Dzieci tęsknią inaczej
Jestem mamą 4-latka i spotykam się z problemem tęsknoty. Zawsze mi smutno i boli mnie jak on mówi, że tęskni, że coś mu przypomina tatę. Widzę też jak się rozwija w ten sposób jak „dojrzewa”.
Dzisiaj właśnie o takich małych dzieciach i ich tęsknocie, czyli coś z parentingu. Piszcie o waszych doświadczeniach w komentarzach. Jak tęsknią wasze dzieci. A może któraś z was jest mamą nastolatków i chciałaby napisać jak oni znoszą nieobecność taty? Czekam na info. Miłego, mam nadzieję, czytania.
Przychodzi taki moment, że w związku marynarskim pojawia się dziecko, dzieci. Bardzo często można się wtedy spotkać ze stwierdzeniem” teraz wiem co to znaczy być żoną marynarza na pełen etat”.
Nie da się ukryć, szczególnie przy pierwszym dziecku, że bywa ciężko. Zwłaszcza gdy jesteśmy z dla od rodziny i możemy liczyć tylko na siebie.
Można by również odnieść ważnie, że dziecko, które urodzi się w takiej rodzinie nie powinno mieć problemów z tęsknotą. Zwyczajnie będzie przyzwyczajone do tego, że tata raz jest raz go nie ma.
Ten temat jest bardzo trudny i każda z rodzin, każda matka zapewne inaczej radzi sobie z tą sytuacją. Jednak mimo, że dziecko funkcjonuje w takim schemacie to i tak spotka się w pewnym momencie z uczuciem tęsknoty.
Trzy-Cztero latek jest już na tyle rozumnym dzieckiem, które kombinuje w swojej małej główce, że coś jest nie tak. Inni tatusiowe są a mojego nie ma. I pojawiają się pytania: „gdzie jest tata?” „Dlaczego go nie ma?” itp. Dziecko zaczyna odczuwać tęsknotę czy tego chcemy czy nie. Dochodzą, płacz i hasła:” ja chcę do mojego taty, tata, tęsknie za tatą”.
To jest nieuniknione. A co, może mama w tej sytuacji? No cóż, tłumaczyć, tłumaczyć i tłumaczyć. Małe dziecko inaczej odbiera czas, dla niego miesiąc, dwa, trzy to szmat czasu. Nie potrafi jeszcze określić dni do powrotu. Jego tęsknota to są chwilę, momenty, sytuacje.


Podobał Ci się post?

Komentarze (18)
Jestem 15 letnia córka marynarza mój tata wypływa na 6 miesięcy oczywiste jest to że za nim tęsknię i zawsze nie mogę się doczekać kiedy przyplynie a gdy odpływa jest mi zwyczajnie smutno jak wtedy gdy byłam mała bardzo mi go brakuje bo mama chociaż się stara jak może nie zastąpi taty a jescze trzeba jej dużo pomoc przy bracie który ma niespełna 5 lat który też się pyta gdzie jest tata albo dlaczego tata nie może mnie zaprowadzić na trening z piłki i to jest jeszcze trudniejsze do wytłumaczenia dlatego rozumiem mame i staram jej się pomagać a nie utrudniać mój ojciec był może z 3 razy w ciągu mojego życia na świętach Bożego Narodzenia zawsze tylko rozmawiamy ale on mówi że na statku to nie są święta nie fajne jest to kiedy każdy mówi teksty typu o matko jak mi przykro że twojego taty nie ma jeju musi ci być trudno ale to jeszcze bardziej pogrąża a nie pomaga chciałbym tak poproatu czasem wyjść gdzieś tata albo porozmawiac z nim bo mam wrażenie że on mnie nie zna .. wsumie to jak ma mnie znać gdy większość czasu go nie ma ale staram się tego nie okazywać gdy jest ale czasem zwyczajnie nie chce mi się opowiadać o tym co się wydarzyło przez pół roku i o znajomych których nie zna w większości jednak chcę żeby wiedział ale też chciałabym żeby on był obecny przy tym co się dzieje i przeżywał razem ze mną i mama i żeby byl też dla mojego brata jak każdy inny tata na świecie ale to jest jego zawod i choć mam wiele przeciwko temu to muszę to zaakceptować i wspierać go właśnie wyjechał przed świętami a chciałabym żeby już wrócił ..
Jestem żoną i córką marynarza. Dziękuję za przypomnienie, jak to było, gdy ja byłam dzieckiem, a mój ojciec był dla mnie obcym facetem. Dziś najbardziej na świecie kocham męża i dwóch synów, ale zanim poznałam męża, to tata był mi najbliższą osobą, pomimo że pływał kilkanaście lat. Zatem Córko Marynarza, jeszcze wszystko przed Tobą i Twoim Tatą. Z doświadczenia wiem, że rozstania, choć dzielą w danym momencie, to potrafią zbliżyć na lata. Wiem, co piszę, jestem córką i żoną marynarza;-) Pozdrawiam
Dziękuję teraz postanowiłam na bieżąco go informować o wszystkich sytuacjach żeby jak wraca to wiedział co jest co i sądzę że moglibyśmy się dogadać i poprawić jakoś nasze relacje bo często też jest tak że gdy tata wraca przez kilka dni jest superr i każdy się naprawdę cieszy jakby święta były ale potem tatcie się nic nie chce ani wyjść gdzieś czy coś siedzi w domu i chyba serio czuję jakby miał urlop !! Ale teraz postanowiłam że będę go ciagac gdzie się da żeby pospedzac z nim gdzies trochę czasu a nie wiecznie w domu i postaram się wykorzystać ten czas kiedy on jest żeby potem nie żałować że pojechał a ja nic z nim nie zrobiłam
Mój syn ma 2 lata. Wie, że tata pracuje na statku. Już trzy razy byl pożegnać tatę, z czego dwa na tyle świadomie, że płakał, gdy tata się z nim żegnał. W domu rozmawiamy o tacie, oglądamy zdjęcia taty, ale też syn rozmawia z tatą przez telefon (na ile da się pogadać z dwulatkiem). Tata nagrywa nam filmy, na których czyta bajkę na dobranoc dla naszego synka. On uwielbia te bajki taty 🙂 Śpiewamy sobie spacerując piosenki o tacie. Rozmawiamy o tym, co będziemy robić inaczej, gdy wróci – bo jednak realia życia z tatą różnią się od tych spędzonych tylko z mamą.
Wiadomo zdarzają się sytuacje zaskakujące – np. gdy przechodziliśmy obok 'Daru…' 🙂 na spacerze i gadaliśmy, że tata też pracuje na statkach, to malec ujrzawszy marynarza zaczął krzyczeć: tata! tata! 🙂 ale to bardziej śmieszne było dla mnie niż kłopotliwe 😀 Pan nam odmachał 🙂 i teraz synek, gdy mówi o tym, że tata jest na statku, że tata pracuje na statku, dodaje zwykle: i tata płynie do nas i macha synkowi 😀
Za półtora miesiąca powitamy wspólnie tatę po 4,5 miesięcznym rejsie 🙂 a wtedy tata, bedzie tatą na pełen etat 🙂
Nasz syn ma dopiero 15 miesiecy, wydaje mi się, ze czuje, ze Tata pojechal. Byl moment ze „kleil sie” do wszystkich męzczyzn z otoczenia, moich braci, dziadkow. Gdy przyjechal na wakacje moj kuzyn , ktory tez ma brode, stanal nasz synek i glosno – TATA!
ostatnio u dziadkow zobaczyl nasze zdjecie slubne i tez zaregowal zdziwieniem i taka radoscia – TATA!
wiec cos taki maluch czuje.
Na szczescie polowa kontraktu za nami, nie jest to az tak dlugi kontrakt, sama jestem ciekawa jego reakcji jak tata wroci:)
znam przypadek z rodziny, gdzie gdy tata marynarz wyjezdzal to syn dostawal goraczki, za kazdym razem! tak bardzo przezywal.
Dzięki za miłe słowa. Staram sięcmieć zdrowe podejście. Choć różnie bywa a ludzie sprawiają, że można. A dzieciaki właśnie nas powielają.,więc głowa do góry dobry przykład i do boju, A tobie powodzenia na blog of Gdańsk 😉
I wzajemnie Kasiu 🙂
Wspaniały wpis. Pamiętam tęsknotę babci za swoim synem jak pływał…znam historie znajomych w moim wieku, których ojcowie wypływali. Z jednej strony jest jakiś żal w nich, że nie było taty – kiedyś wypływali jakoś na dłużej pół roku chyba? Z drugiej strony zrozumienie, że to praca. Jednak oboje z nich nie mogą wybaczyć mamom, które z tej tęsknoty za mężem porzucały dzieci same sobie…to nie one były jakby najważniejsze. Podoba mi się Twój punkt widzenia, świat się zmienił trochę, dzieci są najważniejsze, bo czerpią z nas wzór.
No jakoś tak poczułam potrzebę wygadania się, bo dużo się nasłuchałam choć sama nie doświadczyłam osobiście, bo to mój wujek pływał jedynie..
pozdrawiam 🙂
jestescie tak piekna rodzinką, jak mąż bedzie w domu to proponuje cyknac fotkę i wrzucic na konkurs Matarnii na facebooku! Jestem waszą wielką fanką a twojego bloga czytam zawsze z wypiekami na twarzy, tak pieknie piszesz 🙂 pozdrawiam!
Dziękuję bardzo. Ciieszę się, że komuś się podoba to co robię. A konkurs haha 🙂 myślę, że się skończy zanim M wróci. Ale dzięki za propozycję.
A ja mam do Was pytanie, jestem z marynarzem ale mam dziecko z poprzedniego zwiazku (5 lat ) moj partner bardzo jest zwiazany z synem, relacja tata- syn , Moj partner mogl sobie pozwolic zeby dluzej posiedziec w domu, siedzi poltora roku i pred nami pierwszy wyjazd przygotowujemy syna do tego pokazujemy obrazki filmy nawet w Gdyni bylismy statki pokazac itd. Czy syn powinien jechac ze mna na lotnisko sie pozegnac ? Czy nie ? 🙁
Mi się wydaje, że tak. Przynajmniej ten pierwszy raz. Jak pojedzie bedzie widział sam ze on pojechał a nie zniknął gdzieś. Na pewno może być to smutne i ciężkie ale chyba warto. Nie uchroniimy dzieci przed emocjami możemy najwyżej spróbować nauczyć je jakoś to znosić 🙂 🙂 powodzenia
Jestem żoną marynarza od 20 lat. Nasz syn ma w tej chwili lat 17. Ze swoich doświadczeń w tym temacie mam jedną radę dla wszystkich pozostających w domu żon z kilkuletnim chłopcem. Nigdy nie mówcie do niego „bądź dzielny, pod nieobecność tatusia to ty będziesz mężczyzną w domu – nie możesz płakać, musisz pomagać mamie”… Dla nas było oczywistym to że to tylko przenośnia – taka „sztuczka” mająca wpędzić dziecko w poczucie „bycia dużym” i odpowiedzialnym. Wpędziliśmy je jednak w strach, stres i przeświadczenie, że przecież w jakiejś sytuacji kryzysowej sobie nie poradzi… Nie zapomnę momentu kiedy zepsuł mi się samochód gdzieś po drodze – te wielkie przestraszone oczy mojego synka, który był przekonany że teraz on musi coś na to poradzić…. Dużo czasu zabrało mi „odkręcenie” tego poczucia. Na każdym kroku uświadamiałam mu że to przecież ja jestem dorosła, duża i dzielna i poradzę sobie z każdą sytuacją pod nieobecność taty. Mam nadzieję, że moje doświadczenie pomoże uniknąć takich sytuacji pozostałym mamom 🙂
Pozdrawiam wszystkie żony – dziś nasz szczęśliwy dzień – tata wraca do domu 🙂
coś w tym jest, też obserwuję, że mój 12-letni syn czuje s odpowiedzialny, nawet ostatnio powiedział do 5-letniego brata, że tatusia nie ma i on musi go zastępować.Masakra! To było dosłowne, bo ja sama na co dzień obserwuję sytuację, w których mój K. czuje s odpowiedzialny za brata, nawet za mnie. Tj. piękny zawód, zazdroszczę mężowi, że pływa, ale są też skutki uboczne. Niestety
Jako syn marynarza też byłem w ten sposób nieświadomie okaleczany przez rodziców „opiekuj się mamą i siostrą jak mnie nie będzie itp.
Jest to parentyfikacja, kiedy następuje zamiana ról dziecko-rodzic.
Niby niewinne niestety szkodliwe i bardzo obciążające dla dziecka, które rozumie to dosłownie.
Najgorszy okres jaki pamiętam to dorastanie chyba 16-18 kiedy miesiąc bez taty byłem panem domu a następnie jak był w domu byłem kastrowany i ustawiany pod dyktando.
Do dziś potrzebuję wszystkich wybawiać z opresji, poradzić sobie w każdej sytuacji (pod żadnym pozorem nie poprosiłbym w szczególności taty o pomoc w jakiejś sytuacji, bo pokazałbym, że sobie sam nie radzę.
Z drugiej strony to samo zjawisko ale serwowane przez mamę….. czyli bycie powiernikiem wszelkich problemów itp, wychowywanie sobie syna na 'lepszą wersję taty'. „będziesz lepszy bo nie zrobisz nigdy tak…itd.
Znam wiele rodzin, bardzo dużo za dzieciaka w 'normalnych' domach czasu spędzałem, wiaodomo w innej niż swoja nie byłem.
Uważam, że trzeba być ultra świadomym rodzicem żeby jako rodzina pływająca nie spieprzyć dzieciom i innym życia.
Bardzo duża rola taty, który powinien się starać na 200% bo dzieci mają za dużo mamy a za mało taty w swoim życiu. Do dziś moja relacja z tatą jest obojętna, mojego taty nie było przez połowe tego czasu przez co w ogóle się nie znamy.
Jestem biseksualny, po 8 latach związku z dziewczyną, teraz w związku od 5 lat z partnerem, o związku tata nic nie wie, bo nie mam potrzeby się z tą częścią życia dzielić. Dużej różnicy by to nie zrobiło. Nie mam zbudowanej na tyle relacji żeby się przed nim na tyle otworzyć.
Bardzo trudny model rodziny. W mojej ocenie dysfunkcyjny.
Na pewno funduje się dzieciom takie coś jak:
-brak zrozumienia u rówieśników, inny, dziwny, ale ma kasę, więc o co mu chodzi,
-słaba więź z ojcem (np. mama uczy syna jak się golić tragedia)
-pomieszanie ról – parentyfikacja, brak pełnego dzieciństwa
-taty nie ma w ważnych wydarzeniach dla dziecka
-dziecko szybko rośnie a tata przeskakuje te okresy i nie ma go wtedy kiedy jest najbardziej potrzebny
Na Facebooku pod linkiem do tego postu zrodziła się spora dyskusja. Moja mała prośba: jak czytacie wpis to starajcie się komentować tutaj, pod tekstem. Na Facebooku tak jakoś szybko ucieka …a szkoda.
A ja wspominam i do końca życia nie zapomnę jak mów wówczas 4 letni syn (teraz lat 12 ) jechaliśmy po tatę i był jeszcze czas , to weszliśmy do malego marketu i zobaczył jednego pana z łysinką jak jego tata 😉 i zaczął głośno pytać czy to tata ? pan się uśmiechnął … a mnie było zwyczajnie wstyd …,że dziecko nie zna taty …że coś mu umknęło …,ze tata zawsze z nim super się bawi i zajmuje lepiej niż ja …a jednak tata wypłynął na 4 mce i komu miałam tłumaczyć ? nigdy nie zapomnę tego obrazu 😉
Inaczej pożegnania wyglądają jak ma się świadomość, że marynarz wypływa na 1, 2, 4, 6 czy jak kiedyś bywało na 9 miesięcy. W naszym wypadku jak dzieci były małe mąż wypływał na ok 6 miesięcy. Staraliśmy się trzymać fason, nie rozklejać się przy pożegnaniach ale jaki widziałam łzy w oczach dzieci to też łzy napływały mi do oczu. Z drugiej strony pamiętam tą radość w ich oczach jak czekałyśmy na lotnisku na przylot lub jechałyśmy na statek bo przypłyneli do Gdynia lub Gdańska. Trzymamy rówinież listy jakie córki pisały do męża na statek w I i II klasie. Z tego wniosek że tęsknota dzieci jest taka sama tylko czasy się zmieniły.