Blog

Mama na etacie taty

Autor: 15 stycznia, 2014 11 komentarzy

Zbliża się spotkanie organizowane przez moje koleżanki www.mamanigdyniejestsama.pl 
Tym razem dla kobiet w ciąży. Mam przyjemność już drugi raz je poprowadzić. Oczywiście skłoniło mnie to do napisania paru słów o dzieciach. O tym jak na co dzień żyją żony marynarzy, jak sobie radzą z dziećmi. Miłego..i do zobaczenia na spotkaniu.

Pobudka, śniadanie, rozwiezienie dzieci do przedszkola, czy też szkoły. Potem praca zawodowa, praca w domu, sprawy własne. Odebranie dzieci, obiad, zabawa, pomoc w lekcjach, porządki, kolacja, kąpiel, usypianie pociech..i jak starczy to zostaje troszkę czasu dla mamy.

Tu nie ma taryfy ulgowej, mama musi być do dyspozycji cały czas. To ona obejmuje dowodzenie w domu i bierze pełną odpowiedzialność nad dziećmi, nad ich przyszłością. ” Idź , zapytaj tatę” nie wchodzi w grę, bo tata jest w morzu.

Żona Marynarza, nie raz w życiu,  musi myśleć, „ja” a nie „my”. Gdy brakuje taty, powinna umieć szybko i sprawnie podejmować decyzje dotyczące ich wspólnego potomstwa. Konsekwencja, stanowczość, konstruktywne rozmowy z dzieckiem nie mogą być jej obce.

https://www.facebook.com/pages/Love-a-lot/386360914776452?ref=stream

 

Liczy się umiejętne połączenie dwóch etatów, mamy i taty. Dzieci nie mogą wchodzić nam na głowę i równocześnie muszą otrzymywać dużo bliskości, a nawet więcej niż inne. Od małego powinny widzieć w nas zaradną życiowo mamę i równocześnie tę najukochańszą, najczulszą.

To trudne. Bo przecież po coś jest właśnie, mama i tata. I każda sytuacja inna, jest już nieco trudniejsza. Schemat w którym to tata pojawia się a potem znika powinien stać się naturalny dla dziecka. Nie może natomiast być równoznaczny( szczególnie u nastolatków)z szaleństwem, wolnością..z wejściem matce na głowę, bo autorytet domowy wypłynął.

Żona Marynarza zawsze będzie na etacie taty, a przynajmniej powinna nauczyć się łączyć te dwa stanowiska, umieć łatwo zmieniać rolę. Bo to skromnie, nieskromnie przyznając Ona jest odpowiedzialna za to, aby chaos związany z ciągłymi zmianami w życiu rodziny, był jak najmniejszy.

Jak to zrobić? Trudno odpowiedzieć. Uczymy się przecież każdego dnia. Do boju wszystkie mamy, bo oczywiste jest, że warto dla naszych dzieci zrobić wszystko a nawet więcej. Nasze pozytywne podejście udziela się naszym dzieciom i wtedy na pewno są grzeczniejsze i tak samo pozytywne jak my  😉

P.S  I chyba nie muszę dodawać, że jak Marynarz wraca z morza to „świat się zmienia” zawsze na lepsze 🙂 …prawie zawsze 😉

www.mamanigdyniejestsama.pl/

Pozdrawiam
Kasia

Podobał Ci się post?

Komentarze (11)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *