MENU

Komentarze (0) Dzieci, Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Rodzinnie, Uncategorized

JEŚLI MASZ OKAZJĘ JECHAĆ NA STATEK – RZUĆ WSZYSTKO I LEĆ.

20447399_1430660463677192_2136017027_o

20464818_1430666060343299_1570770581_o

Bardzo często rozmawiamy sobie, że żyjemy w dwóch światach. I nigdy tych swoich światów do końca nie poznamy. Nam oczywiście dużo trudniej poznać świat statkowy, tę morska codzienność. Ale im też nie jest łatwo doświadczyć naszego, mimo, że przyjeżdżają do nas i żyją w tych samych murach. Dlatego, jeśli tylko pojawia się okazja odwiedzin na statku marynarza, albo jeszcze lepiej, rejsu z nim – to trzeba brać. Brać korzystać , nawet gdy wiąże się to z podrożą na drugi koniec świata.  Jasne, że nie zawsze wizyta na statku jest możliwa. To zależy od stanowiska, rodzaju statku, polityki firmy itp. Ale gdy te wszystkie sprawy sie zgrają – to trzeba łapać okazję i jechać, lecieć, płynąć. Przecież życie jest przygodą. A jeśli możemy choć odrobinę poznać „tą drugą ” naszego marynarza – to trzeba, to wykorzystać

Byłam już na statkach kilka razy,  teraz udało się być praktycznie w czasie pracy mojego marynarza, nie gdzieś przypadkiem. Pamiętam jak kiedyś przyleciałam specjalnie do Amsterdamu, wylądowałam chyba ok 15.00, niestety okazało się że przed 12 statek wypłynął  – nagła zmiana planów. Tak już jest. Przynajmniej Amsterdam polubiłam :-) Teraz mogło być podobnie. Bo tak naprawdę, pewne było jedno – bilety na samolot dla mnie i dla syna. Ale to czy zastaniemy tam naszego M, stało do samego końca pod znakiem zapytania? To jest ryzyko tej pracy. Tak jak trudno coś zaplanować w domu, to jeszcze trudniej gdzieś tam w świecie, na morzu. Na szczęście się udało. Było to dość ważne, ze względu na syna. To niesamowite przeżycie, zobaczyć gdzie tata pracuje. Nagle te rozstania i dla niego stają sie namacalne. Wie konkretnie, gdzie tata jedzie, bo tam był.  I to jest naprawdę fantastyczne. Nie zawsze dzieci mogą wchodzić na statek. Jest to bardzo indywidualna sprawa. Kiedyś na kontrakcie 6 mc, firma mojego M, zorganizowała dla swoich marynarzy, którzy się zgłosili, możliwość sprowadzenia żon, narzeczonych. I to było super. Można było zrobić 2 tygodniową trasę, ze swoimi marynarzami, a firma opłaciła wszytko. To było jednak 10 lat temu, gdzie o kryzysie nikt jeszcze nie słyszał, wręcz przeciwnie. Dlatego warto się orientować, być na bieżąco co można, a co nie? A jak tylko pojawi się okazja – brać ją. Dla marynarza też jest o przeżycie, gdy może pokazać swojej rodzinie, to co robi, gdzie jest,  gdzie żyje.  Taka sytuacja, skraca tą naszą odległość, która z reguły dzieli. Wszystko jest  bardziej namacalne i realne. A jeśli możemy jeszcze  popływać statkiem z załogą, to granica naprawdę się nam zatrze. Po prostu jest  fajnie !!!

20839832_1628663527185622_1167831001_o

Przeżycia są niesamowite. Wiadomo, że dla marynarzy jest to codzienność. Ale dla takich szczurków lądowych – jak my, te widoki morza, te konstrukcje,  sam statek – to coś abstrakcyjnego. Dochodzi do tego świadomość, że nasz marynarz jest tego częścią – to jest fantastyczne. Trudno jest to opisać, a nawet nie do końca bym chciała, bo każda z nas powinna to przeżyć po swojemu. Jedno jest pewne, takie okazje trzeba łapać, bo nigdy nie wiadomo kiedy się powtórzą. Nie m też co  się bać samotnej podróży, czy podroży z dzieckiem. Wystarczy się dobrze przygotować, wiedzieć co i  jak. I choć trochę umieć się porozumieć po angielsku, czy w innym języku .


Wiem, że podróżujecie na statki dlatego kilka zdjęć waszych i moich. Bo my odważne jesteśmy. A na drugi koniec świata polecimy po to, by dać całusa i wrócić. A można wrócić nawet z ” brzuchem”, bo i takich historii jest sporo. Statek miłości :-)

 

 

beta-m-hoppe-nawet-pod-statkiem-byle-z-nim

Beta M.Hoppe Nawet pod statkiem, byle z Nim

karolina-tlo-wizyta-skonzcyla-sie-malym-synkiem-marynarza

Karolina Tło – wizyta skończyła się małym synkiem marynarza.

mamy-nie-widac-ale-synek-taki-szczesliwy-monika-gorska-osuch

Mamy nie widać, ale synek taki szczęśliwy Monika Górska Osuch

moja-pierwsza-wizyta-na-statku-dlugo-bede-ja-wspominac-bo-statek-stal-na-stoczni-w-szczecinie-i-przez-trzy-tygodnie-moglam-odwiedzac-mojego-marynarza-andzelika-sapi

Moja pierwsza wizyta na statku, długo będę ją wspominać, bo statek stał na stoczni w Szczecinie i przez trzy tygodnie mogłam odwiedzać mojego Marynarza. Andżelika Sapi

monika-masopust

Na statku – teraz! Monika Masopust

to-byla-moja-pierwsza-wizyta-u-niego-w-stoczni-w-gdyni-podczas-4-miesiecznego-rejsu-sandra-momot

To była moja pierwsza wizyta u niego w stoczni w Gdyni, podczas 4 miesiecznego rejsu. Sandra Momot

 

 

nasza-pierwsza-swiateczna-wizyta-na-statku-anna-dominiak

Nasza pierwsza świąteczna wizyta na statku Anna Dominiak

 


Ciąg dalszy mojej wizyty …

20427578_1430660293677209_2072717790_n20446975_1430660640343841_46123743_o20502760_1430668790343026_1740797621_o 20536049_1615253298526645_876243832_o20446266_1430668210343084_2100565413_o 20706122_1440835095993062_1942794615_o 20706160_1440835069326398_889095742_o 20786345_1628666043852037_447266192_n 20786379_1628664230518885_1626100446_n 20786404_1628665540518754_1383466396_n 20786419_1628663970518911_1736580507_n 20793300_1628666750518633_1060311580_n 20794945_1628666353852006_1131650493_o20793362_1628666203852021_1363858864_n 20806824_1628665743852067_1435611848_o 20813140_1628663967185578_820034911_o 20814795_1628664210518887_1044647876_n

 

 

projekt-bez-tytulu-2

TAK BYŁO NA KAMERALNYCH SPOTKANIACH MARYNAREK. Szczecin i Gdynia.

Chyba największym sukcesem bloga jest  to, że się spotykamy. Nie jest  to tylko zwykła sieciowa strona. To coś więcej – to społeczność. To, że mamy Spotkania Dla Kobiet Marynarzy ( przeczytaj tutaj o ostatnim), to  jedno. Ale mamy jeszcze siebie. I tak naprawdę spotykamy się w różnych miastach, zawiązują się przyjaźnie. To  jest  fantastyczne! I …

0 komentarzy
priscilla-du-preez-98675

I CO Z TEGO, ŻE GO NIE MA?

Naprawdę, to jest największy problem, że marynarza nie ma? No nie ma –  jest w pracy. Jego praca to morze. Można je lubić, nawet kochać, można  nienawidzić. To jednak zwyczajne miejsce pracy,  z  reguły z pięknymi widokami. Różnica ? Po prostu jest trochę dalej.

4 komentarze
man-1485335_1920

CZY MARYNARZE PRACUJĄ?

To zapewne abstrakcyjne pytanie. Przecież wiadomo, że pracują i to często ciężko, w trudnych warunkach, z dala od domu… Ale tu nie o pracę na morzu chodzi. Sytuacje są różne. Chociażby początkujący marynarz, jeszcze się uczący, wypłynie w morze raz czy dwa w roku, a reszta miesięcy zostaje na uczelnię czy na dorabianie sobie. Bo …

9 komentarzy
362h-kopia

CZY MOŻE BYĆ MIŁO SAMEJ ?

    „Zaskakujące jest jak wiele ludzi idzie przez życie nie uświadamiając sobie, że ich uczucia względem innych ludzi są w dużej mierze determinowane przez uczucia wobec samego siebie, a jeśli nie czujesz się komfortowo ze sobą, nie możesz czuć się komfortowo z innymi.”SIDNEY J. HARRIS Na początku tego nienawidzisz. Uważasz, że to niesprawiedliwe, że trudno tak żyć, że to najgorsze co Cię spotyka w …

8 komentarzy
portrait-661997_1920

CO MYŚLĘ O MOIM MARYNARZU GDY JEST NA KONTRAKCIE?

Z racji, że panowie naprawdę napisali bardzo pięknie o nas  – kobietach. To przyszła pora na rewanż ( choć oczywiście druga części tego co myślą marynarze – też będzie ). TUTAJ MOŻESZ ZOBACZYĆ Zostając na lądzie, możemy sobie co najwyżej ten jego świat wyobrażać. Czasem mamy jakieś rozeznanie po wizytach na statkach, czy też po …

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *