Mężczyzna

Co myślę o moje żonie/ dziewczynie gdy jestem na kontrakcie? Edycja 2

Autor: Kwiecień 17, 2018 2 komentarze

BRAWO PANOWIE

DZIĘKUJEMY 

Podziękowania pod zdjęciem

 

To kolejna edycja szybkiej akcji z FB o tym co tak naprawdę myślą nasi M o nas gdy są na morzu, na końcu świata. Poprzednia edycja(link pod wpisem)  bardzo Wam się podobała. Dlatego postanowiłam, że zrobimy z tego cykl. Ważne abyście wiedzieli, że te „podziękowania” wiele dają nie tylko adresatką/ adresatką ( bo wersja  odwrotna też jest). Ale też wszystkim, którzy czytają. Bo ci co się odważą i napiszą pokazują, że marynarze naprawdę mogą być dobrymi partnerami,  a takie związki mogą trwać na mocnych fundamentach.

To naprawdę cudowne, gdy czyta się takie wypowiedzi marynarzy. Może warto czasem spojrzeć na siebie ( my kobiety) i na nas ( wy panowie)  tak z boku i docenić te proste rzeczy. Bo to  – małe  i proste sytuacje dnia codziennego, budują naszą moc i udowadniają , że związki które czasem dzielą mile i kilometry mogą istnieć, że są mocne i  pełne uczuć, a nie stereotypowych zdrad i portowych dziwek.

 

 

Panowie, w tajemnicy przed żonami/dziewczynami zapraszam Was do napisania  co myślicie o waszych kobietach, gdy jesteście na morzu, co chcecie im powiedzieć, za co podziękować czy ochrzanić? Może nie zawsze da się to powiedzieć, może nie zawsze potraficie, albo nie ma okazji.
Napiszcie mi prywatną wiadomość na fb Żona Marynarza a ja opublikuję to na blogu Żona Marynarza. Możecie dodać foty ale też możecie, to zrobić anonimowo. Zróbmy niespodziankę dziewczynom

e mail:  info@zonamarynarza.pl tytułem - Akcja Podziękowania

śmiało możecie pisać do 3 Edycji

 


Chciałbym napisać, że jestem szczęściarzem a w życiu nie dorobiłem sie niczego wielkiego jak oczekiwałem podążając po szczeblach tzw. kariery i wizji swojej przyszłości. W tym zawodzie, za wyjątkiem cudownej rodziny, a szczególnie żony, przyjaciela, kochanki, która wspiera już mnie te 15 lat w tych dobrych i złych etapy naszego życia. Jest dla mnie bohaterem, bo ogarnęła dwójkę pełnych energii synów, dom i wiele innych życiowych sytuacji, licząc tylko na siebie i ewentualnie maila z mojej strony. Niestety tylko tak mogę jej pomagać na odległość jak i pozostali marynarze. Boli mnie, że nie może liczyć na teściów i swojego tatę, bo jest to juz fizycznie niemożliwe jak i mamę, bo również jest w kraju okazjonalnie. Wszyscy wtajemniczeni w takie życie doskonale zdają sobie sprawę jak bardzo rodzice mogą być pomocni, a może Ci którzy te pomoc maja nawet tego nie widzą.. Nie odbiegając od wątku zaczęliśmy dosyć wcześnie rodzicielską przygodę. Jako bardzo młodzi jeszcze ludzie, mieliśmy inne myślenie i wyobrażenie niż to jakie mamy dzisiaj. Ona zdała ten egzamin życia na 5 z plusem i tym samym stała sie moją bohaterką. Cieszy mnie kiedy widzę swoich synów wyróżniających sie na tle innych dzieci pod względem poziomu rozmów, zasobu słów, przemyśleń i wiedzy, bo to efekt poświęconego czasu mojej ukochanej i jej pracy z nimi.
Nasz związek z wiekiem wzmocnił  sie bardzo i przyczyniły sie do tego również długie systematyczne rozłąki. Kiedyś myślałem, że nie można kochać już  bardziej, a to dalej rośnie w siłę. Sprawia, ze w najgorszych sytuacjach potrafi dźwignąć ciężar dnia, natłoku obowiązków kiedy tylko o niej pomyślę. Myśl, że  znowu będziemy razem spędzali czas pomaga mi przetrwać ten okres rozłąki i sprawia, że  sie uśmiecham mając tym samym inne podejście i ustosunkowanie do wykonywanej pracy.
Kiedy zaczynałem  kontakt był bardzo ograniczony, pojawiły sie maile i pisaliśmy do siebie codziennie długie  wiadomości. Teraz mamy komunikatory i jesteśmy w kontakcie cały czas. Wiele sie zmieniło na dobre z tym postępem, bo czym innym jest odpisywanie na maila po dobie(różnica czasu i charakterystyka pracy) a czym innym online przy użyciu komunikatorów.
Dzisiejszy level w życiu osiągnąłem tylko i wyłącznie dzięki Tobie Skarbie. Mimo różnicy zdań poglądów i czasami czesto emocjonalnych rozmów znajdujemy, te same drzwi które przekraczamy razem. Wiele lat miałem odwrotne spostrzeżenie życia widząc je jako szklankę do połowy pustą czyli zupełnie inaczej jak moja żona czego przez wiele wspólnie przeżytych lat nie mogłem zrozumieć i pojąć. To dzięki niej patrzę na życie, świat i ludzi zupełnie inaczej. Zaraziłaś mnie swoim pozytywnym podejściem do życia Kochanie za co Ci bardzo dziękuję. Sprawiasz, ze jestem szczęściarzem Ewka
Pozdrawiam wszystkich związanych z takim życiem na odległość i życzę szczęśliwych powrotów do ukochanej.
Łukasz Jankowski

Nie wiedziałem czy pisać czy nie. Jednak to motywująca okazja do powiedzenia kilku słów. Ona wie, że ją kocham i cenię. Te nasze wspólne lata, których doświadczamy są cudowne. i mimo naszych przykrych doświadczań ( straciliśmy  dwie ciąże i raczej nie uda nam się mieć swoich dzieci) ja ją tak mocno kocham i zawsze tęsknie. Ta tęsknota nie mija. Chcę do niej wracać i  z nią się zestarzeć. Kochanie jesteś cudowna, silna i będę i chcę cię wspierać do końca świta i jeszcze dalej. Usmiechaj się zawsze do mnie
Piotr . K  z Warszawy

Wiktorio moja,
Z tobą tyle lat bo  już 20 to zaszczyt. Zawsze jak wracam do domu to ciesze się jak dziecko. A gdy wyjeżdżam to smutno mi, że ciebie znowu zostawiam. Jesteś moim aniołem. Tyle spraw za nami a jeszcze więcej przed nami. Doceniam wszystko co robisz i , że mnie znosisz. Jesteś moim skarbem. Kocham cię z całego serca. I ty wiesz, że jak wrócę to pojedziemy na wakacje i to będzie nasz czas.
Łukasz , Gdańsk

Moja kochana Agnieszko,
Jestem szczęściarzem, że ciebie mam. Każdego dnia, tu na morzu, cieszę się, że powiedziałaś TAK . Mam motywację do pracy bo to ty spędzisz ze mną życie. Wiem, że się martwisz tym  czy damy radę, czy ta odległość …. Pamiętaj ja cię mocno kocham, szanuję i wiem, że ty zdolna jesteś i damy radę ze wszystkim.  Kocham cię mocno i czekam na dzień podmiany i czas który spędzę z tobą
Marek . W

Tamtego dnia jadąc w deszczu rowerem do Seaman’s Clubu po kolejną kartę z internetem, nie podejrzewałem, że moja historia tak właśnie się potoczy.
Było zimno i mokro.. pusto na ulicach Immingham. Tak jak często bywa każdemu z nas, daleko od Domu i Rodziny. To z nimi jesteśmy w każdej wolnej chwili na statku i nie tylko.. często odkładamy sprawy bieżące na bok, uciekamy myślami do Żony i dzieci.
Także o Żonie myślę w każdej chwili, kiedy w domu wspólnie spędzamy czas, kiedy się zgadzamy i kłócimy. Kiedy biorę prysznic i kiedy siadamy do obiadu. Wypełnia moje myśli a miłość do Niej wypełnia moje serce.
Pamiętam chwile kiedy jeszcze byliśmy sami i Ania wtulała się we mnie jakby malutka, bezbronna – w moje ramiona. Pamiętam kiedy dzielnie trwała i zabiegała o moje uczucie, kiedy jeszcze nie doceniałem tego co robi. Pamiętam jak chciała odejść, ale zakochała się ze wzajemnością.
Tak jak cały kontrakt dzielę na etapy, tak życie na statku, tak w domu. Czasem jeszcze przed wyjazdem pomyślę o Żonie że znowu zostanie sama i będzie musiała poraz kolejny być dzielna, a czasem że sobie poradzi, bo jest w tym najlepsza. Zwykle na początku kontraktu jest dużo emocji związanych z wyjazdem, często te pierwsze dni jesteśmy jeszcze jedną nogą w domu. Wtedy najczęściej myślę o tym czego nie zrobiłem, o czym zapomniałem powiedzieć, na pewno o tym jak bardzo Ją kocham i czy na pewno wystarczająco często wypowiedziałem te słowa. Potem przychodzi okres wzmożonego wysiłku i większość myśli koncentruje się na pracy, jednak pojedyńcze myśli zawsze są w domu przy Niej – czy poradziła sobie z trudnym zadaniem, w co jest ubrana, czy udało Jej się odebrać paczkę którą wysłałem aby nie zapomniała..
Wkrótce przychodzi tęsknota, za wszystkim co z Nią związane. Za uśmiechem, za wspólną kawą czy ciepłem Jej cudownych dłoni..
Jest też druga strona medalu częste złe pogody, praca w ograniczonej statkowej społeczności pod presją czasu w portach równie egzotycznych co niebezpiecznych..”a gdyby tak coś złego mi się przytrafiło, to jak Ania zareaguje, czy sobie poradzi..” Nie, o tym nie myślę. Poradzi sobie w każdej sytuacji bo jest najlepsza, choć każdy ma gdzieś granicę.
Kocham Moją Anię i podziwiam, jest Matką – mamy 2 wspaniałych Synów. Jest dobrą nauczycielką, każde słowo mojego syna „Tata oć” (choć) czy też „pacham” (przepraszam) czy „poche” (proszę) jest odzwierciedleniem jej trudnego wkładu w wychowanie, wkładu w Naszą Rodzinę. Każde takie wspomnienie z pobytu w domu buduje moją odporność.
Czasem tylko kiedy jest uparta i stanowcza myślę, że mogłaby odpuścić.

Na koniec kiedy liczymy razem dni do powrotu i ból w brzuchu staje się nie do zniesienia, tęskni nie tylko serce ale i całe ciało.. kocham ją jeszcze bardziej niż na początku. Była, jest i będzie tą jedyną.
Choć czasem ciężko ubrać myśli w słowa i panuje chaos, to jedno jest pewne. Tobie Aniu przyrzekałem, dlatego myślę o Tobie tak często i chętnie jak tylko potrafię. Jesteś Moją Pasją którą chcę trzymać zawsze w ramionach 🙂

Nie wiem, czy tekst się nadaje, ale bardzo jestem wdzięczny Mojej Ani za obecność, kocham ją każdego dnia bardziej.

Pozdrawiam serdecznie,
Artur.

 


Będąc tu na statku myślę o żonie jak ona sobie sama daje rade z naszym małym łobuziakiem bo ja czasami wymiękam ale moja Martusia to twarda babka i wiem,  że da radę:-) ogromny szacunek dla mojej Żony i buziaki. Bardzo mocno ją kocham i chciałbym być przy niej ale się nie da tak jakbym chciał , żeby na już to było . Niebawem będę w domu jeszcze 4 dni – jaki jestem szczęśliwy.

Mateusz Chyła


Kasiu,

Bardzo ci dziękuje za wszystko. Za dom, który tworzysz, za nasze dzieci, za nasz ogród w którym pijemy herbatę, za nasze rozmowy – te na mailu i te w domu. Wiem, że czasem jestem ciężki do zniesienia ale cię kocham. Gdy  jestem na statku wiele razy pukam się w głowę , po co nam była tamta czy inna kłótnia – przecież to nie ma znaczenia. Dzięki tobie i  z tobą mam dom. A to tylko daje kopa do pracy. Jestem szczęściarzem, a ty jesteś cudowna.

Łukasz Olszewski

 


Dla Dagmary

Po pierwsze, to chciałbym mojej żonie podziękować za to, że jest. Ze nie uciekła ode mnie, że kocha mnie pomimo wszystko. Mimo tego, że jestem na morzu. Nie mogę powiedzieć, ze jestem marynarzem, bo reprezentuję dział maszynowy , jestem jej wdzięczny i pełen podziwu, że daje sobie radę z dwójką małych dzieci w domu (drugie to naprawdę małe, bo wyjechałem, gdy mała miała równy tydzień).   Za to, że wspiera mnie w trudnych chwilach, że psychicznie jest zawsze ze mną. Jest w domu, ogarnia cały dom, dzieci, nawet oleju w samochodzie pilnuje… nic dodać nic ująć. Ewidentnie to jest kobieta, która nadaje się na żonę marynarza. Jest wszystkim tym, co mam. Jest najważniejsza osobą w moim życiu. Nie wyobrażam sobie życia bez niej.  Chcę by wiedziała, że bardzo mocno ją kocham…

Witek Waśków


Myśl, że czeka na mnie wspaniała kobieta i 3 dzieci sprawia, że dzień powrotu do domu nabiera zupełnie innego znaczenia. Powrót do gołych ścian nie wypełniał by tego dnia takim szczęściem i za to Ci dziękuję przede wszystkim za to, że jesteś, kochasz i ogarniasz cały nasz bałagan. Ale muszę Cię też troszeczkę ochrzanić za to, że nie potrafisz zwolnić nawet jak jesteś wykończona bo „przecież trzeba, samo się nie zrobi”. Nie, nie zrobi się ale świat też się nie zawali jak zostawisz coś na jutro
Będąc na burcie, patrzę gdzieś tam i wiem, że tam jesteś…i że niedługo też tam będę
Kocham Cię bardzo mocno Alicja Karpeta-Bretsznajder.
Twój Paweł


Dziękuje mojej ukochanej….
Za to, że jest i trwa przy mnie w każdej chwili….

Kacper Cichaczewski


Dla Marty

Kobieto moja  – Kocham cię. Szaleję z miłości. Znamy się dopiero rok. A ty  i tak chcesz ze mną być mimo tego, że mnie nie będzie. Poza praktykami nie pływałem ale przygotowujemy się do tego. Dziękuję, że akceptujesz moje wybory. Jesteś moim skarbem . Dla ciebie wszystko  moja dziewczyno marynarza.

 

Mateusz, Gdynia


Podobał Ci się post?

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *