Blog

PREZENTY Z KONTRAKTÓW. WARTO JE JESZCZE PRZYWOZIĆ?

Autor: 16 marca, 2016 5 komentarzy

Prezenty z kontraktów. Warto jeszcze je przywozić ?

Dolary kiedyś działały cuda. Dzięki nim marynarze mogli pozwolić sobie na rzeczy dla siebie i rodziny, o których inni mogli pomarzyć. Zawód ten swego czasu wyznaczał pozycję w świecie jak i zobowiązywał do przywiezienia żonie, dzieciom fantastycznych pachnących zachodem czy dziką Afryką  – prezentów.

small-quady-1

Chyba najbardziej charakterystyczna dla morskiego środowiska była Baltona. Początkowo w sklepach mogli nabywać produkty tylko marynarze, osoby zatrudnione za granicą, na promach, statkach lub kutrach rybackich, które otrzymywały dodatek dewizowy w ramach wynagrodzenia. Dodatek ten wypłacany był marynarzom i rybakom w bonach dolarowych, którymi obrót w kraju był dozwolony. Oprócz bonów potrzebny był jeszcze dokument uprawniający do zakupów.

Jednak z biegiem czasu także zwykli obywatele mogli doświadczyć zachodniego życia, kupując markowe jeansy, sprzęt RTV i AGD lub dobra konsumpcyjne (alkohole) płacąc walutą wymienialną lub bonami, zaprojektowanymi w latach 70 przez znaną plastyczkę Barbarę Kowalską, które drukowała Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych w Warszawie.

Każdy bon miał na awersie logo firmy – oplecioną liną okrętową kotwicę, która została zwieńczona czapką Merkurego. Na rewersie w poddruku znajduję się giloszowy rysunek „wilka morskiego”, marynarza kroczącego w przyszłość, uśmiechniętego z fajką i wielkimi zakupami. Postać marynarza umieszczana była na reklamach Boltony.

Z dniem 1 stycznia 1991 roku marynarskie bony towarowe przestały być środkiem płatniczym wraz ze zmianą ustroju gospodarczego w Polsce.  W okresie reformacji nastąpiła prywatyzacja spółki. Od tego czasu firma skierowała działalność swoich sklepów w polskich portach lotniczych. Ponadto spółka córka Baltony – Baltona Shipchandlers zaopatruje statki w towary żywnościowe w polskich i zagranicznych portach po dzień dzisiejszy.

Na głowę biło  wszystko poprzednie logo Baltony czyli ulubiony  – Marynarz. Kto nie pamięta tamtych czasów?

Jak to jest dziś? Co znaczą takie upominki z kontraktów? Czy warto w ogóle jeszcze zaopatrywać się w strefach wolnocłowych? Generalnie wszystko można kupić w Polsce czy przez internet. Jednak taki gift od serca, po długiej rozłące ma też inny wymiar niż tylko materialny. Zawsze cieszy gdy marynarz przywiezie ulubione perfumy (te cały czas jednak pozostają tańsze w strefach wolnocłowych). Przecież jest to miły gest, który świadczy o pamięci a przede wszystkim oznacza, że marynarz wie co lubi jego kobieta.  Czas ucieka a tradycje warto pielęgnować. Uroczyste kolacje powrotne, drobne upominki czy nawet słodycze z limitowanych edycji, które dostępne są cały czas na lotniskach w sklepach duty free, ucieszą każde dziecko. Są przecież darowane przez tatę, którego tak długo nie było. Jasne, że nie jest to najważniejsze ale miło wypełnia te powroty. Przecież tak samo kobiety cieszą się na powrót marynarza z morza: szykują drobne niespodzianki, kupują nową bieliznę. To wszystko pewien rodzaj randki.  Czasy przywożenia  niesamowitych prezentów minęły, Polska się mocno zmieniła. Ale każdy ma swoje słabości, chociażby magnesy z różnych stron świata, kubki czy książeczki dla dzieci w różnych językach.

IMG_7209

Jest to naprawdę miła tradycja, którą warto podtrzymywać. A propos tradycji, wspomniana wyżej Baltona obchodzi w tym roku 70 lat. Prawda jak to szmat czasu ? Z tej okazji w Muzeum Miasta Gdyni powstanie specjalna wystawa pamiątek związanych z Baltoną, które kryją wiele ciekawych historii ludzi morza i nie tylko ( jeżeli ktoś takim dysponuje warto przekazać na wystawę, będzie naprawdę ciekawie ). Okrągłe urodziny firmy to będzie również okazja do skorzystania z wielu ciekawych ofert promocyjnych w sklepach wolnocłowych na lotniskach. Zarówno w Polsce jak i Europie sklepy  te słyną ze sprzedaży światowych marek kosmetyków, perfum, akcesoriów modowych. Są okazją do upolowania niepowtarzalnych produktów w bardzo atrakcyjnych cenach, oznaczonych często jako „only in duty free” , „only  at the airports, „travel exclusive” . Oferta ta dotyczy duo pack’ów -zestawów kosmetyków w podwójnej ilości (2 w cenie 1), travel set’ów – zestawów podróżnych, miniatur perfum czy kosmetyków oraz produkty do pielęgnacji ciała oznaczonych jako travel value.

h

Skoro Baltona poszła z duchem czasu my też nie pozostawajmy w tyle. Cieszmy się sobą i sprawiajmy sobie prezenty, prezenciki. Przecież to takie miłe przyczepić sobie nowy magnes z innego końca świata, czy też popsikać się na „pierwszą randkę” nowymi perfumami.


Travel


 

Jeżeli macie jakieś ciekawe wspomnienia związane z prezentami, Baltoną – opiszcie je w komentarzu pod tym postem na blogu.   A wierzę, że wspomnień w waszych rodzinach jest wiele.

12187983_1004839126239039_1783631088190800317_o

Podobał Ci się post?

Komentarze (5)

  • Chyba nie mam psychiki na bycie marynarzową… Odkąd kolejny raz wyjechał bez przerwy czuję się zdenerwowana i samotna. Mam koleżanki, ale nie zwierzam się im z tęsknoty, bo przecież mówiły „ja bym tak nie mogła”. Chyba nie będę w stanie cieszyć się życiem i być szczęśliwa jak go tyle nie będzie. A nie chcę go namawiać na rzucenie tego, bo chcę, żeby on był szczęśliwy. Tylko, że wtedy ja nie będę. Już nie chodzi o samą tęsknotę, ale widzę, że z moją psychiką jest źle. Wierze, że jesteśmy dla siebie stworzeni, to cudowny człowiek, ma wszystko czego mi potrzeba, poza tym że go tyle nie ma… I nie mówcie, że jak znajdę sobie zajęcie to to minie, bo mam maksymalnie wypełniony czas. I nie chodzi tylko o to, że teraz go nie ma. Ciągle myślę, że będę sama PÓŁ ŻYCIA… Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji??

    • Trzeba się skoncentrować na sobie, dzieciach, pracy, swojej pasji. Mnie zabrało 11 lat przyzwyczajenie się do bycia samej. Ale to wcale nie znaczy, że po nocach nie płaczę i nie jest mi smutno, bo płaczę i smucę się. Tyle tylko, że lepiej daję sobie radę i czas szybko płynie

    • Mam wrażenie że w pewnym momencie taż miałam takie odczucie sytuacji – gdy miała na świat przyjść nasza córcia. Zjechał z kontraktu miał być przy porodzie a tu po dwóch tygodniach telefon z drugiej firmy gdzie chciał się dostać. Super warunki dużo lepsza płaca i u ulubionego kapitana. No i pytanie z jego strony ” Mogę jechać? Decyzja zależy od ciebie.” Wiadomo że wtedy urodzę sama no i odpuściłam bo wiedziałam ile na to czekał łącznie nie było go 8,5 miesiąca czyli prawie cała ciąża. Koleżanki nigdy nie zrozumieją bo nie wiedzą jak to jest. Nie poznają jak to jest gdy wiesz że ktoś kocha cię całym sercem a jednocześnie nie może cię nawet przytulić. Musisz mieć obok siebie kogoś kto cię na maksa rozumie i bez tłumaczenia będzie wiedział że masz smutny nastrtrój i dlaczego. Może jest w pobliżu ciebie jakaś inna żona marynarza która podniesie cię na duchu i pokaże że wszystko jest do pokonania jeśli się tylko bardzo kocha 🙂 Pozdrawiam.

  • Zawsze pamięta 🙂 Nawet jeśli maja to być czekoladki kupione w ostatniej chwili na lotnisku ;)) Najbardziej cieszyły pocztówki, które dochodziły jeszcze jak M był na statku. Czasem szkoda, że czasy kontenerowca się skończyły ;))

  • Oj dużo tych prezentów mój tata nazwoził. Ale wtedy były inne czasy i po prostu z zagranicy zwoziło się kupę markowych ciuchów, butów, słodyczy, nawet banany raz tata z Afryki przywiózł i dojrzewały na rurze w kuchni. Nam tata przywiózł niesamowite piórniki Staedlera z pełnym wyposażeniem i aż 24 kolorami kredek (!). Pamiętam tez opakowania z rozpuszczalnym kakaem, a w środku było takie jajko jak kinder niespodzianka i mały smerf do złożenia. Ale ile się nazastanawialiśmy, co to był za ludzik niebieski! Bo smerfy to u nas pojawiły się z 10 lat później. No i naściągał do domu pokaźną kolekcję muszli, kawałki koralowca i wysuszone rozgwiazdy. Do dziś są u moich rodziców.
    Teraz mój mąż nadal czasami coś przywozi. Z uwagi na to,że świat się skurczył i wszystko prawie można kupić przez Internet, rzadko się to zdarza. Oprócz jednej rzeczy: nasz córka uwielbia próbować lokalne słodycze, których u Polsce nie ma, więc zawsze przywozi jej coś unikalnego i charakterystycznego dla kraju, w którym był. A dla mnie czasami kupuje duuuże paki cukierków z lukrecji, które uwielbiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *