Blog

7 BANAŁÓW POTRZEBNYCH DO ŻYCIA Z MARYNARZEM

Autor: Październik 10, 2017 3 komentarze

Bycie żoną, bycie w związku w ogóle, wymaga pewnej pracy. Bo i owszem, początkowo najadamy się miłością oraz stanem zakochania i to pozwala nam na wspólną radość. Jednak z czasem przychodzi już rzeczywistość, w której wychodzą na jaw wady bycia w związku, wady drugiego człowieka, jego stylu bycia czy osobowości. No i tu zaczyna się pracowanie nad wspólną relacją. A z tym bywa rożnie. Raz łagodnie, raz na ostro. Raz jest się szczęśliwym, a raz mniej. Gdy do tego wszystkiego dorzucimy element życia z marynarzem, którego przynajmniej połowę roku z nami nie ma – tu  zaczyna się robić niezły mix. I tu trzeba wziąć w garść wszystko to, co nam w życiu przeszkadza, przemielić kilka razy i przetrawić. Związki są zagadką, a takie z marynarzem – czyli z ciągłą rozłąką w tle – są hardcorem. Nie każda kobieta się do nich nadaje. I absolutnie to nic złego. Bo każdy z nas stworzony jest dla innej osoby. I jakby to ująć w miarę ciekawie? Jest kilka banałów, bez których taki związek nie przetrwa. To absolutne minimum. Jeśli nie przystaniemy  na te warunki, jeśli nie zaakceptujemy, nie ogarniemy tego w głowie i w swoim nastawieniu, to zostaniemy zjedzeni – żywcem. I się nie uda.

1. SZACUNEK – to jest najważniejsze. Ale nie chodzi tylko o to, że my szanujemy drugą stronę, ale ona też nas. Czyli my musimy mieć szacunek do siebie i nie dać sobą poniewierać. Szanować siebie i to co robię. Często jest to poświecenie swoich planów na rzecz pływania. To się zdarza bardzo często. Musimy siebie za to szanować. Za to, że jestem mamą i opiekuję się dziećmi albo moja praca nie jest czysto zarobkowa, albo, że pracuję bardzo dużo i przez to nie zawsze daję radę ze wszystkim. Nie jestem też służącą na każde skinienie, która obsługuje marynarza, gdy wraca. NIE. Szanuję siebie i jestem świadoma swojej niezależności jako człowiek – cokolwiek bym robiła. Czyli bez szacunku do samej siebie – nie uda się.

20170714_191137

2. ZAUFANIE –  to jest maksymalny banał. Ile można o tym słuchać? A jednak. W takim związku nie ma miejsca na chore intrygi, sprawdzanie telefonów, chorobliwą zazdrość. Na starcie, tego zaufania musi być dużo więcej, dane jest na kredyt. Ale ono pozwala nam spokojnie żyć. I robi dużo miejsca miłości. Jeśli ktoś ma skłonności do szpiegostwa czy natarczywego wypytywania o wszystko i wszystkich, to raczej może się skończyć nieciekawie. Odległość tu wcale nie pomaga. Tu zaufania musi być całe morze.

18671650_1467479196641694_1141969062384416471_o

3. PRZESTRZEŃ – to jeden z priorytetów. Dawanie sobie przestrzeni. I pomijam tę ogromną przestrzeń kiedy jesteśmy osobno. O nie, nie, nie. Tu chodzi o to, że gdy jesteśmy razem też musimy o to dbać. Mimo tak długiej rozłąki, dajemy sobie swobodę. On potrzebuje trochę czasu dla siebie i  ja. Nie rezygnujmy ze swoich rytuałów, pasji, zajęć bo marynarz wrócił. Dbajmy o to. Bo to w jaki sposób dbamy o siebie wpływa na naz związek.

20170619_120646

4. ODPORNOŚĆ NA ZMIANY – tak, tej odporności można się nauczyć. Początkowo jest szok. Chociażby wakacje zaplanowane rok wcześniej  diabli biorą bo jest kontrakt, bo trzeba teraz jechać w morze i już. Albo odwrotnie: miał być w pracy jeszcze miesiąc, a tu wraca za tydzień i też harmonogram dnia pada. To takie ogólniki. Ale trzeba mieć świadomość, że zmian będzie sporo i będą często. Trzeba się nauczyć na nie odpowiednio reagować i akceptować. Bez tego będziemy na wiecznym wku…niezadowoleniu.

5. SAMOREGENERACJA – to taki magiczny banał. Ale to działanie według hasła: Sama sobie sterem, okrętem, żeglarzem, ale zawsze z marynarzem. Trzeba pamiętać, że pierwszą w kolejności osobą, na którą będę mogła liczyć, będę JA sama. I czy M akurat jest, czy Go nie ma, to ja muszę mieć zdolność regenerowania siebie, swoich stanów, przytulania siebie, pocieszania i doprowadzania do użytku publicznego. JA sobą rządzę i sobie nakazuję. Smutno mi? Ok, ale góra jeden dzień. Dalej musi być inaczej, bo życie czeka.

20170725_184122

6. MIĘKKIE SERCE, TWARDA DUPA – ten banał trudno jest realizować. Bo jednak powinnam mieć więcej czułości i zrozumienia. Tęsknota wzmacnia romantyzm w związkach, więc działa to całkiem pożytecznie, ale przy tym wszystkim nie mogę być naiwna, muszę mieć oczy otwarte, mieć życiowo twardy tyłek – i już.

7. MIŁOŚĆ – no to jest już największy banał. Ale przykro mi, bez niego nie przetrwamy. Jeśli nie kocha się drugiej osoby, z którą płynie się przez życie, to cokolwiek by się nie robiło – to się nie uda. Miłość, miłość i miłość. Bez niej to może być tylko układ.

Nie ma co tutaj bajerować. Kobieta musi być mocniejsza, aby w takim związku być. Albo inaczej – wszystko jest kwestią nastawienia. Podobno jeśli sobie mocno postanowimy, że np. Nie będę płakać po nocach i narzekać na swoje życie – to tak będzie. Trzeba patrzeć zawsze w drugą stronę. Może zamiast  lamentu: O, jak mi źle, jak mi smutno, jestem taka samotna, On gdzieś na końcu świata…Przełączmy się na prostą radość: O, jaka jestem szczęśliwa, że mam udany związek, że się kochamy i nasz wspólny czas jest dla mnie najważniejszy. Jeśli będziemy mieć tę zdolność, która pozwala nam wpływać na siebie i swoje myślenie, to będzie extra!!! Plus nasze 7 banałów oczywiście.



BO ŻONA/DZIEWCZYNA MARYNARZA OGARNIA:

✔️Niespodziewane przyjazdy i wyjazdy.
✔️Zmiany i Podmiany.
✔️Dzieci z tatą i bez taty. 
✔️Wakacje i święta w rożnych terminach.
✔️Pracę, dom i zwierzęta.
✔️Miesza smutek z radością.
✔️Zawsze ma plan B.
✔️I na pewno nie poddaje się:-)

To prawdziwa Królowa Chaosu

cats

Chcesz Kubek? Kliknij na zdjęcie!!

Podobał Ci się post?

Komentarze (3)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *