Blog

Jak cię widzą, tak cię piszą..

Autor: Kwiecień 11, 2014 11 komentarzy

A dziś mała inspiracja pewnym komentarzem z bloga:”Jestem żoną marynarza a dodatkowo także absolwentką AM na kierunku Nawigacja. Artykuł przedstawia ludziom spoza naszego grona jak wygląda życie marynarza i zgodnie się pod nim podpisuję. Jednakże uważam: możemy pisać setki artykułów milion razy tłumaczyć i póki taki nieświadomy człowiek nie pozna realiów na własnej skórze NIGDY nie pojmie co to za zawód. Na czym polega i jakie wiążą się z nim konsekwencje”Ewa.
Parę słów na temat, niekoniecznie miły. Ale krótko bo jak o tym myślę to się denerwuję i trudno mi wtedy stworzyć jakiś w miarę obiektywny tekst.

Blog dla żon marynarzy i funpage powstały z konkretnej potrzeby. Potrzeby poznania ludzi, którzy siebie wzajemnie rozumieją. Nie chodzi tu o marudzenie czy użalenie się nad sobą. A po prostu bycie…

Niestety racji dużo jest w komentarzu czytelniczki. I tak, może powstać nawet milion tekstów na temat życia ludzi morza, a inni i tak nie zrozumieją do końca, czym jest praca marynarza i czym jest życie w ciągłych rozstaniach. Trudno jednak przekonać jest rozmówcę, że kolorowe z pozoru życie może mieć jakieś minusy. Zapewne padło w kierunku żon marynarzy, jak i samych marynarzy, wiele krzywdzących słów, typu: na co ona narzeka, przecież nie musi pracować, nie musi nic robić ma pieniądze to zaznaczy, że ma wszystko. Inni to dopiero mają problemy. I oczywiście cała masa niewypowiedzianych myśli…

Możliwe jest również, że żony marynarzy często o wielu sytuacjach, problemach w ogóle nie mówią w towarzystwie z poza „branży” tylko po ty, by uniknąć przykrych komentarzy czy spojrzeń. I bardzo często pozostają same ze swoimi zmartwieniami. Radzą sobie z tym lepiej lub gorzej, zależy.
To dotyczy wielu różnych grup. Pozorne ocenianie jest na porządku dziennym wśród społeczeństwa.

Walczyć z wiatrakami? Nie, bo tu nie ma co udowadniać. Żadna żona marynarza wcale nie próbuje przekonać jak to ona ma źle w życiu, i jak jest nieszczęśliwa, bo tak nie jest. Zwyczajnie jest to kwestii równego prawa do normalnej rozmowy, bez loży szyderców. Dlatego cieszyć się trzeba z obecności ludzi przychylnych i niezawistnych. Marynarzowe to silne babki. I, im więcej ludzie głupot gadają tym bardziej one się na to uodparniają.

Spotkanie Żon Marynarzy w Sopocie, nie raz wyśmiewane pod nosem i mimo obaw wielu , pokazało, że można. Prawie 40 nieznających się wcześniej kobiet, zachowywało się na spotkaniu jak paczka starych znajomych. Przyszły naprawdę fajne, normalne, miłe dziewczyny. A nie zadufane w sobie Panie obwieszone złotem(jak to czasami inni myślą). Żony były także w różnym wieku i to wcale nie spowodowało konfliktów.

 

Łączy wspólny styl życia, i to we wszystkich dziedzinach. Warto szukać ludzi o podobnych pasjach, w ogóle poznawać ludzi i wspólnie cieszyć czy wspierać.
I minie jeszcze trochę czasu, za nim… no właśnie za nim co?

Pozdrawiam
Kasia

P.s Jak się nudzę to, oczywiście leżę w wannie pełnej dolarów i popijam szampan 😉

Nie przejmujcie się negatywnymi ludźmi. Nie dajcie się głupocie. Może to i oklepane ale co mi tam, niech sobie mówią co chcą…

Podobał Ci się post?

Komentarze (11)

  • Świetny blog 😉 ludzie maja po to języki żeby nimi władać, niekoniecznie sensownie i dobrze ;P Ja uważam, ze skoro ktoś o mnie mówi, to oznacza, że muszę być w miarę ciekawą osobą 😉 Jestem żoną marynarza niecały rok 😉 natomiast w związku byliśmy jako para 7 lat więc coś mogę na ten temat powiedzieć. Przezywaliśmy pierwsze rejsy razem, w myśl ” nie pozwólmy by odległość i czas zrodziły słowo zapomnij” Rejsy nie zrodziły słowa „zapomnij” lecz umocniły nas związek.Samotność doskwiera nie raz … . Niektórzy nie biorą na poważnie takich małżeństw, bo nie maja o tym pojęcia. Zgadzam się w 100 % , że życie z marynarzem to nie odmienność, po prostu takie życie …

  • Hymm nauczyć? Pewnie trochę tak. Ale najważniejsze to chyba mieć zdrowy dystans i nie traktować tego jako jakąś odmienność, po prostu takie życie. Witaj serdecznie, oczywiście i żony i dziewczyny, kobiety i wszyscy partnerzy i co co związani z ludźmi morza, są miłe widziani. Wszyscy są miłe widziani:-)

  • Witam.Bardzo fajny pomysł z tym blogiem. Co prawda nie jestem żoną marynarza, tylko dziewczyną, ale z chęcią będę tu zaglądać. Przy moim dość krótkim „marynarskim” stażu, często już spotkałam się ze stereotypowymi opiniami na temat marynarzy. Strasznie to denerwujące, co chwile słuchać że chyba oszalałam, żeby z marynarzem przyszłość budować. A to najwspanialszy człowiek jakiego do tej pory spotkałam. Mam nadzieję, że za 10 lat będę mogła też to powtórzyć. I ciesze się, że powstał taki blog jak ten, gdzie mogę skorzystać z „marynarskiego” doświadczenia kobiet o dużo dłuższym stażu. Bo tak sobie myślę, że …. życia z marynarzem trzeba się nauczyć ?
    Pozdrawiam
    Pozdrawiam

  • Witaj Aneta, cieszę się, że jesteś z nami. No do tych doloarów dodajmy jeszcze Euro będzie weselej:-)

  • Ps. 😉 też oczywiście kąpię się w dolarach… zeby nie było 😉

  • Witam. Tak niektórzy nie rozumieją co znaczy tęsknota, samotność , wychowywanie dzieci w pojedynkę… w międzyczasie choroby, problemy itp itd. Widzą tylko MARYNARZOWĄ, ktorej najprawdopodobniej przewraca się w głowie. Fajny pomysł z tym blogiem. Będę tu częstym gościem. 🙂 pozdrawiam serdecznie.

  • Podpisuje się pod lokajem, szampanem, dolarami i kąpielą 🙂

    Ja się nauczyłam ostrożności i nie zawsze przyznaje się do tego kim jest mój Mąż. Tyle, że czasem nawet najbliżsi próbują być głupio mądrzy i chociaż nie są na moim miejscu, to wiedzą lepiej jak to jest być mną.
    Drażni mnie to cholernie! Jak widzę, że rozmowa wchodzi na takie tory, od razu ją ucinam. 😉
    Luna 1310

  • Nic dodać nic ująć…napisałaś wszystko 🙂 Podpisuję się pod kąpielą w dolarach a szmpan za żel mi sluży…szkoda tylko że we śnie 😀

  • Kryśka strzał w 10-tkę ja to bym inaczej napisał, niż lokaj ;),
    macie rację co do tego co inny myślą i mówią na nasz temat, i jest to bardzo krzywdzące,
    ja nie mówie nikomu, wręcz ukrywam ( do czego to doszło…), że mój M pływa więc unikam głupich komentarzy, jednak jest to męcząca sytuacja ale wole to niż słyszeć głupoty

  • Zapomniałaś dodać, że tego szampana polewa półnagi lokaj i jeszcze donosi truskawki 🙂
    pozdrawiam
    A.

  • Szczera prawda Kasiu. Uwazam ze ludzie ktorzy nie maja pojecia o takim zyciu to nie piwinni sie udzielac a czasami niech sie w jezyk ugryza. Zony marynarzy to nejlepsze kobitki !!!:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *