MENU

Na poważnie
Kategoria

W JAKICH SYTUACJACH MARYNARZ MUSI SIĘ ROZLICZAĆ W POLSCE ?

Magazyn, Na poważnie, Porady prawne i finansowe, Uncategorized

Grudzień 13, 2017

Z uwagi na zbliżający się okres rozliczeń podatkowych i liczne zmiany w przepisach, w poniższym artykule opisujemy sytuacje, w których marynarz będący polskim rezydentem podatkowym, który uzyskuje dochody z pracy na rzecz zagranicznych armatorów będzie zobligowany do złożenia zeznania rocznego w Polsce. Kancelaria świadczy, między innymi, usługi w zakresie rozliczania polskich marynarzy w Polsce wraz z reprezentacją przed Urzędem Skarbowym.

Regulacje umów o unikaniu podwójnego opodatkowania

Marynarz musi rozliczyć swoje dochody w przypadku, w którym umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania to przewiduje. Taka sytuacja ma miejsce, gdy umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania z danym państwem wskazuje na wyłączne opodatkowanie dochodów marynarza w Polsce albo wprowadza metodę proporcjonalnego odliczenia jako metodę unikania podwójnego opodatkowania.

Niektóre umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania przewidują wyłączne opodatkowanie osiągniętych dochodów na terytorium Polski przez wzgląd na miejsce zamieszkania marynarza np. umowa z Holandią, z Chile, umowa z Kanadą od 2014 roku. W takiej sytuacji marynarz z polską rezydencją podatkową podlega opodatkowaniu w Polsce od całości swoich dochodów bez możliwości skorzystania z ulgi abolicyjnej. (więcej…)

Czytaj dalej

andrew-neel-108081

1307

JESTEM ZAZDROSNA

Inne, Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie, Uncategorized

Listopad 29, 2017

Kto nie jest zazdrosny, ten chyba nie kocha, prawda?  Mając naszego partnera obok siebie na co dzień, mamy takie złudne poczucie, że panujemy nad sytuacją, że tu wszystko wiemy, bo to na naszym terenie. Przecież znamy tu wszystkie zagrożenia. A jak jest gdy On jest   na morzu? Tam niczego nie wiemy i na pewno nie mamy Go pod kontrolą. Czyli wynik jest prosty. Powinnyśmy być bardzo, bardzo, bardzo zazdrosne. Zwłaszcza, że coraz więcej kobiet pływa na statkach, i to różnych narodowości. I przecież bywa tak, że nawiązują się romanse…. (więcej…)

Czytaj dalej

received_1430668790343026

2608

CZY NA STATKACH JEST BEZPIECZNIE ?

Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie, Rodzinnie, Uncategorized

Listopad 24, 2017

Bezpieczeństwo osobiste na statku nie zależy od rodzaju statku, a od armatora. I to jest naprawdę klucz do naszych obaw. Bo ile razy zastanawiałyśmy się czy tam jest bezpiecznie? Pomijając różne regiony świata w których pływają nasi marynarze i na których sytuację polityczna, społeczną czy ekonomiczna nie mammy żadnego wpływu. Tak, jeśli chodzi o wybór armatora już możemy być i my, bardziej wyczulone. Oczywiście są firmy lepsze i gorsze i czasem nie  ma wyboru, zwłaszcza teraz  – w dobie kryzysu. Dlatego też warto, abyśmy się zainteresowały co robi nasz marynarz, gdzie płynie z jakiej firmy, z kim będzie i czy jest to bezpieczne?

received_1596348887083753

Tak jak było na początku : bezpieczeństwo osobiste na statku nie zależny od rodzaju statku a od armatora. (więcej…)

Czytaj dalej

jesse-parkinson-202400

3763

GDY TYLKO ZACZYNAŁ SIĘ JEGO KONTRAKT, JA BRAŁAM „NŻ” W PRACY I….

Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Rodzinnie, Uncategorized

Listopad 3, 2017

Jak to się wszystko zaczęło? Każdy ma swoją historię i każdy swoje tęsknoty musi przerobić, doświadczyć i nauczyć się tak żyć. Rozmawiając z koleżanką o studentach, czy innych młodych ludziach zaczynających swoją drogę w takim życiu, stwierdziłyśmy, że już po kilkunastoletnim stażu nie aż tak mocno to wszystko przeżywamy. Nie znaczy to jednak, że nam to obojętne. Nie. Ale fakt jest taki, że z czasem jest inaczej.

Bardzo lubię te chwile, gdy mówię do M: „A pamiętasz…?” I mam kilka takich swoich najważniejszych „A pamiętasz”.

Pamiętasz jak przyjeżdżałam na lotnisko już 3 godziny przed przylotem i czekałam w barze na terminalu, pijąc jedną herbatę za 12 zł (bo na więcej nie mogłam sobie pozwolić ze studenckiej pensji). Nie pytajcie co się działo, gdy pojawiło się info, że jest „delayed„…hehe. To były długie oczekiwania. Ale moja radość rozrywała serce. A jedna herbata musiała wystarczyć na 4h .Niektórzy może pamiętają stary terminal w Gdańsku, gdzie był jeden bar/restauracja, ale za to z widokiem na pas startowy. Można było na żywo obserwować, czy M ląduje czy nie. Cały czas mam motyle w brzuchu i ogromne szczęście, gdy wybija godzina powrotu. Ale te pierwsze były wyjątkowe. A tak przy okazji, pamiętam jak raz, gdy na zewnątrz było -12 stopni, ja stwierdziłam, że i tak jadę przecież tylko na lotnisko. Ubrałam więc cienki nowy płaszczyk, aby pięknie wyglądać po tych miesiącach niewidzenia się. Byłam wcześniej jak zawsze, a na lotnisku akurat ogłoszono alarm bombowy. Ewakuacja poza terminal. I tak w tym swoim płaszczyku, przy -12 stopniach stałam 1,5 godziny pod lotniskiem zanim zniszczono pozostawiony w środku bagaż bez opieki.

Pamiętasz jak zrywałam się z zajęć (z pracy nie mogłam, a studiowałam zaocznie), aby być z Tobą choć jedno sobotnie popołudnie? Bo Ty wracałeś z morza, a mnie wiecznie nie było. Kombinowanie to było moje drugie imię. I chyba jest cały czas. (więcej…)

Czytaj dalej

miks-2

742

NAJWAŻNIEJSZA DECYZJA – IWONA GUZOWSKA. Czyli o książce wyjątkowego gościa Spotkania Dla Kobiet Marynarzy 8.

Gościnnie, Kobieta, Na poważnie

Październik 24, 2017

„NIKT NIE MA PRAWA MÓWIĆ CI JAK MASZ ŻYĆ”.

To temat prelekcji Iwony Guzowskiej na Spotkaniu dla Kobiet Marynarzy 8. Już 18 listopad 2017.

Jestem bardzo szczęśliwa, że właśnie Iwonę możemy gościć na naszym  spotkaniu. Zwłaszcza w tak wyjątkowym momencie, czyli w najgorętszym okresie  – premiery jej książki – „NAJWAŻNIEJSZA DECYZJA”. Iwona, to wojowniczka, a jej historia i przemyślenia  z pewnością będą dla naszej grupy, mocno inspirujące.  Poniżej możecie przeczytać kilka słów na temat książki, i info w jaki sposób możecie ją nabyć. Oczywiście, książki będą dostępne na Spotkaniu dla Kobiet Marynarzy 🙂 Jestem naprawdę szalenie przeszcześliwa, że tyle wspaniałych osób popiera nasz projekt. Żona Marynarza – to wspaniałe miejsce przede wszystkim dla kobiet, które łączy tak wyjątkowy styl życia, który nasz gość trochę zna….ale o tym pewnie sama już opowie.

Ja już nie mogę się doczekać. Iwonie życzę sukcesu, zresztą bez wątpienia ta książka go odniesie. 

I z tego miejsca jeszcze raz dziękuję jej za przyjęcie zaproszenia na Spotkanie Dla Kobiet Marynarzy 8.

 


„Poleciałam, walczyłam jak PITBULL – taki przydomek dał mi Włodek Szaranowicz i stało się coś niesamowitego. Przywiozłam złoty medal. Ja, dziewczynka przygarnięta z domu dziecka, wychowana w Nowym Porcie, córka alkoholika, młodociana matka” (więcej…)

Czytaj dalej

big_2c86fe53-9928-47c1-9a02-49d3798f4dbc

1491

MATI

Gościnnie, Na poważnie, Spotkania i nasze działania, Uncategorized

Październik 8, 2017

Chciałabym Wam dziś przedstawić historię Matiego i jego dzielnych rodziców. Jak wiecie staram się zawsze wspierać rodziny marynarskie. Ludzie często oceniają według zasady  – się pływa, się ma… to i na leczenie też się będzie mieć . A to jest nieprawda. Gosię z Jarkiem wspieraliśmy przez ostatnie kilka edycji Spotkań dla Kobiet Marynarzy i oczywiście zachęcam Was dalej do tego. 

Tym razem 13 zł z każdego biletu, który kupiliście na Spotkanie Dla Kobiet Marynarzy zasili konto Matiego w fundacji do, której należy. Koszty rehabilitacji, sprzętu są ogromne i są to przede wszystkim stałe koszty. Dlatego mimo, że tata Mateigo pływa, to ta pomoc od nas jest niezbędna – bo to my najlepiej rozumiemy, że pływanie nie oznacza gór ze złota, a wsparcie należy się każdemu. Mati, to super chłopak i mam nadzieję, że poza biletem zasilicie też jego konto w fundacji swoją cegiełką. Jeden turnus rehabilitacyjny, to kilka tysięcy, do tego ciągła rehabilitacja, sprzęty medyczne, które trzeba wymieniać itp. 

Jesteśmy dumni, że są wśród nas tacy rodzice, z taką mocą i miłością … A jeszcze niejeden marynarski dom niejedną historię kryje… 

 


Historia Matiego….

 

Mateusz Urodził się 24 czerwca 2006 roku. Do 3 roku życia świetnie się rozwijał, dotykały go tylko zwykłe infekcje. Był radosnym rozbrykanym brzdącem. Kilka dni po swoich 3 urodzinach zaczął się skarżyć na bóle głowy, kilka razy zwymiotował. Na przestrzeni tygodnia było kilka takich incydentów, więc zdecydowaliśmy się na wizytę u pediatry. Nic niepokojącego nie stwierdził, ale moja intuicja była tak silna, że poszłam z Matim do okulisty. Doktor stwierdził wzrost ciśnienia w gałkach ocznych……skierowanie do szpitala…..szpital….tomografia głowy i nagły harmider w gabinecie radiologów. Stwierdzili obecność guza, żeby przeprowadzić dokładniejsze badanie w trybie pilnym przewieziono Mateusza do ówczesnej Akademii Medycznej w Gdańsku. Tego samego dnia o g.13, po raz drugi w znieczuleniu MR. (więcej…)

Czytaj dalej

hugging-570872_1920

2153

ILE MOŻNA TAK NA ODLEGŁOŚĆ, NIE ZDRADZIŁ CIĘ ? Życie na odległość oczami nastolatki.

Dzieci, Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Uncategorized

Wrzesień 28, 2017

Jestem nastolatką, jak wiadomo w tym wieku pierwsze miłości, mój wybranek, 2 lata starszy, jako kierunek w technikum wybrał NAWIGATOR MORSKI. Kiedyś wiedziałam że żony marynarzy maja ciężko. Choć ja nie smakuje nawet 1/10 tego co wy – kobiety marynarzy, to słowo od siebie mogę dodać, gdyż mój chłopak mieszka w internacie. Wraca do mnie na weekendy. Wiem, że to kompletnie nie równa się z kontraktami, dlatego mam ogromny szacunek dla takich kobiet. Przez te rozstania, nauczyłam się zaufania do ukochanej osoby, większej dojrzałości, niereagowania na pewne złośliwe komentarze, czuję się po prostu stabilniejsza ?

Widujemy się te 2 dni w tygodniu i bardzo często słyszę nawet od nauczycieli:

Jaką masz pewność ze on cie nie zdradza?
Nie zdradził cie?
Ile wy już razem?
Ile to można tak na odległość?

Jesteśmy razem 1,5 roku. Z czego ponad rok ‚na odległość’.Mam też koleżanki które mówią: podziwiam Cie Magda, że dajesz rade tu sama, ja bym nie dała rady…

Bardzo was podziwiam, marynarki!Wiadomość napisałam, bo chciałam komuś o tym opowiedzieć i się wygadać.

Magda ma 16 lat. Jest czytelniczką i z bloga czerpie wiedzę oraz wsparcie. Ta wiadomość uzmysłowiła mi, jak ważne jest pokazywanie ludziom i udowadnianie, że takie związki są warte zachodu. Bo młodzież na to patrzy. I jeśli coś jest dla nich inne, nienormalne, to potrafią to wykorzystać przeciwko swoim rówieśnikom. A w tym wieku skóra jeszcze nie jest taka gruba i może dojść do wielu tragedii. Media i Facebook mocno w tym pomagają. Każda z nas była w tym wieku, jedne z nas mają córki, inne wnuczki. To nasz obowiązek, żeby pokazać, że miłość nie zna granic. I może to banał w tym świecie. Ale jednak gdzieś tu się zebrałyśmy i wiemy, że możemy, że się kochamy z naszymi M , że wiele miesięcy w roku spędzamy same, że można tak żyć i to nie jest śmieszne ani tymczasowe.

(więcej…)

Czytaj dalej

untitled-design-9

2523

O CO CI CHODZI? MOJE DZIECI TEŻ NIE WIDZĄ TATY, BO DUŻO PRACUJE.

Dzieci, Na poważnie, Rodzinnie, Uncategorized

Wrzesień 19, 2017

 

-Wiesz, moje dzieci zobaczą tatę w wakacje tylko dwa tygodnie. Muszę im jakoś ten wspólny czas zaplanować.

-Przestań, moje też nie widzą swojego ojca, bo dużo pracuje.

To trochę wyrwane z kontekstu, ale sens jest zachowany. I chyba nigdy nie zrozumiem jak można to w ogóle porównywać? Jak to jest, że cokolwiek nie powiesz, próbując jakoś „usprawiedliwić” się swoją (dla ciebie naturalną) sytuacją, czyli brakiem marynarza, to i tak zawsze w podtekście usłyszysz: o co ci chodzi, przestań narzekać, masz dobrze, bo masz kasę itp. Stwierdzam, że chyba szkoda czasu i nerwów na tłumaczenia. Choć bywa czasem zwyczajnie przykro.

Twoje emocje, sytuacje, postrzeganie siebie jako matki, podejście do dzieci i przekazywanie im tego, że to całkiem normalny i fajny świat – to pływanie, jest misją tylko twoją i twojego marynarza. I jeśli między wami jest zrozumienie, że to właśnie wspólna sprawa, a nie tylko Twoja, to reszta będzie ok. A świat i tak sobie myśli swoje i nikogo nie będzie obchodzić, że ci czasem po prostu ciężko, a zmęczenie sięga zenitu.

I tak wtedy ci  „inni” powiedzą: (więcej…)

Czytaj dalej

20170819_160239

8906

ZOSTAWIŁAM MARYNARZA.

Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Uncategorized

Wrzesień 1, 2017

Przyszedł moment na, który czekałam bardzo długo – zostawiłam marynarza. To była bardzo przemyślana decyzja, nie miałam co do niej żadnych wątpliwości. A wszystkim, którzy mi to odradzali, puszczałam spojrzenie typu – zajmij się swoim życiem. Wiem, że dobrze zrobiłam, absolutnie nie miałam żadnych obaw. (więcej…)

Czytaj dalej

fence-2163951_1920

2422

MNIE OD MOJEGO „M” ODDZIELIŁO WIĘZIENIE, A NIE MORZE.

Inne, Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie, Uncategorized

Sierpień 25, 2017

Zastanawiałam się  czy ten temat poruszyć. Jednak nie mogłam przejść obok takiego maila, takiej historii. W pewnym sensie walczymy ze stereotypami o żonach, kobietach marynarzy, o takich rodzinach i związkach na odległość. Kto jak nie my, wie z czym łączy się rozłąka tęsknota z bliską osobą? Kto jak nie my, wie jak to jest nie móc ze sobą porozmawiać, zobaczyć się ? Kto jak nie my, wie  jak to jest gdy dzieci nie widzą taty?

Dlatego zaryzykuję. Bo temat jest trudny, bardzo trudny. I ktoś musi o nim napisać. Autorka pisze, że ta grupa jest znienawidzona przez społeczeństwo. Dlatego historia tej dziewczyny znajdzie miejsce tu – na blogu. Nie chcę bronić przestępstw, bo oczywiście je potępiam. Chcę pokazać, to co zawsze pokazuję na blogu – kobietę, jej życie w samotności w tęsknocie, jej siłę i determinację. Tylko tym razem trochę inaczej.

Czy jesteśmy gotowi zrozumieć, a  nie oceniać ?


„Moja historia jest trochę inna, nie oceniaj mnie, bo jestem normalną osobą. Studiuję, pracuję i jak każdy inny – walczę o lepsze życie.

Mnie od mojego M oddzieliło więzienie, a nie morze. Wszyscy popełniamy błędy, nie było nas stać na dobrego adwokata, nie chciał podawać nazwisk, więc dostał aż 7 lat. Podobno można było zbić do 3-4. Włamania. Tak, włamania. Był głupi i żałuje tego okropnie. Dzwoni każdego dnia i wspólnie odliczamy czas do widzenia. Za chwilę miną dwa lata, a ja go wciąż kocham tak samo jak na początku.

Wokół mnie również pełno „życzliwych” ludzi, lubiących się wtrącać. „Na pewno się nie zmieni”; „na pewno będzie kradł znów”; „na pewno Cię zostawi po wyjściu, potrzebna mu jesteś tylko teraz”; „marnujesz sobie życie czekając na niego” itd. Oczywiście są też tacy co na każdym kroku sugerują mi coś w rodzaju „jak tam, masz już kogoś na boku? „. Gryzie ich, że mimo wszystko na niego czekam i zazdroszczą tego „uczucia” więc zaczynają złośliwie gadać.

Ci ludzie nie znają, ani jego, ani mnie. Opierają się tylko na stereotypach, życie sprowadzają do założenia rodziny i rodzenia dzieci.

Tymczasem kończę studia, mam coraz większe sukcesy, zarabiam coraz więcej, mam też własnościowe mieszkanie. Gdy wyjdzie – będzie miał gdzie mieszkać, będzie miał mu kto pomóc…będzie miał do kogo wrócić. Nie wyjdzie nam? Trudno. Lat nie zmarnowałam. Ciężko pracuję i sukcesy które odnoszę, nie określę jako marnowanie życia. W razie czego będę miała jeszcze czas na znalezienie sobie kogoś. Ale uda się. Wierzę w to. Wiem to.

Przez pół roku był w więzieniu w X. Żeby się z nim zobaczyć (jeżdżę 2 razy w miesiącu), musiałam wyjeżdżać dzień wcześniej, bo tylko jeden bezpośredni pociąg tam jeździ po godzinie 16.  Także wyjeżdżałam dzień wcześniej ok 16:30, około 20/21 byłam w X. Nocowałam tam w schronisku młodzieżowym, rano o 6 wstawałam i szłam pod bramy. Chciałam zaoszczędzić, więc szłam na piechotę. Nie były to jakieś duże odległości. Od pociągu do schroniska 2 km. Najgorszy był tylko mróz, bo X przypadł na zimę. Pierwszy raz gdy tam przyjechałam, na zewnątrz było prawie -30. W „poczekalni” dla odwiedzających stał jeden metalowy grzejnik, taki stary, na prąd. Niby duży, ale prawie nie grzał. Siadałyśmy na nim z innymi dziewczynami i się grzałyśmy. A czekało się nawet 3-4 godziny w tym mrozie (w poczekalni jak się domyślasz, temperatura była niewiele wyższa). Strasznie było.

Szczęście w nieszczęściu, X poszedł do remontu. To bardzo stare i zaniedbane więzienie. No i go przenieśli, do Z. Dla mnie to było coś szokującego, płakałam cały dzień, że daleko, że jak ja dojadę, że tam będzie miał źle bo to ciężkie i straszne więzienie itd. Ale paradoksalnie mimo, że to dalej, to dojazd jest dużo lepszy. O 6:20 mam Pendolino (Boże, jaka to różnica. Pendolino, a TLK.  Ogromna wygodna. Ciepło, nie ma meneli, a jak ktoś pije, to ich zaraz „pacyfikują”, pełna kultura. Jest 10 razy lepiej niż było w TLK. Tam często trafiałam na jakiś pijaków). Z dworca do więzienia jest jakiś kilometr. Idę około 15 minut. I tam się potem też czeka. To ciężkie więzienie, ale chociaż dla rodzin są tam dużo milsi niż w X. W X było straszne chamstwo i „podśmiechujki” często ze mnie.  Bo młoda jestem, wygląd mam dość „niewinny”. Nie maluję się, nie ubieram się jakoś wyzywająco. Jestem skromna, przez co pewnie w ich oczach wyglądałam na słabą, wiec obierali sobie mnie za cel. Chcę go przenieść bliżej siebie (jest przepis, że osadzony powinien być jak najbliżej rodziny), ale to często uzależnione od transportów. Transport więźnia dużo kosztuje więc musiałoby się ich więcej uzbierać. Trochę to potrwa, może z pół roku ale może się uda. Więzienie uczy pokory i samych więźniów i ich rodziny. Na wszystko trzeba czekać, a większość decyzji to tylko ich dobra lub zła wola.
I wiesz myślałam, że ja robię nie wiadomo co jeżdżąc taki kawał do X kilkoma pociągami itd. A poznałam tam kobietę, która mieszka pod Londynem i przyjeżdżała tam do męża. Raz w miesiącu, bo koszta, ale wylatywała z Londynu do Warszawy, z Warszawy do Lublina i tam nocowała, rano do X . To wszystko dowodzi mi, że prawdziwa miłość zwycięży wszystko.  Trzeba tylko chcieć.

Czy wiesz, że spora część więźniów wraca do wykonywania przestępstw z racji braku perspektyw? Nikt nie chce ich zatrudnić, z tak bogatą kartoteką, a zapomoga od państwa często sprowadza się do 100 zł. Jeśli nie mają pomocy od bliskich, ciężko im zacząć normalnie funkcjonować w społeczeństwie, a mało kto chce żyć w nędzy.

Niestety, więźniowie to znienawidzona część społeczeństwa, a ich kobiety czasami myślę, że jeszcze bardziej.

(więcej…)

Czytaj dalej