Blog

Rozmowy Przy Kawie 1

Autor: Styczeń 29, 2014 12 komentarzy

Styczniowy poranek. Na skwerku ekipa kończy demontowanie sylwestrowej sceny. Akurat taki mamy widok z kawiarni. Nie znałyśmy się wcześniej, a mimo to rozmowa trwała jakieś 2 godz. Ciekawie, wartościowo i co najważniejsze swobodnie. Oczywiście postarałam się wybrać najciekawsze fragmenty naszej rozmowy i oczywiście rozmówczyni pozostaje anonimowa. 
Teraz czekam na Was. 

 Już w trakcie rozmowy …..

/Gość/ Poproszę cappuccino
/Żona Marynarza/  Dla mnie biała kawa. I co, powiedz 20 lat po ślubie
 _
 27 lat
 I  co od samego początku pływa ?
 _
 Nie nie, pływa od 18 lat
 To przy małych dzieciach byliście razem, tu na miejscu
_
Tak tak,  jak pierwsze dziecko miało 1,5 roku  to na 9 miesięcy wyjechał. Pierwszy rejs był masakryczny, no wiesz kiedyś były właśnie takie kontrakty.
No tak teraz to chyba już, aż na tak długo się nie wypływa ?
A jak się kontaktowaliście ?
Dzwonił. Słuchaj, karta, przygotowywanie katy…wysyłał sms-y, że będzie tel. i wtedy, wiesz leciało się do do domu.
_
Jak sobie radziłaś pracując i wychowując 2 dzieci?
No właśnie, ja się też teraz nad tym zastanawiam (śmiech) …
_
Znalazłam jeden komentarz w sieci w temacie, że jak ktoś jest marynarzem to musi wybierać czy jest marynarzem, czy ma rodzinę. Bo inaczej się nie da, bo jak np. święta sami? To nie życie. Co ty, o tym myślisz ?
Słuchaj, ja znam stereotyp z Niemiec młode dziewczyny tam uważają,  że facet musi być w domu. I często marynarze niemieccy szukają żon poza krajem.  Trudno im się ożenić mimo, iż mają wszystko.
Wiesz część kobiet wytrzymuje, część nie.  Trudno znaleźć kobietę która, da rade, która chce dać radę
 _
Dużo masz znajomych którzy pływają, rodzin marynarskich?
Tak
 _
 Rozumiem, że to życie zweryfikowało?
Istnieje taki stereotyp, nie wiem czy ty tak masz? Że znajomi, którzy są na miejscu niechętnie zapraszają marynarzową, bo boja się o swoich mężów, 😉 To jest taka bzdura, która eliminuje z życia towarzyskiego. Zniechęca mnie to…
 _
Do mnie czasami piszą dziewczyny  z pytaniem, czy da się tak żyć?
Da się żyć ale znam związki, które się rozpadły, bo wiesz alkohol, gdzieś te smutki muszą iść …
jestem całe życie sama ale … wiesz co wkręcasz  żarówki, gwóźdź wbijesz?
 _
No, tak tak nawet raz pralkę naprawiłam.
Wiesz te marynarzowe, które nie przekraczają granic,  nie sięgają po używki  i cieszą się z tych  np. 4 miesięcy, które spędzą same, to one sobie poradzą .
Ja pakowała dzieciaki do auta i organizowałam im czas, wycieczki po Kaszubach, wszędzie jeździłam, nie wyobrażam sobie funkcjonować bez samochodu.
_
A wyobrażasz sobie życie stacjonarne, z mężem na co dzień?
Teraz już bym chciała, chociaż z drugiej strony… słyszę od koleżanek, że wy macie tak fajnie, te rozstania, te powroty. I wtedy się zastanawiam. To są trudne pytania.
_
A trudne momenty. Śmierć, choroby?
Śmierć..tak zmarła mama męża. On akurat pływał po Europie i był w stanie przylecieć i zdążył. Ale najciężej to było,  jak ja się rozchorowałam i byłam sama. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś sama. Dzieci  mi  dużo pomagały ..Nie jest tak, że ci zadeklarowani single, którzy przychodzą do  domu po całym dniu, mówią – wreszcie spokój, że jest to chwilowe?
 _
Chwilowe, no właśnie ja wręcz lubię pierwszy tydzień jak go nie ma, łapie oddech. Jednak jest to krótkotrwałe
No właśnie, te pierwsze 2 tyg. Potem ten pusty dom też się znudzi.
 Wiesz ja ostatnio myślałam co jest ważne dla mojej rodziny. Zawsze wszyscy odwoziliśmy razem,  i przyjeżdżaliśmy razem z lotniska.
 _
Ja się cieszę jak  mogę to zrobić, bo często wraca w środku nocy, a przy 4 latku trudno to zorganizować.
My dbamy o to, aby w ten dzień  przyjazdu wszyscy byli obecni.
 _
Czyli trzeba o to w pewien sposób celebrować?
Tak to jest ważne, zawsze jakaś uroczysta kolacja albo śniadanie. Ja o to dbam, nie do przesady ale, żeby było, żeby było miło …..
Dziękuję D
Kasia
 

Podobał Ci się post?

Komentarze (12)

  • Mój Krzyś pracował na lądzie,a potem morze. Miały być tylko 1 lub 2 kontrakty aby zpłacić kredyt na budowę domu. Pracuje do dzisiaj, 25 lat. Podstawa to wzajemne zaufanie. W dalszym ciągu na przyjazd domek wysprzątany,ugotowane ulubione potrawy męża i długie nocne rozmowy. Pracowałam zawodowo a jakże, dawałam radę. Nasze dorosłe dzieci dwaj synowie i córka również pracyją na morzu. Tak wybrali. Nie narzekają. Mamy dwie wnuczki,strasznie kochane przez dziadków. Teraz młodzi ludzie /znam to z autopsji/ nie siedzą na statku miesiącami, lecz jest to kwestia tygodni 4,5. Wracają i są dla rodziny 24 h na dobę. Fajnie. Zycie może płynie szybciej kiedy czekasz na powrót kochanego męża. Tych cudownych powrotów jednak można pozazdrościć…….

  • Prawda jest taka że kiedy się kogoś kocha to za wszelką cenę będzie się pokonywać wszelkie trudności jakie związek napotyka. I nie dotyczy to jedynie rodzin marynarskich. Popadanie w skrajności niczemu dobremu nie służy…i nie ma co forsować tez przeciwstawnych – jak to wspaniale jest być żoną marynarza….. i jak to niezmiernie ciężo jest być żoną marynarza….punkt widzenia może zależeć od wielu kwestii. A tak naprawdę…jak to mawiała moja mądra Babcia – jak ktoś się najął za psa to musi szczekać – jak ktoś się zdecydował zostać żoną marynarza to z całym tak zwanym „dobrodziejstwem inwentarza”…

  • No właśnie !!!!!! Brawo za taką wypowiedź

  • Jestem żoną marynarza od 2,5 roku. W listopadzie urodził nam się synek, na początku stycznia mąż wyjechał na statek na 3 miesiące. Właśnie minął miesiąc jak go nie ma i powiem szczerze, że nie mam problemów z poradzeniem sobie sama z dzieckiem. Przecież nie tylko żony marynarzy zostają same, co mają powiedzieć kobiety opuszczone przez mężczyzn, bez grosza przy duszy? My chociaż mamy stabilność finansową i świadomość tego, że on jest i że zawsze kocha, im dłużej go nie ma, tym bardziej tęskni. Zawsze jak mam chwilę zwątpienia myślę o tym, co by było gdyby mój mąż był lekarzem… praca od rana do wieczora, potem jeszcze nocny dyżur. Mijali byśmy się w drzwiach zapewne. A co na to dzieci? Marynarz chociaż posiedzi z dzieckiem kilka miesięcy w domu non stop. Czy pomimo tych jego nieobecności nie wydaje się Wam, że ta wieź jednak jest większa? Ja tak sądzę i z całego serca będę bronić – marynarz w dzisiejszych czasach to nie wygnanie!!! Są telefony, jest internet, nawet można pogadać na Skype:) Pozdrawiam!

  • Obiecuję zawsze starać się bardziej . Jak czytam tekst nasty raz z rzędu to parę błędów może mi umknąć. Tak więc, przepraszam za niedogodności czytelników, do których mam ogromny szacunek. Pozdrawiam

  • Błędy interpunkcyjne utrudniają czytanie. Może by tak powtórzyć sobie reguły? Blog nie zobowiązuje tak bardzo, jednak jest to publikacja i z szacunku do czytelnika i języka powinno się pisać starannie.

  • Mój mąż pracował na lądzie i na morzu – znacznie lepiej dla życia rodzinnego, związku jest gdy mąż pracuje na morzu. Tak naprawdę więcej czasu spędzamy razem, niż gdy pracował na lądzie, wracał po 18 do domu, jadł kolację, obowiązki i sen. Teraz jest znacznie bardziej ekscytująco. Czujemy się spełnieni, jako ludzie i jako partnerzy.

  • Ten tort to super pomysł extra. A ty kochana nie martw się tak mocno. Pary często stacjonarne też są mocno samotne w codzienności nawet jak żyją koło siebie. Oczywiscie coś za coś jak juź pisałas. I warto też czasami się posmucić. Przeczytaj post Smutki też są Ok. To oczyszcza i jest nowa moc wtedy.

  • To bardzo miłe tak sobie myślę … ale czy ta złość się jednak gdzieś nie gromadzi, ta frustracja i rozczarowanie tymi samotnymi chwilami …. Kocham bardzo mojego męża marynarza, bo jest niezwyklym i wartościowym człowiekiem, podziwiam jego determinacje w dążeniu do celu, ma 31 lat i „lada rok” zostanie kapitanem na offshore – idzie jak burza. Nie ukrywam satysfkacji z jakości życia, związanej z zarobkami, ale są te okrutne chwile samotnosci, kiedy dziecko się pyta gdzie jest tata i kiedy wróći – i wtedy zastanawiam się, kiedy to się skończy i czy ma się skończyć? Jak to jest żyć z kimś na co dzień bez przylotów i odlotów? Myślę, że to temat – dlaczego wybieramy taki akurat związek i czy potrafimy być w innym … Niemniej jednak, pięknie jest żyć tą pozytywną stroną, akcentować ją w swoim życiu, skoro tak się wybrało … Tak właśnie trzeba robić, budować a nie podkopywać – wtedy zwięzek z marynarzem przetrwa!

  • Znajomy, starszy już kończący karierę pływającego, za każdym razem gdy wraca po kilku miesiącach na morzu dostaje tort na powitanie. Oczywiście jego ulubione czekoladowy lub truskawkowy 🙂

  • Ja jestem z Marynarzem 7 lat w tym rok po ślubie. I od tylu lat jego powrót jest celebrowany za każdym razem. Ubrana jestem inaczej niż na co dzień, przygotowuję dobre jedzonko, mieszkanie wysprzątane na błysk, pościel pięknie wyprasowana wykrochmalona. Nawet jak kontrakty zmalały z 5 miesięcy do 8 tygodni to i tak zawsze jestem podekscytowana powrotami !!! To jak pierwsza randka 🙂

  • I to jest właśnie wzór kobiety że można jeśli się Kocha i chce 🙂
    Kari

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *