Blog

Sztuka Kochania

Autor: Czerwiec 15, 2014 14 komentarzy

Na niedzielny wieczór parę słów o seksie i stereotypach. Piszecie, że chcecie o ty poczytać. A od opinii stereotypowych zawsze trzeba uciekać i zgłębiać temat bardziej. Cieszyć się ze związków z partnerów i razem odkrywać nieznane lądy;-) Pamiętajcie ludzie zawsze będą gadać różne rzeczy. Pytanie czy wy chcecie żyć po swojemu czy pod dyktando innych? Mam nadzieję, że się wam spodoba tekst, jak nie to śmiało „bijcie”.

Chyba najwięcej stereotypów dotyczących marynarzy i ich żon jest o seksie. Albo bardziej o niewierności, o rozwiązłości. I to już nie ważne kogo, wystarczy hasło marynarz czy żona marynarza itp. Mimo, iż czasy się  zmieniły a Polska wyrwała się z czasów PRL to wiedza w temacie, czy też podejście do seksu jest dalej ostrożne, mało otwarte. Dlatego łatwo o te stereotypowe opinie, i co gorsza łatwo jest również się nimi sugerować. Świadczą o tym choćby zapytania dziewczyn: czy warto wyjść za marynarzy, a jak to jest czy można zbudować normalny związek, a znajomi mówią, że na pewno  będzie mnie zdradzał itp.
To chyba trzeba raz na zawsze zdementować (choć pewnie to  nie możliwe). Hasło sztandarowe „To nie odległość niszczy związek. To zwątpienie”. Każdy człowiek na świecie jest wolny i może chodzić do łóżka z kim chce, pytanie czy  tego chce, prawda? I tu temat ociera się ostro o zaufanie, bo to właśnie on jest fundamentem, nie tylko relacji emocjonalnej ale też seksualnej. Zaufanie też wśród znajomych, bo to też ważne. Podobno w czasach PLO-skich panowała niepisana zmowa aby raczej na spotkania towarzyskie nie zapraszać żon marynarzy, których mężowie są właśnie na morzu, bo będą dobierać się do innych mężów. Paranoja i trochę śmieszne.

źródło:cukrowa-wata.pinger.p

Wiele historii powstaje z zawiści albo bardziej z niewiedzy, nudy, barku odwagi.  Przecież Pary marynarskie mają życie odwrócone trochę do góry nogami. Dużo się dzieje, trudno popaść w monotonię, są wieczne tęsknoty radości rozstania, powitania. Innymi słowy, wbrew pozorom  dużo emocji( ile razy w roku rozstaje się przeciętna para i wita?). I taki, a nie inny styl życia przenosi się na sferę erotyczną. Na pewno jest dużo więcej odwagi i zaufania, swobody i kto wie, pewnie o wiele więcej seksu. Chociażby z powodu wiecznych powrotów i radości. Nie wiadomo dlaczego właśnie marynarze mieli by zdradzać, bo mają możliwości, bo  są z dala od „żony”? Co to za absurd. Dziś każdy ma możliwości, nie trzeba być wcale na drugim końcu świata.

źródło:bialykruk.com.pl

Michalina Wisłocka napisała książkę „ Sztuka kochania”, która otworzyła oczy wszystkim Polakom. Pokazała w tamtych, ocenzurowanych czasach, że seks to nie tylko po ciemku pod kołdrą. Książa sprzedała się w nakładzie 7 milionów egzemplarzy. Michalina Wisłocka rozwiodła się a żyła w dość nieprzeciętnym związku bo w trójkącie. Jednak nie tam pani doktor, która leczyła kobiety z niepłodności i uświadamiała w antykoncepcji, przeżyła swoje najlepsze chwile erotyczne. Był to miesięczny płomienny romans z pewnym mężczyzną, który odkrył przed nią świat dotąd nieznany. Popchnęło ją to do napisania książki o seksie o tajnikach seksu. A ten tajemniczy mężczyzna dzięki któremu zrewolucjonizowało się życie erotyczne Polaków był Marynarzem.
Polska mimo swojego szybkiego rozwoju jest cały czas trochę zamknięta i bardzo tradycyjna. Marynarze jeżdżą po całym świecie spotykają się różnymi kulturami i ciągną tym samym żony, swoje partnerki. Poznawanie różnych środowisk i ludzi, którzy do wielu spraw życiowych tak i seksu, podchodzą inaczej, przekłada się na codzienność. Pozwala nie czerwienić się przy czytaniu Greya, czy też nie wstydzić się wejścia do sex-shopu. A jeżeli inni za to krytykują, czy sprowadzaj temat do sztandarowego stereotypu, no to ich problem.
Odpowiedź na wieczne zadawane pytanie „Czy marynarze zdradzają?” jest prosta. Zdradzają ci, którzy mają nieudane życie erotyczne czy dalej, nie układa im się w związku. I nie ma znaczenia zawód. Odczepcie się w końcu od tych Marynarzy. Więcej ludzi otwartych i nie bojących się mówić o seksie, a nie byłoby głupich docinek i pytań. Odwagi  i realizacji marzeń w każdej sferze życia.
Pozdrawiam Kasia

Podobał Ci się post?

Komentarze (14)

  • Pracowałam kiedyś z pewnym byłym marynarzem, który opowiadal mi ze jak przypływali do Brazylii to nie było jednego marynarza, który by nie zdradzil…Ze jak wychodzili na plażę to brazylijki same podchodzily, lapaly ch za ręce i swoim pięknym białym uśmiechem zniewalaly każdego. On pływał w czasach gdy marynarz spędzał 9 miesięcy w morzu a w najlepszym wypadku 4 w domu (zazwyczaj 3). Myślę że to miało ogromny wpływ na to ze wszyscy zdradzali. ..
    Żona M

  • Dzięki . Kolejne spotkanie już 27 września w Sopocie. Będą informacje i na blogu i na facebooku. Zapraszam:-) i powodzenia. Mam nadzieję, że termin spotkania nie pokrywa się ze ślubem 🙂

  • Ja również jestem Przyszłą Żoną Marynarza, która obecnie zaprasza wszystkich gości na wesele, które dobędzie się we wrześniu. Mój Narzeczony jest oczywiście na morzu, wraca za miesiąc i całą naszą uroczystość planujemy w sporej rozpiętości szerokości geograficznej. Można :). Takiego porozumienia jakie jest między nami w chwili obecnej, to chyba jeszcze nie było w naszym związku :).Przy planowaniu takiego wydarzenia i rozmowy z gośćmi, muszę rzecz jasna odpowiadać m.in na tematy poruszane na tym blogu.Czasem mam wrażenie, że ludzie przeżywają te wszystkie kwestie dużo mocniej ode mnie, ale trzeba im to wybaczyć, bo niestety kompletnie nie wiedzą jaka jest obecna rzeczywistości tego zawodu. Często wtedy staram się im wytłumaczyć, żeby zdali sobie sprawę, że gdyby nie zawód naszych mężów, przyszłych mężów czy partnerów, oni nie mieliby tego, co jest im niezbędne w codziennym życiu. Ktoś to musi robić.

    Jeżeli chodzi o kwestię wierności lub jej braku, to wydaje mi się, że wszystko zostało tu idealnie ujęte. Bardzo często to właśnie rutyna, codzienność, nuda doprowadza do szukania nowych wrażeń. Zaraz po wjeździe mojego Marynarza usłyszałam od koleżanek w pracy, że bardzo mi zazdroszczą? Zapytałam nieśmiało: Czego? Odpowiedź brzmiała: bo my już nie wiemy, co to znaczy tęsknić za mężem, czekać na niego z utęsknieniem i przygotowywać się na jego powrót, a wy to się będziecie zawsze kochać…amen 🙂

    Ps. Świetne miejsce w sieci! Ale jeżeli będą jeszcze Spotkania Żon Marynarzy to na pewno się wybiorę do Trójmiasta! Świetna inicjatywa.

    Pozdrawiam!

  • Witamy cię serdecznie. 🙂 Miłego pobytu na blogu i zapraszam teź na funpaga. Masz bardzo dobre podejście a z czasem ta tęsknota będzie bardziej rozważna i będzie łatwiej. 3maj się ciepło i dwaj znać jak idzie 🙂

  • Witam,
    jestem tu nowa, ponieważ moja sytuacja jest nowa 😉 Dziś po raz pierwszy mój luby wypłynął bo dopiero powoli zaczyna przygodę z pływaniem. Pierwszy dzień rozłąki, czuję się jakbym coś straciła choć wiem że to chwilowe odczucie, po prostu nie byłam w takiej sytuacji że nie mogę w każdej chwili się z nim spotkać czy porozmawiać. Od razu zaczęłam szukać wsparcia, pocieszenia, rad jak sobie ułożyć życie z marynarzem. Zwrot „Żona Marynarza” wpisałam w wyszukiwarkę instynktownie bo przecież musi być gdzieś takie miejsce jakim jest Twój blog. Od rana studiuję wszystkie wpisy i na prawdę przyznaję że dużo mi dają rady, opowieści kogoś bardziej doświadczonego. Może to dziwne ale nie boję się zdrad bo uważam, że każdy może zdradzić a czy ktoś jest marynarzem czy marynarzową o niczym nie świadczy bo jak się kogoś kocha to rozłąka nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Poczucie samotności nie powinno przecież pchać w inne ramiona tylko wzmacniać uczucie i pożądanie to tej jedynej osoby.
    Najbardziej boję się tego bólu z tęsknoty jak będę często sama, zdarzają się przecież te trudne chwile w życiu i te radosne które chce się dzielić z drugą osobą a wiem że mi to nie będzie zawsze dane. Wiem, że z czasem będzie co raz łatwiej, otwieram niedługo własny biznes więc on zajmie moje myśli, zabierze mi czas, chyba taka ucieczka od tęsknoty w coś innego jest dobrym rozwiązaniem na odciągnięcie swoich myśli. Cały czas staram się myśleć o tym że czas pokaże i wszystko się jakoś ułoży, muszę się po prostu przyzwyczaić że takie życie wybrałam.

    Komentarz może napisany nieskładnie bo nie jestem najlepszą pisarką ale reasumując na prawdę fajnie, że jest taki blog jak ten 🙂

    Rozłąka osłabia mierne uczucie, a wzmaga wielkie, jak wiatr gasi świecę, a rozpala ogień.

    Przyszła Żona Marynarza

  • Szkoda Kasiu, że „ walcząc” ze stereotypami sama się na nie powołujesz. Mam na myśli ” czasy PLO” i chętnie je przedstawiasz w nie korzystamy świetle. A czasy jakie były takie były i statki PLO pływały tak samo jak statki innych armatorów i nie jeden marynarz, który jest obecnie cenionym fachowcem zatrudniony u zagranicznego armatora, swoją karierę zaczynał właśnie w PLO, TRANSOCEANIE, DALMORZE, GRYFIE lub ODRZE. Odnośnie zapraszania, czy też nie zapraszania żony marynarza na imprezy, to czy nie uważasz że wina leży po stronie towarzystwa tej Pani a nie czasów PLO.

    • Witaj
      Oczywiscie nie obwiniam PLO, tu moze masz rację powinnam brać w cudzysłów bo chodzi zwyczajnie o podejście do tematu rodzin marynarskich jakie powstało w tamtych latach. Moi rodzice pracowali w PLO i mam duży sentyment. Oczywiscie ze wina leży po stronie tego towarzystwa. Jest to stwierdzenie potoczne. Nie da sie jednak ukryć, że jest dzisiaj inaczej. I właśnie przez to, że praca marynarzy nie jest już tak”reklamowana” przez odpowiednie instytucje jak było to wtedy. I absolutnie nigdzie nie podważałam zasług PLO i innych ani kompetencji marynarzy i ich doświadczenia. Nie było to moim zamiarem. Jeżeli tak odebrałaś to przepraszam oczywiście. Pozdrawiam 🙂

  • No właśnie. I myślę, że dzięki temu, iż żyjemy jak żyjemy w tylu skrajnych emocjach to, to życie erotyczne wręcz jest ciekawsze. Bo tutaj również trudno wpaść nam w monotonię, prawda?

    • Oj prawda!!! Każdy powrót to kolejny miesiąc miodowy i za każdym razem jest cudownie jak za pierwszym razem… trochę niepewności,lekkie zawstydzenie, hmm jeszcze tylko kilka dni 🙂

  • Zdradzić może każdy, nie ma znaczenie miejsce pobytu, zawód itp. Zaufanie w każdym związku to podstawa. Mój mi powiedział kiedyś, że on nie myśli co ja tutaj robię bo by zwariował i mnie też nie ponoszą tego typu myśli bo tak nie da się żyć.

  • Mój dobry kolega ( też marynarz) powiedział mi kiedyś, że jak facet będzie chciał zdradzić, to drugi koniec świata nie będzie mu do tego potrzebny.. marynarze nie mają zdrady zapisanej w genach ani „nie wyssali jej z mlekiem matki”:) grunt to zaufanie 🙂

  • Taak, sama kiedyś do Ciebie o to pytałam 🙂 Spojrzałam na to z innej strony: ile jest małżeństw, które żyją ze sobą a osobno jednak mimo wszystko? Kiedy zdradzają się nawzajem mieszkając ze sobą? Usłyszałam kiedyś REALNY tekst, który pan na terapii powiedział, a mianowicie: „ja nie mam wyrzutów sumienia, nie zdradziłem, bo uprawiałem seks z inną kobietą przecież w swoim własnym łóżku więc nie byłem w cudzym”. Takie rzeczy SERIO się zdarzają.

  • Mnie już nie rusza jak ktoś cytuje mi przysłowie o marynarzach „gdzie port tam kobieta”.Kiedy widzę co się dzieje w związkach „stacjonarnych” to widzę,że nie potrzeba odległości i rozstania na kilka tygodni czy miesięcy,żeby się zdradzić.I tak jak napisała Kasia to nie odległość jest powodem zdrady,ale rutyna w związku,brak zaufania i wypalenie.A sądzę,że te trzy czynniki nie zagrażają związkom „marynarzowym” Pozdrawiam wszystkie żony marynarzy i naszych wspaniałych mężczyzn,którzy są na morzu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *