Blog

MARYNARZ TEŻ CHAM.

Autor: Grudzień 20, 2017 6 komentarzy

Koniec roku to często czas podsumowań. Zastanawiamy się co było dobre, a co niestety nie należało do nas. Ostatnie lata to dla marynarzy kryzys na morzu, problemy ze znalezieniem pracy i kłopoty jakie wynikają właśnie z tej sytuacji. Sam fakt bycia marynarzem, czy bycia z marynarzem wcale nie oznacza, że nasze związki będą cudowne, jak z bajki. Wszyscy byśmy sobie tego życzyli, ale…no właśnie. Marynarz to też cham. Czy jest to zależne od wspomnianego kryzysu, samej pracy, czy może po prostu od charakteru? I tak i tak. Bo odpowiedzi może być wiele. Ale sama specyfika pracy, odosobnienie może wzmacniać złe cechy czy zachowania.

Gdy wyjeżdża – cieszysz się, gdy wraca – męczy cię. Boisz się, chcesz to przetrwać? Natężenie tych uczuć może być różne. Zależy od sytuacji. To chyba najgorsze uczucia dla kobiet. Jak to jest bać się własnego partnera? Albo nie chcieć na niego patrzeć. Każdy problem ma swoje podłoże. Bywa, że chamskie zachowania przypływają z morza razem z marynarzem.

Specyfika pracy, emocje, ludzie, multikulti, obowiązki związane z obejmowanym stanowiskiem (władza, częste traktowanie innych dość ostro) odbijają się na żonie, na najbliższych. Trudno jest po kilku miesiącach na morzu, z dnia na dzień przestawić się na inny system. I właśnie z takich sytuacji tworzą się smutne i często tragiczne historie. Mąż tyran, agresywny, znęca się nad żoną psychicznie czy w skrajnych przypadkach fizycznie. Bywa, że bardzo mocno chce kontrolować całą sytuację i ludzi mu najbliższych. Bardzo często wynika to już z długiego stażu na morzu, czy też poczucia władzy wynikającej z zarabianych pieniędzy. Po powrocie staje się terrorystą. A jakakolwiek krytyka jest atakiem, którego nie znosi.hand-1832921_1920

Brak pracy też może powodować frustrację. A tak już jest, że wtedy atakuje się osobę która jest najbliżej – w tym przypadku żonę/dziewczynę. Czy to normalne? Pewnie nie. Ale mamy tyle, na ile sobie pozwalamy.

Na statkach jest wszystko podane, poukładane, kucharze i inne udogodnienia. Panowie wracają do domu i czekają na obsługę – taką jak na statku. Coś nie idzie? Od razu chamstwo wchodzi do domu. A specyfika pracy w – z reguły – męskim towarzystwie też uczy zupełnie innego języka, innego życia, innego sposobu funkcjonowania. Zapomina im się czasem, że kobieta to nie inny marynarz.

Dostaję od czasu do czasu wiadomości, w których dziewczyny piszą naprawdę smutne historie. Wspólnym punktem jest to, że tacy „mądrzy” marynarze wykorzystują to, że utrzymują rodzinę, zarabiają więcej. Wyliczanie pieniędzy. Stwierdzenia, że rodzinie się nie należy bo to on ciężko pracuje. Że dzieci nie muszą jechać na wycieczkę szkolną (tak, znalazł się ostatnio taki, który stwierdził, że to zbędny wydatek). Nie chce pisać o szczegółach, aby nie zdradzić tych osób, bo to wiadomości pisane w zaufaniu. Chamskie odnoszenie się do partnerki z hasłem „Beze mnie nie byłabyś tu gdzie jesteś” itp… I nie chodzi o to, że to mówi marynarz. To po prostu facet, który wykorzystuje swoją sytuację i znęca się psychicznie, a czasem też fizycznie. I tak marynarz też może być chamem jak każdy.

Jak rozmawiać, gdy w naszym domu mieszka cham?

Przede wszystkim rozmawiać. Ale to też nie oznacza, że się uda coś naprawić. Związki przy tak częstych rozłąkach mogą być przekleństwem i więzieniem. Jeśli sobie nie wypracujemy wspólnego systemu, nie będziemy wsparciem dla samych siebie – to zostaniemy ofiarą. Chamskie zachowania często są przyczyną nieradzenia sobie z emocjami. Trzeba nad tym pracować. Czy w gronie rodziny, czy też ze specjalistą. Jak to w życiu bywa, teoria jedno, praktyka swoje. Kobiety często się boją, a co gorsza, bywa że myślą, że to ich wina i trwają, pokornie się godzą. Zapewne czują, że nie zostaną zrozumiane, nikt im nie uwierzy. Przecież rodzina z pozoru szczęśliwa, o dobrym statusie majątkowym, no gdzie tamie dajmy się zwariować, trochę zdrowego egoizmu musi być w każdym. Trzeba walczyć o swoje i rozsądnie szybko diagnozować problemy. Tak, żeby nie urosły do rangi tragedii rodzinnej.

Decyzje o jakimś konkretnym działaniu czy odejściu są trudne. Łatwo powiedzieć Zostaw go. Ale to zawsze jest proces. Kobieta musi dojrzeć do takich decyzji. Jednak oby nie było za późno. Dlatego pamiętaj – to nie jest normalne gdy facet:

  • Zakazuje i nakazuje.
  • Zabiera pieniądze i rozlicza każdy wydatek (no chyba, że jesteś skrajną zakupoholiczką i On robi to z troski).
  • Ogranicza ci pracę.
  • Wyzywa i poniża.
  • Bije, popycha.
  • Gdy jest w w morzu, co chwilę wysyła do Ciebie „życzliwych”, aby sprawdzali co robisz. Albo sam dzwoni co 5 minut i wypytuje o każdy szczegół.

Związek to partnerstwo i niezależnie od rodzaju pracy – taki powinien być. Jeśli się boisz albo masz już zwyczajnie dość zwykłego chamstwa w domu – zrób coś. Porozmawiaj z kimś przyjacielskim. Może namów partnera na poprawę relacji. Mów mu głośno co ci się nie podoba. To takie gadanie. Wiadomo , trudno jest coś zrobić. Ale morze, czy praca na statku w trudnych warunkach i rozłąka NIE MOGĄ BYĆ USPRAWIEDLIWIENIEM DLA TAKIEGO ZACHOWANIA.

Na morzu chamem trochę trzeba być, ale On aby tworzyć związek musi nauczyć się żyć w dwóch światach. Jeśli to nie wychodzi, to znaczy że do któregoś nich się nie nadaje. Pytanie tylko, do którego?bridge-2648720_1920

 

Podobał Ci się post?

Komentarze (6)

  • Zalecam film z lat 70tych ” Okolice spokojnego morza” o niedostosowaniu sie i zagubieniu marynarza na ladzie.

  • Nadmuchane i znowu na sile podciagniete pod tematy morza. Jezeli ktos pracuje w biedrze to jasne, ze ten artykul spotka sie z krytyka. Kazdy na wyzszym stanowisku pracy jest wystawiony na duzy stres i na dluzsza mete nikt tego nie bedzie dobrze znosil, bez wzgledu gdzie to bedzie sie dzialo, czy tu, czy tam, at sea. A, ze tak jak juz zostalo napisane wyzej ktos jest chamem i wykorzystuje swoja sytuacje finansowa i „leczy” swoje kompleksy na rodzine, a tak naprawde odreagowuje, to bez wzgledu na miejsce pracy, bedzie taki. Lubie ten portal, ale meczy mnie na sile laczenie wszystkich problemow, spraw z morzem. Pozdrawiam. Wesolych swiat !!

  • Nie zgadzam się z ostatnimi słowami tego tekstu.-” na morzu chamem trochę trzeba być”… Albo się jest chamem albo nie…Według mnie nie ma życia tu -„ok” tam- cham. Nieraz miałem do czynienia z takimi ludzmi…wtedy współczułem jego bliskim i byłem pewny że cieszą się na jego wypłynięcie w morze…obojętnie czy marynarz czy kolejarz…cham to cham…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *