Seks

PRZERĄBANE MIEĆ MARYNARZA, PRZECIEŻ W TAKIM ŻYCIU CIĄGLE BRAKUJE SEKSU…

Autor: Sierpień 11, 2017 14 komentarzy

Przerąbane mieć partnera marynarza, przerąbane jest pływać. Przecież w takim życiu ciągle brakuje seksu. A skoro brakuje, to pewnie szukacie gdzieś indziej….


Znamy takie teorie, prawda?  W pierwszej chwili, życie w związku na odległość kojarzy się z brakiem dostępu do siebie, a co tym idzie – brakiem seksu. Bo jeśli faktycznie na przykład jest ktoś, kto właśnie startuje z takim życiem, albo ktoś kto ma wątpliwości, to właśnie teraz warto raz na zawsze powiedzieć: Kobieta marynarza wcale nie żyje bez seksu!!! I absolutnie nie wolno nastawiać się na to, że przyjdzie moment, w którym trzeba wyłączyć TRYB SEKS.

Przecież gdy marynarz wypływa w morze, na kontrakt, to czy nagle przestajemy ze sobą rozmawiać? Unikamy się i staramy się nie myśleć o sobie? No pewnie, że nie!!! A dlaczego zatem tak bywa z seksem? Przecież on jest drugą najważniejszą częścią naszego związku. Dlaczego mamy się tego pozbywać? Nie myśleć, nie podniecać się itp.? Albo jesteśmy w związku, albo nie. I takie gadanie, że seksu nie ma – to wielka bzdura.

Po pierwsze: czym jest seks? Seks to oczywiście stosunek, ale także namiętność, erotyka, przytulanie, czułe słowa, świntuszenie, romantyzm… i tak dalej, i tak dalej. Oczywistością jest, że związek na odległość stawia nam kilka przeszkód. I czasem trochę trudniej jest dbać o seks w takim związku (cały czas temat poruszamy z perspektywy i w kontekście kobiet, do panów zajrzymy przy innym wpisie). Co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Przede wszystkim, (gdy nie ma partnera) warto zadbać o swoją seksualność, nie zapominać o niej. A my często lubimy zapominać o sobie: Wiesz mam tyle spraw, praca, remont, dzieci… a wieczorem padam – nie mam czasu. Znajdź go! Choć raz w tygodniu znajdź czas na swoją seksualność.

Różne grupy kobiet. O  co chodzi ?

Mamy pewnie dwie, trzy grupy kobiet. Jedna otwarta, traktująca seks i sprawy z nim związane na  na luzie. Druga, w sumie trochę się wstydząca i nie do końca wiedząca jak ma to ugryźć? I trzecia, ze swoimi zasadami, które na własną seksualność nie pozwalają. I super. Każdy ma swoje przekonania, i tak musi zostać. Nikomu nic narzucać nie wolno. Ale każda z tych grup kobiet o swoją seksualność i namiętność swojego związku, zadbać powinna. Bo związek/małżeństwo bez seksu, to już tylko… no właśnie, chyba dobra znajomość. A przecież nie o to  chodzi.

Grupa pierwsza (tych grup pewnie znajdzie się więcej – to taki przykładowy podział) ma świadomość seksualności i tego, że coś z tym tematem musi robić. Może korzystać z rożnych pomocy. Śmiało ogląda filmy erotyczne/pornograficzne w samotności. Potrafi sama sobie sprawić przyjemność, poprzez masturbację. Używa wibratorów lub innych gadżetów albo lubi zwyczajnie bez gadżetów. Oczywiście jeśli chce i ma na to ochotę. I to wcale nie świadczy o tym, że kobieta jest wyuzdana panną, która ma w domu pokój niczym z Greya. Chodzi o jakąś normalność, i w miarę zdrowe podejście do swojego ciała. Szkoda, żeby mimo długiej nieobecności partnera, takiej przyjemności się pozbawiać. A skoro są możliwości, to czemu nie skorzystać? Przecież to nasze ciało, nasza własności – warto o nie dbać. Nie ma co się wstydzić wibratora. Może to być też ciekawy prezent od partnera 🙂 A facet, który uważa taką aktywność kobiety, za coś dla niego obraźliwego, niech lepiej weźmie się w garść. Bo męska masturbacja jest na porządku dziennym i nikogo to nie dziwi. Nie chodzi o to, by to był jakiś tajny zamiennik. A raczej element wspólny związku. No trudno, nie jesteśmy codziennie ze sobą, nie możemy liczyć na swoje ciała kiedy chcemy. Ale wzajemna szczerość, pozwoli nam zbudować dobrą i przepracowaną relację.

girl-2554687_1920

Druga grupa. Może mniej pewna tego co może, a czego nie? Co wypada? Nie do końca ma luz w rozmowie z partnerem. Często uważa, że zabawa ze swoim ciałem to forma zdrady albo nietaktu. Sex jest tematem tabu. Ale nikt nie każe ukrywać tego typu zachowań. Jeśli jesteśmy w związku, nic nie powinno nas zawstydzać. I może  warto porozmawiać o potrzebach  kobiety –  wspólnie. I pierwsze kroki w tym temacie stawiać razem.  Grupa druga jest trochę wycofana, bo  nie wie co może. Ale sama musi zdecydować, według swoich przekonań. Warto jednak pamiętać, że seks nie jest złem. A jak jesteśmy w związku – zwłaszcza takim – to coś musimy wymyślić. Ale nie muszą być to wibratory. Warto być otwartym i samemu wyjść z różnymi propozycjami do partnera, może to otworzy pewne drogi. Nie ma co się bać. Mężczyźni z reguły lubią wszystko, co związane jest z seksem 😉

Trzecia grupa. Grupa, która ma swoje przekonania religijne czy kulturowe, które zabraniają takich zachowań. Jednak to nic straconego. Bo to wcale nie zwalnia ich z dbania o swoją seksualność. To nie tylko sex jako taki. To też: czułość, namiętność i romantyzm. W tej grupie duża rolę odgrywają, czy powinny odgrywać, rozmowy/maile  z partnerem. Takie o uczuciu, namiętności o wspólnych nocach. Ważne aby mimo rozstania, nie zapominać o tej sferze. Przecież można wysłać sobie swoje zdjęcie, erotycznego maila itp. To też są zagrania seksualne, które tę więź erotyczna podtrzymują. I nie pozwalają wyłączyć z naszego mózgu, TRYBU SEKS.

Dla związku ?

To co jest bazą w grupie trzeciej, jest przede wszystkim podstawowym składnikiem dla każdej pary. Mimo, że potrafimy – czy też dobrze by było gdyśmy potrafiły – zadbać o własną seksualność nie wstydząc się przed samą  sobą swojego ciała, to nasza relacja na linii dom – statek, powinna mieć mocną bazę erotyczną.

Co możemy ?

Rozmawiać ze sobą o seksie,  na odległość. Możemy sobie opowiadać o swoich samotnych wieczorach i wzajemnie się nakręcać 🙂 Możemy wprowadzić coś takiego, jak sex przez telefon, jeśli są takie możliwości (choć tu rzadko jest pewnie okazja do długich rozmów albo rozmów w ogóle). Zostają maile. Można gdzieś tam wtrącić dwa zdania typu: w domu wszystko dobrze, trawa skoszona, w pracy ok, byłam wczoraj u Joli, ale wiesz tęsknie za tobą i mam ochotę na seks. Ale może lepiej będzie ustalić sobie jeden dzień w tygodniu, czy raz na dwa tygodnie, i wysyłać sobie maile –  tylko erotyczne. Takie, według naszego gustu. Jedni lubią bardziej romantycznie, inni ostrzej. Nie ma znaczenia. Fajnie mieć korespondencję w stylu: Co ci zrobię jak cie złapię. I tylko taką, bez dodatku sprawozdania co  w domu. To jest ciekawa baza. I  też dobry wstęp do tych samotnych wieczorów, jak i do powrotów. Seks to też może być plan na powrót – jaką bieliznę założę, co zrobię? Albo nasze erotyczne zdjęcia, przygotowane wcześniej jako niespodzianka do walizki (dziewczyny często robią kalendarze dla swoich marynarzy np. w bieliźnie – extra pomysł).

To nie jest tak, że robi się to dla faceta. Robi się to dla siebie i związku, dla podtrzymania tej namiętności. Oczywiście, nie zawsze będziemy na wyżynach erotyzmu. I nie zawsze będziemy strzelać seksapilem. Są rożne okresy w życiu. I takie, że zastawiasz się jak nie usnąć  na stojąco, a seks w ogóle ci nie w głowie (o tym też jeszcze będzie w innym wpisie). W końcu jednak przyjdzie zwrot, i może da radę wrócić do któregoś sposobu na podtrzymacie seksualności? A może warto, właśnie w takich chwilach załamania, po prostu napisać coś podniecającego do męża, albo wyjąć wibrator z szafy. Może właśnie te endorfiny wyrwą nas ze szponów codzienności i zmęczenia, zapomnienia o sobie.


Jak widać, takie życie nie oznacza braku seksu. Wręcz przeciwne – stawia za każdym razem wyzwania. Motywuje do rozpalania ognia i do przełamywania lęków czy wstydu. U każdego jest inaczej, ale wniosek jest jeden wspólny, na pewno nie można wyłączyć trybu seks. Trzeba szukać sposobów aby go w miarę logicznie zastąpić . A jak partner wraca, to wykorzystać to wszystko. I SZALEĆ RAZEM, SZALEĆ…!!!

P.S. Wyłączenie tego trybu może podziałać rok, dwa, trzy ale potem może przyjść sytuacja, w której staniemy przed wyborem – zdradzić czy nie? Bo akurat gdzieś natrafi się okazja, o które w życiu nietrudno. I co wtedy? Jeśli nasz mózg jest erotycznie zadbany, to wcale nie będzie nas to kręciło. A jeśli będzie wygłodniały, to zje byle co. Dbajmy przede wszystkim o siebie, i róbmy to dla siebie.

pinup-1272878_1920sex

 


Jeśli macie pytania o sex czy szukacie seksuologa ( opcja skype też jest ) to polecam Wam Gosię. Nie raz była prelegentem na spotkaniach dla kobiet marynarzy. Jest żoną marynarza, położną , psychologiem i seksuologiem i na pewno wie o czym mówi. Małgorzata Oktawiec

http://oktawiec.pl/


Jak długo można wytrzymać bez seksu?

  Seks. To chyba jeden z ulubionych tematów ludzi, którzy patrzą na związki na odległość z boku. No bo jak można normalnie funkcjonować w sferze seksualnej będąc osobno? Na pewno się zdradzają, bo ile można wytrzymać bez seksu? No właśnie ile?
2 komentarze

PORNOGRAFIA NA STATKACH.

  Porno, pornografia – to takie nie do końca ładne słowa. Kojarzą się  z czymś złym, zboczonym. Temat ten raczej też nie nadaje się do codziennej rozmowy przy kawie, czy przez telefon z marynarzem. Jednak to tylko pozory. Jak zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zapytań o porno na statkach jest sporo. Część z
10 komentarzy

PRZERĄBANE MIEĆ MARYNARZA, PRZECIEŻ W TAKIM ŻYCIU CIĄGLE BRAKUJE SEKSU…

Przerąbane mieć partnera marynarza, przerąbane jest pływać. Przecież w takim życiu ciągle brakuje seksu. A skoro brakuje, to pewnie szukacie gdzieś indziej…. Znamy takie teorie, prawda?  W pierwszej chwili, życie w związku na odległość kojarzy się z brakiem dostępu do siebie, a co tym idzie – brakiem seksu. Bo jeśli faktycznie na przykład jest ktoś,
14 komentarzy

MARYNARSKIE SPRAWY. Czyli zadaj pytanie, rzuć temat, na którym ci zależy.

Zaczynam taką małą, swoja prywatna akcję. Coraz częściej piszecie mi swoje przemyślenia i to, o czym chcecie przeczytać na blogu. To fantastyczne!!!
26 komentarzy

NO PRZESTAŃ, PRZECIEŻ TWÓJ MĄŻ JEST TAK DŁUGO W MORZU. NA PEWNO MASZ OCHOTĘ…

Gdzieś na kanałach social media, przemknęła mi pewna historia.  Dziewczyna była sama, a jej mąż w morzu – jak to u nas  często bywa.  Jego, podobno – najlepszy kolega, zaczął przy jakiejś okazji namawiać ją na sex. Właściwie zakładając, że skoro jest sama, to tego potrzebuje. Ona oczywiście  wyśmiała go i spławiła. Jednak sytuacja była
5 komentarzy

Podobał Ci się post?

Komentarze (14)

  • A, co jak M w pewnym momencie stwierdza, że kocha ale ucieka przed seksem na wszelkie możliwe sposoby mając miliardy argumentów żeby tylko odmówić seksu? Kobieta stara się, kupuje nawet fajną erotyczną bieliznę – a on każe nie zakładać bo woli ją naturalną… Kłamie? Znudziła się? Od tak przestała być dla niego pociągająca?

    • Coś jest na rzeczy. To dość dziwne. Jeśli jest jednorazowo albo trwa jakiś krótszy czas to ok. Każdy ma jakieś tam gorsze okresy. Ale jak cały czas -to warto poszukać źródła.

      • Tak jest od roku, a jak pytam o co chodzi, to twierdzi, że nic – wmawiam sobie… szkoda, że dużo osób zauważyło, że się ode mnie odsunął i zaczął traktować jak współlokatorkę 🙁 były już i insynuacje osób trzecich, że chyba ma inną na boku…

        • No to na pewno nie jest normalne. A tAK trwać będzie ci ciężko. Pogadaj z nim idź do sekuologa albo sprawdź czy nic faktycznie na boku nie grzeszy … A może ma jakieś problemy o których nie wiesz i tak stara się odreagować.

          • Rozmowy nic nie dają –
            ja sobie pogadaj, popłaczę a on tydzień będzie udawał zatroskanego i A chwilę to samo. Niby rozmawiamy szczerze, nic przed sobą nie ukrywamy ale to do niczego lepszego nie prowadzi. Seksuolodzy i psycholodzy to dla niego zbędne zło… woli swoje zabawki elektroniczne i durne gry. W sumie to chyba zaczynam być tym wszystkim zmęczona i od pewnego czasu nachodzą mnie myśli, że czas pójść swoją drogą…

  • Komentarz zbędny,ale… mam za sobą 25 lat życia z marynarzem i mam nadzieję na więcej. Oświadczam wszem i wobec da się żyć bez seksu, po prostu bez kombinacji idzie żyć. To wszystko jest w głowie to my tym zarządzamy i sterujemy nikt inny. Mówię tu o fizycznych potrzebach to na prawdę da się opanować. Gorzej jest z brakiem przytulania i oparcia, zmagania się z dniem dzisiejszym z tu i teraz. Żona marynarza da radę wszystkim i wszystkiemu i na wszystko znajdzie metodę

    • Zgadzam się z Tobą ..ja mam za sobą 35 lat i nawet wówczas gdy rejsy bywały dużo dłuższe niż aktualnie a kontakty tylko listowne ..seks nie był NR 1 ..Była tęsknota ..był brak bliskości łzy w święta ale seks był drugorzędny ..jak by nieobecny ..nie myślało się o tym w czasie nieobecności .Tak jak napisałaś ,wszystko jest w głowie …

    • Dokładnie – na wszytsko znajdzie metodę ???

  • A może pojawi się temat pornografii wśród marynarzy i tego jak wpływa destrukcyjnie na związek,na postrzeganie swojej żony itp…

  • Hmmm no tak kazdy ma swoje potrzeby. A gdy marynarz wracając do domu wymaga „nadrobienia” seksu ? Istnieje takie cos jak menstruacja badz zmeczenie po ciezkim dniu pracy… Czy można nie rozumieć że nie ma sie ochoty ? Czasami istnieje podtrzeba przytulenia zwykleglo pocalunku a nie od razu seksu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *