Blog

Pojawiasz się i znikasz ….

Autor: 25 sierpnia, 2013 5 komentarzy

Początek kontraktu zmusza mnie do myślenia o rozstaniach. Trudno jest przecież udawać, że jest tak samo. Tak duża częstotliwość rozstań  przecież musi jakoś odbijać się na psychice. I jak ? Czy na plus czy na minus ? Odwieczne dylematy. Przecież wiadomo, że i na plus i na minus. Wiele osób uważa, szczególnie z poza środowiska marynarskiego, że największym naszym problem są rozstania. I niby to one są przyczyną wszystkich  smutków. No i moje ulubione stwierdzenie ..ja bym tak nie mogła..Ale przecież …punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To nie rozstania są przyczyną rozwodów tylko nieumiejętność rozstawania się, która niesie za sobą przykre konsekwencje: żale, przesadną zazdrość i niezdrową tęsknotę, zdrady, depresje i można mnożyć i mnożyć.

Gdyby zastanowić się bardziej i spojrzeć na różne stacjonarne pary żyjące zwyczajnie. Często w ogóle nie potrafią się rozstać, czy na tydzień, miesiąc rok czy też całe życie. Nie jest tak, że się od siebie uzależniają? A rozstanie traktowane jest jako zło czy też równoważnik tego, że się nie udało. A przecież każdy jest indywidualnością i potrzebuje trochę wytchnienia spojrzenia na wszystko z dystansem, no i sama możliwości zatęsknienia za drugą osobą jest motorkiem, który napędza szczęście w związku.

Codzienność z czasem może zamienić się w obojętność jeżeli sami nie będziemy dbać o relacje. Oczywiście, że ciężko nam się tak często rozstawać i trudno się  przyzwyczaić ale ile to niesie za sobą plusów. Oddech, dystans, tęsknota, samodzielność, więcej czasu dla siebie.  Nie da się żyć w big brotherze. Ludzie dla zdrowia psychicznego muszą trochę oddychać. Każde małżeństwo chociaż raz w roku powinno dla zdrowia spędzać trochę czasu oddzielnie tydzień dwa, i od razu by było mniej rozwodów. Podoba mi się punkt widzenia, który przedstawia Viola Kołakowska mówiąc o swoim związku z Karolakiem. Żyje jak żona marynarza jak sama mówi, a krytykowana jest za to z każdej strony. A oni są szczęśliwi i mamą dwójkę dzieci. Potrafią zarządzać związkiem bo przecież samo się nie zrobi.

Nie chcę nikogo krytykować tylko zwrócić uwagę, że tak na prawdę dostajemy legalnie bez stresu możliwość rozstawania się, która niestety traktowana jest jak coś złego zamiast pożytecznego. Właśnie w chwilach zwątpienia i tęsknoty trzeba myśleć w ten sposób i zawsze wady sytuacji obrócić w zalety. Bo nie musimy żyć według schematów, każdy potrzebuje czegoś innego i nie można krytykować siebie za to, że mamy inne podejście.

Pozdrawiam Kasia
Bałtyk, Gdynia 😉

Podobał Ci się post?

Komentarze (5)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *