MENU

6 komentarzy Dzieci, Kobieta, Magazyn, Uncategorized

ZOSTAWIŁAM DZIECI I ZAMKNĘŁAM SIĘ W ŁAZIENCE, BO…

25551275_1754876297897677_899459738_o

Bo myślałam, że zaraz zeświruję…

Ale od początku. Dzieci to najlepsze, co może spotkać każdego człowieka. Ci którzy są rodzicami zapewne potwierdzą, że trudno jest sobie wyobrazić świat bez nich. To miłość bezwarunkowa – największa. Nawet najwięksi przeciwnicy miękną przy swoich maluchach. I cokolwiek by się nie działo – za nie jesteś w stanie oddać swoje życie. A jeden uśmiech jest w stanie rozłożyć cię na łopatki. Jednak…

Bywa różnie. I nie ma co udawać, że zawsze to wygląda jak z Instagrama. Piękne sukienki, czyste domy, uśmiechnięte matki…zero bałaganu, czemu cały czas się na to nabieramy?!

Rodzicielstwo to zapieprz. Wszystko podporządkowujesz pod dzieci. Ale to tylko nowa rzeczywistość, do której trzeba się przystosować. Potem już nie pamiętasz jak to było kiedyś…Ale co w sytuacji, gdy jesteś samotnym rodzicem albo czasowo samotnym rodzicem – tak jak my kobiety marynarzy?

Aby się do tego dobrze przygotować, warto obejrzeć serię o superbohaterach Marvela bo to nierealny świat. A tak poważnie, wydaje mi się, że to jeden z najtrudniejszych okresów w życiu z marynarzem – dla związku i dla rodziny. Nasze podejście i wspólny front jest najważniejszy, ale co jak marynarz jedzie w morze? 24h 7d ni w tygodniu przez wiele tygodni – sama z nimi. I nie ma że cię boli, że dziś masz gorszy dzień, że nie dasz rady. Ciśniesz, bo one bez ciebie nie dadzą rady. Co się może wydarzyć? Możesz doznać tzw. skutków ubocznych związanych z tematem. Takich jak:

 – Utrata poczucia czasu

 – Niechęć do lustra

 – Ciągłe wrażenie, że nic nie jest zrobione

 – Lekkie uszkodzenie słuchu – możesz z czasem przestać słyszeć głośne dźwięki

 – Brak snu

 – Omamy

 – Odporność na bałagan

 – Brak czasu dla siebie

 – Jakieś dziwne głosy w głowie, o tym że nic nie robisz

 – I jeszcze kilka innych akcji…

25530753_1754876311231009_786273821_o

 

Oczywiście to wszytko warte jest każdego malucha, ale świadomość tego, że nie jesteś sama z tymi skutkami ubocznymi z reguły poprawia nastrój.

Ja mam dwójkę dzieci. Różnica wieku to prawie 7 lat – ma to swoje plusy i minusy (ale o tym w innym poście). I przyznam się szczerze, że czasem przed tymi moimi dziećmi uciekam. Gdy ostatnio mój syn zaczął mnie pytać milionowy raz – czy może coś słodkiego, córka ryczała i machała rękami, że chce 3 godzinę być noszona, pralka pikała od 15 minut, że skończyła 10 pranie. Do kuchni trudno było wejść, bo pełno rozrzuconego jedzenia leżało na podłodze, ziemniaki do obiadu się rozgotowały, a jak spojrzałam w lustro to przypomniałam sobie, że nie myłam włosów od 3 dni…to zwyczajnie nawiałam. Zostawiłam dzieci w pokoju i schowałam się do łazienki. Musiałam. Kobieta, której partner wraca po pracy do domu, a ona może sobie gdzieś wyjść odreagować taki dzień – jest szczęściarą. Jeśli jesteś tylko ty i w najbliższej przyszłości nikt nie powie Ci Idź na spacer, to ostrzegam: mimo całej wielkiej miłości – możesz ześwirować. Ja czasem się chowam do pralni, tam jest fajnie. Robię 10 pranie i udaję przed samą sobą, że to trwa tak długo i że to takie ważne. Chowam się do łazienki, a raz zdarzyło mi się wejść do szafy. I co, jestem złą matką? Nie ! Jestem kobietą, która czasem potrzebuje swojego kawałka podłogi. Mam całą masę radości z moich dzieci, ale uczę się tego, że czasem trzeba od nich uciec. Bo gdy wstajesz rano (wstaję co 2-3 h w nocy) i przeżywasz, że śniło ci się, że strażak sam jechał z barbie piosenkarką swoim samochodem strażackim i było całkiem fajnie – to chyba jakiś znak. Przy drugim dziecku jestem mądrzejsza i w takich momentach staram się zorganizować sobie pomoc ( tutaj ). Przy pierwszy byłam blisko depresji. Gdyby nie praca – poległabym pewnie.

25520946_1754876284564345_112624030_o

Jestem żoną marynarza. Jestem często sama z moimi blondasami. I w tym wszystkim staram się nie zwariować, a czerpać z nich radość. Bo udowadniane światu i sobie, że coś muszę chyba mam za sobą. Puszczam im czasem bajki, daję parówkę na kolację, zamykam się w łazience, krzyczę, płaczę z bezsilności. Ale też bawię się, całuję, wygłupiam, przytulam , spaceruję, patrzę na nie gdy śpią i tęsknię gdy jestem bez nich. Na tym polega macierzyństwo. Nie ma co udawać. Trzeba kochać po swojemu. A jak marynarz wraca, to wszystko zwalam na niego… żart oczywiście 🙂 Ale wtedy jest łatwiej i łatwiej też zrozumieć dlaczego to jest zaplanowane gdzieś tam, żeby mieć mamę i tatę. To niezbędne stanowiska. A jeśli ktoś się zwalnia na stałe od odpowiedzialności i miłości – to jest frajerem.

 

25551348_1754876341231006_1440471150_o25488641_1754883447896962_783883174_nmy-zawsze-idzimy-do-przodu-nawet-pod-prad

 

6 Responses to ZOSTAWIŁAM DZIECI I ZAMKNĘŁAM SIĘ W ŁAZIENCE, BO…

  1. Marta pisze:

    Dokładnie trzeba uciec czasem😂😂 fajnie że nie jestem sama. Kocham swoje dzieci najbardziej na świecie ale czasem trzeba mi troszkę ciszy

  2. Gosia pisze:

    Odnośnik (tutaj) nie działa 😛 chyba, że to nie miał być link 😀

  3. Agata pisze:

    Jak zawsze trafilaś wpisem w samo sedno. Ja też tak mam, tylko że chowam sie w sypialni 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *