Blog

NIE WSPÓŁCZUJ MI

Autor: Maj 2, 2016 10 komentarzy

 Najważniejsze w tym całym zamieszaniu z pływaniem, tęsknotą i takim życiem jest to, w jaki sposób sami to oceniamy. Jakie mamy podejście do codzienności, do miłości i co daje nam szczęście. Jeżeli nam jest  dobrze i  nie próbujemy na siłę podporządkować się do „normalności”,  to żadne pytanie nas nie zdenerwuje. A każda odpowiedź będzie prosta – bo szczera. 

 

Współczuję ci bo: 


  1. Twój partner pracuje daleko.

  2. Musisz się o niego  martwić.

  3. Święta spędzasz sama z dziećmi. To musi być dołujące.

  4. I  też inne uroczystości. Sama organizujesz komunię, urodziny itp.

  5. Pewnie cię zdradza. Nie bądź naiwna. Wiadomo co to za zawód.

  6. Poświęcacie związek i rodzinę dla pieniędzy.

  7. Przecież wiadomo co inni o Was mówią.

  8. Musisz być tu sama.

  9. Sama przychodzisz na uroczystości, imprezy itp. Na pewno się dobrze nie bawisz. Pewnie ci głupio.

  10. Dzieci tak mało mają tego taty. Nie szkoda Wam ich?

  11. Związki na odległość rzadko kończą się dobrze.

  12. Inni na pewno cię nie  rozumieją.

  13. To  nie jest  normalne. Uważaj, żebyś tego nie odchorowała.

 

Nie współczuj mi bo ja: 


  1. Jestem cały czas zakochana.

  2. Mam cudownego partnera.

  3. Rozstania często pobudzają nasze uczucia.

  4. Jakoś sobie radzę w święta – mam rodzinę i życzliwych przyjaciół.

  5. Jestem samodzielna i świetnie potrafię wszystko zorganizować.

  6. Ufam swojemu marynarzowi i szanuję bardzo jego ciężką pracę.

  7. Nic nie poświęcamy, raczej się wzajemnie wspieramy. A zarabiać jakoś trzeba.

  8. Mam gdzieś co inni mówią.

  9. Czasami lubię być sama. Pozwala mi to zdystansować się do życia i do związku. Mam też trochę więcej czasu na poświęcenie go sobie.

  10. Chętnie bawię się z przyjaciółmi i rodziną i  w ogóle nie jest  mi głupio.

  11. Ja i  moje dzieci dostajemy 100 procent uwagi od marynarza gdy  tylko jest  na lądzie. I jest  on fantastycznym tatą.

  12. Nie wierzę w takie statystki a raczej stereotypy o związkach  na odległość.

  13. Wcale nie oczekuję normalności  –  Lubię swoją „nienormalność”.

 

Marynarzu, jedna spędzona chwila z tobą sprawia więcej radości, niż dziesięć z innymi ..

Podobał Ci się post?

Komentarze (10)

  • Czasem trafię na ten blog przez żony kolegów które go udostępniają. Sam byłem/ jestem marynarzem. Obecnie pracuję na lądzie i widzę, że ma morzu pieniądze wcale nie są niemożliwe duże ( a często o nich się tu wspomina) w pewnych sektorach ( „oil & gas” ) jest inaczej. Pamiętajcie, że Marynarze to nie jedyne osoby zostawiające rodzinę. Wielu Polaków wyjeżdża za granicę aby spełnić się zawodowo i zarobić więcej i tak samo jak Marynarze ciężko a często ciężej pracują na lądzie bo jeszcze muszą dojechać do pracy, ugotować i zająć się swoim kątem.
    Sam będę chciał wrócić na morze gdy nadejdzie okazaja i skończy mi się obecny kontrakt ale to czas pokaże.
    Wcale Wam nie współczuję macie swoje życie i musicie umieć zająć się nim same jak każda inna matka polka która często pracuje i wychowuje dzieci bez męża i zdała od bliskiej rodziny a co gorsza a mniejszy budżet w PLN. Kobiety marynarza gdy odchowoaja dzieci koniecznie powinny pracować aby znać swoją wartość i widzieć jak wygląda i funkcjonuje świat poza swoimi 4 ścianami. A często zostają w domu i nim się zajmują a uwierzcie mi, że na zakupy, sprzątanie i inne obowiązki domowe zajdzie się czas bo przecież każdy to musi robić a zawsze można dać zarobić i zatrudnić panią do sprzątania która nie zrujnuje Was a pomoże się komuś biedniejszemu a w pracy zarobi się to z nawiązką.
    Marynarz też chcę mieć swój czas wolny wraca chce rodziny ale również potrzebuje czasu na swoje zainteresowania lub nic nie robienie.
    Bo w końcu niedługo wróci na statek i nie będzie miał szansy poleze na kanapie, wyjść na rower, iść na zakupy czy siłownię i pogadać z kolegami.
    Ale mężczyźni na lądzie pracują po 12-14 godzin do tego kuszą dojechać do pracy i ich rodziny nie są nazywane mianem : rodzina stoczniowa, rodzina dyrektora, rodzina sklepikarza, rodzina taksówkarza, rodzina magazyniera a kobieta : stoczniowcowa ( nie wiem jak to powinno być napisane), dyrektorowa, sklepikarzowa, taksówkarzowa, magazynierowa itp itd… Nie mają swoich blogów i fp na fb aby znaleźć zrozumienie. Podziwiam jednak kobiety które pracują na morzu! One za to noszą dumnie tytuł Marynarza i wykonują fach zdominowany przez mężczyzn. Często zaskakują ponieważ poznałem jedna kobietę która bez błędnie ustawiała statek za zadanej pozycji, inna zaś potrafiła spawać posiadając dyplom oficerski. Te Kobiety ( pisze z dużej bo mam do nich ogromu szacunek i podziw) nie pokazują wszystkim jak mają ciężko cieszą się praca i dobrze wydają swoje pieniądze.

    • Widzisz Piotr widać, że nie przeczyłeś bloga. Bo piszesz o czymś innym. Jak rodzina dyrektorowa chce niech założy bloga. Ten blog nie pokazuje wszystkim jak mamy ciężko… ale milionowy raz nie chce mi się tego tłumaczyć już…..
      Nie będę milionowy raz pisać, że nie jesteśmy wielbłądami i o chodzi. Gdybyś zglebił temat …
      To nie jest blog dla innych ludzi.., to miejsce dla tych, którzy tak żyją

      Ale każdy ocenia jak chcę. Ja będę walczyć ze stereotypem żony marynarza bo jak widać cały czas trzeba…

  • NIDDA super wpis 🙂 Moj mąż jak wraca to poświęca mi i synkowi 100% uwagi i czasu i wiem, ze nasz synek będzie miał wiecej Tatusia przy sobie niż w niejednej stacjonarnej rodzinie.
    Nie chcemy z mezem, aby ktokolwiek nam współczuł, bo taki styl zycia to nasz swiadomy wybór, a nie przymus. Jesteśmy bardzo szcześliwi i przynajmniej nie marudzimy ciągle jak jest zle i niedobrze w tym kraju i jak sie tu ciężko żyje.

  • Świetny wpis! dobrze sobie w gorszych chwilach przypomnieć ile mamy w sobie wyjątkowości danej dzięki byciu z M

  • Napiszcie proszę więcej czy to w poście czy w komentarzach jak to jest wychowywać dzieci z marynarzem.

    • wychowujesz je właściwie bez marynarza, bo go ciągle nie ma. moje dzieci bardzo kochają tatę, cieszą się jak wraca, ale to mnie się więcej zwierzają, zwł. ten starszy, 12-letni. Od razu uprzedzam, nie jest lekko. A im dalej, tym trudniej, bo małe dzieci…. itd.

      • To jak dajesz radę? Jesteś szczęśliwa?

        • jest ciężko, ale to mnie wzmacnia. Mam ogromną satysfakcję z każdego drobnego sukcesu. Polubiłam swoją samotność, pod warunkiem, że nie trwa zbyt długo (a niestety czasem trwa po ok. 6 mies, to za długo). Jednak najważniejsze są powroty męża. Za każdym razem czekam na nie jak na Gwiazdkę. Spotkanie z mężem, potem wspólne chwile, rekompensują wszystko, co najgorsze. I właśnie dla tych chwil warto żyć. A nieobecność męża wykorzystuję na maksymalne zużycie czasu bez niego, tj. pracuję po 8 godzin dziennie, opiekuję się dwoma synami, zajmuję psem, 2razy na tydzień chodzę na siłownię. Mimo wszystko, jestem szczęśliwa. ale długo dorastałam do życia bez męża, kilkanaście lat

          • A ja jako córka marynarza powiem, że nigdy nie rozumiałam dzieciaków, które mi mówiły, że właściwie nie mam taty. No moment! Nieprawda! To Wasz tata wraca z pracy po 16:00, jest zmęczony, zjada obiad, siada w fotelu z gazetą, a potem idzie spać. To, że go widzicie, nie znaczy, że on JEST. A mój? Jak wracał, to zawsze był ze mną, poświęcał mi, mojej mamie i siostrze 100% uwagi, wspólnie wyjeżdżaliśmy i spędzaliśmy czas. A nawet jak go nie było, to zawsze pilnował, żeby przed wyjazdem przygotować kartkę urodzinową, którą mama wsunie pod poduszkę w dniu urodzin. Albo wysłał z odpowiednim wyprzedzeniem z jakiegoś portu. Dodam jeszcze, że w momencie, w którym mój tata pływał, nie było telefonów komórkowych, a i ze stacjonarnymi był problem. I jakoś wszyscy żyliśmy i dawaliśmy radę. Moi rodzice nadal są szczęśliwym małżeństwem, wciąż w sobie zakochanym i oddanym. Człowiek człowiekowi nierówny, marynarz marynarzowi też nie.

            Pozdrawiam 🙂

  • Bardzo mądry wpis 🙂 a związek z marynarzem uczy doceniać każdą spędzoną razem chwile 🙂 a „normalność” jest nudna 😛 pozdrawiam i życzę wiele radości i uśmiechu każdego dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *