MENU

14 komentarzy Kobieta, Magazyn, Sex, Uncategorized

PRZERĄBANE MIEĆ MARYNARZA, PRZECIEŻ W TAKIM ŻYCIU CIĄGLE BRAKUJE SEKSU…

girl-1953201_1920

Przerąbane mieć partnera marynarza, przerąbane jest pływać. Przecież w takim życiu ciągle brakuje seksu. A skoro brakuje, to pewnie szukacie gdzieś indziej….


Znamy takie teorie, prawda?  W pierwszej chwili, życie w związku na odległość kojarzy się z brakiem dostępu do siebie, a co tym idzie – brakiem seksu. Bo jeśli faktycznie na przykład jest ktoś, kto właśnie startuje z takim życiem, albo ktoś kto ma wątpliwości, to właśnie teraz warto raz na zawsze powiedzieć: Kobieta marynarza wcale nie żyje bez seksu!!! I absolutnie nie wolno nastawiać się na to, że przyjdzie moment, w którym trzeba wyłączyć TRYB SEKS.

Przecież gdy marynarz wypływa w morze, na kontrakt, to czy nagle przestajemy ze sobą rozmawiać? Unikamy się i staramy się nie myśleć o sobie? No pewnie, że nie!!! A dlaczego zatem tak bywa z seksem? Przecież on jest drugą najważniejszą częścią naszego związku. Dlaczego mamy się tego pozbywać? Nie myśleć, nie podniecać się itp.? Albo jesteśmy w związku, albo nie. I takie gadanie, że seksu nie ma – to wielka bzdura.

Po pierwsze: czym jest seks? Seks to oczywiście stosunek, ale także namiętność, erotyka, przytulanie, czułe słowa, świntuszenie, romantyzm… i tak dalej, i tak dalej. Oczywistością jest, że związek na odległość stawia nam kilka przeszkód. I czasem trochę trudniej jest dbać o seks w takim związku (cały czas temat poruszamy z perspektywy i w kontekście kobiet, do panów zajrzymy przy innym wpisie). Co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Przede wszystkim, (gdy nie ma partnera) warto zadbać o swoją seksualność, nie zapominać o niej. A my często lubimy zapominać o sobie: Wiesz mam tyle spraw, praca, remont, dzieci… a wieczorem padam – nie mam czasu. Znajdź go! Choć raz w tygodniu znajdź czas na swoją seksualność.

Różne grupy kobiet. O  co chodzi ?

Mamy pewnie dwie, trzy grupy kobiet. Jedna otwarta, traktująca seks i sprawy z nim związane na  na luzie. Druga, w sumie trochę się wstydząca i nie do końca wiedząca jak ma to ugryźć? I trzecia, ze swoimi zasadami, które na własną seksualność nie pozwalają. I super. Każdy ma swoje przekonania, i tak musi zostać. Nikomu nic narzucać nie wolno. Ale każda z tych grup kobiet o swoją seksualność i namiętność swojego związku, zadbać powinna. Bo związek/małżeństwo bez seksu, to już tylko… no właśnie, chyba dobra znajomość. A przecież nie o to  chodzi.

Grupa pierwsza (tych grup pewnie znajdzie się więcej – to taki przykładowy podział) ma świadomość seksualności i tego, że coś z tym tematem musi robić. Może korzystać z rożnych pomocy. Śmiało ogląda filmy erotyczne/pornograficzne w samotności. Potrafi sama sobie sprawić przyjemność, poprzez masturbację. Używa wibratorów lub innych gadżetów albo lubi zwyczajnie bez gadżetów. Oczywiście jeśli chce i ma na to ochotę. I to wcale nie świadczy o tym, że kobieta jest wyuzdana panną, która ma w domu pokój niczym z Greya. Chodzi o jakąś normalność, i w miarę zdrowe podejście do swojego ciała. Szkoda, żeby mimo długiej nieobecności partnera, takiej przyjemności się pozbawiać. A skoro są możliwości, to czemu nie skorzystać? Przecież to nasze ciało, nasza własności – warto o nie dbać. Nie ma co się wstydzić wibratora. Może to być też ciekawy prezent od partnera :-) A facet, który uważa taką aktywność kobiety, za coś dla niego obraźliwego, niech lepiej weźmie się w garść. Bo męska masturbacja jest na porządku dziennym i nikogo to nie dziwi. Nie chodzi o to, by to był jakiś tajny zamiennik. A raczej element wspólny związku. No trudno, nie jesteśmy codziennie ze sobą, nie możemy liczyć na swoje ciała kiedy chcemy. Ale wzajemna szczerość, pozwoli nam zbudować dobrą i przepracowaną relację.

girl-2554687_1920

Druga grupa. Może mniej pewna tego co może, a czego nie? Co wypada? Nie do końca ma luz w rozmowie z partnerem. Często uważa, że zabawa ze swoim ciałem to forma zdrady albo nietaktu. Sex jest tematem tabu. Ale nikt nie każe ukrywać tego typu zachowań. Jeśli jesteśmy w związku, nic nie powinno nas zawstydzać. I może  warto porozmawiać o potrzebach  kobiety –  wspólnie. I pierwsze kroki w tym temacie stawiać razem.  Grupa druga jest trochę wycofana, bo  nie wie co może. Ale sama musi zdecydować, według swoich przekonań. Warto jednak pamiętać, że seks nie jest złem. A jak jesteśmy w związku – zwłaszcza takim – to coś musimy wymyślić. Ale nie muszą być to wibratory. Warto być otwartym i samemu wyjść z różnymi propozycjami do partnera, może to otworzy pewne drogi. Nie ma co się bać. Mężczyźni z reguły lubią wszystko, co związane jest z seksem ;-)

Trzecia grupa. Grupa, która ma swoje przekonania religijne czy kulturowe, które zabraniają takich zachowań. Jednak to nic straconego. Bo to wcale nie zwalnia ich z dbania o swoją seksualność. To nie tylko sex jako taki. To też: czułość, namiętność i romantyzm. W tej grupie duża rolę odgrywają, czy powinny odgrywać, rozmowy/maile  z partnerem. Takie o uczuciu, namiętności o wspólnych nocach. Ważne aby mimo rozstania, nie zapominać o tej sferze. Przecież można wysłać sobie swoje zdjęcie, erotycznego maila itp. To też są zagrania seksualne, które tę więź erotyczna podtrzymują. I nie pozwalają wyłączyć z naszego mózgu, TRYBU SEKS.

Dla związku ?

To co jest bazą w grupie trzeciej, jest przede wszystkim podstawowym składnikiem dla każdej pary. Mimo, że potrafimy – czy też dobrze by było gdyśmy potrafiły – zadbać o własną seksualność nie wstydząc się przed samą  sobą swojego ciała, to nasza relacja na linii dom – statek, powinna mieć mocną bazę erotyczną.

Co możemy ?

Rozmawiać ze sobą o seksie,  na odległość. Możemy sobie opowiadać o swoich samotnych wieczorach i wzajemnie się nakręcać :-) Możemy wprowadzić coś takiego, jak sex przez telefon, jeśli są takie możliwości (choć tu rzadko jest pewnie okazja do długich rozmów albo rozmów w ogóle). Zostają maile. Można gdzieś tam wtrącić dwa zdania typu: w domu wszystko dobrze, trawa skoszona, w pracy ok, byłam wczoraj u Joli, ale wiesz tęsknie za tobą i mam ochotę na seks. Ale może lepiej będzie ustalić sobie jeden dzień w tygodniu, czy raz na dwa tygodnie, i wysyłać sobie maile –  tylko erotyczne. Takie, według naszego gustu. Jedni lubią bardziej romantycznie, inni ostrzej. Nie ma znaczenia. Fajnie mieć korespondencję w stylu: Co ci zrobię jak cie złapię. I tylko taką, bez dodatku sprawozdania co  w domu. To jest ciekawa baza. I  też dobry wstęp do tych samotnych wieczorów, jak i do powrotów. Seks to też może być plan na powrót – jaką bieliznę założę, co zrobię? Albo nasze erotyczne zdjęcia, przygotowane wcześniej jako niespodzianka do walizki (dziewczyny często robią kalendarze dla swoich marynarzy np. w bieliźnie – extra pomysł).

To nie jest tak, że robi się to dla faceta. Robi się to dla siebie i związku, dla podtrzymania tej namiętności. Oczywiście, nie zawsze będziemy na wyżynach erotyzmu. I nie zawsze będziemy strzelać seksapilem. Są rożne okresy w życiu. I takie, że zastawiasz się jak nie usnąć  na stojąco, a seks w ogóle ci nie w głowie (o tym też jeszcze będzie w innym wpisie). W końcu jednak przyjdzie zwrot, i może da radę wrócić do któregoś sposobu na podtrzymacie seksualności? A może warto, właśnie w takich chwilach załamania, po prostu napisać coś podniecającego do męża, albo wyjąć wibrator z szafy. Może właśnie te endorfiny wyrwą nas ze szponów codzienności i zmęczenia, zapomnienia o sobie.


Jak widać, takie życie nie oznacza braku seksu. Wręcz przeciwne – stawia za każdym razem wyzwania. Motywuje do rozpalania ognia i do przełamywania lęków czy wstydu. U każdego jest inaczej, ale wniosek jest jeden wspólny, na pewno nie można wyłączyć trybu seks. Trzeba szukać sposobów aby go w miarę logicznie zastąpić . A jak partner wraca, to wykorzystać to wszystko. I SZALEĆ RAZEM, SZALEĆ…!!!

P.S. Wyłączenie tego trybu może podziałać rok, dwa, trzy ale potem może przyjść sytuacja, w której staniemy przed wyborem – zdradzić czy nie? Bo akurat gdzieś natrafi się okazja, o które w życiu nietrudno. I co wtedy? Jeśli nasz mózg jest erotycznie zadbany, to wcale nie będzie nas to kręciło. A jeśli będzie wygłodniały, to zje byle co. Dbajmy przede wszystkim o siebie, i róbmy to dla siebie.

pinup-1272878_1920sex

 


Jeśli macie pytania o sex czy szukacie seksuologa ( opcja skype też jest ) to polecam Wam Gosię. Nie raz była prelegentem na spotkaniach dla kobiet marynarzy. Jest żoną marynarza, położną , psychologiem i seksuologiem i na pewno wie o czym mówi. Małgorzata Oktawiec

http://oktawiec.pl/


question-mark-2123969_1920

PORNOGRAFIA NA STATKACH.

  Porno, pornografia – to takie nie do końca ładne słowa. Kojarzą się  z czymś złym, zboczonym. Temat ten raczej też nie nadaje się do codziennej rozmowy przy kawie, czy przez telefon z marynarzem. Jednak to tylko pozory. Jak zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zapytań o porno na statkach jest sporo. Część z …

8 komentarzy
girl-1953201_1920

PRZERĄBANE MIEĆ MARYNARZA, PRZECIEŻ W TAKIM ŻYCIU CIĄGLE BRAKUJE SEKSU…

Przerąbane mieć partnera marynarza, przerąbane jest pływać. Przecież w takim życiu ciągle brakuje seksu. A skoro brakuje, to pewnie szukacie gdzieś indziej…. Znamy takie teorie, prawda?  W pierwszej chwili, życie w związku na odległość kojarzy się z brakiem dostępu do siebie, a co tym idzie – brakiem seksu. Bo jeśli faktycznie na przykład jest ktoś, …

14 komentarzy
1

MARYNARSKIE SPRAWY. Czyli zadaj pytanie, rzuć temat, na którym ci zależy.

Zaczynam taką małą, swoja prywatna akcję. Coraz częściej piszecie mi swoje przemyślenia i to, o czym chcecie przeczytać na blogu. To fantastyczne!!!

25 komentarzy
dress-1781928_1920

NO PRZESTAŃ, PRZECIEŻ TWÓJ MĄŻ JEST TAK DŁUGO W MORZU. NA PEWNO MASZ OCHOTĘ…

Gdzieś na kanałach social media, przemknęła mi pewna historia.  Dziewczyna była sama, a jej mąż w morzu – jak to u nas  często bywa.  Jego, podobno – najlepszy kolega, zaczął przy jakiejś okazji namawiać ją na sex. Właściwie zakładając, że skoro jest sama, to tego potrzebuje. Ona oczywiście  wyśmiała go i spławiła. Jednak sytuacja była …

5 komentarzy
untitled-design-1

CZY ODLEGŁOŚĆ MA WPŁYW NA UDANY SEX?

Nie sztuką jest „wyszumieć się za młodu”. Sztuką jest „szumieć przez całe życie”. I to szumieć w sposób, który dla żyjących wokół nas ludzi jest przyczyną radości, nie zaś żalu i poczucia krzywdy. /Sylwester Laskowski/ Czy odległość między partnerami ma wpływ na udany sex? Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że ma. Pytanie tylko, jaki ma …

11 komentarzy

14 Responses to PRZERĄBANE MIEĆ MARYNARZA, PRZECIEŻ W TAKIM ŻYCIU CIĄGLE BRAKUJE SEKSU…

  1. […] no tak ale facetom to wszystko wolno i łatwiej im ujdzie. Nieprawda, to tyczy też kobiet TU BYŁO . Nasze życie polega na tym, że żyjemy w długich rozłąkach. I te rozłąki są cykliczne. […]

  2. Inka pisze:

    A, co jak M w pewnym momencie stwierdza, że kocha ale ucieka przed seksem na wszelkie możliwe sposoby mając miliardy argumentów żeby tylko odmówić seksu? Kobieta stara się, kupuje nawet fajną erotyczną bieliznę – a on każe nie zakładać bo woli ją naturalną… Kłamie? Znudziła się? Od tak przestała być dla niego pociągająca?

    • Kasia pisze:

      Coś jest na rzeczy. To dość dziwne. Jeśli jest jednorazowo albo trwa jakiś krótszy czas to ok. Każdy ma jakieś tam gorsze okresy. Ale jak cały czas -to warto poszukać źródła.

      • Inka pisze:

        Tak jest od roku, a jak pytam o co chodzi, to twierdzi, że nic – wmawiam sobie… szkoda, że dużo osób zauważyło, że się ode mnie odsunął i zaczął traktować jak współlokatorkę 🙁 były już i insynuacje osób trzecich, że chyba ma inną na boku…

        • Kasia pisze:

          No to na pewno nie jest normalne. A tAK trwać będzie ci ciężko. Pogadaj z nim idź do sekuologa albo sprawdź czy nic faktycznie na boku nie grzeszy … A może ma jakieś problemy o których nie wiesz i tak stara się odreagować.

          • Inka pisze:

            Rozmowy nic nie dają –
            ja sobie pogadaj, popłaczę a on tydzień będzie udawał zatroskanego i A chwilę to samo. Niby rozmawiamy szczerze, nic przed sobą nie ukrywamy ale to do niczego lepszego nie prowadzi. Seksuolodzy i psycholodzy to dla niego zbędne zło… woli swoje zabawki elektroniczne i durne gry. W sumie to chyba zaczynam być tym wszystkim zmęczona i od pewnego czasu nachodzą mnie myśli, że czas pójść swoją drogą…

  3. Basia pisze:

    Komentarz zbędny,ale… mam za sobą 25 lat życia z marynarzem i mam nadzieję na więcej. Oświadczam wszem i wobec da się żyć bez seksu, po prostu bez kombinacji idzie żyć. To wszystko jest w głowie to my tym zarządzamy i sterujemy nikt inny. Mówię tu o fizycznych potrzebach to na prawdę da się opanować. Gorzej jest z brakiem przytulania i oparcia, zmagania się z dniem dzisiejszym z tu i teraz. Żona marynarza da radę wszystkim i wszystkiemu i na wszystko znajdzie metodę

    • Irena pisze:

      Zgadzam się z Tobą ..ja mam za sobą 35 lat i nawet wówczas gdy rejsy bywały dużo dłuższe niż aktualnie a kontakty tylko listowne ..seks nie był NR 1 ..Była tęsknota ..był brak bliskości łzy w święta ale seks był drugorzędny ..jak by nieobecny ..nie myślało się o tym w czasie nieobecności .Tak jak napisałaś ,wszystko jest w głowie …

    • Kasia pisze:

      Dokładnie – na wszytsko znajdzie metodę 😀😀😀

  4. Kaka pisze:

    A może pojawi się temat pornografii wśród marynarzy i tego jak wpływa destrukcyjnie na związek,na postrzeganie swojej żony itp…

  5. malinka5 pisze:

    Hmmm no tak kazdy ma swoje potrzeby. A gdy marynarz wracając do domu wymaga „nadrobienia” seksu ? Istnieje takie cos jak menstruacja badz zmeczenie po ciezkim dniu pracy… Czy można nie rozumieć że nie ma sie ochoty ? Czasami istnieje podtrzeba przytulenia zwykleglo pocalunku a nie od razu seksu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *