Kobieta

Nie chcę sama…

Autor: Wrzesień 25, 2018 8 komentarzy

 


Nie chcę sama:


  • Zasypiać w pustym łóżku

  • Smażyć jajecznicy.

  • Jeździć na wakacje.

  • Spędzać weekendów w jakiś atrakcyjny sposób. Przeczekam je.

  • Wychodzić z dziećmi na spacery.

 

 

  • Chodzić do restauracji.

  • Remontować czegokolwiek.

  • Jeździć na rowerze.

  • Gotować.

  • Oglądać filmów.

  • Odwiedzać rodzinę.

  • Ogarniać chorób dzieci.

  • Chodzić na wesela znajomych

  • Planować wakacji

  • Planować ślub

  • Płacić rachunków.

  • Wnosić zakupów.

  • Gonić czasu i zastanawiać się, czy zdążę wszystko załatwić, zrobić zakupy, obiad, czy zdążę po  moje dziecko, czy  znowu będzie ostatnie w przedszkolu?

  • Bawić się z dziećmi.

  • Ćwiczyć, chudnąć, dbać o siebie, żyć zdrowo w miarę.

  • Pić kawy

  • Realizować swoich pasji, marzeń bo  dla kogo, tylko dla mnie?


Jakoś nie potrafię czasem sama :


  • Cieszyć się z dnia.

  • Zapewnić wystarczających atrakcji dzieciom.

  • Spędzać weekendów, nie wiem co mam robić sama?

  • Robić zakupów na jedną osobą.

  • Iść i się bawić dobrze ze znajomymi.

  • Poświecić sobie trochę czasu i zrobić coś dla siebie.


Nie chcę już wszystkiego robić sama!


Poważnie ?

 

Pewnie wiele razy, któreś z tych „sama” przewinęło się nam w głowach. I  ciekawie zebrać je w całość, popatrzeć sobie na nie i  wywnioskować, że : skoro nie chcesz tego wszystkiego robić sama – to nie za bardzo chcesz przeżywać życie.

Czy do prostych czynności, które  mogą dać nam masę radości, naprawdę potrzebna jest druga osoba? No  jasne, że jest milej, lepiej, cudowniej,  ale nikt, nawet ten ukochany, wyśniony i wymarzony, nie będzie za nas: jadł, jeździł na rowerze, wstawał z uśmiechem, bawił się z dziećmi. Jeśli nie chcesz sama, to wcale nie oznacza, że bycie z kimś, robinie tych wszystkich rzeczy z nim sprawi, że dadzą ci one radość.

Związek z marynarzem, czy kimś kto nie jest obok nas cały czas, ma jedną ogromną zaletę. Po prostu zmusza nas do oczywistego. Do  tego, aby nauczyć się żyć ze sobą. Bo może i banalnie to brzmi. Ale to nie ta obecność jest lekarstwem czy sposobem na wspólne życie, tylko zwyczajne lubienie siebie. Wtedy wspólne chwile mogą być naprawdę mega. Zacząć trzeba zawsze od siebie.

A to, że my mamy wersję hardcorową to już inna kwestia 😉 😉

 

Jedna dziewczyna w komentarzu pod jakimś postem na Żonie Marynarza,  napisała tak :

Dźwigasz to,  a przy tym potrafisz korzystać z życia,  nawet jeśli czasem chce się to wszystko pieprznąć.

Amen

Może jednak warto zrobić parę rzeczy sama? Może jednak się opłaca? 

 

 

Torba ze zdjęć Kotwica na fali >>>

Podobał Ci się post?

Komentarze (8)

  • Tak się zastanawiam ( od niedawna na forum FB, od dawna towarzyszka marynarza), co każdy komentarz/ co każdy post wywalanie żalów jak to ciężko jak to żle itp. Czy nie zdawałyście sobie sprawę wcześniej jak to jest? Czy może myśleliście że po ślubie lub z czasem nagle przestanie pływać ? Czy jak robiliście dzieci nie wiedzieliście że będą one spędzać mniej czasu z tatą?

    Wiadomo że w życiu jest ciężko… ale….

    …czy żadna z szanownych Pań nie musiała radzić sobie w życiu sama, bo zawsze wyręczał ją jakiś facet? Nigdy wcześniej nie musiałyście wkręcić śrubki, wbić gwoździa, skręcić szafki czy załatwić coś w urzędzie? To tak jakbyście dawały powód światu że jednak jesteście słabe i NIE potraficie sobie radzić.

    Co mają powiedzieć samotne matki których faceci pozostawili same sobie, jakoś nie mają wsparcia w drugiej osobie i radzą sobie. Które borykają się jeszcze z problemami finansowymi dodatkowo?
    Co mają powiedzieć kobiety gdzie ich faceci są, a tak naprawdę ich nie ma? kiedy nie interesuje się życiem rodzinnym i po podliczeniu dni spędzonych na zabawie/integracji wychodzi dużo mniej niż jak marynarz jest w domu?

    Czy naprawdę jeśli wam jest tak źle? To może trzeba zmienić chłopaka/męża ?

    • popieram wypowiedź 🙂 jest wiele zawodów zmuszających drugą połówkę do częstych wyjazdów i braku fizycznej obecności obok. Trzeba być twardą babką by to znieść 🙂 otoczenie ,niestety , nie wspiera bo nie rozumie. Ale jak to mi wiele razy mówiono – zmień! Tyle, że ja nigdy nie narzekam na mojego M, co nie oznacza, ze taki system pracy jest idealny. Wiedziałam jednak co to ze sobą niesie 🙂 Pozdrawiam

    • Na początku bardzo podobała mi się grupa żona marynarza, bo każdy chce należeć do jakiejś społeczności, z którą w jakiś sposób się identyfikuje. Jednak czasem po prostu nie mogę już czytać tych postów. Ciągle narzekanie, smutki, doły, pretensje. I właśnie się zastanawiam, gdyby Wasz M był na lądzie non stop, to byście leżały jak księżniczki i nie kiwnęły palcem przy „męskich” zadaniach? Kurczę, weźcie się w garść, bo nie jesteście żadną uprzywilejowaną grupą. Jesteście jak wszystkie kobiety. Równie dobrze do grupy żona marynarza może zapisać się kobieta, której mąż wyjeżdża do Norwegii i pracuje jako spawacz, czy żona biznesmena, który co rusz jest w jakieś delegacji.
      Czasem nasuwa się pytanie: za kogo Wy się macie? Jakieś dni zawodowe, wielkie organizacje. Trochę to wyglada tak jakby taka żona marynarza była upośledzona i nie potrafiła sobie poradzić z życiem. A jak już sobie poradzi to powinna być dumna ze swoich osiągnięć i chwalić się nimi na fejsie, na blogu, na insta, mimo że wykonała codzienne, zwykle czynności z którymi mierzy się wiele innych kobiet, których mąż nie musi prowadzić za rączkę.
      Czasem naprawdę mam wrażenie, że te posty, wpisy na blogu, dyskusje to poziom rozhisteryzowanych nastolatek.

      • Oczywiście! Żona Marynarza to hasło umowne. Od tego się zaczęło. A czytelnicy teraz są naprawdę z różnych grup społecznych i z różnych związków na odległość.
        Pozdrawiam rozhisteryzowana nastolatka 😉
        p.s Polecam przeczytać post przed wypowiedzią, bo pisanie komentarza po samym tytule jest…..

        • „Związek z marynarzem, czy kimś kto nie jest obok nas cały czas, ma jedną ogromną zaletę. Po prostu zmusza nas do oczywistego. Do tego, aby nauczyć się żyć ze sobą. ” Cytat z końcówki posta,
          to znaczy że jak nie jesteś w związku z marynarzem to już się nie nauczysz żyć sama ze sobą? 😉

          • nigdzie tego nie napisałam, jasno jest napisane, że to jest oczywiste czyli dotyczy wszystkich związków. A taka sytuacja zawsze do tego zmusza. 😉 Pozdrawiam

    • Samotne matki to super bohaterki – nie raz o tym mówiłam.
      A problemy finansowe też występują w rodzinach marynarskich.

  • Bardzo pokrzepiające słowa, zwłaszcza przy dzisiejszym dołku – gdy właśnie pomyślałam że jestem ze wszystkim tutaj sama… Musimy czasami wiele wytrzymać właśnie same, bez naszego M. Cieszyć się życiem i czekać, czekać.. Tylko ciężko momentami 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *