MENU

10 komentarzy Inne, Kobieta, Magazyn, Uncategorized

NIE WSTYDŹ SIĘ PŁACIĆ ZA POMOC.

Funny expression portrait of Angry yelling woman, tired stressed housewife

Dom, praca, pranie, sprzątanie, obiadek, zajęcia pozaszkolne, znowu pranie i sprzątanie, lekcje, budowa na głowie, remont, bezsenna noc, znowu pranie… i tak się kręci ten nasz świat. U każdej z nas inaczej, ale powtarzalność czynności – tych prostych i tych skomplikowanych – może prowadzić do zwyczajnego doła. Brak męża/partnera w domu tworzy nam bardzo często z prostych sytuacji – wyzwania. I to niezależnie od tego, czy mamy małe dzieci, czy może starsze lub czy ogóle ich nie mamy. Po prostu razem zwyczajnie łatwiej, milej no i jest się z kim pokłócić, gdy coś tam się nie uda. A gdy wieczorem padamy na twarz, to przynajmniej możemy wpaść też w kochające ramiona. Generalnie życie to trochę taki mały zapieprz. A  jak jesteśmy same na standby’u w domu, to można mieć czasem stany które zbliżają nas do generalnego świra.

Każdy potrzebuje odpoczynku, czasu dla siebie, albo załatwienia spraw w samotności bez dzieci przy nogawce. I tu wchodzimy w temat pomocy. Czy my w ogolę o tę pomoc możemy prosić? A czy możemy za nią płacić?

Oczywiście, że ze wszystkim można sobie poradzić. Można też nasłuchać się stwierdzeń: ja z 3 dzieci dałam radę bez żadnej pomocy, ani rodziców ani niani – wszystko sama. I pewnie. Można!!!! Bo to jest wykonalne. Ale w perspektywie dłuższego czasu, lat – narasta frustracja i niezadowolenie, a także chęć wyjścia albo, drastyczniej mówiąc, wyrwania się z domu za wszelką cenę.

Można by się zacząć zastanawiać: skąd poczucie, że nam za pomoc nie wypada płacić? Bo znowu coś powiedzą, bo to głupie itp? Bzdura! Nie ma większej bzdury. Wystarczy rozejrzeć się wokół, wśród znajomych. Ile osób z tzw. stacjonarnych związków korzysta ze stałej albo dorywczej pomocy płatnej? Jakoś nie jest to problem, tylko raczej potrzeba. Rodzice w pracy – niania odbiera dzieci. Cały tydzień w firmach, na wyjazdach – pani pomaga sprzątać dom.

To nie jest żaden powód do wstydu. Nawet same tego typu usługi są dziś bardziej dostępne niż kiedyś.

Jeśli jest kobieta, która 24h/7 dni w tygodniu przez kolejno miesiąc, dwa, trzy… za przeproszeniem zapieprza non stop i jeśli nie ma pomocy ze strony rodziny, bo ta nie może, mieszka daleko albo nie chce, to dlaczego nie ma za tą pomoc zwyczajnie zapłacić?

I tak pewnie tyle samo z nas jest za ile przeciw. Ale czy nie warto sobie tego życia trochę ułatwiać? Czy żona/dziewczyna marynarza, która np. non stop jest z dziećmi nie może wyjść sobie z koleżanką do kina? Burżujstwo? A może po prostu życie?

Czy inna żona/dziewczyna marynarza, która ciężko pracuje przykładowo na nocnych dyżurach nie może zatrudnić kogoś do skoszenia trawy przed domem od czasu do czasu?

Czy w skrajnej sytuacji, zamiast milionowy raz sprzątać to samo, nie może zabrać dzieci na spacer i raz na dwa tygodnie opłacić pomoc przy gruntownym sprzątaniu mieszkania?

Przecież wiadomo, że my te czynności wykonujemy praktycznie w kółko, non stop. To dlaczego, w zależności od potrzeb,  nie możemy  sobie takiej pomocy zafundować?

Nie wspomnę o dziewczynach, które nie wiem czemu wyrzucają sobie, że same sobie nie radzą z pracą i z dziećmi a prosząc kogoś dodatkowego o pomoc traktują to jako porażkę, albo to, że nie są gospodarne w domu. Skąd to przekonanie? A może taki stereotyp kobiety mamy wpojony? Kiedyś musiała być matka polka, a teraz matka polka + bizneswoman + Perfekcyjna Pani Domu. A ilu facetów coś takiego ogrania? Ilu? My musimy 24 h, non stop w każdej dziedzinie być najlepsze, bo jak nie to od razu czujemy się gorsze. Dlaczego? A jeszcze gdy dorzucimy do naszego schematu marynarza, który wraca i na nieszczęście jest typem, który ciągle chce mieć wszystko podane pod nos, bo przecież on jest na urlopie (hehehe), to staje się przerażające. To wspólna praca, wspólny dom. A ułatwianie sobie życia, to naprawdę nic złego.

 happybirthdaymy-love

Opiekunki – ogromnie trudny temat, bo większość z nas szuka kogoś dorywczo i to co drugi, trzeci miesiąc albo np. na jakiś czas, potem przerwa i znowu. Trudno znaleźć kogoś zaufanego i to na godziny. Jeśli ktoś chodzi na stałe do pracy, to łatwiej ale też nie do końca, bo jak marynarz wraca to opiekunka codziennie też nie jest potrzebna. Ale to zawsze kwestia dogadania się. Warto też inwestować w nianię, gdy marynarz  jest w domu – można wtedy raz na jakiś czas gdzieś wspólnie wyjść bez dzieci, załatwić coś. Absolutnie warto też, gdy nie pracujemy zawodowo – częstotliwość jest wtedy dużo mniejsza. Ale pozwala to nam chociaż złapać przysłowiowy oddech, wyjść gdzieś, zrobić coś dla siebie, przewietrzyć mózg. Szczęściarze mają dziadków do pomocy, a inni muszą sobie jakoś radzić. Ale absolutnie nie jest to powód do wstydu. Nie trzeba cały czas udowadniać, że wszystko mogę sama – bo możesz ale nie zawsze musisz.

Pomoc domowa, sprzątanie – to chyba najbardziej tabu pomoc, a tak naprawdę tak wielu ludzi korzysta z usług pań sprzątających. I tak to już jest, że wiele z nas się z tym chowa i nie przyznaje się. Sprzątanie to neverending story – można by to robić non stop. Ale jeśli mamy taką opcję, to skorzystanie z takich usług nawet raz na dwa tygodnie, pozwoli nam trochę odsapnąć. Nie wspomnę o kryzysowych sytuacjach, kiedy jesteśmy np. kontuzjowane. Kto to wszystko zrobi za nas, jak marynarz w morzu? Nie ma wtedy wyjścia, trzeba kogoś znaleźć. I co świat się wali? No nie!! Bo to naprawdę żaden wstyd się dobrze zorganizować – oczywiście w granicach rozsądku. Bo nie chodzi przecież o ty by leżeć cały dzień i czekać aż inni wszystko za nas robią (pewnie znajdą się mili, którzy zaraz ten wpis tak właśnie zinterpretują – pozdrawiam Was). Chodzi o zwykłą pomoc. Jeśli cały świat jest na barkach jednej osoby, to warto czasem wpuścić do środka kilka innych osób, aby zwyczajnie nam pomogły.

Jest jeszcze opcja pomocy ogrodowej, czy wokół domu – jeśli mamy duże ogrody czy swoje domy, to takie tematy jak koszenie czy odśnieżanie mamy w małym paluszku. Ale tak samo – czy czasem dla własnego komfortu, albo w celu spożytkowania tego czasu w jakiś inny, ciekawszy sposób, nie warto sobie pomóc?

Żona/Dziewczyna marynarza jest multi zadaniowa i radzi sobie ze wszystkim. Ale to nie znaczy, że cały czas światu musi udowadniać, że nie jest tylko żoną marynarza. Inne to zawsze matki, które się poświęcają, albo ambitne matki, albo fajne zorganizowane dziewczyny. „Patrz jak ta sobie świetnie radzi. No tak, musi mieć nianię bo przecież oni nie dają rady, oboje pracują, kto odbierze dzieci?” I tak będą tak gadać. A jak marynarzowa ma nianię? „No tak, ma kasę i jeszcze nic nie robi. W dupach się młodym przewraca. Za moich czasów ze wszystkim sama dawałam radę.” To niekończąca się opowieść i gdybyśmy miały się tym wszystkim sugerować to byśmy faktycznie ześwirowały.

Płacenie za pomoc, czy stałą czy też dorywczą, za nianię, panią sprzątającą, ogrodnika nie jest wstydem ale ułatwieniem, odpoczynkiem, chwilą dla siebie, chwilą na pracę.

Gdy mój syn miał 1, 5 roku, poszedł na 3 dni w tygodniu do żłobka. Poszedł po to, aby być z innymi dziećmi i aby uczyć się, że może być też gdzieś bez mamy. To tylko 3 dni po 5- 6 h, a bój z otoczeniem stoczyłam straszny. Nasłuchałam się jaka to ze mnie zła matka i że pewnie się strasznie nudzę jak on jest w żłobku… Po pewnym czasie przestałam to komentować. Wiem, że wtedy była to najlepsza moja decyzja. Dała mi siłę i postawiła na nogi. Pozwoliła się zorganizować i nie zwariować.

Przy drugim dziecku mam fantastyczną nianię dwa razy w tygodniu + jak się uda to w jakieś wyjątkowe dni. W skali czasu jaki potrzebuję to kropla w morzu, ale wyrywam każdą godzinę na pracę, bo prowadzę swoją firmę. Staram się w tym czasie załatwić sprawy domowe i część spraw z pracy, które ciągnę potem i tak po nocach. A jak jest mój M, to dzięki niani możemy wyjść gdzieś razem i tylko razem. Zwyczajnie pobyć ze sobą kilka godzin po południu. Jakie to cenne!! I człowiek cieszy się jak dziecko, że może wyjść wspólnie do kina.

Mam też pomoc do sprzątania i absolutnie się tego nie wstydzę. I tak codziennie sprzątam, piorę itp  mam 2 dzieci i tu non stop jest coś do zrobienia.I jeśli co jakiś czas przyjdzie Pani E , to absolutnie nie czuję się gorsza. Dzięki temu zyskuję kilka godzin w tygodniu. Mam wiele koleżanek, które korzystają z takiej pomocy czy to na stałe, czy okazjonalnie. Choć nie zawsze chcą o tym mówić. Ale to dostępna pomoc. A w życiu nie zawsze chodzi o to, aby się zajechać psychicznie i fizycznie. Nie posiadając męża czy innej dodatkowej pary rąk na co dzień, to naprawdę bardzo naturalny ruch. Nie chodzi o to aby wszystko robić samemu tylko z głową i rozsądkiem.

relaxing-1979674_1920-1

To tylko przykład, bo rodzajów pomocy może być wiele zależnie od potrzeb każdej z nas. Nie wspomnę o sytuacjach, gdzie mamy chore dzieci, albo same jesteśmy chore czy połamane – czasem takie usługi są zwyczajnie niezbędne. I czy to jest niania, czy sprzątnie, czy ogród czy coś zupełnie innego – nieważne. Warto spojrzeć na sytuację przez swój pryzmat – czego ja potrzebuję, czego potrzebuje moja rodzina, a nie czy coś mi wypada czy nie. Ktoś inny nie żyje naszym życiem i nie ma zielonego pojęcia, że np. nie byłaś  nigdzie sama od 3 lat albo porzuciłaś swoją pasję, bo nie masz jak jej realizować, czy że bardzo chciałabyś iść do pracy ale nie masz jak. Każdy potrzebuje czasem chwili tylko dla siebie, albo możliwości realizacji siebie. I  jak nie ma innej możliwości, to  musi za to zapałać – trudno, takie czasy. Oczywiście wszystko w graniach rozsądku i własnych realnych potrzeb i możliwości.

10 Responses to NIE WSTYDŹ SIĘ PŁACIĆ ZA POMOC.

  1. Ewa pisze:

    Osobiście też korzystam z pomocy pani do sprzątania i uważam to za tak zwyczajną rzecz, że absolutnie nie widzę potrzeby żeby się tego wstydzić…ale też nie jest to powód żeby się z tym afiszowac. Wiele moich koleżanek korzysta z takiej pomocy niezależnie od tego czy są żonami marynarzy czy nie, czy są samotne czy pracują… Jak dzieci były małe to oczywiście że była i Niania…Jak wiem, że nie dam rady ogarnąć ogrodu to poproszę ogrodnika. Nie rozumiem w czym problem… Czemu miałbym się tego wstydzić ?

  2. Żona z bagażem😜 pisze:

    Nasze pokolenie ma pewną wadę- za bardzo przejmuje się co inni powiedzą. Uważam że to indywidualna sprawa każdej rodziny i każdej kobiety jak organizuje sobie codzienne życie i obowiązki. Mam koleżanki, które nie pracują a i tak korzystają z pomocy pani do sprzątania. Czy to znaczy że są leniami? Nie, po prostu wraz z mężami taką podjęli decyzję i jest im z tym dobrze. A wszystkich,którzy tak łatwo i negatywnie oceniają innych chciałam zapytać czy korzystają z usług szewca lub fryzjera…. albo skąd biorą mleko – czy same doją krowę? 😊 Jeśli ktoś świadczy usługi sprzątania, pomocy przy dzieciach czy w ogrodzie to dzięki nam zarabia na chleb. Nie widzę więc problemu z korzystania z takich usług i tyle😊 Kochane Kobiety kierujcie się w życiu tym co uważacie za dobre dla Was i Waszej Rodziny i w głębokim poważaniu miejcie co myślą o tym inni. To Wasze życie, Wasz wybór a jeśli komuś się on nie podoba- zostawcie go z tym problemem😊 Bo to nie jest Wasz problem😊 Życzę Wam mądrych decyzji, dużo miłości do siebie samych i dużo czasu dla siebie i najbliższych😘

  3. Basia pisze:

    No i niestety wyszedł stereotyp 😏 Myślę i wiem,że większość Kobiet z M u boku czy bez sama sobie radzi z dniem codzinnym. Zarobki męża jednak nie pozwalały mi na luksus niani czy pani do sprzątania. Wiem,że teraz lepiej niektórzy zarabiają i są większe możliwości,ale…. Chyba jestem z tego pokolenia,że z obcą panią w moim domu mi nie po drodze. Szanuję jednak inne wybory.

    • Jaki streotyp. A jak masz pracować gdy są małe dzieci? Jak sprztąć dom gdy masz nogę w gipsie albo leżysz po operacji. Jak odebrać dzieci gdy muisz zostac po godzinach w pracy. Nie wszyscy mają dziadków. Streotyp to właśnie taka ocena. Bo zwykłym kobietom wolno a żonom marynarzy nie? Nie może wyjść do kina czy z koleżankami na kawę. Ma się zajechać, tak? Jesli ktos nie ma zadnej pomocy to jakoś musi ja sobie zorganizować.

      • Basia pisze:

        Jak mówiła teściowa widziały gały co brały. Myśląc o zdrowiu , a raczej o chorowaniu ok,ale całą resztę idzie ogarnąć, łącznie z pracą. Przerobiłam prawie wszystko. Też jestem zwykła kobieta i nie czuję się niezwykłą kobietą marynarza. Po prostu zwykła dająca sobie radę w każdej sytuacji, a uwierz ,że bywało różnie, bardzo różnie. Nie irytuj się tak Kasia też jestem po tej stronie co Ty. Pozdrawiam i rób swoje.

        • Kasi Wajs pisze:

          ale ja się absolutnie nie irytuję:-) Jednak praca bez pomocy niani czy żłobka jest niemożliwa. Tu raczej chodzi o to, że wszystko jest dla ludzi i trzeba czasem sobie pomoc zorganizować. Nie uważam, że za wszelką cenę trzeba wszystko robić samej. Jak i dalej idąc uważam, że czas dla siebie ( choć trochę ) jest ważny dla kobiety. A możliwość wyjścia na przysłowiową randkę – bezcenna. Tak jak napisałam wszystko zależy od potrzeb i możliwości i każdy może mieć inne zdanie w tym temacie 🙂 Ale wszystko jest dla ludzi. Znam rodziny gdzie oboje rodzice pracują i bywa, że ktoś musi dziecko odebrać ze szkoły itp. I to jest naturalne. 🙂 🙂 A korzystanie z pomocy to absolutnie nie jest oznaka tego, że kobieta sobie nie radzi.

  4. Cpt Z pisze:

    O panie. moze jeszcze w sobote na wieczor murzyna do lozka zeby starego zastapill. Skoro on w porcie moze to czemu ja nie. Ta Strona schodzi na psy. Lansujecie stereotyp pachnacej nieudacznicy z niskim iq. A pani prowadzaca zupelnie oderwana od rzeczywistosci

    • Mam nadzieję, że ci lepiej. Łatwiej jest się wyżyć anonimowo na innych to zrozumiałe. Polecam czytać ze zrozumieniem a komentarze tego typu zostawiać na pudelku czy gdzieś tam gdzie ich miejsce.pozdrawiam.

    • Żona z bagażem pisze:

      Z pełnym szacunkiem – tego komentarza nie pisała kobieta. Nikt, kto wstawał w nocy do dziecka, rano do pracy, a przez resztę dnia wypełniał obowiązki należące do kobiety tak by nie napisał. Słoma z butów….

    • Amy pisze:

      A po co murzyna skoro tyłu fajnych Polaków wkoło? 😉
      A tak ma serio to zastanawia mnie ta cała hejtu A żony/ partnerki marynarzy A nikogo nie dziwi kobieta mająca za męża z zawodu „dyrektora” będąc w w domu że sztabem pomocy. Osobiście uważam , że kiedy kobieta ma chęci i możliwość to powinna pracować. To nie czasy by być niewolnica w domu. Skoro mnie stać i chce to w czym problem? AAAA zazdrość ściska cztery litery ? Kosmetyczka , fryzjer , pomoc domowa, ogrodnik…..wszystko dla ludzi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *