Związki

Czy wiązać się z marynarzem?

Autor: Lipiec 13, 2018 7 komentarzy

 

 

Dostaję trochę maili z zapytaniami czy warto wiązać się z marynarze, jak to jest? Czy oni faktycznie zdradzają itp.? 
I dalej czytam: bo ktoś tam powiedział, że na pewno nie będę szczęśliwa w takim związku, że będę tęsknić, że będziemy się wzajemnie zdradzać…Dziś kilka słów otuchy i motywacji aby swoje obawy wykopać daleko, daleko….

Żyjemy w różnych środowiskach i na pewno nie jedno słowo już skrzywdziło. Jednak trzeba trzymać się podstawowej zasady czyli, że to my (a nie nikt inny, nam życzliwy) będziemy żyć z marynarzami i to my musimy mieć poukładane w tej głowie.

Sugerowanie się stereotypem jest trochę dziwne. Przecież zanim dojdzie do ślubu, to już jakąś część życia dziewczyna spędza z wybrańcem. I dlaczego niby miało by się to nagle zmienić? Z powodu wykonywanego zawodu? Znamy człowieka i z jakiegoś powodu decydujemy się na ślub. W takich związkach na odległość najważniejsza jest wzajemna pewność siebie. Idziemy przez razem, na dobre i na złe. Żadne inne mądrości nie powinny nam się pałętać pod nogami. Jedyna uzasadniona wątpliwość przed ślubem – to taka czy faktycznie tego człowieka chcemy za męża. Jeżeli w tym temacie wszystko gra, to zawód i to co ze sobą niesie, nie ma znaczenia. Nikt nie mówi, że będzie łatwo. Pływanie jednak nie jest takie straszne, można sobie w miarę normalnie ułożyć to życie. Trudniejsza jest umiejętność bycia w związku, partnerstwo. I to tyczy się już wszystkich par, pływających jak i stacjonarnych.


Oczywiście z marynarzem warto żyć bo … no właśnie dlaczego? Dla tych wszystkich, którym wątpliwości nie pozwalają zasnąć bomba plusów:

  • Jeżeli go nie ma- trudno. Jednak gdy wraca z kontraktu – jest cały czas. Nie wraca późno z pracy. Cały czas jest  do naszej dyspozycji.
  • Marynarz mocno docenia czas spędzony wspólnie, bo wie ile traci gdy go nie ma.
  • Zna języki obce. Jeżeli podróżujemy gdzieś wspólnie za granicę możemy się czuć bezpiecznie 🙂

 

  • Marynarz jest bardzo zaradny i odważny – inaczej nie mógłby pracować na statku.
  • Posiada szeroką wiedzę techniczną.
  • Bardzo często jest wysportowany.
  • Jest dobrym ojcem – na  kontrakcie domowym jest wypoczęty i w pełni zaangażowany w wychowanie dzieci i spędzenie z nimi czasu.
  • Chce wykorzystać czas na lądzie i często motywuje i angażuje nas w różnego rodzaju działania, wypady, aktywności życiowe.
  • Jest kochający i na pewno nie przejmuje się opiniami innych.
  • Przez swoją pracę poza Polską, lądem przywozi nam solidny kawałek wiedzy o innych. kulturach i podejściu do życia. Otwieramy się na świat.
  • Związek z marynarzem pozwala nam na cykliczne odpoczynki od siebie, co tak naprawdę wzmacnia relację i pozwala każdy powrót traktować trochę jak randkę.
  •  Powroty są miłe.
  • Praca na morzu daje całej rodzinie bezpieczeństwo ekonomiczne.
  • Lubi zaszaleć w życiu. A spontaniczność jest istotna w codzienności, w którą czasami same wpadamy.
  • Jego praca jest ekscytująca i zawsze można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.
  • Zdarza się, że zagląda do nas poczta kwiatowa – to miłe.
  • Żyjąc z Marynarzem nabieramy ciekawości do świata.
  • Nie ma nudy:-)
  • Jest sporo spontonniaczności
  • Koleżanki zapewne zazdroszczą, że zostajemy same, możemy mieć czas dla siebie i nie jesteśmy uzależnione od rytmu codzienności.
  • Możesz przychodzić na spotkania dla żon marynarzy i poznać fajne dziewczyny 🙂

Oczywiście to te plusy, bo ta praca ma swoją ciemną stronę mocy, która wpływa na nasze życie, albo może  wpływać. Jasne, że nie zawsze jest i nie zawsze przeważa. Warto sobie wypośrodkować to wszystko i być realistą. Bo bajki nie istnieją, a życie z marynarzem to  też to, że :

  • Potrafią być chamami. Praca na statku to specyficzna praca. A wiele tygodni, miesięcy na morzu robi swoje.

 

  • Wykorzystują swoją sytuację, czyli to, że np. zarabiają więcej.

 

  • Nie zawsze potrafią oddzielić dom od statku, a żonę od załogi.

 

  • Powroty to często przestawianie się z innej wachty, albo strefy czasowej.

 

  • Potrafią nagle wyjechać, bo firma wzywa.

 

  • Wiele świąt i innych imprez spędzamy same.

 

  • W wielu sytuacjach trudnych zabraknie nam wsparcia.

 

  • Puste łóżko z czasem będzie już dla nas normą.

 

  • Kłótnie przez tel, albo online – bywają przykre.

 

  • Sporo jest na naszej głowie, naprawdę wiele spraw trzeba ogarniać.

 

  • Trudniej się wychowuje dzieci na odległość.

 

  • Nie ma taryfy ulgowej w niczym.

Potrafi być cholernie trudno ale też potrafi być maksymalnie cudownie. To mocna mieszanka. Chaos, który albo się kocha, albo nienawidzi.


Ale tu w związkach jak wszędzie:

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana !!!


 


Oczywiście jak zawsze możecie tę listę poszerzyć w komentarzach pod tym postem.

Wszystkie dziewczyny, narzeczone: Nie patrzcie na innych cieszcie się, że macie u boku człowieka z którym chcecie płynąć przez życie 😉
Inaczej nie oznacza gorzej.

Podobał Ci się post?

Komentarze (7)

  • To działa też w drugą stronę. Ja Od nie dawna pływam i też jest mi bardzo Ciężko wyjezdzac. Wyjazdy mam krótkie i regularne bo 2 tygodnie na dwa tygodnie i 2 razy dziennie jestem w porcie . Ale przed ostatnim wyjazdem (z którego właśnie wrocilam) poznałam cudownego faceta i mam to szczęście że akceptuje on moja pracę. Chociaż są momenty gdzie już jest zazdrosny bo wie że w mojej załodze jest przewaga mężczyzn i to młodych (24-40 lat). Od tylko boji się tego ile czasu zajmie nam poznanie siebie bo jednak dosłowne pół roku jestem na statku i wszystkie święta już wiem że spędzę w Szwecji.

  • Kasiu : nie napisałaś o sprawach o których jeszcze nie wiesz ze względu na relatywnie krótki czas trwania Waszego małżeństwa oraz prawdopodobnie starsze stażem marynarzowe żony Ci nie powiedziały .Nasz związek trwa ponad 30 lat.Nasze znajome pary małżeńskie zatem są w wieku 50 plus .Podsumowania ? Niezbyt optymistyczne.Morze zmienia .Niestety nie wierzyłam byłam przestrzegana nie wierzyłam. Dawni empatyczni czuli panowie zmieniają się w oschłych ,władczych nie ogarniających rzeczywistości lądowej.I najgorsze : wypalenie zawodowe.Za późno na przekwalifikowanie ,kursy studia …plus nieumiejętność współpracy z ludźmi na lądzie.Ślepy zaułek.Nie chcą pływać ,ale muszą ,bo nic innego nie potrafią robić.Stany depresyjne przy niechęci do pójścia do lekarza .W naszym kręgu bliskich znajomych jest pięć par.Razem dorastaliśmy ,przyjmowaliśmy dzieci na świat,towarzyszyliśmy sobie wspieraliśmy się. Teraz miotamy sie raz jeden dołuje raz drugi.Jako żony próbujemy się nawzajem i ich wspierać. Powiecie ,że inni stacjonarni też tak mają? Tak .Mają ok.Ale: mieli większy wybór pracując na lądzie co do przekwalifikowania się oraz lepsze umiejętności społeczne.Czy było warto? Pieniądze nie są powalające .Na lądzie można obecnie też nieźle zarobić. Bez szału.Kiedyś mój M wydawał się idealnym partnerem na pogodę i niepogodę.Niestety morze rozstanie wypaliło go.Teraz dryfuje.Tyle w skrócie.Nasza historia nie jest niezwykła . Nie było warto pływać.Nie było warto dorabiać romantycznych i heroicznych argumentów do cudownego morskiego związku.

  • Od kwietnia spotykam się z marynarzem, który właśnie skończył studia i wypłynął na 4 miesiące. Może nasza relacja nie ma długiego stażu, ale czuję, że warto na niego czekać :). Dzisiaj mam gorszy dzień, ale cieszę się, że natrafiłam na Twojego bloga. Poczytałam sobie i wiem że jest wiele kobiety w podobnej sytuacji co ja- choć ja dopiero zaczynam czekanie na swojego M. Dziękuję za słowa otuchy i czekam na więcej Twoich wpisów. Pozdrawiam :)!

    • Dziękuję za miłe słowa. Super, że masz takie optymistyczne podejście – tak trzymać. 3mam kciuki

    • Malwinka czytam Twój wpis i widzę że jestem w podobnej sytuacji..poznałam swojego takze pana M. 😉 pod koniec kwietnia i już na początku maja wypłynął na 4 miesiące a może i nawet 5…ostatnio też mam trudne dni ,może troszkę też przez słabszy kontakt który jest mi potrzebny…ale staram się mysleć pozytywnie i czekać na powrót bo wiem że gdy wróci to będzie najlepszy dzień od jego pożegnania 😊 pozdrawiam Asia

  • Idealnie w punkt 😉 kochajmy Człowieka ❤❤❤❤, nie Jego zawód 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *