MENU

3 komentarze Kobieta, Magazyn, Rodzinnie, Uncategorized

PRACOWAĆ CZY PRASOWAĆ ? OTO JEST PYTANIE!

coffee-1869820_1920

Temat pracy żon, dziewczyn marynarzy wzbudza zawsze sporo emocji. Tyle ile osób, tyle rożnych sytuacji i rad. Znajdzie się też cześć takich mocno nieżyczliwych opinii. Jedne pracują i innego świata sobie nie wyobrażają, inne nie wyobrażają sobie iść przy małych dzieciach do pracy, gdzie 60 procent pensji pokrywa koszty żłobka/przedszkola.  A jeśli jest to praca zmianowa, to i opiekunkę.

Jednak warto spojrzeć na ten temat trochę inaczej. Bo oczywiste jest to, że każdy będzie zawsze bronił swojej sytuacji. I oczywiste jest to, że każda sytuacja jest inna. Ale czy nie jest trochę tak, że gdzieś wśród nas panuje błędne określanie tego, czym jest niezależność? Mówi się, że kobieta musi być niezależną, nie siedzieć na garnuszku u marynarza itp. Ale też, że to sytuacja specyficzna, bo ona faktycznie musi być na lądzie wszystkim i wszystko robić bez taryfy ulgowej i powrotu męża do domu o 17.

Zacznijmy od tego, że wyboru dokonują pary wewnątrz swojego związku. Warto jednak pamiętać, że urlop macierzyński i ewentualnie część albo cały wychowawczy, przysługują każdej kobiecie. Gdy wykorzystuje taki urlop stacjonarna kobieta, to jest ok. A gdy żona marynarza, to już inna dyskusja. Czemu tak się dzieje? Bo każdy powód, w którym można tej grupie wytknąć, że nic nie robi,  jest dobry – to przykre. Dlatego pomińmy etap malutkich dzieci w dyskusji. Bo żadna kobieta w tym czasie do pracy iść nie musi, chyba że sama chce albo sytuacja tego wymaga.tato-czekam-na-ciebie

Wracając jednak do kobiet marynarzy i do okresu szkolnego dzieci. Niektóre kobiety wybierają drogę zawodową inne domową. I KAŻDA JEST DOBRA. I żadna też, nie jest dowodem na niezależność, czy na brak niezależności. Coraz więcej kobiet marynarzy,wybiera aktywność zawodową. Ale to też dlatego, że myślenie kobiet w Polsce się zmienia i mają większe możliwości oraz zwyczajnie – chcą. Nie zawsze jest to etat. Wszystko zależy od zawodu. Spora cześć marynarskich babek, prowadzi swoje działalności. Takie jak: zarządzenie nieruchomościami, hand made, usługi związane ze swoim wyuczonym zawodem (np. architekt), blogi itp. Taka sytuacja pozwala na zarządzanie swoim czasem i na dopasowanie rytmu dnia do swojej pracy. Niektóre z nas mają konkretne zawody, w których spełniają się pracując w różnych organizacjach. I super. Jeszcze inne nie wyobrażają sobie pracy na byle jakim stanowisku, tylko po to by udowodnić światu, że pracują. Wolą ten czas poświecić pracy w domu, dzieciom. A umówmy się, że bycie mamą bez etatu taty, to zwyczajny zap..l. Jeszcze inne pracują, bo muszą, gdyż budżet domowy jest za mały aby pokryć wszystkie koszty, czy np. są długi. Jeszcze inne, nie mogą iść do pracy, bo mają chore dziecko, niepełnosprawne. Są jeszcze dziewczyny, które poświęcają się pasjom albo zamiast pracy, wybierają wolontariat i pracują np. na rzecz hospicjów czy innych organizacji społecznych. I też takie, które chciałyby pracować, ale żyją w takim miejscu, gdzie tej pracy zwyczajnie nie ma. I pewnie takich historii znajdziemy mnóstwo. Nigdy nie będzie tu jednej recepty na to, czy kobieta powinna pracować czy nie. Bo jak zawsze, to zależy od indywidualnej sytuacji. Oczywiście ważne jest aby zawsze mieć plan B, niezalezienie od tego, co robimy. I tu właśnie pojawia się temat –  NIEZALEŻNOŚĆ.

Niezależności wcale nie gwarantuje nam każda praca. To bardzo mylne. Można ciężko pracować za jedną z mniejszych pensji, bo ona uzupełnia nasz budżet, jednak gdy wydarzy się coś nieprzewidzianego, trudno będzie z tej jednej pensji utrzymać siebie, mieszkanie, dzieci. Czy w takim razie istnieje jakaś kwota, którą żona marynarza powinna zarabiać, aby świat już był spokojny? Absolutnie nie. Każda praca jest na wagę złota. Ale tak samo ważna jest każda kobieta, która w danym momencie nie zarabia. Bo niezależność, to nie wypłata. Niezależność, to stan emocjonalny. Niezależność, to zdolność do podejmowania samodzielnych decyzji. Niezależność, to umiejętność szybkiego zorganizowania się. Niezależność, to brak pytań: a co ja teraz zrobię? Niezależność, to asertywność i charakter. Niezależność, to praca, pensja bądź też szybka umiejętność zorganizowania jej sobie. I tak naprawdę, ten zestaw powinna posiadać każda kobieta, która ma męża gdzieś w świecie, a codzienność łapie sama. Można zarabiać kokosy i równocześnie być bardzo zależną, chociażby od męża – poddańczą wobec niego. Mieć problem z wypowiadaniem własnego zdania, być poniżaną czy w skrajanych przypadkach, bitą. A można też, nie zarabiać w danym okresie nic, a umieć się świetnie organizować, mieć gotowe plany na wszystkie sytuacje, nie tracić zimnej krwi w momentach grozy, i mieć poukładany związek. I z dnia na dzień ogarnąć sobie źródło dochodu, gdy tylko zajdzie potrzeba. Niezależność finansowa to jedno, to element całej układanki. Jednak nie gwarantuje absolutnie sukcesu, gdyby coś gdzieś w naszym związku poszło nie tak. KAŻDY rodzaj pracy – czy w domu, czy poza nim – jest dobrą aktywnością. I jak najbardziej, im dzieci starsze, tym więcej czasu powinno być zagospodarowane dla nas i dla naszej pracy czy firmy, pasji.

Nie byłoby też takich dylematów między nami, gdyby nasi marynarze, może nie tyle doceniali, co brali na poważnie, to co robimy – czy to pracując zawodowo, czy będąc  w domu z dziećmi. Bo niestety można spotkać się z różnymi opiniami, np.: Ty przecież nic nie robisz, tylko w domu z dziećmi. Albo: Po co ci ta praca, to jakaś twoja fanaberia. Otoczenie jest ważne, bo  też wpływa na nasz stan. Jeśli słyszy się więc podobne teksty, trudno siebie docenić i cieszyć się ze swoich sukcesów. Jeśli partner marynarz, szanuje, rozumie i ceni to co robimy, to nikt nie będzie miał żadnego dylematu, niezależenie od tego co robi. Wzajemne wsparcie. Czyli my ich w pracy na morzu, a oni nas tu – na lądzie. To taka krótka recepta, może zbyt prosta. Ale najprostsze rzeczy z reguły są najtrudniejsze.

mysl

Wracając jeszcze stricte do tematu pracy , czy aktywności zawodowej. Żona/Dziewczyna marynarza, powinna mieć swoją przestrzeń. Nawet jeśli wybiera w pełni rodzinę i dzieci, nie zwalnia ją to z dbania o siebie, swój rozwój czy swoje pasje. I warto pamiętać, że niezależność to przede wszystkim stan umysłu i rodzaj podejścia do życia. Jeśli to mamy, to będzie dobrze.

ZAJRZYJ TEŻ TU :

WSPÓLNA CZY OSOBNA KASA?

ETAT, FIRMA CZY DOM? CZYLI O PRACY MARYNARKI.

ZOSTAWIŁAM MARYNARZA.

3 Responses to PRACOWAĆ CZY PRASOWAĆ ? OTO JEST PYTANIE!

  1. Natalia pisze:

    Zajmowanie się dziećmi jakiś czas po porodzie jest z dziećmi jest ok ale na dłuższą metę wychodzi na to ,że księżniczka która nigdy nie pracuje z czasem zmienia się w Kopciuszka. Żaden facet tak naprawdę nie chce, aby jego żona/dziewczyna była jego utrzymanką – mężczyźni jeszcze bardziej szanują kobiety , które dorzucają jakikolwiek grosz do domowego budżetu – nie ważne ile , ważne żeby choć trochę pokazać , że możemy być niezależne. Nie wyobrażam sobie kupić mężowi prezentu za pieniądze,które on zarobił… i oczywiście to działa w obie strony. Zastanówcie się nad tym dziewczyny, macierzyństwo to z pewnością piękna rzecz ale może warto dla własnego rozwoju zainwestować w nianię chociaż na pół etatu i trochę popracować? 😉

  2. Justyna Kulik pisze:

    uważam że bardzo ważne jest mieć coś swojego nawet własnie swoje hobby pasje czymś czym można zajść głowę kiedy M w morzu…i kiedy wraca 😉 I uważam że właśnie nie można porównać naszego zycia codziennego do zycia osób których mężowie pracują tu na lądzie i wracają codziennie po pracy do domu, gdy M wyjeżdża to na naszej głowie jest dosłownie wszytko od wyprawki dzieci do szkoły przedszkoli, choroby, zwolnienia z pracy nie dzielimy tego na pół jak to najczęściej bywa w związkach gdzie mąż wraca o 17.00 uważam że my wtedy jesteśmy cholernie niezależne i tu właśnie widać nasza niezależności, niezależnie od tego czy my żony M pracujemy zawodowo w domu, czy nic nie robimy o! 😉

  3. Prawdziwa pisze:

    Nuda…sorry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *