Blog

Ochrona marynarza i jego rodziny.

Autor: Listopad 22, 2014 26 komentarzy


Jeden z tematów, który wygrał konkurs – czyli jak nie stracić płynności finansowej, jak się zabezpieczyć przy takiej różnorodności w kontraktach w zatrudnieniu.
Jeżeli chodzi o ubezpieczenia to wiele razy wnioskowaliście o ten temat. Sama oczywiście bym się go nie podjęła. Nie chciałam również faworyzować żadnego towarzystwa ubezpieczeniowego, bo też nie o to w tym chodzi. Szukałam i w końcu znalazłam Pana Janusza Morawiaka i jego firmę. Bardzo dziękuję za chyba jedyny taki artykuł w Polsce napisany dla nas o płynności finansowej i ubezpieczeniach w rodzinach marynarskich. Doradców jest cała masa zapewne dobrych ale niestety nie mają pojęcia o branży morskiej o ubezpieczaniach armatorskich-w tym przypadku jest inaczej gdyż Mariners Inurances jest jedyną firmą w Polsce koncentrującą się w takim zakresie na obsłudze pracowników sektora morskiego.
Zostawiam Was w dobrych rękach – mam nadzieję, że wyciągniecie z tego artykułu jak najwięcej wiadomości.

 

Ubezpieczenia marynarskie i planowanie finansowe, a faktyczna ochrona marynarza i jego rodziny

 

Słowo wstępne

 

                Praca na morzu wiąże się z ryzykiem dla marynarzy co jest oczywiste, ale wiele osób pracujących na  morzu zapomina, że to ryzyko nie wiąże się tylko z samą pracą wykonywaną na statkach, ale również z podróżami i z funkcjonowaniem w relacjach z obywatelami w różnych państwach na świecie, jak również ze zwykłymi aktywnościami po powrocie do domu. Sprawa ubezpieczeń marynarskich to bardzo szerokie i kluczowe dla rodzin marynarskich zagadnienie, które należy analizować w kilku zakresach. Osoby pracujące zagranicą, na różnego rodzaju jednostkach (również offshore), bardzo często nie są należycie zabezpieczone w zakresie zdarzeń losowych, gdyż kwestia należytego ubezpieczenia siebie i rodziny jest z reguły pozostawiana „na później”, co jest błędem. Taki stan rzeczy jest często powodowany złymi doświadczeniami jeśli chodzi o posiadane polisy, które zostały nieumiejętnie dobrane przez różnego rodzaju doradców nie biorących pod uwagę specyfiki pracy marynarza, sektorów gospodarki morskiej, w których marynarz pracuje i sytuacji jego rodziny. 
 
Po wielokrotnych indywidualnych analizach ubezpieczeniowo-finansowych przeprowadzonych w odniesieniu do marynarzy trzeba dojść do wniosku, że  sprawy z tego zakresu są bardzo zindywidualizowane. Każdy marynarz i jego rodzina  ma inną sytuację i inne potrzeby w zakresie zabezpieczenia swojej sytuacji, tak więc chcąc ułożyć prawidłową i efektywną ochronę ubezpieczeniową i plan finansowy dla marynarza w oparciu o różnorodne produkty oferowane na rynku w Polsce należy do każdej sytuacji podchodzić bardzo indywidualnie i brać pod uwagę zmienność sytuacji osób pracujących zagranicą np. awanse, zmianę armatora, zmianę rejonu, w którym operuje statek, zmianę bandery na której pływa marynarz, zmianę sektora, w którym pracuje marynarz z floty handlowej na offshore, pojawienie się dzieci w rodzinie itp.
Dlaczego polscy marynarze i ich rodziny powinni skupić szczególną uwagę na planowaniu finansów osobistych?

Planowanie finansowe kojarzy się z reguły przede wszystkim z działalnością firm, które tworzą biznes plany, aby określić cele przedsiębiorstwa i sposoby ich realizacji. Ewentualnie z budżetem państwa, który jest jednym wielkim planem finansowym, określającym kierunki rozwoju całej gospodarki. Jest przy tym interesujące, że specjaliści od finansów zatrudnieni w firmach, choć znakomicie wypełniają swoje obowiązki zawodowe, opracowując strategiczne plany finansowe dla swojej firmy, nie mają najczęściej dostatecznej świadomości, aby pomyśleć o swoich finansach osobistych i zarządzać nimi w sposób przemyślany i skuteczny. W wielu przypadkach w podobny sposób zachowują się osoby zatrudnione na statkach u armatorów zagranicznych. Pomimo relatywnie wysokich dochodów, wysokich kwalifikacji i licznych ryzyk związanych z ich pracą na morzu oraz funkcjonowaniem na lądzie, polscy marynarze nie planują swoich finansów osobistych, co z reguły wynika ze złudnego przekonania, że wszystko co złe przytrafia się zwykle innym, a nie nam samym czy naszym rodzinom.
Bardzo często w przypadku marynarzy pracujących zagranicą nikt nie zagwarantuje utrzymania ich statusu materialnego w przypadku choroby lub inwalidztwa osoby pływającej na morzu, która jako jedyna utrzymuje rodzinę. Marynarze co prawda korzystają z ubezpieczeń, które gwarantuje armator, ale są one ograniczone w czasie (do pracy na statku) i ich zakres co do zasady obejmuje określone zdarzenia, a kwoty wypłacane z tyt. ww. ubezpieczenia w wielu przypadkach dalece odbiegają od oczekiwań marynarzy i ich rodzin. Państwo polskie, w przypadku polskich marynarzy zatrudnionych zagranicą, ogranicza swój udział w wypłacie emerytur, przerzucając na nich konieczność dodatkowego oszczędzania na przyszłość i ubezpieczania się. Edukacja jest finansowana z budżetu państwa, ale aby zapewnić sobie jak najlepszy start w życie zawodowe i tak polscy marynarze muszą korzystać z prywatnych szkół lub dodatkowych, bardzo kosztowych kursów. Wniosek wydaje się oczywisty: o aktualnym i przyszłym poziomie życia rodzin marynarskich, ludzie morza powinni pomyśleć sami.
Jednym z celów planowania finansów osobistych jest uzyskanie pewności, że żadne nieoczekiwane zdarzenie nie spowoduje katastrofy finansowej dla rodziny polskiego marynarza. Należy więc zadać sobie pytanie: co się stanie w przypadku długotrwałej choroby marynarza, utraty przez niego pracy w branży morskiej lub nagłej śmierci? Następstwem tych zdarzeń będzie drastyczne obniżenie dochodów całej rodziny. W najlepszym przypadku, oprócz pensji żony, zastępczym źródłem dochodów będzie zasiłek (chorobowy czy związany z bezrobociem), który jednak będzie stanowił niewielki ułamek dotychczasowego wynagrodzenia męża-jeśli marynarz będzie w ogóle objęty takim ubezpieczeniem w Polsce. W sytuacji nagłego ograniczenia dochodów problematyczne staje się bieżące utrzymanie rodziny – wyżywienie, czynsz i inne stałe opłaty związane z mieszkaniem pochłoną prawdopodobnie większość budżetu. Utrzymanie i spłata kupionego na kredyt samochodu będzie oczywiście w tej sytuacji luksusem, z którego przyjdzie zrezygnować w pierwszej kolejności, chyba że marynarz korzysta ze stosownego ubezpieczenia kredytu, które umożliwia jego spłatę (uwaga: należy zawsze sprawdzić czy takie ubezpieczenie obejmuje również trwałe kalectwo, gdyż często takie ubezpieczenie jest ograniczone tylko do śmierci). Planowanie finansów osobistych pozwala wybrać z rynku i zastosować kilka usług finansowych, które – działając jednocześnie – uchronią rodzinę przed wpływem nieoczekiwanych zdarzeń i obniżeniem wypracowanego standardu życia.
Drugą bardzo ważną funkcją planu finansowego jest pomoc w realizacji różnych celów finansowych w przyszłości. Aby taki plan był pomocny, trzeba oczywiście najpierw określić hierarchię potrzeb i celów, które rodzina marynarza będzie chciała zrealizować w przyszłości. Następnie trzeba poszukać na rynku rozwiązań, które pozwolą zrealizować wytyczone cele. Rozwiązaniami tymi będą w każdym przypadku konkretne usługi finansowe: ubezpieczeniowe, oszczędnościowe, inwestycyjne, kredytowe. Raz zbudowany plan finansowypowinien podlegać ciągłej weryfikacji w kolejnych latach, wraz ze zmieniającą się sytuacją rodziny i zmieniającymi się potrzebami.
Trzecią najistotniejszą kwestią w budowaniu planu finansowego jest wybór profesjonalnego i niezależnego doradztwa finansowego, któremu możemy powierzyć budowanie naszego portfela.


Ubezpieczenia społeczne marynarzy w Polsce: ZUS i KRUS


                Polscy marynarze pracujący zagranicą dla zagranicznych pracodawców mają możliwość skorzystania w Polsce z dobrowolnego ubezpieczenia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych – ZUS. Jeśli marynarz w roku nie pracuje w Polsce lub nie uzyskuje dochodów, które skutkują obowiązkowym ubezpieczeniem ZUS może sam podjąć decyzję, czy chce być ubezpieczony w polskim systemie ubezpieczeń społecznych. Ludziom morza rekomenduje się objęcie zdrowotnym ubezpieczeniem społecznym w Polsce, które w razie hospitalizacji lub terapii np. nowotworowej nie będzie generowało nieoczekiwanych obciążeń finansowych dla rodziny marynarza. Bardzo często marynarze „wpisują” się pod ubezpieczenie zdrowotne żony, która jest objęta takim ubezpieczeniem np. z tytułu pracy w Polsce.
               
                Częstym rozwiązaniem, w poszukiwaniu innych rozwiązań w zakresie ubezpieczenia społecznego w Polsce dla marynarza jest wybór ubezpieczenia w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS), co w większości przypadków okazuje się niefortunnym wyborem, bo pomimo posiadania ziemi rolnej o powierzchni ponad 1ha obrachunkowego, marynarz uzyskuje dochody z innych źródeł (praca na statku, działalność gospodarcza itp.), co może spowodować, że ubezpieczenie w KRUS, z mocy prawa, w danym kwartale ulegnie zawieszeniu.


                                          Obce bandery, a ubezpieczenie polskiego marynarza


                Marynarze, którzy nie są objęci obowiązkowym ubezpieczeniem w ZUS, muszą pamiętać o tym, że w niektórych przypadkach pracując pod banderami unijnymi lub państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego mogą zostać objęci obowiązkowym ubezpieczeniem społecznym, w którymś z tych państw. Zasady, jeśli chodzi o ubezpieczenie marynarzy na terenie UE i EOG, zostały ustanowione w przepisach unijnych, które wprost wskazują, że ww. przepis w państwie bandery mogą doprowadzić do powstania obowiązku opłacania zagranicznych ubezpieczeń społecznych przez polskich marynarzy np. Norwegia, Wielka Brytania, Niemcy itp.
                Taki stan rzeczy z jednej strony powoduje obciążenia finansowe dla rodziny marynarza, czasami trudne do określenia na moment rozpoczęcia współpracy z armatorem zagranicznym, ale  z drugiej strony umożliwia objęcie marynarza i czasami również jego rodziny ubezpieczeniem społecznym w obcym Państwie, które gwarantuje dużo więcej świadczeń niż w polskim systemie ubezpieczeniowym np. Norwegia. Marynarz powinien zawsze ustalić, czy taki obowiązek po jego stronie powstaje, czy nie w obcym państwie.


Ubezpieczenie armatorskie-na ile dają faktyczną ochronę?


                Marynarze pracujących na jednostkach u zagranicznych armatorów pod obcą banderą są ubezpieczani przez armatorów w  prywatnych ubezpieczalniach tzw. Klubach P&I, które działają podobnie do znanych nam w Polsce ubezpieczalni z tą jednak różnicą, że te ubezpieczalnie specjalizują się w ubezpieczeniach morskich.
Niestety w wielu przypadkach marynarze błędnie uważają, że to ubezpieczenie w zupełności im wystarcza. Należy pamiętać, że armator z reguły gwarantuje ubezpieczenie marynarzowi w zakresie wszelkich zdarzeń związanych mniej lub bardziej z pracą przez niego wykonywaną, bardzo często wyłączając ochronę ubezpieczeniową na czas przebywania marynarza w domu.
Jeśli chodzi o ubezpieczenie armatorskie gwarantowane przez zagranicznego pracodawcę, trzeba zawsze ustalić zakres tego ubezpieczenia, gdyż w wielu przypadkach wiele zdarzeń losowych jest wyłączonych z zakresu tego ubezpieczenia np. śmierć naturalna, trwałe uszczerbki na zdrowiu wynikające ze zdarzeń nie określanych przez ubezpieczalnię jako wypadki przy pracy, wszelkie zdarzenia po powrocie marynarza do domu. Poza tym, z reguły tym ubezpieczeniem nie jest objęta rodzina marynarza, która również powinna korzystać z ochrony ubezpieczeniowej.
Co więcej nawet jeśli zakres ubezpieczenia jest szeroki, to samo to nie gwarantuje szybkiej wypłaty odszkodowań i innych świadczeń, gdyż trzeba walczyć o wypłatę z zagraniczną ubezpieczalnią (niektóre sprawy w zakresie likwidacji szkody z ubezpieczenia armatorskiego trwają nawet do 2 lat), dlatego też marynarz powinien się ubezpieczyć w Polsce, aby w razie potrzeby móc skorzystać z odpowiedniego uzupełniającego ubezpieczenia wypadkowego w Polsce lub aby jego rodzina mogła skorzystać z dodatkowego ubezpieczenia w Polsce na wypadek śmierci marynarza.


Ubezpieczenia prywatne w Polsce


                Niestety marynarze w wielu przypadkach podchodzą bardzo instrumentalnie do ubezpieczeń prywatnych w Polsce np. wykupują je tylko na potrzeby zabezpieczenia kredytu, zapominając, iż wielu przypadkach odpowiednie zadbanie o swoją ochronę ubezpieczeniową w Polsce może mieć decydujący wpływ na przyszłość jego rodziny i jego samego. Liczne grono marynarzy korzysta tylko z prywatnego medycznego ubezpieczenia, które stanowi zaledwie niewielki zakres ochrony ubezpieczeniowej, którym powinien dysponować polski marynarz i jego rodzina. Obecnie na rynku ubezpieczeń pojawiło się dużo ciekawych opcji ubezpieczeniowych dla rodzin marynarzy i ich samych. Oferty te dają możliwość wykupienia pełnego wachlarza ubezpieczeń, co wymaga jednak w pierwszej kolejności dogłębnej analizy sytuacji ubezpieczeniowej marynarza i jego rodziny, doboru odpowiednich opcji ubezpieczeniowych a następnie regularnej weryfikacji wykupionego zakresu ubezpieczeń w odniesieniu się do zmieniającej się sytuacji osoby pracującej na różnych jednostkach na całym świecie.
                Zanim jednak dojdzie do wybrania właściwego sposobu zabezpieczenia marynarza i jego rodziny rekomenduje się analizę sytuacji ubezpieczeniowej, którą przeprowadzamy zawsze z uwzględnieniem wszystkich wyżej wskazanych czynników, tak aby wybrać najbardziej efektywne ubezpieczenie dla zainteresowanych.
Janusz Morawiak- starszy specjalista ds. ubezpieczeń marynarskich
Mariners Insurances

Podobał Ci się post?

Komentarze (26)

  • Co do samych ubezpieczen zdrowotnych dla rodzin marynarskich to jest na rynku troche ciekawych ofert, chociaz typowo spersonalizowanych dla tej grupy osób stosunkowo nieduzo w porównaniu do tego co ogólnie oferują firmy ubezpieczeniowe. Ostatnio natknąłem sie na medica assistance. na co dzien oferuja pakiety firmowe, ale mają rowzniez specjalnie skrojoną ofertę dla marynarzy, łącznie ze swiadectwami – takze jednak coś można zaoferowac, żeby klient nie poczuł się jak kolejny z ulicy.

  • Może nie krytykujmy tak Pani Kasi, która poświęca wiele czasu na budowanie tej społeczności, więc jeśli uznała taki artykuł za warty naszej uwagi, to należy podziękować za kolejny krok, by ułatwić nam życie:)
    To dziwne oczekiwać, by jeden tekst dał nam wskazówki, co robić krok po kroku, skoro każda z nas ma inne doświadczenie finansowe. Jedna będzie mieć kredyt hipoteczny, inna skonsolidowany, trzecia może nie mieć ani kredytu, ani ubezpieczenia.
    Ja mam jedynie uwagę do wstępu – nie wiem, czy to wynika ze słabego rozeznania się w branży, ale są inne kancelarie, które specjalizują się w prawie dla marynarzy. Chociażby Legal Marine, z którym Pani współpracuje i Easy Ocean w Gdyni.
    Ktoś wyżej pisał, że ciężko znaleźć specjalistów. Mnie wystarczył jeden telefon, by znaleźć osoby, które mi pomogą.

    • Dziękuję za miły wpis. Nie przejmuję się krytyką. Gdyby tak było to miejsce zapewne przestało by istnieć 🙂
      Jeżeli chodzi o Legal Marine to kancelaria radcowska – nie zajmują się ubezpieczeniami. Easy Ocen chyba też ale nie jestem pewna. Generalnie chodzi o to że trudniej jest znaleźć agenta, który będzie dobrze rozumiał tą branże i znał wszystkie wykluczenia. Ale jest jeszcze Notus polecam też i pewnie jak poszukamy to kilka znajdziemy. Najważniejsze aby mieć zaufanie do agenta.

  • Pewnie poleca siebie…
    Pozdrawiam
    Kolejny anonim

  • Hmm….zostawiam Was w dobrych rękach…takie tez miałam nadzieję przed spotkaniem z Panem Morawiakiem, ze zgodnie z tym, co. Mi o nim mówiono, przeanalizuje on wszystkie nasze rodzinne polisy, ubezpieczenia, itd. I powie co z tym wszystkim zrobić, zeby być zabezpieczonym. Jak się okazało spotkanie miało na celu chyba tylko przedstawienie oferty na polisę na życie, polisy inwestycyjnej i opieki medycznej…czyli tego samego co już mamy. Żadnej analizy stanu obecnego, choć od tego właśnie mieliśmy zacząć. Kto inny zrobił to, czego oczekiwaliśmy od Pana Morawiaka. Ale tu nie miejsce na reklamowanie

    • Dobrze wiedzieć, a po tych doświadczeniach polecasz jakieś konkretne miejsce lub doradcę?

    • Kochani. Przede wszystkim chodzi o to aby rodziny marynarskie w ogole interesowały sie tematem. Trzeba spotykać się z różnymi ludzmi i wybrać rozwiazanie dla siebie odpowiednie. Każdemu pasuje co innego. To tak jak z kazdym produktem. Niestety wiele osób bagatelizuje temat i nie ma ani jednego ubezpiecznienia poza zusem i w stutacji trudnej zostaje bez zabezpieczenie. Zwracamy uwagę na temat. Plusem brokerów w tym Pana Janusza jest to, że nie reprezentuje konkretnej firmy tylko wlasnie siebie i dzieki temu widzimy rożne możliwości. I o to chodzi. Cieszę się, że ma Pani i pani rodziny zabezpieczenie, które wam odpowiada. 🙂

  • Nie miło czyta się niektóre komentarze pod tym postem.
    Ja również miałam większe oczekiwania od tego artykułu, ale słusznie pisze Pani Kasia i niektóre panie, że nie da się rozwiązać wszystkich naszych problemów za pomocą jednego artykułu, bo może zawód męża nas łączy, ale do sprawy ubezpieczeń i zabezpieczeń finansowych należy podchodzić indywidualnie, więc aby rozwiać nasze indywidualne wątpliwości trzeba pofatygować się osobiście do firmy zajmującej się tym.
    Mimo lekkiego rozczarowania uważam artykuł za udany, ponieważ drogie Panie i Panowie, nie każdy marynarz pochodzi lub mieszka na pomorzu, gdzie sprawy tej grupy zawodowej są znane i powstają firmy specjalizujące się sytuacją marynarzy i ich rodzin. Wielu marynarzy mieszka wciąż wgłąb naszego kraju, gdzie ten zawód jest rzadko spotykany i co wtedy?
    Ja z moim mężem odkąd pojawił się nasz syn wciąż martwimy się co to będzie w razie jakiś nagłych wypadków. Na studiach mąż nie myślał o tych sprawach i się nie dowiadywał. W naszym mieście nawet pracownicy Urzędu Skarbowego nie bardzo wiedzą na jakich zasadach marynarze powinni składać zeznania podatkowe… A ten artykuł uświadomił mi, że powstają w naszym państwie firmy specjalizujące się problemami konkretnie tej grupy zawodowej i już wiem, że możemy szukać pomocy, może nie koniecznie w w.w. firmie, ale ogólnie, że są prawnicy znający środowisko, firmy ubezpieczające itp.

  • Rzadko zdarza mi się komentować cokolwiek w sieci, jednak to co tu przeczytałam zmusza mnie do zabrania głosu.
    Drogie Panie i Panowie, bo oni również to czytają:
    Czy to artykuł czy nie nie ma to znaczenia. Fakt jest faktem,że jeśli wzięliśmy odpowiedzialność za życie innych ( mam na myśli waszych partnerów i dzieci) to warto pomyśleć o zabezpieczeniu swojej i ich przyszłości. Decyzja zależy do Was. Jeśli to co tu przeczytaliście było dla Was sprawą oczywistą to dalej poszukujcie odpowiedzi na swoje pytania, a jeśli w tym miejscu otworzyły Wam się oczy na zagrożenia dnia codziennego czy to wśród marynarzy czy w każdym innym środowisku to właśnie taki cel przyświecał tej publikacji.
    Osobiście zachęcam do słownej wstrzemięźliwości jeśli nie mamy nic ciekawego do powiedzenia. Oczywiście internet daje nam anonimowość, jednak czy pod jej osłoną chcemy być miernym krzykaczem niedbającym o język i formę wypowiedzi?

    PS.Kochajmy naszych mężczyzn i nasze dzieci, dbajmy o nasze bezpieczeństwo, kulturę osobistą w rzeczywistości i w sieci.

  • Zaczęła Pani zarabiać na blogu, a to już nie przejdzie. Cała działalność Żona Marynarza moim zdaniem osiągnęła bardzo duży sukces. Udało się. I w tym momencie już nie jest Pani jedną z nich – kobiet, które mają zawód ” żona marynarza”. Kobiety te do tej pory znajdowały tutaj wsparcie. Utwierdzały się w przekonaniu, że są wyjątkowej sytacji ze względu na zawód męża. Rozkoszowały się tą wyjątkowością. Te licytacje kto zaliczył najbardziej ekstremalne sytuacje podczas nieobecności męża. Ach jak to trudno wszystko pogodzić. Dzieci, zakupy, mycie samochodu, nie mówiąc o tym, że czasami trzeba coś przekręcić. Gdzie tu miejsce na pracę. A Pani, konsekwentnie stworzyła coś od zera, z pasji, z wielkim zaangażowaniem. I teraz jeszcze stało się to Pani zawodem. Myślę, że wykonywanym z ogromną przyjemnością. I zaczynają być z tego pieniądze. A wracając do ubezpieczeń to temat jest bardzo ciężki. Prawda jest taka, że ten artykuł to nie spotkanie z doradcą finansowym. To tylko zaznaczenie problemu i reklama oczywiście. Ja sama jestem żoną marynarza, mamą trójki dzieci i problem zabezpieczeń finansowych zawsze u nas był brany pod uwagę. Dlatego mamy różne ubezpieczenia, inwestycje i fundusze. Ja też od zawsze wiedziałam, że w razie nieszczęśliwego wypadku będę musiała liczyć na siebie. Dlatego pracuję. Żeby kiedyś nie znaleźć się bez wyjścia, bo mój zawód to żona marynarza.

    • „kobiet, które mają zawód ” żona marynarza”. O co chodzi? Jestem żoną marynarza i tzn., że tj. mój zawód? Co ta za sugestia? Że niby MY, Żony tych świetnych facetów, nie pracujemy? Wypraszam sobie i czuję się nieco urażona. Ja normalnie pracuję zawodowo, co najmniej 8 godzin dziennie. Myślę, że nie jestem jedyna. Moje koleżanki, będące w związkach z marynarzami, też pracują.

    • Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że bycie żoną marynarza to sposób na życie i „grupa zawodowa”. Żenujące, że pisze to żona marynarza i matka jego dzieci, ale stereotypy nie wzięły się z sufitu.Jeśli chodzi o sam artykuł to jest to jedynie „zajawka”, ale artykułem nie można go nazwać.

    • Wypowiem się na ten temat tylko raz. Po pierwsze dyskusja tutaj zaczyna osiągać jakiś dziwny poziom. Po drugie nigdy nie propagowałam bycia bez pracy czy zawodu „żona marynarza” wręcz odwrotnie(widać, że pobieżnie czyta Pani publikacje)
      Po 3: blog to moja praca, którą wykonuję z przyjemnością i zaangażowaniem. Nie osiągam z tego tytuły żadnych stałych korzyści finansowych-jeżeli jakieś się pojawiają to wszystko inwestuję w dalszą jego działalność. Do uzyskiwania korzyści finansowcach służy mi moja praca – czyli szkolenia komputerowe, które prowadzę. I szczerze mówiąc dziwi mnie pani ocena wydana bardzo pobieżnie. Staram się być wsparciem dla wszystkich kobiet i zawsze powtarzam, że ścieżka zawodowa to kwestia wyboru i danej sytuacji. Oczywiście łatwo jest wydawać opinie jako „Anonimowy”

    • A co jest złego w zarabianiu na czymś w co się wkład czas i serce? Jakoś nikomu innemu nie chciało się poświęcić tyle energii na stworzenie takiego miejsca.

      A artykuł jest dobry, bo omawia problem, ale nie oczekujmy, że autorka bloga będzie nam profesjonalnie doradzać i sama wybierze nam ubezpieczenie, jeżeli nie na tym polega jej zawód.

  • Dobry artykuł, każdy postąpi tak jak chce i uważą. Jak sie ma 20-30 lat to ogólnie sie uważa że emerruty się nie dożyje i nie warto się martwić co bedzie za 40 lat. Gdy ma się lat 40- 55 to na pierwszym miejscu są potrzeby rodziny, dom, samochody, wykształcenie dzieci itp ale jak się ma 55 lat i do emertury zostało lat 10- 12 i zdrowie już nie to trudno zbudować swoj kapitał emerytalny i wtedy następuje frustracja i panika bo czasu mało, bo ktos liczyl na wyższe oprocentowanie lokat, bo mieszkań na wynajem jest juz za dużo na rynku itp. A najlepiej jak jedna czy druga żona marynarz jeszcze powie ze mąż całe życie pływał a Zus i państwo go oszukało bo mu emerytury nie wypłącą. Jak nie płacił składek zus to nie wypłacą. No ale każdy jest kowalem swego losu i tak ten artykuł należy traktować.

  • Artykuł ma za zadanie zwrócić uwagę na temat ubezpieczeń na to, że są istotne w planowaniu finanasów- i to zadanie spełnia. Blog nie jest portalem ubezpieczeniowym. Jeżeli szukamy szczegółowych informacji szukajmy na stronach do tego przeznaczonych. Żona Marynarza jest blogiem lifestylowym i rodzinnym a temat choć trochę chciałam zaczepić aby właśnie tę uwagę zwrócić. Czyli jest ok 🙂 dziękuje Wam za zainteresowanie:-) I oczywiście zgadzam się z tym, że jest to temat drażliwy i trudny dlatego nie zabieram się za omawiania różnych polis i rozwiązań bo dopiero by było 😉 😉 Pozdrawiam

    • Taka jest prawda każdy indywidualnie powinien zadbać o to.Bardzo dobrze Kasiu że poruszasz ten temat aby wiele osób mogło pomyśleć jak ważną rzeczą jest polisa . A jaką formę ubezpieczenia wybierze to każdego indywidualny wybór.Pamiętam jak z mężem 8 lat temu szukaliśmy dobrego doradcy gdy mąż wypływał na kontrakt .Przedtem nas to nie interesowało bo firmy np.Dalmor , Gryf zapewniały ubezpieczenie zus .Twoje zaangażowanie w uświadamianie i przedstawianie problemu i wskazywanie możliwości zasługuje na wielkie brawa. Pozdrawiam

  • Ja również jestem rozczarowana. Również zgadzam się ze stwierdzenie, że sprawy poważne traktujmy poważnie i albo piszmy o nich konkretnie albo wcale Ale nie ma co się obrażać, tylko wyciągnijmy wnioski i tyle. Pani Kasiu nie jest źle.

    Pozdrawiam AS

  • Kasia23 listopada 2014 00:21
    Kochani trudno aby artykuł rozwiązał wasze indywidualne potrzeby ubezpieczeniowe. Wiadomo, że każda sytuacja i kontrakt jest inna. Artykuł ma zwrócić uwagę, że warto myśleć o tym interesować się tematem. Trudno aby artykuł napisał ktoś kto w ogole nie zna się na ubezpieczeniach albo przedstawiciel jakiegoś konkretnego towarzystwa. Dobrze, że w tak istotnym temacie jest ktoś kto zna się na specyfice pracy marynarzy i kontraktach zagranicznych. Pozdrawiam Was.

  • Bardzo czekałam na ten artykuł, jak się okazało całkiem niepotrzebnie. Pani Kasiu robi Pani świetną robotę, jednak im więcej osób czyta Pani bloga tym poprzeczka idzie w górę. Niestety ten artykuł jest bardzo nieudany, czytając go ma się wrażenie, że pisał go laik. Zero szczegółów, same ogólniki, które wie każdy z zainteresowanych. Chyba lepiej byłoby się skupić na case study i w częściach publikować konkretne zagadnienia, a w tym przypadku ja również uważam, że to kryptoreklama. Dodatkowo dopowiem, a raczej dopiszę, że artykuł wzbudza tyle emocji, bo i temat jest niezwykle istotny. dlatego tematy ważne traktujmy poważnie.

    • Niestety ale nie wszyscy wiedzą nawet o tych ” ogólnikach”. Dlatego dajmy innym szanse zapoznać się ogólnie z tematem. I proszę mi wierzyć, że swoją pracę traktuję bardzo poważnie jak i każdy temat na blogu 🙂

  • Ja tez jestem rozczarowana artykulem. Jestem na poczatku drogi zapoznawania sie z ubezpieczeniami a ten artykul w niczym mi nie pomogl.

  • Oj Pani Karina chyba jest osobiście zaangażowana w ten artykuł lub ma coś wspólnego z jego powstaniem. Zgadzam się ze stwierdzeniem Pani Kariny, że temat ubezpieczenia jest bardzo obszernym tematem, którego nie wyczerpiemy w jednym artykule. Jednak jeszcze bardziej zgadzam się z Rozczarowaną iż artykuł jest kryptoreklamą usług firmy, którą reprezentuje jej autor. Miejsce, w którym jest on opublikowany jest blogiem, a jak wiadomo blogerzy na blogach zarabiają, więc nie ma co się obruszać.
    Jednak zachęcam do bycia obiektywnym.
    Osoby, których dotyczy temat ubezpieczenia marynarzy jak i utrzymania płynności finansowej po przeczytaniu powyższego tekstu dowiedzą się tyle, że jeśli chcą dowiedzieć się więcej na ten temat, to w tym „artykule” tej wiedzy nie znajdą.

  • Bardzo dobry artykuł, który porusza bardzo dużo ważnych kwestii i faktycznie może stwarzać wrażenie pobieżnie napisanego, ale ubezpieczenia marynarzy i sposoby ich zabezpieczeń jest tak dużo że można by pewnie napisać kilka prac magisterskich. Po za tym nie można się o to czepiać w tym artykule ponieważ autor Pan J. Morawiak na wstępie oraz w zakończeniu wskazuje, że aby zapewnić płynność finansowa marynarza oraz jego rodziny trzeba indywidualnie podejść do problemu wybierając różne produkty ubezpieczeniowe, kredytowe i inne, jak również niezależnych i wybranych indywidualnie doradców finansowych. Bardzo mnie cieszy ze zostały poruszone w artykule ubezpieczenia armatorskie oraz emerytalne ponieważ są bardzo ważne dla marynarzy jak i naszych rodzin a w większości przypadków każdy zapomina by chociaż posprawdzać dokładnie czym obejmuje ich ubezpieczenie. Artykuł, który pokazuje wiele rzeczy w zakresie ubezpieczeń oraz zabezpieczenia finansowego marynarza i jego rodziny, ale nie możemy zapominać ze nie otrzymamy w nim odpowiedzi sprecyzowanych stricte dla naszych rodzin , tylko musimy się poradzić specjalistów i doradców, do czego zachęca ten artykuł co pomoże nam w uzyskanie płynności finansowej. Pozdrawiam Karina

  • Artykuł o niczym…jedyne o czym mówi i to nie wprost, to że aby dowiedzieć się czegoś konkretnego to należy skorzystać z usług p. J. Morawiaka z firmy, któą reprezentuje. Natomiast z płynnością finansową ten artykuł nie ma nic wspólnego, a szkoda bo temat ten jest niezwykle istotny dla marynarzy i ich rodzin.

    Rozczarowana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *