Historie czytelników

Czemu ty mnie tak kontrolujesz?

Autor: Sierpień 25, 2018 10 komentarzy

Czemu ty mnie tak kontrolujesz?

 

 

… Ja stałam się jego kobietą. A on moim mężczyzną. Od razu się do niego wprowadziłam, bo nie chciał być beze mnie, nawet na sekundę. Zauważyłam, że jest zazdrosny jeszcze na początku, ale teraz to już jestem w szoku. Tłumaczy się tym, że on by nic nie robił będąc w domu, co mogłoby mi sprawić przykrość. Ok cudownie ja mam takie samo podejście. I ufam ale…..czy nic, to faktycznie nic?

Tylko jak ja mam mu pomóc?

Jak mu tłumaczyć?

Ograniczać chce wszystko: moje pasje, a mam sport  – głównie  bieganie. Słyszę od niego: bo sama, albo z przyjaciółką, bo jego nie ma, bo będą tam faceci itd, itd…

Jak ja mam to rozumieć? Jak mam sobie z tym poradzić? Być uległa? I dla świętego spokoju odpuścić i siedzieć jak ta szara mysz z telefonem i czekać na jego znak? Kontakt mamy bardzo dobry, wieczorami piszemy po mojej pracy, całe wieczory razem, rano też na szybko, że kawa i praca i, że tęsknię i kocham. Jak nie napiszę o danej godzinie, to mam wiadomości:

Gdzie jestem?

I, czy już pracę skończyłam?

I, że on czeka na swoją miłość i tęskni.

Ja już takie coś przerabiałam i znam dokładnie te początki manipulacji i chorej zazdrości. Boję się że teraz będzie tak samo. Co mam robić?? Ulegać, czy od początku stawiać granice, że dla zdrowia psychicznego, każdy powinien być też sam dla siebie, ale wtedy słyszę, że przecież go i tak nie ma to jestem sama. Oczywiście, ale skoro mam zakaz, bądź wywiera na mnie takie poczucie winy, że pójdę biegać, a jemu to się nie podoba, to przecież tak jakby stał nade mną i kontrolował. Nie wiem, nie wiem co robić. Staram mu się spokojnie tłumaczyć i zapewniać, ale jak długo można? A to dopiero początek kontraktu, a gdzie do października szmat czasu. Boję się, że go stracę przez tą jego zazdrość. I on jest tego świadom, że taki jest i co począć??


I inna historia


Ja  od swojego marynarza usłyszałam, że niepotrzebny jest mi odpoczynek.

– Z jakiej racji ja myślę o przyjemnościach??

– W d..mi się przewraca.

-Przecież domem się zajmujesz TYLKO.

Czuję się bardzo ograniczana, dzieci i ja. Nigdy nie byliśmy na wakacjach, nie spędzamy wspólnie czasu, bo wg. niego – to strata czasu, pieniędzy i totalna głupota. Wiem, że ludzie się z nas śmieją. Przykro, bo dzieci rosną i co mogą powiedzieć…że ojciec nie chce z nimi nigdzie jechać, nic pokazać, a sam.świat zwiedza? Jestem tak zmęczona, że ledwo ciągnę, a on na moje próby rozmowy, po prostu wychodzi, mówiąc – że mnie zgłosi gdzieś, bo to nienormalne co ja mówię.Wiem, że nie wszyscy pływający tak mają, ale ja już nie daję rady. Łącznie z wydzielaniem pieniędzy. Czasem mniej jem, żeby móc dzieciom i sobie coś kupić fajnego. Nikt o tym nie wie, bo przecież to byłoby niemożliwe…


„Czasem mniej jem, żeby móc dzieciom i sobie coś kupić fajnego. Nikt o tym nie wie, bo przecież to byłoby niemożliwe…”

To  chyba najsmutniejsze zdanie ze wszystkich wiadomości jakie kiedykolwiek dostałam. Chciałabym ją przytulić i powiedzieć co ma zrobić…ale, czy to jest takie proste?

Kontrola, chorobliwa zazdrość  i manipulacja. To zdarza się w wielu różnych związkach. Jeśli tylko ktoś ma tendencje do takich zachowań, to praca na morzu, rozłąka wcale nie pomagają.

Próbuje kontrolować wszystko z daleka. Nie ma go, a jednak pisze, dzwoni co chwilę, sprawdza – gdzie jest jego partnerka, wypytuje o wszystko: gdzie była, z kim była co robiła?Dlaczego tam poszła? Czy byli jacyś faceci i inne podobne teksty.

Rozdzieleni, nie widzimy emocji. Dla takiego kontrolującego faceta, nasze wyjście do sklepu z czasem nawet staje się złe. Już pomińmy imprezy, wieczorne wyjścia z koleżanką (choć nie ma w nich też  absolutnie niczego złego),  ale zwykłe wyjścia do znajomych, koleżanek, pobiegać na rower, na wycieczkę za miasto…To one stają się największym problemem marynarza.

Chorobliwa kontrola, niestety się zdarza . Jasne, że to nie ta praca  jest przyczyną, praca na morzu, co najwyżej może to wzmacniać. Wręcz, gdy siebie nie widzimy, ta wyobraźnia potrafi być naprawdę bujna. A sytuacje raczej zwyczajne i zdrowe –  stają się problemem dla związku.

Fajnie, gdy facet wie i stara się, to jakoś ogarniać, szuka rozwiązania. Ale gorzej – gdy brnie w to. Wykorzystuje wtedy przy tym swoją pozycję finansową i zaczyna manipulować, kontrować –  gdy jest  na morzu i gdy wraca do domu. Z każdą taką sytuacją rośnie w siłę. Jeśli my się na to zgadzamy, to dajemy zwyczajnie przyzwolenie na takie traktowanie siebie. Wiadomo łatwo się mówi, ale w sytuacjach przemocy – tej psychicznej, ograniczania, wydzielania pieniędzy, tworzenia ciągłych zakazów – nie ma miejsca na tolerancję. To  jest absolutnie złe. I  tłumaczenie sobie tego i jego na milion sposobów, nie zmieni naszej sytuacji.

Wiele kobiet w bardzo różnych  związkach, zwyczajnie się boi, że sobie nie poradzi odchodząc od takiego mężczyzny. Albo, też po prostu  boi się jego. I nie znajdziemy tu żadnego mądrego rozwiązania, poza stwierdzenie, że to faktycznie jest złe. I nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Może, chociaż uświadomienie sobie tego, będzie pierwszym krokiem do wyjścia ze szponów kontroli.

Łatwo w naszej sytuacji wpaść w takie błędne koło. Zaczyna się od miłości –  tęsknimy. Jeśli  mamy taką  opcję –  rozmawiamy i piszemy bardzo często, co staje się dla nas taką namiastką realnego wspólnego życia. Opowiadamy wszystko ze szczegółami  – to wciąga. Jeśli komuś odbije, to potem bez tej codziennej wiedzy nie jest w stanie żyć, zaczyna się kontrola.

Pamiętam kiedyś jedną dziewczynę – marynarzową. Spędziłam z nią kilka dni, byłam totalnie w szoku jak w ciągu dnia jej facet potrafił do niej zadzwonić kilka razy. Sprawdzał co rano, potem co robiła i na końcu mówił –  dobranoc, pytając gdzie jest i co robi?

Nie odbierzcie tego źle, ale te rozmowy były często – godzinne. I zastanawiam się jak mamy żyć  – tu normalnie – uczyć się takiego związku na odległość – gdy na siłę próbujemy tą naszą rzeczywistość wepchnąć na statek i odwrotnie. Gdy to statek na drugim końcu świata, wpływa tak mocno na naszą codzienność? Nawet kontakt ze sobą powinien być rozsądny. Bo, gdy mamy go w nadmiarze może nawet się nie obejrzymy, a staniemy się ofiarami kontroli. To  jest trudne żyć z dala od rodziny, pracować praktycznie cały czas –  nikt tego nie neguje. Na pewno nie my, przecież trwamy w takich związkach. Jednak chamstwo i przemoc psychiczną, trzeba umieć odróżnić od zwykłych problemów w małżeństwie.

Różne historie czytam. Kiedyś dziewczyna pisała mi, że musi być o 22.00, bo on dzwoni wtedy do domu i sprawdza, czy ona w nim jest. Jedni robią to umiejętnie – tak, że nie zdążymy się zorientować. Inni wprost.

Te dwie historie powyżej, to czubek góry lodowej, takich wiadomości jest więcej. I  absolutnie nie chodzi o to, aby dziewczyny jutro porzucały swoje życia. Ale może po prostu o nie powalczyły. A czy ze swoim facetem, czy bez niego? To już ich wybór. Bo to na pewno nie biało czarny problem. I  każdy, gdzieś tam sam musi podziałać na swoim pokładzie.

 

Zaufanie, to jednak bardzo trudna umiejętność….

 

 

I pamiętajcie, że ten wpis jest po prostu o sytuacjach, które sie zdarzają, ale wcale nie znaczy, że wszystkim, że są normą. Trzeba mówić głośno o nietolerancji na przemoc psychiczną. Spora część czytelników to panowie….zastanówcie się, czy nie krzywdzicie słowem swoich kobiet, czy nie wykorzystujecie swojej pozycji, sytuacji…zawsze można, to zmienić…I nauczyć się ufać i szanować.

 

Podobał Ci się post?

Komentarze (10)

  • Uwielbiam mojego Marynarza za to, że taki nie jest.
    Martwi się OCZYWIŚCIE!!
    Pyta gdzie byłam, z kim, co robiłam, ale to raczej takie „jak było??” a nie „znowu beze mnie!!” .
    Bardzo bolesna jest taka kontrola…
    Trzymajcie się dziewczyny mocno!! Morskie nie morskie, każda zasługuje na czas dla siebie i potrzebuje ODDECHU uffff 🙂

  • Jeszcze dodać mogę to,że o czym by nie mówić jemu to wszystko powtarza swoim rodziicom i oni mu „najlepiej”doradzają.Facet 51 lat,codziennie jest u tatusia i mamusi.Potrafią dzwonić codziennie,nawet o 23ej z pytaniem co on teraz robi.Małżeństwa jego brata się rozpadło ale on twierdzi,że to nie przez rodziców.!!!Poza tym wydzielanie pieniędzy,brak wspólnego spędzania czasu z żoną i dorastajacymi dziećmi.Rekoczyny,wyzwiska .Żona nie ma gdzie uciec ,od lat prowadzi dom.Nawet na lotnisko nie może wejść bo to za duży wydatek(parking)na chwilę.

  • Przeżyłam taką kontrolę. Początki były piękne, dbał o kontakt… Cudownie! Myśli, kocha! Do czasu aż się nie zorientowałam, że całe moje życie podporzadkowałam pod niego. Pytania: gdzie byłaś? Z kim? Co robiłaś? Dlaczego pobyt w pracy zajął Ci 2 godziny a nie tak jak zwykle 1,5? Fizycznie zaczęłam odczuwać jego ciężar. Jakbym go na plecach nosiła…. Była terapia. Wspólna i oddzielna dla niego, żeby poradził sobie ze SWOIM problemem. Po czterech latach poprosiłam, żeby się wyprowadził. Spakowal się, bez awantur, odszedł. A ja poczułam ulgę. Okazało się, że potrafię być sama. Nie samotna!
    Za rogiem czekał na mnie ktoś z przeszłości. Przez te cztery lata czekał cierpliwie, pomimo prawie żadnego kontaktu ze mną (choć mój były M był przekonany, że jest inaczej). Doczekał się. To też człowiek morza. Relacje są zupełnie inne. Dbamy o kontakt ale sie nie zamęczamy i nie kontrolujemy. Czuję wsparcie, miłość, przeszliśmy próbę czasu i doświadczeń, których przez te cztery lata każde z nas miało pod dostatkiem. W maju bierzemy ślub…
    Z kontrolą nie da się wygrać. Zgasi nawet największą miłość…
    Siły dziewczyny!

  • Po przeczytaniu też mam ochotę przytulić autorki wiadomości i kazać im uciekać szybciutko!!!
    Kontrola kontrola kontrola…
    Dokąd ona prowadzi?
    Zamiast z radością dzielić się codziennymi wydarzeniami dobrymi i z płaczem opowiadać o tych nie najlepszych to budujemy taką skorupkę „-Co dziś u Ciebie? -Wszystko dobrze, byłam w pracy, potem szybko w markecie po coś do jedzenia. – I jak się czujesz? – Świetnie, jutro znowu do pracy” a w środku wszystko krzyczy! „Mam dość, nie mam siły, jestem zmęczona, nie radzę sobie, jestem silna, jestem szczęśliwa mogąc spędzić czas sama, wypiłam sama pół butelki wina i było mi cudownie, nowa sól do kąpieli zdziałała cuda na moją skórę” Gdzie jest balans między tym wszystkim? Wydzielanie pieniędzy? „Tylko zajmujesz się domem, nie musisz wyglądać ani pachnieć ani wgl nic, tylko zajmuj się domem i dziećmi, jak się umyjesz szarym mydłem to wystarczy”
    PS. Nie mam takiej sytuacji w domu, mam komfort psychiczny. Kiedy rozmawiam z M to po prostu rozmawiamy, czasem o bieżących sprawach, czasem miłosne wywody, czasem w środku nocy jakiś buziak w wiadomości, a czasem 2 dni cisza. Jest zdrowo. Życzę Wam wszystkim zdrowej relacji!

    • Tak,ciagla kontrola.Życie w ciągłym stresie,strachu..czy aby dobrze coś się zrobiło czy może źle..czy można coś powiedzieć czy nie..czy nie uderzy,popchnie.Zakazy wyjezdzania,wychodzenia razem ….bo wszystko trzeba oszczędzać a głupki jeżdżą i razem spędzają czas…

    • Fajnie.M od lat nie mówi do mnie po imieniu

  • Cały czas powtarzam, że mojego M, z wadami 😉 nie oddam za żadne skarby świata 🙂 odwagi dla autorek!! By odnalazły wsparcie, które popchnie do zmiany życia na lepsze, z dala od toksyczne relacji, bo tu o związku, partnerstwie nie ma mowy !

  • Tu nawet nie chodzi o to, czy ktoś jest z Marynarzem czy nie. Jeśli rozmowa nie pomaga, od takich panów należy trzymać się z daleka lub ewakuować się bez mrugnięcia okiem. Szkoda życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *