Blog

Rozmowa przy Kawie z BB

Autor: Listopad 4, 2014 6 komentarzy

Tym razem rozmowa, krótka ale treściwa. Z dziewczyną, która pracuje na statku. Jest oficerem ale i również narzeczoną marynarza. Wszystko dla miłości można pogodzić, nawet jak widać – tak wymagającą logistycznie pracę. Oczywiście rozmówczyni pozostanie anonimowa. Jednak z tego miejsca BB dziękuję ci bardzo. Dzięki waszemu zaangażowaniu powstaje bardzo pozytywna przestrzeń naszego środowiska. A rozmowa dotyczy oczywiście tego czy nasi kochani panowie są na tym wielkim morzu grzeczni;-) ?

W taki razie zaczniemy proso z mostu – jacy oni są tam, na morzu.  Jak wyglądają stosunki damsko-męskie, czy oni są wierni?
Chciałabym was pocieszyć i uspokoić. W olbrzymiej większości w portach nie ma czasu na szukanie uciech. A jeśli znajdzie się czas, to brakuje sił. Ile to razy odmówiłam sobie wyjścia do ulubionej knajpki w Singapurze, bo zwyczajnie wolałam się te kilka godzin przespać! A musicie wiedzieć, że ponad wszystko uwielbiam dobre jedzenie. Nie byłam w tym osamotniona, nie tylko ja wolałam własną koję. Także moi koledzy nie ruszali się dalej niż na pokład.o
No tak, jednak co się dzieje, kiedy jest i czas, i siły? A dziewczyna do towarzystwa kosztuje w biednym kraju dosłownie kilka dolarów?
 Prawda jest taka, że korzystają nieliczni. Najczęściej kończy się na postawieniu drinka, bo od tych dziewcząt się nie uwolnisz siedząc w barze. Kilka razy byłam przedstawiana jako czyjaś żona – ów kolega miał wtedy święty spokój. Ale nie ma tu reguły, wszystko zależy od człowieka.
Jeden scenariusz to dziewczyny w porcie. A jak jest na statku? Nie da się zaprzeczyć, że coraz więcej dziewczyn należy do załogi czy pływa jako pomoc, sprzątaczka itp?
Tu również są możliwe dwa scenariusze, a wiele zależy od samej dziewczyny. Niestety prawda jest taka, że kobieta wchodząc na burtę jest obciążona pewnym stereotypem (który niestety nie wziął się z niczego). Ciężko mi jest nie zbaczać z tematu, ciśnie mi się  przytoczenie kilku historii z własnego doświadczenia. Zasadniczo mężczyźni dzielą się na dwa typy. Pierwszy z nich to tacy, którzy nie stronią od aluzji i szukają swojej szansy( aparycja kobiety nie ma znaczenia – podobno na bezrybiu i rak ryba.) Mogą próbować wymuszać nieprofesjonalne kontakty.
No ale chyba nie wszyscy tacy są?
Pewnie, że nie. Są też tacy, z którymi można wybrać się na całonocny rajd po barach gdzieś na Karaibach i najzwyczajniej w świecie świetnie się bawić. Jak z najlepszym kumplem, bez podtekstów i na równi. I tych jest znacznie więcej. Nie odnalazłam kodu, który pozwoliłby mi ich wyłapać, są w różnym wieku, w niedających się porównać sytuacjach życiowych. Mają żony, dzieci, są rozwiedzeni czy zwyczajnie samotni – nie ma reguły. Są po prostu w porządku i szanują siebie, swoje partnerki i współpracowniczki.
 To jak jest z tym stereotypem – morze=zdrady?
Morze, wbrew wpajanej od zawsze historii o portach i dziewczynach, nie sprzyja skokom w bok. Jeśli ktoś nie ma zaszczepionej wierności, to będzie zdradzał wychodząc do klepu po bułki. Bo jak chce, to znajdzie okazję pod nosem własnej kobiety.

fot. od marynarzy ze statku

 

 Powiedz nam jeszcze czy oni są inni na morzu, czy się tam zmieniają – oczywiście nie zawodowo tylko tak życiowo?
Jeśli ufacie swoim mężczyznom wiedzcie, że tam, na morzu, są tacy sami jak na lądzie. Jeśli nie ufacie – pewnie macie swoje powody, bo nie ma lepszego testera od kobiecej intuicji. A jeśli mimo wszystko nieco się obawiacie, zadbajcie o to, aby on nie miał czasu myśleć o innych kobietach. Jak? A to już drugie pytanie;):-)….
Na które bardzo chętnie odpowiem ja – kolejnym artykułem 🙂
Dziękuję ci bardzo  BB
🙂

Podobał Ci się post?

Komentarze (6)

  • Podziwiam żony marynarzy, wiele z nich musi być dzielnych w codziennych obowiazkach, zaradnych, a przecież czasami towarzyszy im tesknota i smutek. Aby być żoną marynarza, trzeba mieć predyspozycje- ja wiem, że nie dałabym rady.Ale podziwiam;)

  • Moim zdaniem, czy to marynarz czy pracownik biura który na każdą noc ‚zjeżdża’ do domu – wszystko zależy od naszej relacji i od charakteru faceta. jeśli facet będzie chciał, to zdradzi choćby w przerwie na lunch, nie upilnujesz. myślę, że nie ma sensu marnować czasu na zastanawianie się – ojej, co on tam robi i z kim – tylko lepiej pomyśleć, co zrobimy razem kiedy już wróci 🙂

    • „tylko lepiej pomyśleć, co zrobimy razem kiedy już wróci :)” w pełni się zgadzam. Mój mąż wraca w przyszłym tygodniu po półrocznym rejsie, a ja właśnie dziś byłam na zakupach w sklepie z bielizną. I już pomyślałam, co zrobimy, gdy mój marynarz będzie w domu, ze swoją żoną. Daria

  • Są tacy co zdradzają i są wierni, jak wszędzie. Artykuł zaciekawił mnie z innego powodu. Kobieta na morzu, nie kojarzy mi się z obiektem westchnień kolegów z branży, ale panującym powszechnie seksizmem. Bardzo często jest tak, że panie nie są w pełni akceptowane jako równoprawny członek załogi. Swoją wartość i przydatność muszą okupić sporym wysiłkiem, ze świadomością że są pod ciągłą obserwacją, gdzie nawet najmniejszy błąd będzie wytknięty, a krytyka to chleb powszedni. Osobiście uważam, że morze to nie najlepsze miejsce dla płci pięknej (pomijam dział hotelowy na wycieczkowcach) i mimo, że staram się nie wywierać presji, sam łapię się na tym że dużo baczniej przyglądam się pracy kobiety, gdy już taka się pojawi i jestem wobec niej bardziej krytyczny.

  • Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora moja poprzedniczko.Widocznie nie poznalas wszystkich 🙂

  • a ja was nie pocieszę i nie uspokoję , nie są wierni i tyle w temacie. Dalej jestem z marynarzem ale zdradzają i zdarza się że czasem wszyscy na statku. Trzeba liczyć się z tym, że nas zdradzają (może są wyjątki ale takich nie poznałam jeszcze.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *