Blog

20 sposobów na spędzenie czasu bez marynarza.

Autor: Maj 8, 2015 18 komentarzy

 

Tęsknimy, to oczywiste. Jednak tęsknota nie wyklucza w żaden sposób naszego dobrego samopoczucia. Człowiek tęskniący, to człowiek nieszczęśliwy, niespełniony? Oczywiście, że NIE!!! Trudno jest to zrozumieć, bo taka właśnie jest ogólna wiedza i to co się nam wmawia. Tęsknisz to znaczy usychasz. Bzdura, nic więcej.

Czekać, tęsknić ale żyć i się cieszyć z życia. Skoro kochamy marynarzy a oni nas, to właśnie nieodłącznym elementem jest tęsknienie sobie. Ale to jedno. Bo przecież nie przestaniemy tak żyć, i może jednak warto wziąć się trochę w garść, nie marudzić tylko jakoś to rozsądnie rozegrać.

Wiadomo momenty kryzysowe chyba najczęściej zdarzają się wieczorami i w weekendy, a szczególnie w niedzielę.

Oto kilka propozycji dla Was jak spiąć pośladki i działać, jak spędzać czas ze sobą.

Oczywiście wyrzuty sumienia, czy poczucie winy z tytuły tego, że ja coś robię albo nie robię,  a on pracuje ciężko – Surowo Zabronione!!! 🙂

Żona Marynarza- nie potrzebna jest jej

20 sposobów na spędzanie czasu bez marynarza.

1. Jeżeli jeszcze tego nie robisz,  to naucz zasypiać dziecko o 20.00 – 21.00 (treningi snu). Cały, bądź większość dnia czy tygodnia spędzacie razem. Wygospodaruj sobie ten wieczór dla siebie i tylko dla siebie.

2. Masz pasje, hobby nawet najdziwniejsze – Realizuj je. Skąd wiesz co się wydarzy ( spójrz na Żonę Marynarza.pl).

Możesz  chociażby wieczorami przy dobrej herbacie, winie: pisać, szyć, składać modele, czytać książki, rzeźbić, tworzyć domowe kosmetyki itp. A może odkryjesz jakiś swój talent?

3. Zlikwiduj tv z głównego pokoju ( to działa!!! Zyskujesz nagle sporo czasu).

4. Ćwicz, sport dobry na wszystko. Wypuścisz zawsze trochę endorfinek. Po co siłownia? Mnóstwo jest filmów, płyt z treningami w domu. Chodakowska zawsze służy pomocą 😉 Jeżeli masz możliwość to idź na wspólny trening.

5. Nie rozmawiaj codziennie z mężem. I tak nie zmniejszy to odległości między wami,  a trochę ogranicza swobodę i zabiera czas, który możecie wykorzystać na regeneracje. Codzienne rozmowy często powodują frustrację i prowadzą zamiast do jakieś fajnej rozmowy,  to do kontroli każdego naszego dnia i kłótni ( działa w dwie strony). Po co to? Nie ufacie sobie? Wystarczy spokojnie raz na 2-3-4 dni. Przypominam, że kiedyś jak się udało porozmawiać raz na kilka tygodni, to było wydarzenie. Odetnijcie trochę pępowinę.

6. Nie możesz wyjść do kosmetyczki czy fryzjera bo dziecko za małe albo akurat choruje? ( to wcale nie jest luksus wszystkie kobiety korzystają i dbają o siebie). To zamów wizytę  do domu. Ceny zbliżone do tych w salonach, a nawet często i mniejsze.

7. Wychodź do ludzi z wózkiem. Spacer po mieście czy centrum handlowym gdziekolwiek to często wyzwanie z maluchem, ale warto. Nie przesiaduj całymi dniami w domu. Czasami miło chociaż popatrzeć na innych dorosłych. A już zaangażowanie się w zajęcia z dzieckiem typu joga baby itp – super. Jesteś wielka!!! Zasada szczęśliwa mam to szczęśliwe dziecko, weź ją sobie do serca.

8. Jeżeli akurat po całym dniu padasz albo zwyczajnie nie masz ochoty na obowiązki, to nie pierz, nie sprzątaj. (oczywiście niech, to nie będzie reguła, syf nie jest wskazany) Po prostu odpuść sobie i odpocznij, obejrzyj film. Luz też czasami się przydaje. Przecież nie odwiedzi cię nagle Małgosia Rozenek?

9. Seks,  łatwo zauważyć jego brak gdy marynarz w morzu. Nie bądźmy pruderyjni, gadżety erotyczne są po to by je używać. Nie obawiaj się swojej seksualności, też masz prawo do przyjemności 😉

10. Możesz nadrobić lekturę. Na pewno nikomu nocna lampka nie będzie przeszkadzała.

11. Wyjdź od czasu do czasu na miasto z koleżankami. To dobre dla naszego zdrowia psychicznego.

12. Eat Drink and be Marry.

336a9b99d49cdd5ff8583f43aa2cc64eźródło pixgood.com

 

 

13. Nie trzeba przypominać, że warto wyspać się na zapas na środku łóżka. Takie okazje to chyba nam się trafiają najczęściej.

14. Zawsze możesz nadrobić zaległości z pracy. Noce przed komputerem ” bezcenne”.

15. Wyjść samemu do kina, teatru czy restauracji? Pewnie! To przecież nie wstyd, to dowód na twoją pewność siebie.

16. Maluj paznokcie w sypialni. Cudowny zapach lakieru tobie na pewno nie będzie przeszkadzał 😉

17. Chcesz popłakać. Płacz, oczyść się. Przecież i tak nikt nie widzi.

18. Pogadaj czasami ze sobą przed lustrem. Może warto polubić swoje własne towarzystwo. A to jest trudna sztuka.

19. Zaplanuj pobyt marynarza w domu. Niespodzianki mile widziane.

20. Poczytaj bloga dla Żon Marynarzy albo zajrzyj na funpage i podyskutuj z nami w komentarzach. Wpadnij na Spotkanie Żon Marynarzy

 Kochaj, Tęsknij, Żyj, Bądź

Wpisujcie w komentarzach wasze sposoby na spędzanie czasu. Podzielcie się swoimi sposobami.

 

11150769_916233065099646_7404572872430001646_n

 

 

Kasia

 

Podobał Ci się post?

Komentarze (18)

  • Wszystko super, ale z tym rozmawianiem do 3-4 dni, to lekko przesadzilas.jak ktos ma.mozliwosc codziennych rozmow,to czemu nie skorzystac? Oczywiscie kazdy ma inaczej;ale jesli para codziennie.ma.ze soba o czym rozmawiac,to.chyba tez fajnie?ja z moim Mezem rozmawiam srednio 3 razy dziennie (fakt,ze po kilka minut,nieraz jest tylko krotkie kocham Cie)-z czego wieczorem jest zawsze dluzsza rozmowa i nigdy nie potegowalo to u mnie frustracji czy tez nie pomyslalam,ze zabiera.to moj czas-wrecz przeciwnie.daje to.poczucie normalnosci i tego, ze zawsze jestesmy ze soba w kontakcie.a od razu.mowie:rozmowy kilka razy dziennie+mejle nie.sa dowodem tego,ze sobie nie ufamy (zawsze jest cos do opowiedzenia czy tez fajnie wymienic sie refleksjami na rozne tematy)…

    • Aaa:dodam,ze nie jest tak,ze nie mam co.robic- mamy 11miesieczne dziecko i podchodzimy do tego tak,ze chyba fajnie,jesli.dziecko.nawet tak.male uslyszy chocby glos.taty (nieraz urywany-wiadomo.jak jest z netem)…zreszta to chyba wazne zeby miec ze soba o czym rozmawiac i umiec rozmawiac… ale kazdy ma inna recepte;)

  • SUPER! Daję radę ze wszystkim. Dzieci, dom, praca… ale najbardziej jestem dumna z siebie jako hydraulika, mechanika, bankowca, zaopatrzeniowca itp itd. kiedyś myślałam ,że nie dam rady. A tu niespodzianka;-). Poza tym wszystkim mam dużo czasu na czytanie i sen. I oczywiście rozwalam się na całe łóżko! Tęsknię… ale któż nie tęskni. Uwielbiam ten blog i wszystkie super dzielne kobiety, które piszą o tym co czuję ja. Pozdrawiam Was drogie Panie cieplutko.

  • Dziewczyna żeglarza 😀 już drugi, dług „rejs”. Długo szukałam kogoś kto rozumie i widzę że dobrze trafiłam.
    Moje sposoby na wolny czas:
    salsa
    bieganie
    basen
    kino
    książki
    kolejne studia
    i może własna firma – na razie przymiarka 😀
    Pozdrawiam wszystkie „Żony” marynarzy.

  • … i jeszcze jeden zysk 😛 zawsze to my mamy wolną chatę 🙂 więc spotkania z koleżankami nie stanowią problemu i gdy nie ma męża to można urzadzać babskie wieczory, gdy tylko najdzie nas ochota 😛

  • Dla mnie super decyzją jest dziecko 😛 Nie mam czasu marudzić, nie mam czasu na chandrę, nie mam czasu na smutki, nie ma czasu na samotność 🙂 Nie ma pustego mieszkania i natrętnych myśli 🙂 A dodatkowo ponoć część marynarzy czuje się bezpieczniej, gdy kobieta w domu ma dziecko 😛 więc dla niektórych może to być wartość dodana 😀

    Poza tym szyję, decoupage’uję, uprawiam kwiatki na balkonie, utrzymuje moje i męża (tj. nasze) znajomości (odwiedzam i zapraszam znajomych), ogarniam all na lądzie.

    Koleżanka i dobra sąsiadka – niezbędne!

  • Gratuluję Kasia tego wpisu, jest bardzo trafiony. Każda z nas przeżywa rozstania tak samo, one tak samo bolą i tak samo tęsknimy za naszymi marynarzami. Fajnie wypunktowałaś zalety tych rozstań, czyli wszystko to, co możemy robić dla siebie podczas, gdy marynarze w morzu. Zawsze nadrabiam czytaniem książek, bo przy nim się nie da 😉 Malowanie paznokci oczywiście też! Zawsze jak jest M, to narzeka na smród, a jak jestem sama to tak jak napisałaś- sypialnia i zapach lakieru 🙂 No i brawo za odwagę i za ten punkt dziewiąty. Nie da się tego ukryć 🙂 Wychodzenie samej do kina też się zdarzało. Marynarz sam mnie do tego namawiał. Pozdrawiam i dzięki za ten szczery wpis.

    • Rzeczywiście – pkt. 9-ty to odważne wyznanie. Ale prawdziwe. I chyba tym bardziej smutne… Ale jakoś musimy dać radę. Swoją drogą – ciekawy temat do poruszenia… pozdrawiam wszystkie (samotne) kobiety marynarzy. Twarde z nas babki!

  • 1. Spotkania z przyjaciółką
    2. Zajmowanie się moim hobby czyli Decoupage

  • ja zdecydowanie zgadzam sie z Irmina…zwlaszcza z tym psuciem sie roznego typu urzadzen. Ale czyni mnie to bogatsza o fachowa wiedze 😉

  • 1. Zdecydowanie nadrabiam zaległości w pogaduchach z psiapsiółką:)
    2. Sama planuję czas sobie i dzieciom zdecydowanie więcej czasu przeznaczając na zwyczajne NICNIEROBIENIE
    3. Czytam, czytam, czytam…..:)
    4. Oczyszczam pompę w pralce:)
    5. Naprawiam domofon:)
    6. Jadę z autem na przegląd/ zmianę opon/ wymianę oleju
    7. Wymieniam żarówki we wszystkich obiektach świetlnych po kolei…. itd. itp. – pkt 4-7 – nie dlatego, że mój mąż tego nie zrobił… Raczej dlatego, że tak już jest że jak tylko wyjedzie – WSZYSTKO SIĘ PSUJE!!! Czy Wy też tak macie?:)
    8. Tęsknię….. i planuję nam mnóstwo niespodzianek na czas kiedy wróci:)

  • Ja co tydzień chodzę do kina:)))

  • Wysypianie sie na środku łóżka i zapach lakieru w pokoju 🙂 Fajnie wiedziec ze nie tylko ja tak robie 🙂 Pozdrawiam

  • Zawsze można zorganizować wieczorne spotkanie z koleżankami 🙂 w sumie nic tak nie poprawia humoru jak babskie pohaduchy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *