MENU

6 komentarzy Inne, Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Uncategorized

I TA MYŚL – JEDŹ JUŻ W MORZE.

72663380 - saying goodbye at the airport. silhouette of the traveler waves his hand.

Czekasz , tęsknisz ale mimo wszystko żyjesz swoim życiem. Przecież jakoś trzeba wstać, ogarnąć dzieci  czy siebie, iść do pracy. W tym całym życiu osobno – masz swój świat, który musi jakoś funkcjonować. Marynarz wraca z kontraktu i wchodzi w tą przestrzeń. Bez dwóch zdań – zawsze czekamy na ten moment, bo chcemy być razem. Jednak są sytuacje gdy dochodzi do konfrontacji, do zgrzytów. Bardzo często są one wynikiem własnie nie bycia ze sobą na co dzień. I, początkowo przymykamy oko, że coś tam zrobił inaczej co my przez ostatni czas robiłyśmy po swojemu. Ale któryś raz z kolei, zaczyna to nas denerwować. Przez to, że nie mieszkamy ze sobą na co dzień  – to bardzo naturalne. Zwłaszcza, że my jesteśmy na tym samym terenie ( nie musimy się uczyć niczego na nowo ), a oni wracają z zupełnie innego świata. Nagle się okazuje, że cukier stoi zupełnie gdzie indziej, że nie ma tamtej szafki, że dziecko ma nowe smaki i wszystkie inne drobne zmiany codzienności. Marynarz często jak wraca z morza robi obchód po domu, sprawdza czy wszystko jest tak jak było. I tam gdzie my już dawno zapomniałyśmy o zmianie ,on zaczyna drążyć temat albo zmieniać to czy tamto.

Jednak, to tylko kwestie domowe ale są też życiowe. Marynarz wraca i okazuje się, że wcale nie jest jakoś nadzwyczajnie. Trudniej nam się dogadać albo mamy jakieś mniejsze czy większe problemy. W takich sytuacjach nie zawsze dążmy do porozumienia, a bardziej do złagodzenia,  zignorowania.  Albo druga grupa idzie na maksa, nie odpuszcza  – kłoci się, rzuca talerzami. Jedne chcą mieć święty spokój, inne masę emocji. A jesteśmy odważniejsze w takich działaniach, bo w głowie gdzieś tam już jest myśl, że i tak za jakiś czas pojedzie w morze i poukładamy to sobie po swojemu. I dalej , przy ostrzejszych akcjach jest inna myśl

jeźdź już na to morze .

UnknownUnknownUnknownUnknown

To oznacza, że doskonale zdajemy sobie sprawę, że mamy tą swoją przestrzeń- czesto ciężką ale jest. Niestety bywa i tak, że nam lepiej samej albo, że w te pierwsze dni po wyjeździe w morze,  zwyczajnie odpoczywamy emocjonalnie ( oczywiście to cały czas w kontekście tego, gdy nasz kontrakt w domu nie należy do najwspanialszych). I  jest  nam dobrze. Odwrotnie, to też działa. Mimo , że jedzie do pracy i, że łatwo nie jest – też łapie oddech i odpoczywa od rodziny – trochę taki reset. Pytanie czy ta myśl „jedź już w morze” pojawia się od czasu do czasu, czy zawsze? Jeśli zawsze albo bardzo często  – to raczej sygnał dla nas, że coś jest  nie tak. A jeśli sporadycznie, to znaczy, że jest  ok.

Nie każdy nasz kontrakt w domu musi być super.  I mimo, że czekamy, tęsknimy i kochamy,  to czasem  mamy zwyczajnie dość. Albo trafia to wszystko na nasz gorszy okres. Bo, nasz problem czasem polega na tym, że mocno nastawiamy się na to, że będzie idealnie, ponieważ byliśmy osobno. Zakładamy z automatu, że sam powrót gwarantuje udany związek . A tak nie jest. To dalej jest związek i mogą , nawet muszą pojawić się gorsze dni czy problemy. Mamy tego pecha, że posiadamy mniej czasu, i gdzieś tam zawsze zdajemy sobie sprawę, że on ucieka i szkoda go. Jednak,  to dalej nie jest lekarstwem czy rozwiązaniem naszych kłótni. Taki okres, po prostu się zdarza.

I nagle, przed samym wyjazdem w morze –  jakoś żal,  że tak to pociągnęliśmy, że nie było tak jak poprzednio. Ale tak się nie da. Ludźmi  jesteśmy. Mamy też  świadomość,  że co jakiś czas jesteśmy osobno, a to raczej pomaga- bo wiesz że się zresetujesz i nabierzesz dystansu do problemów – fakt, trwa to dłużej ale jest  taka opcja.  I to , iż czasem masz ochotę wysłać go  na morze, żeby już ci 10 raz tego cukru nie przestawiał – to nic takiego. Jaki związek takie kłótnie. Stacjonarni nie wyślą siebie w morze,  tylko do diabła.

Jestem przekonana , że większość z nas te myśli dopadają albo dopadną, że mamy czasem zwyczajnie dość tego marynarza. Ale nie umniejsza to, naszej miłości czy naszemu zaangażowaniu. Bo wiesz, że nawet jak pojedzie w to morze, to ty już tego samego dnia żałujesz, że go tam wysyłałaś  – i to też bardzo dobra oznaka miłości.

Podsumowując: wysłanie faceta od czasu do czasu na marsa – to zdrowy odruch.

dawaj-3

Warto jeszcze zwrócić uwagę, że w naszych związkach wyjazd nie oznacza jego końca. To naturalne, taka praca ( a bycie czasem osobno daje trochę  pozytywnych bodźców). A w stacjonarnym związku, to już ostateczność. Jak ktoś wyjeżdża z powodu kłótni czy problemów i chce pobyć sam – to oznacza poważne kłopoty. Chyba w każdym związku ludzie powinni sobie stwarzać czas bez  siebie. To powinno być na receptę, albo jako dodatkowy urlop w pracy 🙂

No nic, my to mamy w kontrakcie:-)

6 Responses to I TA MYŚL – JEDŹ JUŻ W MORZE.

  1. Monika pisze:

    Mam (y) podobnie! U nas jeszcze to: gdy on jest na morzu, to wszystko robię bez zastanowienia, jakby odruchowo. Gdy on jest często trzeba wydawać dyspozycje. On wykonuje je bardzo chętnie, ale, kurcze, czy mi wydaje ktoś dyspozycję zrobienia np. obiadu? To moja zmora 😉 Pozdrawiam!

  2. Nela pisze:

    Cieszę się Kasiu, że poruszyłaś ten temat, bo przy wszystkich ochach i acha na Fb, jak to zajefajnie jest mieć marynarza, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to normalne,że cieszy się jak M wyjeżdża. Lubię mieć męża w domu, życie mamy normalne i się dobrze dogadujemy, ale fajnie też czasami pobyć samemu i zrobić po swojemu, nie musząc konsultować decyzji, poszwędać się bez celu po centrum handlowym bez pytań „po co?” i porobić mnóstwo swoich rzeczy, których facet nie ogarnia lub uważa za bzdury. I to jest też plus tej pracy, że można od siebie odpocząć i zatęsknić.

    • Kasia pisze:

      Wiesz Facebooku to takie wesołe miejsce nie lubię smucić choć jest tam wiele o niezależności kobiet.
      Jednak na blogu są bardzo różne tematy 😀 ciesze się że ci się podoba

  3. monka76 pisze:

    Wszystko co opisałaś ‚to moje życie”.A myślałam,że jestem sama z tym wszystkim, i że z moim myśleniem i uczuciami jest coś nie tak.Dziękuję i pozdrawiam-monka76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *