Blog

Można? Można! O organizacji domowego kontraktu.

Autor: Styczeń 23, 2015 7 komentarzy

Dziś o organizacji kontraktu domowego:-) Czyli  jak ważne jest dobre rozplanowanie czasu aby nie przytłoczył nas nadmiar zadań. Jednym z moich postanowień noworocznych jest prowadzenie kalendarza. Nie wyrabiałam  się z wieloma rzeczami, spotkaniami itp. Efekty widzę od razu. Naprawdę warto planować nawet zakupy do domu:-) Zwyczajnie wiem co kiedy mam zrobić. A nawet poczuwam się bardziej do tego zobowiązana. Żony Marynarzy nie jedno muszą załatwiać same. Jak dla mnie to jesteśmy jak typowy manager 🙂 Tak  jak już kiedyś pisałam  Królowe Chaosu

Mówi się, że matki są dobrymi pracownikami bo potrafią się świetnie zorganizować. Tak samo jest z żonami marynarzy. Organizacja dnia codziennego przy np. dwójce dzieci jest dużym sukcesem. Nie ma, że boli głowa. Nie można też poprosić męża o pomoc – bo trochę daleko.
Szkoła, zajęcia dodatkowe, praca, obowiązki domowe. A doba zawsze za krótka. 
Każdy dzień to wyzwanie. Ale grunt to dobra organizacja. Nie zawsze uda się też znaleźć czas tylko dla siebie- jednak warto się o to starać. Każda taka chwila pozwala naładować akumulatory i działać dalej. 
Ważna też jest motywacja. W głowie zawsze gdzieś kręci się myśl: jak M wróci to…” I właśnie to oczekiwanie, świadomość powrotu pozwala działać na co dzień. Jasne, że przychodzą dni tęsknoty czy zrezygnowania ( dla wszystkich niewtajemniczonych są one niezależne od statusu majątkowego). I to przecież też jest naturalne. Nie ma co się obawiać. Jeżeli taki stan utrzymuje się jednak zbyt długo i bardzo mocno utrudnia nam codzienność – warto iść do specjalisty. To nie jest wstyd. Tak samo jak dbamy o formę ciała, dbajmy też o formę ducha. Trochę szkoda tego życia na złe emocje. 

 

Jeżeli jednak chodzi o organizację. Warto zaplanować i rozpisać sobie to co mamy w danym tygodniu do zrobienia. Z planem w ręku wydaje się to łatwiejsze i nie jest już  takie straszne. Bardzo pomocny jest organizer, nie dotyczy on wcale tylko ludzi biznesu z napiętym grafikiem. Przyda się każdej kobiecie, która prowadzi dom, rozwozi dzieci do szkół czy na zajęcia. Jeżeli widzimy te plany łatwiej nam się poruszać, wiemy co zrobić danego dnia. Można nawet stworzyć sobie checklist-ę, i jak marynarze na statku sprawdzać wykonane zadania. A co? Dlaczego by nie?  

Odpowiednie zarządzanie czasem pozwoli ograniczyć problemy. A Plan działania, grafik, osoby do pomocy – ułatwią dzień. To szczególnie tyczy się mam, które 7 dni w tygodniu 24h przez cały kontrakt marynarza nie pozwalają sobie na chwilę dla siebie. Oczywiście  w miarę swoich możliwości warto zorganizować dziecku, dzieciom popołudnie u dziadków czy nawet jedną noc. Aby choć chwilę poświęcić tylko dla siebie z dała od obowiązków domowych. Wykorzystać czas na hobby, wyjście z koleżankami( przyjście na spotkanie żon marynarzy:-) ) albo zwyczajnie na odpoczynek. 
 
Dzisiaj świat jest taki pomocny, że obawy typu poradzę sobie czy nie? Powinny odejść do lamusa. Tyle możliwości, nowe technologie, dostępność różnych produktów czy usług ułatwia wiele. Jak kiedyś żona marynarza zostawała np. z rozgrzebaną budową domu dziećmi na głowie i z bardzo ograniczoną komunikacją z partnerem- to było ogromne wyzwanie. My dziś jesteśmy już w miarę przyzwyczajeni, że wszystko jest dostępne i trudno nam patrzeć przez pryzmat tamtych lat. Ale oczywiście pojawiły się też nowe wyzwania. Chociażby pęd życia jest szybszy, dużo się dzieje, od kobiet też się więcej wymaga, same kobiety od siebie więcej wymagają. Kariera, praca plus rodzina i jeszcze mąż w morzu to już jest wyzwanie. Te problemy czy raczej niedogodności, są inne. Ale zawsze jest coś co łączy. Chociażby tęsknota, smutek potrzeba bliskości, poczucie pełnej odpowiedzialności za rodzinę, dom, gdy M w morzu – są cały czas ta same. Może nie jest już wyzwaniem wbicie gwoździa, ale pozostają samotne noce, dylematy, podejmowanie decyzji itp. 
 
 
Naprawdę dziś ta szybkość jest zawrotna, ale daje też ogrom możliwości. Można podejść do takiego domowego kontraktu  jak do projektu, który trzeba zaplanować. A „premią” niech jest w tym przypadku powrót marynarza do domu i rodziny. Która jest szczęśliwa i z utęsknieniem czeka na męża, tatę. Satysfakcja będzie ogromna. Zapewne nie jeden wilk morski wolałby na powitanie usłyszeć ” Cieszę się że już wróciłeś – tęskniłam ” niż. ” Dobrze, że wróciłeś nareszcie mi pomożesz, trzeba…”.

Powodzenia!
Pozdrawiam
Kasia

Podobał Ci się post?

Komentarze (7)

  • Nauczcie mnie tego, ja po tylu latach wciąż robię wszystko na wariackich papierach !!!

  • Bez kalendarza jak bez ręki w moim przypadku 🙂 Terminy, notatki, zapiski, obliczenia…znajdzie się w nim wszystko co dotyczy naszego życia codziennego. Dzięki niemu dużo łatwiej ogarnąć i zorganizować wszystkie sprawy gdy nie ma naszego M.
    Anka

  • a propos organizacji – chętnie czytam komentarze na stronie. Czy nie dałoby się uruchomić funkcji umożliwiającej na bieżąco śledzenie komentarzy? Bez potrzeby wchodzenia za każdym razem na dany temat, albo potrzeby zapamiętywania, ile komentarzy było ostatnio w danym artykule.
    Daria

  • Check lista nie musi być „złem i obowiązkami” – chociaż tak się kojarzy. Akurat dla mnie check lista pozwala się cieszyć z tego wszystkiego co udało się zrealizować, a poza tym to bardziej plan wspólnego spędzenia czasu niż tylko zadań. Każdy wpisuje tam to co chce. Żyje się szybciej i trochę na wariackich papierach ale jest za czym tęsknić 🙂

  • Przyznam się, że i ja zawsze na koniec każdego roku zaopatruję się w kalendarz na rok kolejny. Ale nie zapisuję w nim tylko spraw, które mam do załatwienia, ale i te rzeczy, które mnie danego dnia spotkały, a warto je zapamiętać. Miło wtedy do tego wrócić cofając kartki w kalendarzu 🙂
    Niestety, muszę stwierdzić, że w moim kalendarzu baaardzo, rzadko można znaleźć zapiski typu „chwila dla siebie” czy „wieczór dla siebie”
    Pozdrawiam
    Agnieszka

  • Zgadzam się, każda mama i żona marynarza to jak manager firmy. Kalendarz dobra rzecz, chociaż ja zapisuje w nim tylko rzeczy dlugoterminowe, te „od ręki” zapamiętuję. Obecny wszędzie wyścig szczurów w każdej dziedzinie przeraża, ja uważam, że trzeba do pewnych spraw podejść z dystansem.
    Czas dla siebie samej to może być nawet cichy wieczór w fotelu z kubkiem herbaty czy wyjście do kina. Mamy, żony to nie roboty i potrzebuja chwili wytchnienia ale musze samie sobie dać taką szanse w natłoku obowiązków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *