Blog

Najpierw kobieta, potem matka.

Autor: Grudzień 30, 2015 2 komentarze

To ostatni wpis w tym roku. Dziękuję Wam, że jesteście, za spotkania, za wszystko co się tu dzieje. To był dobry rok. Mam nadzieję, że w następnym będzie nas jeszcze więcej. Jak zaczynałam nie spodziewałam się, że tak to wszystko się ułoży. Poznałam wielu ludzi, którzy stali się moim przyjaciółmi. Poznałam też takich, którzy chcieli tylko wykorzystać mnie i to co robię. Ale wszystkie doświadczenia są ważne i wszystkie kształtują. W nadchodzącym roku na pewno możecie spodziewać się spotkania kobiet marynarzy 6. Będzie w kwietniu, i też wielu innych niespodzianek. Zostawiam was z postem o kobiecości, może skłoni Was do podsumowania rocznego i pozwoli zaplanować swoje cele. Pamiętajcie najważniejsze jest to aby nie cierpieć zbyt mocno przez tęsknotę, aby żyć, aby być i kochać. Bo tęsknota i rozłąka zawsze będą częścią naszego życia.

Szczęśliwego Nowego Roku 2016 !!!!


 

Jestem Kobietą

Słodkie żywioły we mnie śpią
Mogę lawiną runąć złą
Żarem pustyni spalam cię
Fatamorganą staję się

Czasem jak odpływ zwalam z nóg
Czasem jak przypływ sięgam ust
A gdy pogodną chwilę masz
Spadam jak mgła

Jestem kobietą
Wodą ogniem burzą perłą na dnie
Wolna jak rzeka
Nigdy nigdy nie poddam się.

Tak śpiewała w latach 90’tych, Edyta Górniak do Polek. Co to właściwie znaczy być tą kobietą? Kiedy zaczynamy czuć kobiecość, a kiedy przestajemy? To są takie prościutkie pytania, po co o tym w ogóle pisać ? A  warto, bo często wyzbywamy się kobiecości, co może prowokować potem wiele niechcianych przez nas sytuacji. Chociażby takich jak zdrada – znienawidzone, przez nas żony, kobiety marynarzy, słowo.

Jak to się zaczyna?

Masz 18 lat, plus minus w tym wieku przerabiasz pierwszą prawdziwą miłość, pierwsze uniesienia, odkrywasz siebie. I nawet nie wiesz kiedy zaczynają mówić do ciebie – Pani.  Był to czas, w którym widziałaś, że się podobasz innym, jesteś z innym ludźmi. I tak to życie leciało, leciało. Liczyłaś się ty. Ty byłaś dla siebie najważniejsza. Czułaś się sexy, bardzo sexy. I tak było dalej. Czas przeleciał, wybrałaś męża, czy narzeczonego, inaczej – tego  na zawsze – marynarza. No i przychodzi codzienność, ten jeden partner, dzieci, życie, priorytety – rodzina. I dobrze, nawet bardzo. Wielu ludzi marzy o szczęściu w miłości. Zalet związku z pływającym jest przecież wiele. Ale co z kobiecością? Co z kobiecością słomianej wdowy, troszkę osamotnionej mamy?

Natura kobiet jest taka, że bezgranicznie poświęcają się one temu co robią. A gdy zalicza taką filmową i pełną przygód, miłość, jak ta z marynarzem  – to ta namiętność, i cały anturaż związku jest spotęgowany. I nagle co? Bach!! Ze skrajności w skrajność. Z mega uniesienia, w samotną codzienność. Początkowo działa pewien rodzaj podniecania związany z tęsknotą. I podtrzymujemy kobiecość, erotykę, seksapil w naszych rozmowach i zachowaniu. Ale też często wynika to po prostu z młodego wieku. A co gdy pojawiają się dzieci? Zdarza się wtedy, że bycie z rodziną zamienia się na, bycie dla rodziny. A gdy jesteśmy samotne? Potrafi nam się wkraść zniechęcenie, nuda, zwykła monotonia samotności, gdyż brakuje nam bodźców ze świata zewnętrznego. I tu, są te granice. Granice, w których gubimy swoje, sexy ja. Utrudniona jest ta nasza sytuacja – kobiet marynarzy. Bo czas, który spędzamy osobno powinnyśmy wykorzystywać też na siebie, i  na podtrzymywanie swojego seksapilu. A spychamy to na koniec kolejki bo, brakuje nam właśnie tych bodźców z zewnątrz. Co z czasem może spowodować też bark namiętności w naszym związku.

Mam tę moc.

Trzeba mieć w sobie wiele siły i chęci, żeby o to dbać. A jak tu znaleźć tę siłę, między zmianą pieluch czy 10 z rzędu zarwaną nocą przez ząbkowanie czy rota wirus. Albo jak znaleźć tę  chęć, w 40 z kolei samotną noc przed telewizorem czy kieliszkiem wina. Nie chce się. To zanika samoistnie. Bo po co, to robić?

Sesja Bunkier 08.12.2014

No właśnie, a co robić i po co ?

A chociażby po to, że rola mamy nie jest  jedyną w życiu do odegrania, a raczej jedną z wielu – oczywiście ważną. Mamy skupiać  się na swojej kobiecości, nie po to, by kusić innych jak mężowie są w morzu. A właśnie po to, by być sobą i  o sobie nie zapominać. Nie ma  co, nasze związki są trochę  zawieszone między realem a rzeczywistością wirtualną. Połowa takiej relacji trwa dzięki rozmową telefonicznym, mailom, smsom. A kto z was ostatnio wysłał erotyczną wiadomość do partnera? Kto cieszył się swoją seksualnością w samotności? Kto zadbał o siebie ? Unikanie rozmów z mężczyznami, też nie jest wskazane. Przecież mamy kolegów, znajomych, to tylko rozmowa. Oddalanie od siebie tak bardzo, wszystkiego co męskie, nie wróży dobrze. Bo potem może się okazać, że po X latach takiego zachowania, nagle dostaniemy jakiś sygnał z zewnątrz, i będziemy żałować konsekwencji naszych działań. Kobieta sama powinna być świadoma i pewna swojej kobiecości, seksualności i absolutnie nie pozwalać jej odkrywać niepowołanym osobom trzecim. Bo znajdą się i tacy, co będą chcieli wykorzystać momenty naszego zwątpienia. Trzeba umieć i chcieć opierać się pokusom. A takie przecież były, są i będą.

Sesja bunkier 08.12.2014

Związek z pływającym jest trudny bo musimy  często zmieniać role. Dlatego też jesteśmy wyjątkowe, bo to potrafimy. Tyle się mówi o sporcie o dbaniu o własne ciała, siłownia, bieganie itp. A tu się okazuje, że często zapominamy o tym co w środku, o swojej kobiecości. Bo nawet jeżeli jesteś w domu, z przykładowo chorymi dziećmi to, co szkodzi ładnie wyglądać i pomalować się, a nawet zrobić fotkę i wysłać do męża z podpisem – patrz jak ze mnie sexy mamuśka…czekam na ciebie. Jeżeli kobieta będzie się czuła sexy kobieco to i mężczyźni będą ją tak postrzegać. A dlaczego nie może uśmiechnąć się do obcego mężczyzny skoro ten na nią ciekawie patrzy? No może właśnie, i powinna. Poczucie tej kobiecości wynika z naszego nastawienia do swojego ciała, do innych i do relacji z innymi. A nie od uciekania od świata, bo partner jest morzu i świat się skończył, nigdzie nie wyjdę i do nikogo się nie odezwę, bo nie wypada.

Niestety nie jesteśmy egoistkami. I, z reguły na początku jest tak, że czas rozłąki próbujemy przetrwać, nie wychylając nosa z domu.  A codzienność, raczej przypomina klasztor. Bo nie wypada, bo nie można. Nikt też absolutnie nie namawia do randkowania z obcymi w ramach poznawania kobiecości( to już skrajność, która określiła niestety stereotyp o nas).Chodzi o to, by normalnie żyć i być sobą. Dbać też o siebie, swój związek, swoją kobiecość. Życia nie da się zatrzymać, a usprawiedliwianie się np. dziećmi to wymówka przed samym sobą. Może się bowiem okazać, że powrót do bycia kobietą stanie się bardzo trudny, i zaprowadzi nas nie tam gdzie trzeba. Albo, po prostu  będzie już za późno. Mężczyzna musi widzieć – kobietę, a potem widzieć w tej kobiecie matkę swoich dzieci. Kobiecości nie można odkładać na później –  to musi trwać.  Wtedy dopiero związek będzie oparty na namiętności, zaufaniu i miłości, z wielkim priorytety – rodzina, ale też i ty. Spraw abyś zawsze była najważniejsza dla swojego marynarza, i aby on był najważniejszy dla ciebie, a wasze dzieci były najważniejsze dla Was. Taka mała różnica a jednak wielka. Tęsknij ale żyj, bądź sobą.

IMG_6426

 

 

Zdjęcia (dwa w środku tekstu): Made by Em dla Żona Marynarza

Miejsce: Bunkier Gdańsk

Make up:  Multicolor

Modelki Magda i Dagmara  – super dziewczyny.

Pełen fotoreportaż możecie zobaczyć w poście  Stop Stereotypom

Podobał Ci się post?

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *