Blog

Po co tu jesteśmy ?

Autor: Lipiec 14, 2013 Komentarz (1)

Po co tu jesteśmy ?

No właśnie. Gdzieś tam w codzienności z reguły widujemy się z różnymi ludźmi, raczej nie rodzinami marynarzy. Oczywiście, że z czasem jest ich coraz więcej bo szukamy się poprzez podobne doświadczenia, przeżycia. Ja na samy początku nie znałam żadnej Żony Marynarza i w ogóle już nie wspomnę, takiego życia. Związek z moim mężem to pasmo niespodzianek uczę się go cały czas. Dlatego chciałam odszukać przestrzeń gdzieś gdzie jest więcej takich osób jak ja. Bo przecież gdzieś tam jesteście, żyjecie i chwytacie tę codzienność bohatersko w pojedynkę.

Bardzo, bardzo nie chcę miejsca w, którym na każdym kroku będziemy się dołować jak to nam w życiu źle i jakie jesteśmy nieszczęśliwe. Bo przecież tak nie jest. Chciałabym abyśmy wzajemnie się motywowali w słabszych chwilach, bo takich to mamy pakiet gratisowy.
 Ale tak skaczę i skaczę a chciałam się skupić na plusach. Pierwszym najważniejszym to trudno naprawdę trudno o życiową monotonię, nie gubi nas rutyna codzienności niezmienna od paru lat. No i te powroty. Wspaniałe. Ja zawsze się staram i czekam i zawsze mam jakiś, raz mniejszy raz większy, dreszczyk emocji. Cieszą mnie wspólne śniadania i to że często wtorek, środa są jak niedziela. Nie czekam codziennie z obiadem( nie jestem fanem niewolnictwa w kuchni) to też plus. Mam swoją przestrzeń,to też jest fantastyczne, gdy Marynarz w morzu ja zawsze mogę więcej czasu poświęcić sobie. Ok mogę dalej. Bezpieczeństwo finansowe, też ważne, temat tabu? No tak. Ale umówmy się marynarze mało nie zarabiają. A każdy przecież dąży do tego by obdarować swoje rodziny wszystkim co najlepsze. I tak przecież pływają też dla pieniędzy i nie ma co tego ukrywać tylko cieszyć się i żyć rozsądnie. Dalej, dalej mówmy o plusach. Dzieci. Jak mężowie zjeżdżają na przysłowiowy ląd to mają naprawdę dużo czasu dla pociech, nie raz więcej niż przeciętny ojciec, weekendowy.Mam nadzieję, że widać do czego dążę? Chciałabym aby wszystkie, zwłaszcza te będące na początku wspólnej drogi z marynarzem , kobiety nie bały się, tylko cieszyły. I pamiętały, że nie muszą dążyć za wszelką  cenę do standardów życia ogólnie pojętego, tylko niech tworzą swoje i szczycą się tym. Nie trzeba żyć jak inni. Decydując się na wspólne życie z Marynarzem trzeba umieć być elastycznym i chcieć ciągle czerpać nowe doświadczenia.
Dobra dobra, to właściwie tylko moje przemyślenia…..
I chciałabym sie z wami nimi dzielić. Co pozwoli mi określić czy mamy podobnie czy może ja jestem trochę dziwna 😉
Miłego Wieczoru

Podobał Ci się post?

Komentarze (1)

  • no tak morał taki zawsze trzeba być samemu kreatorem swojego życia…nie być kolejnym ziarnkiem piasku na plaży i biadolić że nie żyję jak inni…bo czy ich życie jest naprawdę lepsze?Czasem trzeba wyjść poza utarty schemat wbrew opini innych i zacząć żyć swoim życiem , ja tak zrobiłam i wychodzi mi tylko na dobre 🙂 Powodzenia Kasiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *