MENU

Sex
Kategoria

girl-1953201_1920

2836

PRZERĄBANE MIEĆ MARYNARZA, PRZECIEŻ W TAKIM ŻYCIU CIĄGLE BRAKUJE SEKSU…

Kobieta, Magazyn, Sex, Uncategorized

Sierpień 11, 2017

Przerąbane mieć partnera marynarza, przerąbane jest pływać. Przecież w takim życiu ciągle brakuje seksu. A skoro brakuje, to pewnie szukacie gdzieś indziej….


Znamy takie teorie, prawda?  W pierwszej chwili, życie w związku na odległość kojarzy się z brakiem dostępu do siebie, a co tym idzie – brakiem seksu. Bo jeśli faktycznie na przykład jest ktoś, kto właśnie startuje z takim życiem, albo ktoś kto ma wątpliwości, to właśnie teraz warto raz na zawsze powiedzieć: Kobieta marynarza wcale nie żyje bez seksu!!! I absolutnie nie wolno nastawiać się na to, że przyjdzie moment, w którym trzeba wyłączyć TRYB SEKS.

Przecież gdy marynarz wypływa w morze, na kontrakt, to czy nagle przestajemy ze sobą rozmawiać? Unikamy się i staramy się nie myśleć o sobie? No pewnie, że nie!!! A dlaczego zatem tak bywa z seksem? Przecież on jest drugą najważniejszą częścią naszego związku. Dlaczego mamy się tego pozbywać? Nie myśleć, nie podniecać się itp.? Albo jesteśmy w związku, albo nie. I takie gadanie, że seksu nie ma – to wielka bzdura. (więcej…)

Czytaj dalej

1

980

MARYNARSKIE SPRAWY. Czyli zadaj pytanie, rzuć temat, na którym ci zależy.

Inne, Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie, Na wesoło, Porady prawne i finansowe, Rodzinnie, Sex, Spotkania i nasze działania, Uncategorized

Sierpień 5, 2017

Zaczynam taką małą, swoja prywatna akcję. Coraz częściej piszecie mi swoje przemyślenia i to, o czym chcecie przeczytać na blogu. To fantastyczne!!! (więcej…)

Czytaj dalej

dress-1781928_1920

3697

NO PRZESTAŃ, PRZECIEŻ TWÓJ MĄŻ JEST TAK DŁUGO W MORZU. NA PEWNO MASZ OCHOTĘ…

Kobieta, Magazyn, Sex, Uncategorized

Lipiec 11, 2017

Gdzieś na kanałach social media, przemknęła mi pewna historia.  Dziewczyna była sama, a jej mąż w morzu – jak to u nas  często bywa.  Jego, podobno – najlepszy kolega, zaczął przy jakiejś okazji namawiać ją na sex. Właściwie zakładając, że skoro jest sama, to tego potrzebuje. Ona oczywiście  wyśmiała go i spławiła. Jednak sytuacja była  niezręczna. Pojawiły się też teorie, że mąż go wysłał, aby  ją sprawdzić ( co byłoby chyba jeszcze gorsze ale prawdy pewnie nie poznamy)… (więcej…)

Czytaj dalej

untitled-design-1

3932

CZY ODLEGŁOŚĆ MA WPŁYW NA UDANY SEX?

Kobieta, Mężczyzna, Sex, Uncategorized

Luty 1, 2017

Nie sztuką jest „wyszumieć się za młodu”. Sztuką jest „szumieć przez całe życie”. I to szumieć w sposób, który dla żyjących wokół nas ludzi jest przyczyną radości, nie zaś żalu i poczucia krzywdy.

/Sylwester Laskowski/

Czy odległość między partnerami ma wpływ na udany sex? Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że ma. Pytanie tylko, jaki ma wpływ? Czy sex jest gorszy w takich związkach czy lepszy ?

Faktem jest, że chyba każdy kto żyje w związku na odległość, usłyszał: a czy ty wiesz co on/ona tam robi? Ja bym tak nie mógł/mogła? Jak wytrzymujesz bez seksu?  A w tych portach…. Szczerze – to już jest nudne.

Sex jest nieodłącznym elementem udanego wspólnego życia.  Dobrze by było, gdyby ludzie jeszcze się  do tego przyznawali, albo w ogóle rozmawiali o seksie. Właśnie brak rozmowy, ale nie takiej ogólnej, szczegółowej o własnych potrzebach,  jest jedną z podstaw  dobrego seksu . To czemu się wstydzimy?  Wiążemy się na całe życie, a o prostych sprawach trudno nam jest porozmawiać. A odległość? Odległość może spowodować , że nasze życie seksualne będzie naprawdę udane.  Jest tylko jeden warunek – to właśnie rozmowa o seksie. Gdy  będziemy mówić o swoich pragnieniach, i z niecierpliwością czekać na siebie, to możemy się spodziewać pozytywnych efektów.

img_9809 (więcej…)

Czytaj dalej

42149567 - beautiful woman on car backseat seduces driver. fashion and sensual

3916

SIŁA PRZYCIĄGANIA.

Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Sex

Listopad 17, 2016

Poznajemy wielu ludzi w swoim życiu ale tylko z nielicznymi odczuwamy więź, a z wyjątkowymi – olbrzymią siłę przyciągania. Przyciągania różnego, od mentalnego do fizycznego. Tak zapewne wybieramy swoich partnerów. Chemia między ludźmi może zdziałać cuda i zamienić się w silną przyjaźń, dalej miłość albo też pozostać na etapie pożądania. I tak zaczyna się każdy związek. Starzy szaleją niczym nastolatkowie, motyle w brzuchu, nieustanne myślenie o sobie, chęć przebywania i właśnie to  niebywałe pożądanie. To jest wow. Te uczucia dają nam power do działania, wyrzucają z nas masę endorfin.

I tak leci czas, pojawia się ślub(bądź związek partnerski), wspólne mieszkanie, dalej dzieci. Nie, wcale nie chodzi o to, że to jest rutyna, zwyczajnie mija czas. A nasza siła wzajemnego przyciągania staje się mniejsza albo zapomniana. Już nie fantazjujemy o sobie, nie szukamy wolnej chwili na wspólną randkę, albo zdarza się to o wiele rzadziej i z mniejszym zaangażowaniem. Po prostu, nasza obecność jest naturalna. Trudniej też dostrzec seksapil w drugiej osobie i czuć tak mocno jak kiedyś tę namiętność. I to raczej naturalny proces. Zostaje nam przecież baza, czyli zaufanie, miłość, przyjaźń inny bardziej zaawansowany stan związku. Oczywiście, to sinusoida i cały ten stan może wrócić niczym bumerang .W związku z marynarzem, czy w innych związkach na odległość, te rozstania stają się takim alarmem dla ludzi. Fakt przebywania osobno, pozwala trochę rozniecać co jakiś czas ten ogień. Powoduje, że bardzo mocno chcemy być ze sobą mimo odległości, że siebie pragniemy i swojej obecność. To jest ogromna zaleta. Jednak nie jest to pewniak . Zwyczajnie nie zawsze działa, nie zawsze wystarcza. Życie wodzi nas na pokuszenie, albo sami sobie to robimy.

bez-tytulu-9 (więcej…)

Czytaj dalej

13724823_1159203450802605_6187016671927010529_o

2745

CZY NIE JESTEŚMY NAIWNI SĄDZĄC, ŻE WYSTARCZY ZAUFANIE?

Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Sex

Październik 8, 2016

Czy nie jesteśmy naiwni sądząc, że wystarczy zaufanie? Jasne, że jesteśmy! Jeśli ktoś uważa, że owo zaufanie jest receptą na udany i perfekcyjny związek na odległość, to jest w błędzie.

Temat zaufania bardzo często pojawia się na tapecie w naszych związkach. Inaczej jest wśród par stacjonarnych. Przecież taka zwykła codzienność, mijanie się rano przy wyjściu do pracy, ustalanie grafiku dnia czy atrakcji na wspólny weekend, oddala od nich temat zaufania. Gdzieś tam sobie wisi ale z reguły wraca w krytycznych sytuacjach czy momentach zazdrości. Zaufanie, czyli konkretnie w omawianym temacie, wiara w to, że druga osoba nie zdradzi. Innymi słowy, zaufanie wśród par stacjonarnych nie jest tak gloryfikowane jak wśród par marynarskich czy w innych związkach  na odległość.

Naturalne jednak jest to, że gdy rozstajemy się na dłużej i żyjemy na dwóch rożnych końcach świata, musimy ten temat przywołać. Jest to przecież zupełnie inna sytuacja. Nie widzimy co robimy, nie możemy zadzwonić czy po całym dniu popatrzeć sobie w oczy. Automatycznie  sięgamy po zaufanie też gdy się żegnamy, i albo jesteśmy podejrzliwi, że coś gdzieś się dzieje, albo w pełni ufamy i oddalmy maksymalnie jak się da zazdrość, która gdzieś tam w nas siedzi. Przecież u każdego w końcu przychodzi taki moment, w którym zdaje sobie sprawę i kombinuje w tej swojej główce, czy tam aby na pewno wszystko jest ok? Oczywiście dotyczy to obu stron. I wcale nie chodzi tu o stereotyp związany z portem . Zwyczajnie obracamy się wśród rożnych ludzi, marynarze coraz częściej pracują z kobietami- to trochę jak w kropo. No i przychodzi ten moment zazdrości. (więcej…)

Czytaj dalej

Untitled design (19)

8491

I ZNOWU TE PORTOWE DZIWKI

Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie, Sex

Sierpień 2, 2016

Każdy temat można przedstawić po swojemu albo ze świadomym nakierowaniem odbiorcy jak ma go odczytać. Ten artykuł jest  odpowiedzią albo uzupełnieniem tekstu, który pojawił się na stronie gazeta.pl o marynarzach (http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20416659,marynarz-gdy-plywasz-ciagle-slyszysz-historie-starych-dziwkarzy.html#TRwknd) i wzbudził sporą dyskusję w social mediach.

I mimo, że autor miał może inne intencje dotyczące odbioru – wyszło jak zawsze.  Jeśli poruszamy się po stereotypach to trudno oczekiwać cudu. Przy pisaniu takiego tekstu warto zwrócić uwagę kto jest odbiorcą. Bo  sami  marynarze czy środowisko z nimi związane inaczej odczyta tekst, a inaczej zrobi to czytelnik, który morze i pracę na morzu widzi tylko na obrazku.


Nie twierdzę, że historie przedstawione w artykule są nieprawdziwe. Choć zapewne znając specyfikę morskich opowieści, podkolorowane lekko są. Jednak nie o to chodzi. W każdej dziedzinie możemy znaleźć ciekawe opowieści i stworzyć z nich regułę. Szkoda, że mimo, iż ostanie wypowiedzi są dość rozsądne i obrazujące dzisiejsze pływanie, właściwie nie mają już znaczenia. Bo  czytelnik przeczytał, że marynarz chodzi  na dziwki a kelner na tacy przynosi prezerwatywy(błagam). Tą częścią tekstu reklamowała go gazeta.pl na swoim funpagu. Czyli z góry widać już jakie było zamierzenie. 

Tyle wstępem o artykule, niech  każdy oceni  go po swojemu. Choć cały czas uważam, że dla przeciętnego czytelnika jest  to tylko potwierdzenie stereotypu o marynarzach. Dodam jeszcze, że te opowieści są raczej sprzed kilkunastu dobrych lat. Bo gdyby autor choć trochę znał specyfikę pracy marynarzy, to wiedziałby, że dziś wygląda to nieco inaczej(zresztą sam o tym pisze w ostatniej wypowiedzi, ale czemu tak mało?). Przestoje kilkutygodniowe są rzadkością. A każdy  port to mordercza praca i walka z czasem. Trzeba jak najszybciej rozładować i załadować statek. Bo  każda minuta to pieniądze. Czasy długich i nudnych postojów na redzie, dawno  się skończyły. Cześć marynarzy w ogóle portów nie widuje albo dzieje się to bardzo rzadko. (więcej…)

Czytaj dalej

cloud-atlas-1385563_1280

8959

ŻYCIE BEZ SEKSU? HALO, PRZECIEŻ TO NIE DOTYCZY MARYNARKI.

Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Na wesoło, Sex

Lipiec 28, 2016

Tak się ciekawie przyjęło, że marynarki i marynarze podobno żyją bez seksu. I, że to właśnie jest ta patologia, która w związkach marynarskich doprowadza do zdrad. On, to przecież takie logiczne, bzyka wszystko co się rusza w każdym porcie. A ona, zwyczajnie puszcza się na lewo i prawo gdy  tylko jej marynarz wsiądzie do samolotu. Pod ostatnim wywiadem, którego udzieliłam dla gazety wyborczej, (o życiu z marynarzem) pojawiło się sporo dość ciekawych komentarzy. Potwierdzają one tylko te powyższe słowa. Kila z nich :

Niech sobie chłopina może zrobi badania genetyczne czy dziecko jego. Przy tak długich rozłąkach ciężko jest wierzyć że żonka nie rypie się gdzieś po kątach. nie w dzisiejszych czasach. Zresztą gość pewnie też rypie tam gdzie może./rosencoff/

Marynarz ma w każdym porcie kobietę? Możliwe. Tak samo jak to, że każda „marynarzowa” ma kochanka, który wpada jak tylko marynarz wypłynie. Bo to nie jest normalne nie uprawiać seksu przez wiele miesięcy. Generalnie takie małżeństwa są patologiczne./s0nar/

Te, Kaska, a tak miedzy nami to kto jest tatusiem?/Peter Longjohn/

To oczywiście tak słabe teksty, że już nie wiem czy śmiać się czy płakać nad losem ludzi, którzy je piszą. Jednak do rzeczy. Ten punkt widzenia środowiska związków marynarskich trwa od zawsze. Już w starych legendach można usłyszeć, że marynarze wodzeni byli przecież przez syreny….

To jak to jest  z tym seksem ? (więcej…)

Czytaj dalej

Jak często uprawiać sex z marynarzem?  

Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie, Na wesoło, Rodzinnie, Sex

Styczeń 10, 2016

Temat zapewne może dziwić. Bo jak w ogóle można zadawać takie pytanie? Przecież sypiać ze sobą powinno się wtedy kiedy się ma na to ochotę, prawda?  Sex to jeden z fundamentów udanego związku.  Jedna z baz, podstawa. Ciągłe rozbudzanie namiętności to, plan na wspólne życie.

A co się dzieje gdy  przychodzi  moment chęci na namiętność, a on i ona na dwóch różnych krańcach świat? No kiepsko. Porażka. Oczywiście są sposoby na zaspokojenie siebie, ale nie ma przecież namiętności . No chyba, że ktoś posiada kochankę czy kochanka, to jednak  wyklucza go z grona dbających o związek i swoją miłość. I raczej w perspektywie,  nie zapewni mu szczęścia, tylko poczucie winy. Ale to osobne tematy. Pytanie przecież brzmi – jak często? Można by przeliczyć, że średnio pary stacjonarne (rożnie to oczywiście bywa ale) uprawiają sex 2-3 razy w tygodniu.  Co daje jakieś 12 razy w miesiącu, (uśredniamy mimo kobiecych dni) co daje jakieś 144 dni w roku. Czyli, nieco mniej niż połowa dni w roku. Są to mocno uśrednione wyniki, ale potrzebny jest punkt odniesienia.

  • Nie sztuką jest „wyszumieć się za młodu”. Sztuką jest „szumieć przez całe życie”. I to szumieć w sposób, który dla żyjących wokół nas ludzi jest przyczyną radości, nie zaś żalu i poczucia krzywdy

Sylwester Laskowski

W przypadku związków marynarskich, niemożliwa jest taka ciągła praca nad relacją. A skoro przynajmniej połowę roku spędza się osobno, to zostają jakieś 182 na zrealizowanie wyniku standardowej pary. To w takim razie, czy powinniśmy być ze sobą w łóżku codziennie? ( Pewnie tak by było najlepiej). Czy może iść normalnym rytmem pary przykładowej? Jednak wtedy zmniejszylibyśmy nasz wynik do 70 razy w roku. Czy  to nie za mało?

Przecież swój stracony czas, zawsze pary marynarskie starają się nadrobić, chociażby żyjąc intensywniej, robiąc masę dziwnych rzeczy. To czy brak seksu też powinni jakoś nadrabiać? Z jednej strony jest chęć bycia cały czas ze sobą, ale jest też świadomość szybkiej utraty, te wiszące cały czas nad głowami  –  wyjazdy. A z drugiej zaś strony, dopada człowieka zwykła codzienność, zwykłe życie, może trochę gorsze samopoczucie. I czy to oznacza, że mamy mieć wyrzuty sumienia, że nie „nadrabiamy” w seksie? Te pytania pojawiją się myślach wielu, nawet jeżeli ich nie wypowiadają.

A przecież od zawsze wiadomo, że to nie ilość się liczy tylko jakość. A sex nie startuje w wyścigach, ma być porządnym i dobrym fundamentem. Większym problem niż zwykłe ograniczenia czasowe są: obojętność w stosunku co do siebie, niechęć, unikanie z premedytacją zbliżenia. A właśnie te ograniczenia czasowe mogą często podkręcić atmosferę, a  samą namiętność – właśnie rozbudzić. Może coś czego nie ma na co dzień, lepiej smakuje i nie nudzi się tak szybko? A może nie? Różne pary potrzebują różnych bodźców. Szczerość w seksie jest podstawą. I  lepiej raz powiedzieć nie dziś, nie mój dzień. Ale za to następnego –  wyrzucić z siebie ogień, niż odbębniać „obowiązek”.

source_ everydayhealth.com

Marynarz daleko, to i potem czasu mało dla siebie. A może właśnie te 77 razy, czyli o połowę mniej od innych, pozwoli przeżyć je bardziej namiętnie?  A każdy z nich inaczej i w inny  sposób, ze staraniem i  podkręcającym poczuciem utraty. Minus tak łatwo zamienić na plus – kwestia podejścia. A świadomość, że marynarz jest  na chwilę niech spowoduję jeszcze większą chęć wykorzystania jego… seksualnie. Bez spięcia, na pełnym relaksie. Seksu się nie da nadrobić, ale warto dobrze i na maksa wykorzystać ten co jest  nam dany.

1383236646_rcifxu_600

Kasia

Czytaj dalej

ZK-gorki-0141

2861

Najpierw kobieta, potem matka.

Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Sex

Grudzień 30, 2015

To ostatni wpis w tym roku. Dziękuję Wam, że jesteście, za spotkania, za wszystko co się tu dzieje. To był dobry rok. Mam nadzieję, że w następnym będzie nas jeszcze więcej. Jak zaczynałam nie spodziewałam się, że tak to wszystko się ułoży. Poznałam wielu ludzi, którzy stali się moim przyjaciółmi. Poznałam też takich, którzy chcieli tylko wykorzystać mnie i to co robię. Ale wszystkie doświadczenia są ważne i wszystkie kształtują. W nadchodzącym roku na pewno możecie spodziewać się spotkania kobiet marynarzy 6. Będzie w kwietniu, i też wielu innych niespodzianek. Zostawiam was z postem o kobiecości, może skłoni Was do podsumowania rocznego i pozwoli zaplanować swoje cele. Pamiętajcie najważniejsze jest to aby nie cierpieć zbyt mocno przez tęsknotę, aby żyć, aby być i kochać. Bo tęsknota i rozłąka zawsze będą częścią naszego życia.

Szczęśliwego Nowego Roku 2016 !!!!


 

Jestem Kobietą

Słodkie żywioły we mnie śpią
Mogę lawiną runąć złą
Żarem pustyni spalam cię
Fatamorganą staję się

Czasem jak odpływ zwalam z nóg
Czasem jak przypływ sięgam ust
A gdy pogodną chwilę masz
Spadam jak mgła

Jestem kobietą
Wodą ogniem burzą perłą na dnie
Wolna jak rzeka
Nigdy nigdy nie poddam się.

Tak śpiewała w latach 90’tych, Edyta Górniak do Polek. Co to właściwie znaczy być tą kobietą? Kiedy zaczynamy czuć kobiecość, a kiedy przestajemy? To są takie prościutkie pytania, po co o tym w ogóle pisać ? A  warto, bo często wyzbywamy się kobiecości, co może prowokować potem wiele niechcianych przez nas sytuacji. Chociażby takich jak zdrada – znienawidzone, przez nas żony, kobiety marynarzy, słowo.

Jak to się zaczyna?

Masz 18 lat, plus minus w tym wieku przerabiasz pierwszą prawdziwą miłość, pierwsze uniesienia, odkrywasz siebie. I nawet nie wiesz kiedy zaczynają mówić do ciebie – Pani.  Był to czas, w którym widziałaś, że się podobasz innym, jesteś z innym ludźmi. I tak to życie leciało, leciało. Liczyłaś się ty. Ty byłaś dla siebie najważniejsza. Czułaś się sexy, bardzo sexy. I tak było dalej. Czas przeleciał, wybrałaś męża, czy narzeczonego, inaczej – tego  na zawsze – marynarza. No i przychodzi codzienność, ten jeden partner, dzieci, życie, priorytety – rodzina. I dobrze, nawet bardzo. Wielu ludzi marzy o szczęściu w miłości. Zalet związku z pływającym jest przecież wiele. Ale co z kobiecością? Co z kobiecością słomianej wdowy, troszkę osamotnionej mamy?

Natura kobiet jest taka, że bezgranicznie poświęcają się one temu co robią. A gdy zalicza taką filmową i pełną przygód, miłość, jak ta z marynarzem  – to ta namiętność, i cały anturaż związku jest spotęgowany. I nagle co? Bach!! Ze skrajności w skrajność. Z mega uniesienia, w samotną codzienność. Początkowo działa pewien rodzaj podniecania związany z tęsknotą. I podtrzymujemy kobiecość, erotykę, seksapil w naszych rozmowach i zachowaniu. Ale też często wynika to po prostu z młodego wieku. A co gdy pojawiają się dzieci? Zdarza się wtedy, że bycie z rodziną zamienia się na, bycie dla rodziny. A gdy jesteśmy samotne? Potrafi nam się wkraść zniechęcenie, nuda, zwykła monotonia samotności, gdyż brakuje nam bodźców ze świata zewnętrznego. I tu, są te granice. Granice, w których gubimy swoje, sexy ja. Utrudniona jest ta nasza sytuacja – kobiet marynarzy. Bo czas, który spędzamy osobno powinnyśmy wykorzystywać też na siebie, i  na podtrzymywanie swojego seksapilu. A spychamy to na koniec kolejki bo, brakuje nam właśnie tych bodźców z zewnątrz. Co z czasem może spowodować też bark namiętności w naszym związku.

Mam tę moc.

Trzeba mieć w sobie wiele siły i chęci, żeby o to dbać. A jak tu znaleźć tę siłę, między zmianą pieluch czy 10 z rzędu zarwaną nocą przez ząbkowanie czy rota wirus. Albo jak znaleźć tę  chęć, w 40 z kolei samotną noc przed telewizorem czy kieliszkiem wina. Nie chce się. To zanika samoistnie. Bo po co, to robić?

Sesja Bunkier 08.12.2014

No właśnie, a co robić i po co ?

(więcej…)

Czytaj dalej