Rodzina i Dzieci

Pogadajmy szczerze marynarska mamo…

Autor: Czerwiec 2, 2018 4 komentarze

 

Dobrze droga mamo, pogadajmy szczerze. Bo mam  czasem takie wrażanie, że dążysz do czegoś co nie istnieje. Wiem, że zostajesz sama z dziećmi/dzieckiem i wiem, że różnie wtedy bywa.

Pewnie wkurzają cię trochę cudowne ( nierealne zdjęcia) innych wystylizowanych mam, co to  mają wszystko ogranietę, posprzątana, uśmiechnięte dzieci, poczucie spełnienia, piękne makijaże i może nawet czasem tatusia u boku.

Nie martw się, przecież to nie jest tak do końca. To są tylko zdjęcia.

Martwisz się, bo rodzina, znajomi nie zawsze rozumują, że nie żyjesz w bajce? Nie martw się – nie muszą.To dla siebie i swoich dzieci ciągniesz ten swój wózek.

Nie, absolutnie nie chcę, abyś narzekała. Po prostu rozumiem, że różnie bywa jak zostajesz sama, że boisz się wielu rzeczy, że inne ci nie wychodzą. Chciałam ci tylko przypomnieć, abyś nie dążyła do ideału. Tatusiem nie zostaniesz, wcale nie musisz robić nic za marynarza. On jest tatą i czy w morzu, czy  w domu – to jest tatą.

Po co się tak napinasz, przecież to właśnie twoje dzieci cię obserwują. Albo ci podziękują,  albo ci kiedyś to wszystko „wyrzygają”.

No oczywiście, że często nie da się na luzie z wyrozumiałością… ale złap trochę dystansu, bo  czas ci przeleci na tym bieganiu za perfekcją.


Wiem przecież, że:


Zarywasz nocki, i masz czasem dość całego świata.

Wiem, że nie rozróżniasz często dni, a weekendy ciągną się jak flaki z olejem – zwłaszcza te zimowe.

Wiem, że pierzesz prawie codziennie i masz wrażanie, że to się nie kończy.

Tak, i widzę jak pracujesz po nocach, albo jak ostatnio z gorączka rozwoziłaś je do szkoły, kąpałaś i gotowałaś im obiad, wiem wiem.

Widziałam też jak się na nie darłaś, bo już cię w całości rozsadzało, to niekończące się jęczenie i płacz…znamy to.

Widziałam też jak śpisz pod łóżeczkiem  na podłodze, bo  dziecko miało gorączkę i budziło się co chwilę. Wiem, że potem wstałaś do pracy i ładnie się uśmiechałaś.

Widziałam jak nie chciało ci się zrobić sobie herbaty, a im zamówiłaś pizzę.

A to pamiętne popołudnie, gdzie twoim marzeniem było po prostu wstać i wyjść,  biec jak najdalej od domu?

Słyszałam jak odwołałaś spotkanie i nie poszłaś na konferencję, bo nie miał kto zostać z dziećmi. I jak odmówiłaś drinka z koleżankami w sobotę( zresztą kiedy ty byłaś na drinku z koleżankami?), bo też słabo z wyjściem.

Widziałam też twoje obdrapane paznokcie, widziałam twoje zmęczenie gdy prasowałaś w nocy.

Widziałam jak wnosisz zakupy, prawie na głowie i jak gotujesz wspólnie z dziećmi, jak rysujesz i odrabiasz z nimi lekcje.

Wiem też, że je spakowałaś i zabrałaś na wycieczkę kilkudniową – te uśmiechy,  ta szczera radość – są bezcenne, warte każdej łzy na poduszce.

Widzę jak o nie dbasz, martwisz się, przytulasz, wygłupiasz się.

 koszulka >>>

 

To prawda, twój dom nie wygląda jak z katalogu, wszędzie te zabawki i sterty prania – trudno. Będziesz mogła – to porobisz.

A te kilka dni w szpitalu z dzieckiem, które spędziłaś? Nie jadłaś, nawet włosów nie umyłaś – mama cię na chwile zmieniła.

Widziałam jak cudowne urodziny wyprawiałaś swoim dzieciom, i mimo, że dwa dni spędziłaś w kuchni – byłaś szczęśliwa. Ty to widziałaś?

Pamiętasz jak się cieszyłaś rozmawiając z M, że ten dzień był cudowny, że dałaś radę wywołać w dzieciach poczucie radości.

Wiem, ty pamiętasz to, że zapomniałaś zapłacić za obiady w szkole i twoje dziecko nic nie jadło poza kanapką. No trudno.

Chciałabyś iść do pracy? Wiem, że czujesz się czasem gorsza przez to, ale zobacz masz małe dzieci, jeszcze przyjdzie twój czas. Przygotowuj się do tego jak M wraca. Pamiętaj małe i systematyczne kroki – a nie wszystko na raz.

Wiem, że zdarza ci się brać pigułki – i dobrze bierz ziołowe leki – pomagaj sobie, to nic złego.

Widziałam jak tuliłaś swoje dziecko do snu i jak bawiłaś się robotami( choć w ogóle tego nie czujesz).

A pamiętasz jak biegałaś z kijem w rowerze? Ale udało się, jeździ już sam/a  – no  i pobiegałaś trochę.

Widziałam cię w galerii handlowej. Ale wiem, że uzupełniałaś garderobę dzieci. Czemu sobie nic nie kupiłaś?

Nie rozmawiałaś dawno z dorosłymi co ? Tylko ten telefoon z marynarzem. Wyjdź gdzieś może.

Widziałam też, to wino wieczorem i jakiś odmóżdżający film – spoko, tak czasem bywa.

Widzę jak przeklinasz, jak ci smutno w łóżku samej.

Wiem, że chciałabyś dzielić te dni z nim. Tylko wiesz one byłby zupełnie inne – może byś tyle nie przeżyła, nie zrozumiała.

Pamiętaj, bo ty tego nie widzisz, a ja tak. To uśmiech twoich dzieci, miłość w ich oczach. To ty jesteś ich całym światem – nawet takim nieperfekcyjnym. Jesteś ich łącznikiem z kochanym tatą, wsparciem i zmorą. Taki już los rodzica.

Wiem, że pieniądze nie rozwiązują samotnych nocy, frustracji, przemęczania, nie one świadczą o udanym i spełnionym życiu(choć słyszysz: o co ci chodzi wszystko masz; auto, chatę luz do 1), to wszystko trwa dzięki miłości, tobie – i wiesz to ty i twoja rodzina. To wystarczy. Poważnie.

 

 

 

Widzę jak rezygnujesz, ale widzę też jak się podnosisz, jak szukasz radości . Jesteś z każdym dniem mocniejsza, obojętni stają się  dla ciebie ludzie, którzy udają, szpanują i śmieją się z ciebie. Masz swoje sukcesu, te małe i te duże – budujesz swoje królestwo. Tak trzymaj, marynarska mamo. Jest dobrze. Ty jesteś w porządku. Taka fajna…

 


 

Podobał Ci się post?

Komentarze (4)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *