Kobieta

Nie układają mi się relacje z rodziną mojego marynarza.

Autor: Listopad 1, 2018 47 komentarzy

Jest taki dowcip…

Syn mówi matce, że zakochał się i chce się żenić. Matka na to: „No dobrze, ale muszę ją poznać”. Na co syn zaproponował: „Przyprowadzę trzy kobiety i spróbujesz zgadnąć, którą z nich zamierzam poślubić”. Następnego dnia przyprowadza dziewczyny, a każda piękna i inteligentna. Sadza je na kanapie i rozmawiają chwilę z matką. Potem syn pyta: „Dobrze mamo, a teraz zgadnij, którą zamierzam poślubić”. „Tę w środku” – odpowiada bez wahania. – „Zgadza się. Skąd wiedziałaś?”. – „Bo już jej nie lubię”.

 

Gdy wiążemy się z drugim człowiekiem, wiążemy się też z jego rodziną… ale wiadomo, nie zawsze on ją ma, albo po prostu nie jest nam po drodze. Takie relacje są bardzo różne. Raz, lepsze raz gorsze, a innym razem bez znaczenia. I na pewno  wiele zależy od nas, czy temat podkręcamy, czy raczej na mniej znaczące teksty, uwagi reagujemy ” a niech tam, nie ważne „.  Oczywiście wcale nie jest tak, że w związkach marynarskich jest jakoś inaczej, czy problemu  nie ma – bo i u nas bywa różnie.

Pieniądze, wykształcenie, i to co robimy jak jesteśmy same – to w naszym przypadku, chyba największe zapalniki.

A jeszcze jak  do tego dorzucimy to, że nasz M, to taki typ, który z lotniska chce jechać prosto do mamy, to na pewno łatwo nie będzie.

Ok. Kasa? Czyli, my  możemy być te złe bo wydajemy kasę ich dziecka, a jak nie pracujemy, to już można odpłynąć w snuci dziwnych historii.

Wykształcenie, czy pochodzenie, też nie raz ma wpływa na ocenienie nas. Bo  ich syn taki światowy, wykształcony, a my jakieś tam panienki, co to się chciały  dorobić w szybki sposób.

I ulubione w naszym przypadku, czyli kontrola naszego  życia i naszych dzieci, gdy  M na morzu. Kiedyś jedna dziewczyna pisała mi, że teściowa dzwoniła na statek i zdawała raport jej  mężowi z tego co  ona robi z dziećmi, dokładała też swoje uwagi – było ” wesoło”.  Tutaj wtrąceń może być wiele. Od łagodnych niewinnych tekstów, uwag do naprawdę wielkich kłótni rodzinnych. Bo, to co  my robimy, gdy ich syn jest na morzu, to kość niezgody w wielu rodzinach.

To  oczywiście taki ogólny skrót, na jakim tle mogą rodzić się nasze problemy  w relacjach z jego rodziną.

Gdzieś jeszcze na samym początku związku pojawiają się pytania:

Czy jeździć samej do  jego rodziny?

Jak często, o czym tam rozmawiać?

Jak utrzymywać dobre relacje, gdy M na morzu?

itp.

Nie ma tu  jakiejś jasnej odpowiedzi, bo każda rodzina jest inna i jakoś to sobie musi wypracować. Na pewno trzeba się starać, przynajmniej spróbować, żeby sobie nie zarzucać obojętności.

Wiadomo teksty w stylu:

A co ty robisz?

A dlaczego wychodzisz sama?

Przecież on jest w morzu?

Nie rób tego tak!

Jak to, gdzie zostawiałaś dzieci?

Obowiązkiem matki jest być cały czas z dziećmi w domu?

Dbaj o niego, przecież on tak ciężko pracuje…

mogą czasem zrównać nas z ziemią. Ale nie jeden sztorm jesteśmy w stanie przetrwać, prawda? Co  wcale nie znaczy, że musimy się jakoś wyjątkowo poświęcać w imię takiej relacji  – jeśli ona nas niszczy. Zwłaszcza, gdy  jesteśmy same i M nie jest w stanie tego widzieć (zresztą bywa i tak, że wtedy teściowie, czy teściowa – pozwalają sobie na więcej). Nic za wszelką cenę. Dystans, odpoczynek od siebie, szczera rozmowa z teściami, wstrząs – mogą oczyścić atmosferę.

Najważniejsza jest  nasza relacja z partnerem/ mężem, bo  od tego zawsze trzeba zacząć. A jeśli on nie widzi ( nie chce widzieć) jak  jego rodzice, rodzina do  nas podchodzą – to warto mu to jakoś uświadomić, pokazywać. Naprawdę, im nasza relacja silniejsza, tym problem z teściami może być mniejszy. I to on jako syn, wypracuje to, pokazując rodzicom co jest dla niego ważne. Ale nic na siłę. Czasem się po prostu  nie da nic zrobić.

W życiu z Marynarzem sporą część czasu spędzamy same, jesteśmy wystawione na front. I  to  my ustalmy zasady naszego domu… Ania  już zmęczona. Jak ma się odciąć od jego rodziny?

 

 

Co w sytuacji kiedy nie chce się mieć kontaktów z rodziną M, a są dzieci? I co w sytuacji, gdy rodzina M traktuje jego wybrankę jak „pasożyta”?

Nie układają mi się relacje z M rodzina, a mieszkamy niestety blisko  siebie. Jestem ciągle kontrolowana, gdzie byłam,  bo auta nie było pod domem i ciągle takie szpiegowanie… Ostatnio nawet miałam sytuację, że tata M (starszy pan już) widział mnie kilka razy w miejscu, w którym mnie nie było, i  kłócił się ze mną, że mnie tam widział i, że nie będę mu mówić inaczej. A później stwierdził, żebym nie robiła z niego idioty… Wszystko co mamy –  to nie jest nasze, moje i M – tylko mojego M. Nawet jak mieszkanie kupiliśmy razem, to było, że to jego mieszkanie i jego rodzina bardzo się panoszy w tym mieszkaniu  itp… Jestem taka zmęczona tym że już nie wiem co robić… Nie jestem osobą kłótliwa i zawsze przymykam na to oko, ale już mam dosyć…Ostatnio  były córki 5  urodzinki, M w morzu, a oni nawet nie przyszli do mnie do domu na te urodziny.

/Ania/


Jakie są wasze doświadczenia, co robić w sytuacjach, gdy z rodziną M nam nie po drodze? 


 

Podobał Ci się post?

Komentarze (47)

  • Temat rzeka u mnie… niedługo pewnie nasze małżeństwo się rozpadnie. Mój m to niestety maminsynek, który nie potrafi postawić granic. Aż niesamowite jak taki człowiek może pracować na statku. Teściowa kłamie na mój temat mężowi, gdy m wyjeżdża nie garną się, by odwiedzić wnuki, a potem kłamią, że ich nie zapraszam.

    • Zaczynam sądzić, że bycie maminsynkiem wśród marynarzy to niestety standard. A dodatkowo ingerowanie i mieszanie ze strony rodziny mężów. Do pewnego czasu myślałam, że to mi się trafił taki okaz, ale po tym co czytam na tym blogu, widzę, że to nie tylko mój problem.
      Moja teściowa to również bezczelna, podła, stara kłamczucha. Także wiem co czujesz… Nie wiem tylko czy jesteś w stanie tak samo jak ja pojechać po niej jak po starej szmacie, bo wierz mi, że u mnie to pomogło. Mój M niestety nie potrafił mamusi zwrócić uwagi, za to ja z ogromną przyjemnością zrobiłam tej wiedźmie czarny PR gdzie tylko mogłam.

      Moja rada – odetnijcie się od tych starych diabłów. Nie odwiedzajcie ich, ignorujcie, zlewajcie, pokażcie, że są wam bardziej obojętni niż zeszłoroczny śnieg!

      Pewnie wyjdę tu na potwora – ale tak – nienawidzę ich i dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że już od października 2018 nie miałam z nimi żadnej styczności. Polecam !

  • Moje Drogie Panie!
    Jakież to krzepiące – widzę, że nie tylko ja trafiłam na ‚cudowną rodzinkę’ ! Mogłabym naprawdę niezłą książkę wydać z opisem wszystkich historii… I być może kiedyś to zrobię, gdyż zdecydowanie zasługuje to na opisanie. Nazwałaby ją „nieprawdopodobne ? A jednak!”.
    W każdym razie przejdę do rzeczy. Jestem żoną M od 1,5 roku, ja mam 27, a on 29 lat. Być może nie mam szczególnie długiego stażu, ale to już wystarczy bym mogła cokolwiek wiedzieć na temat toksycznych teściów w pakiecie z rodzeństwem. Prawdę mówiąc już za czasów ‚chodzenia’ z M widziałam, że coś tam nie gra, że rodzinka lubi pokazówę, że chcieliby rządzić, wtrącać się i być wyniesieni na piedestał. Ale jakież było ich zdziwienie kiedy okazało się, że ich przyszła synowa jest na tyle odważna i krnąbrna, że nie pozwoli sobie ani na ingerowanie w nasze sprawy, ani na ciągłe wizyty synka w ich w domu żeby mógł mamusie głaskać po rączce, sponsorować wszelkie cudowne pomysły czy dawać sobą manipulować. A tu trzeba przyznać, że jedna z sióstr i mamuśka to cwane manipulatorki, które potrafiły wjeżdżać na emocje, zastanawiam się jak się tego nauczyły.
    Ja w każdym razie – co radzę każdej z Was – od razu postawiłam granice!. Nie miałam problemu żeby im wprost, w te ich zakłamane twarze powiedzieć, że niestety, ale ze mną to oni sobie nie ‘pojadą’ w żaden sposób i mogą sobie porządzić, ale swoimi dupami, ewentualnie swoimi córeczkami, zięciami czy tam wnukami. Wiem, że pewnie wiele osób myśli jaka muszę być wstrętna, jaki podły mam charakter albo, że mogłabym się ugiąć- bo przecież M wspaniały, to dla niego mogłabym to zrobić. Jednak za bardzo szanuje siebie i przede wszystkim swoje zdrowie psychiczne i absolutnie nie ma tu mowy o tym, że go nie kocham. Kocham go i to bardzo, ale nie dałabym się niszczyć bo w takim układzie wolałabym być singielką, przynajmniej miałabym święty spokój.
    Na pewno teraz macie w głowie myśl, że łatwo mi tak mówić/pisać/robić. Zgadzam się z tym, wiem dlaczego tak jest, nigdy niczego się nie bałam, zawsze miałam, mam i będę mieć cholerne wsparcie w rodzicach i bracie, poza tym od zawsze rodzice budowali we mnie ogromne poczucie własnej wartości – więc po prostu nie boję się zaryzykować, odpyskować czy nawet nie bałabym się rozstać bo wiem, że sobie poradzę, a co ludzie czy rodzinka pomyśli to akurat mam w głębokim poważaniu! I to kolejnym aspektem jest to, że mimo tego, że mój M naprawdę dobrze zarabia – ja jestem całkowicie niezależna. Nie zginęłabym bez niego i bez jego pieniędzy, więc nie bałam się i nadal nie boję się mu pokazać czy powiedzieć pewnych rzeczy.
    Nie będę się tu dalej rozpisywać w moich egzaltowanych rozmyślaniach, ale cieszę się, że w końcu udzieliłam się na tym forum. Wiem, że będzie tego więcej, gdyż czuję , że są tu pokrewne mi dusze. Fajnie byłoby nawet się z kimś bliżej zakolegować, a nawet spotkać. Być może mogłabym nieco wspomóc swoim podejściem osoby, które nie mają ‘takiej siły’ czy charakteru jak ja, a jest mi naprawdę przykro jak czytam niektóre historie. A, że waleczna jestem z natury to chętnie bym tym wszystkim teściom i wstrętnym rodzinkom dała ostro popalić żebyście miały łatwiej!
    Pozdrawiam Was gorąco!

  • Nie układa się, zerwałam kontakty. Żona M od 30 lat, teściowa nie żyje, teść ożenił się ponownie. Mam szczęście, mam kochającego M, zawsze wysłuchał mojego zdania, po czym dopiero zajmował stanowisko. M w morzu, od zawsze awantury, zresztą z M też brak zgody, zero pomocy, której nie oczekiwałam ale chociaż by od święta pamiętał o wnukach. Nie pamiętał nigdy, nigdy nie dostały prezentu, nawet czekolady chociaż mieszkał bardzo blisko. Sytuacja jedna w wielu, przyjechali wieczorem do domu, niezapowiedziani, w sypialni niepościelone łóżko i ogólnie bałagan, zamknęłam drzwi. Z hukiem otworzył drzwi, krzycząc na mnie, ze skoro M na morzu to on, teść ma prawo mnie kontrolować i sprawdzać co robię. Sprawdził całą sypialnię, Była rozmowa z M, po czym jasno i krótko mu wyjaśnił, że nie życzy sobie takich akcji bo tylko M jest jedyną osobą przed którą mogę ewentualnie się tłumaczyć o ile oczywiście zajdzie taka konieczność. Byłabym bardziej wyrozumiała gdyby chociaż w jakikolwiek sposób pamiętał o swoich wnukach. Nigdy tak się nie stało, dodam, że nigdy do dzieci nie powiedziałam złego słowa o tym człowieku. Teraz, kiedy są dorosłe i samodzielne, nie mieszkają z nami dziadek szuka kontaktu z wnukami leczo one nie chcą. Zwolniły się same z obowiązku bycia wnuczkami skoro dziadek nigdy o nich nie pamiętał. M również tego od nich nie wymaga. Rodzina to mąż, żona i dzieci, nie bójmy się o tym mówić bo siedząc cicho robimy krzywdę sobie. Nasze życie kiedy M na morzu i tak jest ciężkie, nie musimy sobie dokładać dodatkowych problemów. Ale musi być z M wszystko wyjaśnione, tak jak u nas :). Teraz kiedy jestem teściową, nie wtrącam się w życie swoich dzieci. Syn często w rozjazdach, synowa wie, że wystarczy w razie czego zadzwonić. Jak potrzebują pomocy jestem natychmiast, nawet w środku nocy. Chodzimy po knajpach na rodzinne obiady, żeby żadne nie musiało mieć wrażenia, że teściom trzeba dogodzić. Chętnie zawiozę ciasto czy obiad syna ulubiony, jednak doprawię go tak, aby smakował synowej – ona nie lubi wielu przypraw. I jest super 🙂 czego i Wam kochane życzę

  • To nie wasze wyjątki z M, że teściowa taka czy inna. To życie. 25 lat żyje u boku ukochanego męża. Przetrwalam niejeden sztorm z teściową – mamusią jedynaka. No cóż zylam w trójkącie. A jednak kiedy nadeszła chwila śmierci, nic się nie liczyło, jak trwać przy mamie bo mimo braku jej akceptacji, pomagała przecież nieraz mojemu mężowi i synowi. Moja rada dla was młodych kobiet. Nie walczcie z mamusiami. Pozwólcie im myśleć że rządzą, że mają rację, a wy róbcie swoje – kochajcie nade wszystko tych swoich M, tych maminsynkow. Pamiętajcie to one wychowały dla was wasze miłości życia. A wy pewnie będziecie kiedyś tak samo tesciowymi :). Dziś już wiem jak ja się często zapominam i wtrącam. Czasem to źle czasem dobrze ale nikt nie jest doskonały. Też kocham mojego M syna jedynaka. Pewnie koło się zatoczy. Z całych jednak sił chciałabym, aby partnerka syna stala się moją córką. Starajmy się szukać porozumienia, nie szukajmy ciągle wad. Życie będzie łatwiejsze dla M na morzu jak w domu będzie miał spokój. Teściowe i synowe, kochacie tego samego M więc nie róbcie mu krzywdy i nie stawiajcie mu ultimatum i wyborów między wami. On kocha was obie. Matkę ma kochać a ze swoją żoną tworzy jedno cialo i spłata związek inny mocniejszy. Nie konkurujcie o niego. Bo obie go stracicie. Porwie go inna albo nałóg. Miłość ponad wszystko. Pozdrawiam was, żona i matka. A kiedyś pewnie teściowa jb

    • Nie zgadzam się, mój dom, to moje zasady, mój porządek i mój bałagan. Decydująca rola matki powinna zakończyć się w czasie kiedy dziecko postanowiło iść dalej swoją drogą. Można poradzić, trzeba pomóc, ale zdecydowanie się nie wtrącać. Na to nie pozwoliłam nawet mojej mamie. W moim domu rządzę ja i mój mąż, nikt inny. I nikomu nawet nie pozwolę myśleć, że jest inaczej. Skoro zdecydowałam się na dzieci, odpowiedzialnie wychowałam je i wykształciłam najlepiej jak to możliwe. I nie zrobiłam tego dla synowej, żeby korzystała z jego stanowiska i pieniędzy, tylko dla dziecka, żeby radził sobie w swoim życiu jak najlepiej. Jeżeli jej jest z nim dobrze, jeżeli go szanuje i się kochają i są szczęśliwi, czego matka może chcieć więcej 🙂

  • Oj teściowa i rodzina M to u mnie temat rzeka. Na początku było idealnie. Jak jeszcze nie mieszkaliśmy razem i M był na statku jeździłam w odwiedziny do przyszłej teściowej. Było cudnie do czasu. Zaczęło się przy ślubie: bo nie po jej myśli, bo nie zapraszamy kogo jej się podoba (m.in. przyjaciółki szwagierki, która ona potrafiła w mojej obecności nazwać swoją wymarzoną niedoszłą synową- ma 1 syna, mojego M. było przykro). Potem było już tylko gorzej. Mieszkamy u niej. Jak M. w morzu jestem tylko z „mamusią”. Siedzę cicho a często mam ochotę wybuchnąć. Gdy M jest w domu mamusia jest cud miód, gdy jesteśmy same to gehenna. Dawniej nie mowiłam nic M bo po co go martwić jak jest na statku. Ale przestałam jak miara się przebrała. Zapadła decyzja: budujemy się i uciekamy. I wizja wyprowadzki trzyma mnie przy życiu.
    A jeszcze usłyszałam kiedyś od osób postronnych, że mamusia twierdzi że ja i M mamy „OBOWIĄZEK” ja utrzymywać i się nią zajmować…

    • U mnie przynajmniej plus taki, że mąż jest ze mną i stawia mnie i dzieci ponad. Rodzina jest ważna, matka, siostra, ale widzę i czuje, że nasz związek jest nr. 1. No i odkad mówię wprost co się dzieje, jak się czasem zachowują, jak sprawiaja przykrość itp. Sam dąży do jak najszybszego wykończenia domu bym mogła odetchnąć na swoim.
      I w razie jakiś konfliktów staje po mojej stronie.
      A to bardzo dużo.

      • Tak,to prawda.Masz wielkie szczęście.Moj nie roznasia ze mną ani dziecko jak z ludźmi tylko krzyczy i to jest nie do opisania.Potworne.Ma byc tak jak on chce ,innych racji nie ma.Jestem wykończona psychicznie .

    • o matko… a myslalam ze tylko ja mam taka sytuacje. Viki tez mieszkam z „mamusia” Rozumiem doskonale. Dokladnie tak samo to wyglada u mnie. Fajnie byloby znac kogos takiego i moc czasem wzajemnie pomarudzic ! tez wizja wyprowadzki trzyma mnie przy zyciu.

  • Dla mnie zastanawiajace jest to dlaczego kobiety decyduja sie na zwiazki z facetami, ktorzy maja zaburzone relacje rodzinne. Bo to , ze rodzice M uwielbiaja ingerowac w kego zycie a wrecz zyja jego zycie to widac od razu na poczatku znajomosci , i zanim dojdzie do slubu czy tez narodzin dzieci mozna sie wycofac z tak toksycznej relacji. Jak mowia widzialy galy co braly wiec nie rozumiem za bardzo gorzkich zalow no chyba , ze ktos jest mi w stanie to wytlumaczyc.

    • Niestety ale mój powiedział,że udawał przed ślubem i po a teraz jest normalny.50 lat facet,18 pp ślubie.Aktor,kamuflaż,dwulicowosc.Miałam awantury i nie tylko o gazetę za 3zl.,o pozwolenie na tv.

      • Pani Moniko wspolczuje , ze akurat trafila Pani na takiego padalca. Przeczytalam wczesniejsze Pani wypowiedzi i doradze troszke , moze moje rady kiedys sie Pani przydadza. Prosze sobie powoli szykowac tzw droge ucieczki w razie gdyby M przekroczyl granice Pani wytrzymalosci tzn . Zglosic sie do jakiegos osrodka ktory pomaga kobieta w podobnej sytuacji, tam czesto mozna uzyskac darmowa pomoc prawna wiec M nie bedzie wiedzial , zapisac sie do psychologa badz psychiatry na NFZ zeby tworzyc sobie teczke zdrowia na np rozwodu , musi miec Pani dowody na to w jaki sposob jest pani traktowana . Skserowac umowy pracy i wyciagu z banku na dowod ile zarabia bo Pani towniez naleza sie alimenty. I oczywiscie nagrywac wybuchy zlosci M. To wszystko moze sie Pani kiedys przydac. Pozdrawiam i powodzenia zycze, prosze bc silna

        • Nie wiem czy to do mnie ale dziękuję za ten wpis.Dzisiaj usłyszałam,że spierd…mam bo to wszystko jego.Ni stąd ni zowąd stak wybuchu.Bo prosiłam o pieniądze na życie.

  • Po moich doświadczeniach uwazam:
    – M musi wiedzieć o WSZYSTKIM co zlego robia tesciowie, nie wolno nic zatajac
    – trzeba domagac się od M i tylko od M, by maz i zona plus dzieci byli niezalezni od innych w finansach, decyzjach i swoich sprawach
    – zawsze do tesciow jezdzic z M, byc przy rozmowach tel jego z rodzicami
    – i teraz brutalne rozwiazanie, na ktore nikt nie zasluguje, ale czasami dziala, gdy wszystko inne zawodzi to nieco zmanipulowac M – chodzić smutna, przygnebiona, udawac, ze brzuch boli, gdy jedzie się do tesciow – robic i mowic tak, by M zdał sobie sprawe, ze to co robia tesciowie ma realny wplyw na nas, na niego i malzenstwo
    – na koncu: wprost stawiac zadania

    • To nic nie zmieni,pojedzie do nich zawsze ,o każdej porze dnia i nocy.Gdy teść zadzwoni,że mu się nudzi ten od razu jedzie.Z młodzieżą nigdy nie był nigdzie,nie zna ich i ma to w …Ograniczył nas maxymalnie a ja głupia dalam się omotac.A lata minęły

      • Uciekaj!! Życie jest jedno i nie wróci nam go nic ani nikt. W dodatku jest krótkie więc szkoda go na toksycznych ludzi. Nie ma takiej możliwości, żebyś sobie nie poradziła bez takiego „garba”. Może będzie mniej kasy ale życie będzie kolorowsze. Nie cierp za miliony…

    • MARLENA, zgodze się z Toba, trzeba też działac i mówić M od razu gdy coś jest nie tak i nie czekać aż się może poprawi lub pogorszy sytuacja, troche manipulacji też nie zaszkodzi żeby zdał sobie powage z tej sytuacji.

  • Ja teściów nie mam ale mam rodzeństwo Męża.. Siostra jego od początku mnie nie lubiła, wiecznie była o wszystko zazdrosna że jej nie odwiedzam, że mam innych znajomych.. kiedyś mi wytknęła jak M. Był w morzu że nie zasługuje żeby być w tej rodzinie ale na drugi dzień zebrałam myśli i wygarnelam jej jeszcze bardziej. Brat hmmm.. mało interesowny co u nas, ale jeśli chodzi o kasę to zawsze się odezwie ? wyszłam za mąż za niego nie za jego rodzinę.. na szczęście on uważa że wszystko jest wspólne i mamy wspólne konta, kredyt itp. ale jego siostra ciągle korzysta z jego pomocy a on leci z wywieszonym jęzorem mimo że działa to w jedną stronę.. no cóż.. życie..

  • Czekac na takich pustakow?! Szkoda zycia, trzeba nie miec do siebie szacunku, zeby tolerowac takie cos.

    • Też zaczynam tak myśleć.Ale co robić gdy nie ma gdzie uciec,,człowiek sam do siebie mówi.Czy wydzielają wam pieniądze,jak gospodarujecie budżetem,ile wydajecie na mc np?.Pytam bo nie mam kontaktu z nikim a czuję,że to chore jest.

      • Mona czy naprawdę nie uważasz, że za wszelką cenę powinnaś sie ewakuować z tej chorej sytuacji?
        Nie mam wspólnego konta z moim M, nie wydziela mi pieniędzy bo pracuję, ale mieszkanie i wszystkie opłaty pokrywa ON i gdybym powiedziała, że chciałabym nowe „cokolwiek” i na to nie mam czy mógłbyś kupić, to zrobiłby to od razu. Normalne jest, że wspólnie spędzamy czas, wyjeżdżamy, wychodzimy ze znajomymi, a jak go nie ma to ja nie siedzę w worku jutowym posypując głowy popiołem „bo jakże mogłabym pokazać sie ludziom sama”

        Jakakolwiek Twoja rodzina? Siostra, brat? Może rodzice? Szukać pomocy u najbliższych i w poradniach, ośrodkach pomocy.

        Przecież to jest znęcanie się! Nie zasługujesz na takie traktowanie – a tekst „udawałem, teraz jestem normalny” i jeszcze przemoc fizyczna to podlega pod kodeks rodzinny! Walcz w sądzie o alimenty !!! I uciekaj od niego !!!!!

  • A może chwycić temat z drugiej strony? W końcu marynarz to często nie jest idealny kandydat na zięcia i rodzina żony także potrafi zamieszać.

    • Nie wiem jak z tej drugiej strony jest.U nas rodzice maminsynka nie uznają innych ludzi,wszyscy są źli,niedobrzy,każdy kto ma ine zdanie niż oni sa bardzo potepiani.Poza tym oni nie mają znajomych,nigdzie nie wychodzą,nie jeżdżą.Tylko siedzenie w domu,wieczne,wieczne

  • 3 dni po mojej przeprowadzce do M, gdzie panował jeszcze bałagan wpadła jego matka i wszystkie pretensje skierowane były do mnie, zakonczyło sie komentarzem: jak tak dalej bedzie to bedziesz musiała sie wyprowadzic. Na przemowe wybrała sobie moment kiedy M wyszedł. Kiedy powiedziałam o tej rozmowie, M zrobił aferę, nie rozmawiali ze sobą 3 dni, teraz kiedy M na statku zaprasza mnie na obiadki.

  • Bardzo ważny artykuł. Nie pomyśalałabym, że tyle kobiet może mieć ten sam problem co ja.
    Schemat jest widzę wszędzie identyczny. Bazuje na ojcu, pieniądzach i kontroli. Powrót z lotniska do mamy – standard.

  • A jak Wasi M na to wszystko reagują?

    • Moj M na szczęście po pierwszej sytuacji gdzie powiedzilam mu jak się czuje traktowana przez jego rodzinę zareagował na to i powiedział im o tym i stwierdził, że to że mną jest w związku a nie z nimi itp jednak rodzina nie do końca wzięła to do siebie ale staramy się tym nie przejmować jednak wkurza to gdy jego mama dzwoni z głupim pytaniem czy jadl obiad jakby ja nawet mu nie przygotowywała obiadu. Mój M jest żołnierzem MW wiec nie mamy wielkich pieniędzy z tego żeby oni byli o to aż tak zazdrosni.

    • Mij widzi tylko ich,oni manipulują na całego i wg niego to oni zawsze mają rację.On 50 letni mężczyzna jest ciągle u nich na spowiedzi,pytają co na obiad ,na kolacje,itd..Pieniędzmi też rządzą,tatuś jest upoważniony do konta ,na tatusia jest ubezpieczenie.Mam wydzielanie pieniądze.Nie mamy znajomych,nie jeździmy nigdzie,młodzież nic nie widziała ,ciągle w domu mamy byc a jak chcemy to możemy do teściów jechać .Wszystko wyszło po latach.A wiem ,że ludzie żyją inaczej,dzieci powinny widzieć świat,zwłaszcza,ze Pan to władca na statku.Ja często oberwalam od niego,fizyczna i psychiczna przemoc.Nie mam gdzie iść,nie mam szans na prace,całe życie poswiecilam domowi do którego nawet nie mogę kupić dywanu bo Pan wie lepiej co mi i dzieciom potrzebne.

      • Bardzo Ci współczuję ale nie warto się poddawać! Zawalczyć o siebie jak dzieci już odchowane to można spróbować poszukać pracy może akurat się coś uda. Nie można żyć w takiej „niewoli” ! Bądź silna i zawalcz o siebie!

      • O rety. Miałam nadzieję, że u nas nadejdzie poprawa, ale jeśli Pani pisze, że 50- cio letni Pan ma wspólne konto z ojcem to zaczynam się stresować…mój niestety też ma tatusia upoważnionego do konta, tatuś też zarządza ubezpieczeniem auta. Jesteśmy kilka miesięcy po ślubie, więc łudziłam się że to ulegnie zmianie. Boję się poruszać tego tematu bo zaraz będzie, że tylko na kasie mi zależy. Ja pracuję i mam swoje pieniądze, ale wkurza mnie ten fakt, że tatuś jest na bieżąco z naszymi wydatkami – jakbyśmy byli w małżeństwie we 3…

    • Ja mam wrażenie, że z rodzicami nie mam szans. Zwłaszcza ojciec ma duży wpływ. Była już nie jedna kłótnia o to, że rodzice za bardzo się wtrącają. Ja zawsze naiwnie myśle, że w końcu stanie po mojej stronie, ale to jest mur nie do przebicia. Nie wiem jak to dalej będzie. Dobrze, że póki co nie mamy dzieci…

  • No to prawie jak wszędzie 🙂 Dziewczyny najlepsza metoda odciąć się , ja z teściową 5 lat się nie widziałam i było dobrze. Ustąpiłam po tym czasie i było ok, może dlatego,że teść super tatą był w przeciwieństwienstwie do pani ,,t,,. Teraz po 20 latach znowu ,, walczę,, , bo tescowa postanowiła klątwę rzucić i przebrała się miarka. Chciała pomieszać w naszym życiu, w naszych wakacjach i trochę się jej udało. Szczęście w tym wszystkim,że mój M ma swój rozum i zawsze z Naszą Rodziną trzyma. Za to ,,ona,, nie interesuje się gdzie syn przebywa i jak mu tam,ale za to jak wraca….uuuuu porządziła by,ale nie zemną , nie z Kaśką 🙂 Marynarzowe moje Kochane nie dajcie się zwariować to Wy , Wasze dzieci i Waszą Rodzinka najwazniejsza.

  • Witam.U mnie podobnie,tyle ,ze m ma 50lat i wielbi tylko swoich rodziców.Oni maja racje,ich zna dłużej,mi i młodzieży naszej wylicza pieniądze,bo przecież tyle powinno wystarczyć a ja czasem nie jem żeby młodzieży coś kupić.Teść ciągle przychodzi gdy m jest ,chce rządzić,czemu w weekend rano jestem w pizdzamie,dlaczego się maluję.itp itd.Manipulują nim cały czas a on ich wielbi.Życie jest do d..brak wyjść,brak znajomych,żadnych podróży,nic.Nic.Czasem a nawet codziennie z nikim oprócz młodzieży mojej nie rozmawiam.Z nim się nie da bo wszystko przekazuje im.

    • Po co brał z Tobą ślub, skoro on nie potrzebuje stworzonej przez siebie rodziny tylko tej z której pochodzi??

      Ile lat ma Twoja młodzież, że masz opcji póścia do pracy?

    • Mona jeśli dotrzesz jeszcze do tego artykułu, to zostaw po sobie jakiś kontakt mailowy… możesz wymyślić jakiegoś maila do tej sprawy i kontaktu, może uda nam się chociaż porozmawiać i wesprzeć Cię trochę duchowo…

  • Co za ironia losu z tym artykułem … odrazu pomyślałam, że zaraz przeczytam o swojej sytuacji. U mnie z kolei teściowie mają firmę przewozową( długów więcej niż włosów na głowie, ale czego to oni nie mają…). Dla tych ludzi zawsze liczyły sie pieniądze . Kiedy mój M był młodszy po każdym powrocie ze statku był płacz mamusi i lament żeby pożyczyć pieniądze . Odkąd zaczęliśmy wspólne życie ucięłam to i nagle stałam sie bardzo złą osobą. Byłam i w dalszym ciagu jestem najgorsza.
    Ale „najlepsze” zaczęło sie po urodzeniu dziecka. Całą ciąże byłam sama, M był na statku żeby być przy porodzie . Jego rodzice wgl sie nie interesowali, nie dzwonili. Urodził sie synek a oni najlepsi dziadkowie, jakby nigdy sie nic nie stało. Ostatnio teściowa przyjechała do domu moich rodziców i zrobiła awanture grożąc mi założeniem sprawy w sądzie o widzenie dziecka… Ja po całej sytuacji wylądowałam u psychologa, ponieważ nie mogłam sama sobie z tym wszystkim poradzić. Powiedziała mi kobietka bardzo mądrą rzecz: patrz na siebie, męża i dziecko a od teściów sie odetnij, ponieważ Cie niszczą. Trzymam sie tego i moje życie jest o wiele spokojniejsze. Choć wydaje mi sie, że brak odzewu z ich strony to cisza przed burzą…

    • Czasem najlepiej się tak odciąć ja mam bardzo podobnie 🙁 dobrze że teście daleko ale i tak jest kiepsko… Kontrolują na każdym kroku wnuczkę mają w dupie chyba że na pokaz przed innymi to super dziadkowie…

      • Tak.U nas podobnie,tylko widzą wnuczkę swojej córki a moim manipulują tak,że on widzi tylko ich.Dla niego rodzina to tylko i wyłącznie oni.

  • Ja również ucieszyłam się widząc ten artykuł, bo niestety również mam problemy z teściami…moi teściowie nie są ani lekarzami, ani prawnikami, ani prezesami dużych firm – zwykli zjadacze chleba, niewielkie mieszkanie w bloku, średniej klasy samochód, odzież z second – handów, pies do kompletu. Mają także bardzo duże mniemanie o sobie. Któregoś dnia usłyszałam pytanie, czy mam skończoną szkołę średnią a skoro tak to dlaczego mam tak kiepską pracę i nie pomogę M kupić mieszkania? Było to dla mnie krzywdzące ( zwłaszcza, że mój M jest inż a ja mgr inż 🙂 ). Przed ślubem były naciski abym podpisała intercyzę, ingerencja w przebieg wesela, dobór gości oraz oczywiście menu. Ciągłe komentarze odnośnie mojego zachowania – że np za dużo czasu spędzam w internecie, że jestem za mało rozmowna taka, siaka, owaka…teść potrafił wtrącać się nawet do takich spraw jak kupno zmywarki do naczyń. Stwierdził, że nam na dwie osoby zmywarka jest zbędna. Po ślubie poczuli się już tak pewni siebie, że kiedy M był na morzu kazali mi meldować o każdym moim wyjeździe poza miejsce zamieszkania…nie mam w ogóle nawet wyobrażenia co może się dziać gdy pojawią się dzieci…

  • Cieszę się, że powstał artykuł na ten temat. Sama jestem w podobnej sytuacji gdzie rodzina mojego M nie do końca mnie akceptuje i nasz związek. Podczas jego pobytu na morzu nawet nie potrafili złożyć mi życzeń na urodziny. Jednak największy problem mamy z jego siostra która wciąż traktuje mnie jak gorsza osobę bo nie ma już brata na każde jej skinienie i wieczne pomaganie i to chyba największy problem, że mamy swoje życie a M już nie jest na każde ich zawołanie i o wszystko co złe zostaje ja obwiniona. Podobnie jak Ania już nie daje czasami rady…

    • Ja też już mam dosyć i najchętniej odcielabym się od tego wszystkiego 🙁 traktowanie jakby się było utrapieniem i najgorszą rzeczą jaka mgła się M przytrafić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *