MENU

15 komentarzy Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie, Rodzinnie, Uncategorized

CZY NA STATKACH JEST BEZPIECZNIE ?

received_1430668790343026

Bezpieczeństwo osobiste na statku nie zależy od rodzaju statku, a od armatora. I to jest naprawdę klucz do naszych obaw. Bo ile razy zastanawiałyśmy się czy tam jest bezpiecznie? Pomijając różne regiony świata w których pływają nasi marynarze i na których sytuację polityczna, społeczną czy ekonomiczna nie mammy żadnego wpływu. Tak, jeśli chodzi o wybór armatora już możemy być i my, bardziej wyczulone. Oczywiście są firmy lepsze i gorsze i czasem nie  ma wyboru, zwłaszcza teraz  – w dobie kryzysu. Dlatego też warto, abyśmy się zainteresowały co robi nasz marynarz, gdzie płynie z jakiej firmy, z kim będzie i czy jest to bezpieczne?

received_1596348887083753

Tak jak było na początku : bezpieczeństwo osobiste na statku nie zależny od rodzaju statku a od armatora.

Najprostsze w konstrukcji statki takie jak masowce czy kontenerowce mogą być bardziej niebezpieczne dla załogi od statków skomplikowanych, takich jak np. gazowce.

Powód jest prozaiczny. Na statku o którym wiadomo, że jest niebezpieczny istnieje szereg procedur oraz kultura pracy, które to powodują zmniejszenie lub wyeliminowanie ryzyka.

Na statku o którym uważa sie za bezpieczny, ryzyko może być marginalizowane. Co więcej, środki finansowe przeznaczone na BHP mogą być duzo mniejsze.

Kwestia podejścia Armatora do bezpieczeństwa jest kluczowa.

Dla przykładu podajmy pracę wykonywaną przy czyszczeniu zbiorników balastowych.
Ryzyko związane z tym rodzajem pracy, to brak dostatecznej wentylacji, korozja a co za tym idzie niedostateczna ilość tlenu w powietrzu wewnątrz zbiornika. Mogą występować tam także inne niebezpieczne dla zdrowia i życia gazy.

Prawo międzynarodowe nie określa ściśle zasad według których firmy powinny postępować w przypadku wejścia do pomieszczeń zamkniętych. Istnieją ogólne wymogi dotyczące ilości urządzeń pomiarowych oraz ćwiczeń ratowania ludzi z pomieszczeń zamkniętych.

Zanim zacznie się pracę w zbiorniku, trzeba sprawdzić: czy jest tam odpowiednia ilość tlenu, czy nie występuje szereg niebezpiecznych gazów? Armator ma w tej kwestii wolna rękę. Może mieć ściśle określone wewnętrzne przepisy, albo ogólne wytyczne. Osobę sprawdzającą może wysłać na kurs do ośrodka szkoleniowego (najdroższa opcja), może zrobić to szkolenie poprzez aplikacje komputerowe na statku, albo  zatrudnić na danym stanowisku tylko osoby które maja uprawnienia do sprawdzania atmosfery w zbiorniku (najtańsza opcja- marynarz robi to na własny koszt).

Armator może także przeznaczyć pieniądze na dobry sprzęt sprawdzający łącznie z akcesoriami, albo unikać kosztów i zamawiać najtańsze rozwiązania, które w praktyce są bezwartościowe.

Oczywiście, to tylko jeden z przykładów, który w podstawowy sposób obrazuje nam o co chodzi. Takich zagrożeń może być wiele ale też są one zależne od rodzaju statku i pracy jaką on wykonuje.

A jak uniknąć zagrożenia bezpieczeństwa osobistego?

Pewne firmy żeglugowe znane są z częstych wypadków i niskich standardów. W dobie powszechnego internetu i ery informatyzacji łatwo jest dowiedzieć sie które to są firmy. ( Czytaj Jak pseudoelegancje oszukują marynarzy)

Jednakże co zrobić gdy jest sie początkującym marynarzem i nie ma możliwości wyboru?

Po pierwsze, trzeba być świadomym zagrożeń, samemu na własną rękę doszkalać sie a przede wszystkim być asertywnym. Pamiętajmy, że powiedzieć przełożonemu NIE – nie zrobię tego, to jest niebezpieczne – to żadna hańba czy nieróbstwo, to zachowanie absolutnie prawidłowe.

20427578_1430660293677209_2072717790_n

Nie chodzi o to abyśmy były teraz ekspertkami w branży morskiej i studiowały jak działają poszczególne statki. Po prostu, zwróćmy  czasem uwagę na ten dość abstrakcyjny temat jak dla szczura lądowego. Im więcej wiemy, tym łatwiej będzie nam znosić kontrakty i może trochę mniej się martwić. To praca jak każda inna ale nie zajrzymy do jego biura po południu. Dlatego im więcej wiedzy, ale takiej w miarę podstawowej, będziemy miały – tym łatwiej będzie nam  i w życiu i w rozmowie. A z czasem same będziemy potrafiły wstępnie ocenić ryzyko kontraktu i szczerze o swoich obawach porozmawiać z marynarzem.

za-kazdym-marynarzem-stoi-jego-rodzina-ktora-wspiera-go-teskni-i-czeka-1

15 Responses to CZY NA STATKACH JEST BEZPIECZNIE ?

  1. Marcinnelli pisze:

    Sataystycznie to losy sa najbezpieczniejsze jako srodek lokomocji.

    Artykuł brzmi troche jak broszurka na temat bezpieczeństwa… Dużo teorii ale w praktyce to nie zawsze działa.

    Ja osobiście najbardziej nie lubie helikopteru

    • Ewa pisze:

      Statystycznie to co piąty z nas jest Chińczykiem… :-\

      • Marcinnelli pisze:

        I to się zgadza, tylko że większość z tych statystycznych Chińczyków żyje w Chinach.

        Jeżeli rozejrzysz się po międzynarodowych lotniskach jak Frankturt, Londyn czy Paryż i zobaczysz ile lotów jest realizowanych a ile faktycznie kończy się źle to może zmienisz zdanie. Nie taki diabeł straszny. Do tego loty które dostajemy za zwyczaj są realizowane przez renomowanych przewoźników. Lot to jest pikuś w porównaniu do późniejszej podróży z lokalnym agentem przez zatłoczone ulice Chińskich, Indyjskich czy jakiś Afrykańskich miasteczek gdzie ruch drogowy jest chaotyczny do granic możliwości.

        Rutyna na statku jest niebezpieczna, niedopatrzenia, brak procedur, lekkomyślność i nieodpowiedni ludzie na nieodpowiednich stanowiskach.

        Co do artykułu- dla początkujących którzy nie lubią mówić „NIE” przełożonemu. Powedzieć mu żeby dał mu pisemny rozkaz wykonania danej pracy przy takich i takich warunkach. Nie mówisz nie, tylko potwierdzenia zadania żeby nie było wątpliwości. Rzadko znajdzie się twardziel który takie pismo podpisze.

        Ja na szczęście nie musiałem tego sprawdzać w praktyce ale zawsze to bramka awaryjna…

        • Ewa pisze:

          A jak wychodzę z psem na spacer to statystycznie mamy po 3 nogi… I to nie w Chinach… 😉
          Ja mówię o tym czego się boję…nie oceniam realnego stopnia ryzyka danych sytuacji. Może to dla kogoś jest irracjonalne…dla mnie tak to wygląda.
          A tak poza tym…Lufthansa – lot z Barcelony, AirFrance – lot z Rio…sami renomowani przewoźnicy 🤐 No ale to nie do końca temat tego wpisu…

    • Jacek pisze:

      Statystycznie ja i mój pies mamy po trzy nogi 🙂

  2. Maciek pisze:

    Kiepski ten tekst. Ondosze wrażenie że twórca nie ma zbytnio pojęcia o czym pisze i przedstawia zasłyszane gdzies tezy .
    pozdrawiam

  3. Basia pisze:

    Loty niebezpieczne ? No to mało widziałyscie dziewczyny. Mąż pojechał na statek prawie 30 letni, który miał iść na złom i nagle tadam… jakaś byle jaka chińska stocznia podremontowali, ,,certyfikaty,, uzyskane i płyniemy na przód. Fitera dali i większą resztę remontu załoga ma zrobić. Jak wyjeżdżał z kraju nikt nie mówił,że remont na stoczni,że statek złom. Jak odmówić kiedy kontrakt podpisany,a on na miejscu w Chinach ? O czym tu mowa ? Jak wrócić ? Jakie bhp i bezpieczeństwo ? Oszczędności to podstawa.Samemu trzeba o siebie zadbać. Ehhhh samo życie. Jedno wiem zawsze wróci nie ma innej obcji.

    • Ewa pisze:

      Mój M, kiedy zobaczył, że warunki na statku są skandaliczne i zagrażające życiu kupił bilet na samolot i wrócił do domu… Owszem stracił „parę euro” ale życie nie ma ceny. Jeśli więc tylko to jest możliwe (przede wszystkim statek jest w porcie) nie trzeba się długo zastanawiać…

      • Basia pisze:

        Jasne, parę euro ….zapłacić bilety za siebie i zmiennika, do tego hotel, bo z dnia na dzień biletów raczej nie ma , do tego blokada internetu. No nic tylko wrócić .

        • Ewa pisze:

          Cudzysłów oznacza przenośnię… Pisząc „parę euro” miałam na myśli sporą kwotę, ale jeszcze raz podkreślę…dla mnie życie nie ma ceny. Zaznaczam – dla mnie…każdy może mieć własne zdanie w tej kwestii.

          • Basia pisze:

            To życie to pewne zobowiązania i czasem po prostu niema wyjścia,ale to trzeba pożyć i popływać kilkanaście lat. Dla Nas życie jest bezcenne.

    • Dokładnie najgorzej jak jest inaczej niż mówiono. Jak firmy oszukują pracowników i jak trudno z tego wyjść

  4. Ewa pisze:

    Tak naprawdę chyba bardziej boję się lotów w drodze na statek i z powrotem niż samego pobytu na statku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *