Co myślę o moje żonie/ dziewczynie gdy jestem na kontrakcie? Edycja 2
BRAWO PANOWIE
DZIĘKUJEMY
Podziękowania pod zdjęciem
To kolejna edycja szybkiej akcji z FB o tym co tak naprawdę myślą nasi M o nas gdy są na morzu, na końcu świata. Poprzednia edycja(link pod wpisem) bardzo Wam się podobała. Dlatego postanowiłam, że zrobimy z tego cykl. Ważne abyście wiedzieli, że te „podziękowania” wiele dają nie tylko adresatką/ adresatką ( bo wersja odwrotna też jest). Ale też wszystkim, którzy czytają. Bo ci co się odważą i napiszą pokazują, że marynarze naprawdę mogą być dobrymi partnerami, a takie związki mogą trwać na mocnych fundamentach.
To naprawdę cudowne, gdy czyta się takie wypowiedzi marynarzy. Może warto czasem spojrzeć na siebie ( my kobiety) i na nas ( wy panowie) tak z boku i docenić te proste rzeczy. Bo to – małe i proste sytuacje dnia codziennego, budują naszą moc i udowadniają , że związki które czasem dzielą mile i kilometry mogą istnieć, że są mocne i pełne uczuć, a nie stereotypowych zdrad i portowych dziwek.
Panowie, w tajemnicy przed żonami/dziewczynami zapraszam Was do napisania co myślicie o waszych kobietach, gdy jesteście na morzu, co chcecie im powiedzieć, za co podziękować czy ochrzanić? Może nie zawsze da się to powiedzieć, może nie zawsze potraficie, albo nie ma okazji.
Napiszcie mi prywatną wiadomość na fb Żona Marynarza a ja opublikuję to na blogu Żona Marynarza. Możecie dodać foty ale też możecie, to zrobić anonimowo. Zróbmy niespodziankę dziewczynom e mail: info@zonamarynarza.pl tytułem - Akcja Podziękowania śmiało możecie pisać do 3 Edycji
Tamtego dnia jadąc w deszczu rowerem do Seaman’s Clubu po kolejną kartę z internetem, nie podejrzewałem, że moja historia tak właśnie się potoczy.
Było zimno i mokro.. pusto na ulicach Immingham. Tak jak często bywa każdemu z nas, daleko od Domu i Rodziny. To z nimi jesteśmy w każdej wolnej chwili na statku i nie tylko.. często odkładamy sprawy bieżące na bok, uciekamy myślami do Żony i dzieci.
Także o Żonie myślę w każdej chwili, kiedy w domu wspólnie spędzamy czas, kiedy się zgadzamy i kłócimy. Kiedy biorę prysznic i kiedy siadamy do obiadu. Wypełnia moje myśli a miłość do Niej wypełnia moje serce.
Pamiętam chwile kiedy jeszcze byliśmy sami i Ania wtulała się we mnie jakby malutka, bezbronna – w moje ramiona. Pamiętam kiedy dzielnie trwała i zabiegała o moje uczucie, kiedy jeszcze nie doceniałem tego co robi. Pamiętam jak chciała odejść, ale zakochała się ze wzajemnością.
Tak jak cały kontrakt dzielę na etapy, tak życie na statku, tak w domu. Czasem jeszcze przed wyjazdem pomyślę o Żonie że znowu zostanie sama i będzie musiała poraz kolejny być dzielna, a czasem że sobie poradzi, bo jest w tym najlepsza. Zwykle na początku kontraktu jest dużo emocji związanych z wyjazdem, często te pierwsze dni jesteśmy jeszcze jedną nogą w domu. Wtedy najczęściej myślę o tym czego nie zrobiłem, o czym zapomniałem powiedzieć, na pewno o tym jak bardzo Ją kocham i czy na pewno wystarczająco często wypowiedziałem te słowa. Potem przychodzi okres wzmożonego wysiłku i większość myśli koncentruje się na pracy, jednak pojedyńcze myśli zawsze są w domu przy Niej – czy poradziła sobie z trudnym zadaniem, w co jest ubrana, czy udało Jej się odebrać paczkę którą wysłałem aby nie zapomniała..
Wkrótce przychodzi tęsknota, za wszystkim co z Nią związane. Za uśmiechem, za wspólną kawą czy ciepłem Jej cudownych dłoni..
Jest też druga strona medalu częste złe pogody, praca w ograniczonej statkowej społeczności pod presją czasu w portach równie egzotycznych co niebezpiecznych..”a gdyby tak coś złego mi się przytrafiło, to jak Ania zareaguje, czy sobie poradzi..” Nie, o tym nie myślę. Poradzi sobie w każdej sytuacji bo jest najlepsza, choć każdy ma gdzieś granicę.
Kocham Moją Anię i podziwiam, jest Matką – mamy 2 wspaniałych Synów. Jest dobrą nauczycielką, każde słowo mojego syna „Tata oć” (choć) czy też „pacham” (przepraszam) czy „poche” (proszę) jest odzwierciedleniem jej trudnego wkładu w wychowanie, wkładu w Naszą Rodzinę. Każde takie wspomnienie z pobytu w domu buduje moją odporność.
Czasem tylko kiedy jest uparta i stanowcza myślę, że mogłaby odpuścić.
Na koniec kiedy liczymy razem dni do powrotu i ból w brzuchu staje się nie do zniesienia, tęskni nie tylko serce ale i całe ciało.. kocham ją jeszcze bardziej niż na początku. Była, jest i będzie tą jedyną.
Choć czasem ciężko ubrać myśli w słowa i panuje chaos, to jedno jest pewne. Tobie Aniu przyrzekałem, dlatego myślę o Tobie tak często i chętnie jak tylko potrafię. Jesteś Moją Pasją którą chcę trzymać zawsze w ramionach 🙂
Nie wiem, czy tekst się nadaje, ale bardzo jestem wdzięczny Mojej Ani za obecność, kocham ją każdego dnia bardziej.
Będąc tu na statku myślę o żonie jak ona sobie sama daje rade z naszym małym łobuziakiem bo ja czasami wymiękam ale moja Martusia to twarda babka i wiem, że da radę:-) ogromny szacunek dla mojej Żony i buziaki. Bardzo mocno ją kocham i chciałbym być przy niej ale się nie da tak jakbym chciał , żeby na już to było . Niebawem będę w domu jeszcze 4 dni – jaki jestem szczęśliwy.
Mateusz Chyła
Kasiu,
Bardzo ci dziękuje za wszystko. Za dom, który tworzysz, za nasze dzieci, za nasz ogród w którym pijemy herbatę, za nasze rozmowy – te na mailu i te w domu. Wiem, że czasem jestem ciężki do zniesienia ale cię kocham. Gdy jestem na statku wiele razy pukam się w głowę , po co nam była tamta czy inna kłótnia – przecież to nie ma znaczenia. Dzięki tobie i z tobą mam dom. A to tylko daje kopa do pracy. Jestem szczęściarzem, a ty jesteś cudowna.
Łukasz Olszewski
Dla Dagmary
Po pierwsze, to chciałbym mojej żonie podziękować za to, że jest. Ze nie uciekła ode mnie, że kocha mnie pomimo wszystko. Mimo tego, że jestem na morzu. Nie mogę powiedzieć, ze jestem marynarzem, bo reprezentuję dział maszynowy , jestem jej wdzięczny i pełen podziwu, że daje sobie radę z dwójką małych dzieci w domu (drugie to naprawdę małe, bo wyjechałem, gdy mała miała równy tydzień). Za to, że wspiera mnie w trudnych chwilach, że psychicznie jest zawsze ze mną. Jest w domu, ogarnia cały dom, dzieci, nawet oleju w samochodzie pilnuje… nic dodać nic ująć. Ewidentnie to jest kobieta, która nadaje się na żonę marynarza. Jest wszystkim tym, co mam. Jest najważniejsza osobą w moim życiu. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Chcę by wiedziała, że bardzo mocno ją kocham…
Witek Waśków
Myśl, że czeka na mnie wspaniała kobieta i 3 dzieci sprawia, że dzień powrotu do domu nabiera zupełnie innego znaczenia. Powrót do gołych ścian nie wypełniał by tego dnia takim szczęściem i za to Ci dziękuję przede wszystkim za to, że jesteś, kochasz i ogarniasz cały nasz bałagan. Ale muszę Cię też troszeczkę ochrzanić za to, że nie potrafisz zwolnić nawet jak jesteś wykończona bo „przecież trzeba, samo się nie zrobi”. Nie, nie zrobi się ale świat też się nie zawali jak zostawisz coś na jutro
Będąc na burcie, patrzę gdzieś tam i wiem, że tam jesteś…i że niedługo też tam będę
Kocham Cię bardzo mocno Alicja Karpeta-Bretsznajder.
Twój Paweł 
Kacper Cichaczewski
Dla Marty
Kobieto moja – Kocham cię. Szaleję z miłości. Znamy się dopiero rok. A ty i tak chcesz ze mną być mimo tego, że mnie nie będzie. Poza praktykami nie pływałem ale przygotowujemy się do tego. Dziękuję, że akceptujesz moje wybory. Jesteś moim skarbem . Dla ciebie wszystko moja dziewczyno marynarza.
Mateusz, Gdynia


Podobał Ci się post?

Komentarze (2)
Jak miło ?
bardzo 🙂