile, które trzeba przeżyć. Ona dają inną perspektywę widzenia życia i relacji międzyludzkich.

IMG_1508IMG_1535IMG_1549

Powrót w praktyce to:

  • Potwierdzenie lotów czy przejazdów marynarza. Dopiero jak opuści statek jesteśmy pewni, że ta droga się rozpoczęła.

 

  • Informowanie rodziny na bieżąco czy wszystko idzie zgodnie z planem. Nie lubimy opóźnionych czy odwołanych lotów, przejazdów.

 

  • Kulinarne przygotowania w domu. Większe zakupy. I bardziej uroczyste menu na dzień powrotu.

 

  • Akcja sprzątanie niczym przed świętami.

 

  • Jak trzeba to i fryzjer, kosmetyczka. Tak by się marynarz nie wystraszył.

 

  • Umyte auto.

 

  • Podróż marynarza do domu niestety ale bywa mocno męcząca. Zwłaszcza gdy zmienia strefy czasowe. Albo wraca z nocnych wacht.

 

  • Wyjazd na lotnisko, czy postój busa z solidną rezerwą czasową. Spóźnienie to skandal.

 

  • Nie zawsze możemy po niego wyjechać. Tu dochodzi czekanie w domu jak na szpilkach, nawet gdy jest to środek nocy.

 

  • Kreacja. Kobieta musi pięknie wyglądać. Musi błyszczeć.

 

  • Uśmiech i spokój na twarzy.

 

  • Samo spotkanie to przyspieszone bicie serca, pocałunek, przytulenie i nic się już nie liczy. Oczywiście jak mamy dzieci to one w pierwszej kolejność próbują oderwać tacie szyję. Potem nasza kolej.

IMG_1517IMG_1527

 


 

W każdym kontrakcie, czy to w domu czy na lądzie, warto pamiętać co nas trzyma. Jeśli te powroty są naszym motorem i faktycznie dostarczają tyle uczucia i emocji. To każde rozstanie przetrwamy. Jeśli jednak przestają nas cieszyć, to sygnał do pracy nad związkiem. Samo nic się nie ułoży. A życie właśnie tymi momentami podpowiada nam na czy stoimy.

 


 

IMG_1557

A wy macie jakieś swoje zwyczaje na ten dzień? 

Podobał Ci się post?

Komentarze (12)

  • Mój marynarz wyjechał tydzień temu, wróci za 3 miesiące… na święta pewnie nie zdąrzy. Nie znoszę rozstań…. wolę powroty.

  • Mój marynarz wyleciał wczoraj rano, za 4,5 miesiaca wroci, to i tak krocej niz ostatni polroczny kontrakt.. zalewam sie lzami dzis, tak mi go brakuje juz, te pozegnania i rozstania sa mega trudne, ale on jest tego wart. .
    Powroty sa cudowne, to uczucie takie radosne oczekiwanie i podenerwowanie , nie moge spac na dzien przed. I to wypatrywanie go z bramki .. to ,ze juz dobrze ,juz wrocil juz jest przy mnie.
    Powodzenia dziewczyny i chlopaki

  • Ja dzisiaj pożegnała mojego M i zaczęło się odliczanie do powrotu i będzie szaleństwo przed powrotem i radość bycia razem. A na razie muszę jeszcze troszkę poczekać.

  • Bardzo lubię czytać ten blog, choć po części czuję, że nie jest dla mnie… bo jestem facetem, mężem kobiety pływającej. Choć kieruje pani wszystko to pań, to jednak pewne emocje i myśli są te same, mimo że ponoć my faceci myślimy trochę inaczej i jesteśmy z innej planety. 🙂 Kobiet na statkach coraz więcej, więc może kiedyś powstanie coś tak wspaniałego dla panów. Niech pani pisze dalej, pozdrawiam, Tomek.

    • Panie Tomaszu nic bardziej mylnego. Blog jest dla wszystkich, którzy znajdą odpowiedź na swoje pytania. Oczywiście główną grupa są kobiety. Ale proszę mi wierzyć,że czyta go sporo osób spoza środowiska jak i też samych marynarzy. Bardzo chętnie poruszę tematykę z Pana punktu widzenia i ciesze się, że odwiedza Pan moje skromne progi.

  • A ja nie wiem, kiedy mój marynarz wróci:( wiem tylko, że jest już 5 miesięcy na morzu, w sierpniu dano mu pozwolenie na zejście w następnym porcie, od tamtej pory nie mamy kontaktu.. Pierwszy taki długi kontrakt w naszym związku i nie mam nawet pojęcia na kiedy mam się przygotować. Chciałabym liczyć dni do powrotu tak jak inni, ale na obecną chwilę stawiam wszystko na jedną kartę i staram się zapełniać czas tak, aby o tym nie myśleć… kiedyś mi powiedział, że dopóki nie dostanie biletu lotniczego do ręki to nie ma co się nastawiać. A ja od kilku dni siedzę i wypatruje na stronach kiedy dotrą do jakiegokolwiek portu, aby chociaż móc się spodziewać tej wyczekiwanej wiadomości od niego.

  • Parę lat temu, kiedy jeszcze było dwoje dzieci rzeczywiście obowiązkowo były generalne porządki, kosmetyczka, fryzjer, zakupy nowej bielizny… Teraz mamy gromadkę dzieci psy koty rybki chomika, ja pracuję … I nie wystarcza czasu… Do mojego Słońca na lotnisku nie mam szans się dobić. Więc czasami nie daję po sobie poznać, że tata wraca. Przygotowuję się ukradkiem, jak nastolatka… Kradnę dzieciom to powitanie i jadę sama. I dopiero rano odbieram dzieci od Babci, przyprowadzane do domu i patrzę na łzy szczęścia całej piątki. Z dziećmi robimy uroczysty obiad a po tygodniu mam szansę wyjść z mężem na randkę.
    Ale tak jest czasami, bo zwykle na powitanie mam czas dopiero po tygodniu. Kiedy moja szarańcza dopadnie Tatusia na lotnisku to nawet kąpać nie może się sam. 🙂 Zwariowane to życie. Ale nasze. Wyjątkowe…
    Teraz czekam . Jeszcze tylko 48 dni jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.

  • W momencie gdy tylko zniknie za bramką odprawy zaczyna się okres wyczekiwania dnia powrotu. To ten dzień, szczególny dzień, który sprawia ,że mam siłę do pokonywania codziennych trudności, niespodzianek, które czekają na mnie pod nieobecność mojego Marynarza.
    Gdy już nadejdzie i jestem w drodze na lotnisko secrce bije mocniej,jestem szczęśliwa, czuję się jak przed pierwszym spotkaniem i to jest wspaniałe! Każdy powrót uświadamia mi jak bardzo go kocham i jakie mamy szczęście doświadczać tych emocji co 8 tygodni ????!
    Nie cierpię pożegnań za to kocham powroty!!!

  • U mnie tak samo ja u Was dziewczyny:-) za 12 dni mój M będzie w domu. Jak przeczytałam Wasze wpisy i tekst, to aż się uśmiechnęłam sama do siebie. Wszystko wypisz, wymaluj, auto też będzie umyte;-) Kilka list co jeszcze trzeba zrobić. Nawet pies do wykąpania jest wpisany na listę hehe. Istne szaleństwo ze szczęścia, miłości i poddenerwowanie jakby to była pierwsza nasza randka, pierwsze morze. A tego już się trochę uzbierało. No nic. Uczucia super, a radość zawsze warta czekania. Mimo, iż jest czasami bardzo ciężko.

  • Wszystko sie zgadza! Najbardziej smieszy mnie zawsze umyte auto.. Jednak my mamy taka tradycje, ze nie ma wielkiego gotowania, bo jak zostalo wspomniane dopoki nie wsiadzie do samolotu to jeszcze nic pewnego.. A jak jeszcze lot z przesiadkami to tez roznie to bywa.. Tak wiec na pierwszy obiad/kolacje idziemy zawsze do jakiejs super fajnej restauracji na romantyczna randke ☺️

  • Jutro nasz wielki świąteczny dzień, po 4,5 m-ca. Za kilka godzin mój M rozpocznie morderczą 24- godzinną podróż do domu. A ja również od wczoraj niemalże mordercze sprzątanie, jak przed świętami, bo to przecież jest święto. Ulubiona zupa gotuje się, udziec w piekarniku i ostatnie szlify i klar. Uwielbiam ten moment. Chyba dziś nie, zasnę z podekscytowania. Już tak niewiele zostało… Radość! Powroty są piękne i tak długo wyczekiwane.

  • Dokładnie tak, już za kilkanaście dni powrót mojego M. Przygotowania rozpoczęte. Sprzątanie jak przed Świętami. Auto, zakupy, kosmetyczka, fryzjer? Wszystko się zgadza. Warto! Biorę wolne w pracy, dopinam wszystko na ostatni guzik. I już nie potrafię czekać w domu, zrywam się nawet w środku nocy, i jadę te 200 km, żeby się przywitać już na lotnisku! Uwielbiam tę chwilę wyczekiwania tuż przed lądowaniem. Po kilku miesiącach rozłąki emocje jakie towarzyszą temu wydarzeniu trudno ubrać w słowa. Jego uśmiech, pocałunki, potem kawa w kawiarence…. I ostatni odcinek do domu pokonujemy razem. Uwielbiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *