MENU

16 komentarzy Inne, Kobieta, Magazyn, Na wesoło, Uncategorized

20 SPOSOBÓW NA MARYNARZOWĄ.

5405551 - lovely woman retro portrait

20 Sposobów na Kobietę Marynarza


  1. Słuchaj co ma ci do powiedzenia. Szczególnie gdy jesteś na morzu, a wasz czas jest tak mocno ograniczony.

  2. Kwiaty, kwiaty, kwiaty… Wręczaj osobiście ale też przez pocztę kwiatową. To mały gest, a  tak wiele może zdziałać.

    16473146_1356935747696040_7707493269013341801_n

  3. Szanuj jej wybory. Twoje wsparcie i akceptacja są dla niej najważniejsze.

  4. Pokaż jej swoją pracę, opowiedz o swoim świecie.

  5. Daj jej przestrzeń. Jak wracasz, ona potrzebuje też czasu tylko dla siebie i na siebie.

  6. Zorganizuj niespodziankę. Dzieci do dziadków a wy na randkę. Pielęgnuj miłość, bo możesz potem takiej już nie znaleźć.

  7. Całuj, kochaj i przytulaj…- zawsze.ahoj-kochanie-zdejmij-ubranie

  8. Pamiętaj, że dzieci i dom są wasze wspólne  – nie tylko jej.

  9. Odbieraj i zawoź ją do pracy( przynajmniej czasami).

  10. Zrób jej śniadanie do łóżka.

  11. Nie mów jej ciągle, że na statku jest dopiero ciężko i tam jest prawdziwe życie. Nie porównuj.

  12. Miej w pogotowiu ciepły koc, dobre wino i jej ulubiony film.

  13. Nie stresuj się gdy maluje paznokcie w sypialni. Przecież się wywietrzy.

  14. Nie bądź zazdrosny, nie kontroluj – ufaj.

  15. Doceniaj ludzi, którzy jej pomagają gdy ciebie nie ma.

  16. Wyluzuj. Dom to nie statek, tu nie obowiązują procedury ani hierarchia.

  17. Znajdźcie wspólne zajęcie – fajnie razem pojechać na wycieczkę rowerową.

  18. Postaraj się dopasować do jej rytmu w domu. Przecież tak naprawdę, to ona zarządza na lądzie.

  19. Komplementuj, komplementuj ….Tak jak i ty, ona tez lubi usłyszeć, że dobrze wszystko ogarnia. Najbardziej przecież liczy się akceptacja i  uznanie tej najbliższej osoby.

  20. Bądź dla niej najlepszym kochankiem. Stwarzaj okazje i twórz klimat. Słuchaj jej potrzeb.

 

zona-marynarza-dzwiga-ciezary-losu-1

Przeczytaj też 20 Sposobów na Marynarza



img_9745
ZK-gorki-9860P1250524img_4240plusimg_4258

torba-na-zakupy-zawsze-z-marynarzemimg_2826

 

 

 

 

 

 

Te i inne gadżety dla niej w dziale Marynarska Rodzinka 

 

16 Responses to 20 SPOSOBÓW NA MARYNARZOWĄ.

  1. ewa pisze:

    Na szczęście nie każdy marynarz ma obsesję na punkcie oszczędzania i kasy. Mój M to mi ciągle powtarza, abym sobie kupiła coś bo pieniądze przecież mamy, a do grobu ich nie weźmiemy ze sobą 😉

  2. Basia pisze:

    No myślę,że dużo jest takich rodzin,gdzie dla M forsa ponad wszystko. Mój też się zmienił i to bardzo. Obsesja ze tylko on pracuje,tylko on zarabia rządzi. Ja całe 25 letnie małżeństwo pracuje ale zarabiam w rok to co on w miesiąc więc szydzi. Odkąd stanełam ,,z boku,, i patrzę na nasze małżeństwo przekonałam się,że to ja wszystko nakręcałam i beze mnie nic się nie dzieje. Najlepiej siedzieć w domu i nic nie robić, tylko tv i laptop. Doszło do tego,że czego nie zrobię to zawsze źle,a nie daj Boże dla siebie. Tłumaczę, gadam proszę i nic ma swoje w końcu to Pan Chif. Pedziłam do przodu w końcu dwoje dzieci i praca było co robić. O mnie nikt się nie troszczył , nikt nie docenia. Poddałam się jakoś wytrzymam tylko muszę się przyzwyczaić. Wiem,że morze ryje beret i nikt mi nie powie i śmieszne dla mnie,że to pasja. Po prostu sposób na życie i dobry zarobek.

    • szczęściara pisze:

      Z pewnością pływanie odbija się na psychice i chyba jest to nieuniknione. Może receptą byłyby krótsze rejsy? Ja jestem bardzo samodzielna, samowystarczalna. Może w takiej sytuacji M czuje się osamotniony i niepotrzebny, skoro cała rodzina radzi sobie bez niego? Nie wiem….

  3. MagdaWu pisze:

    Tez uwazam, że kochający mąż nie zostawi kobiety samej z tym wszystkim przez całe życie. Kilka lat ok, by zarobić konkretnie na coś. Nie mozna zasłaniać się „pasją” bo jak można być takim egoistą. Nawet jak kobieta to wszystko akceptuje to cos jest nie tak gdy facet plywa np po 10 lat jako OS czy AB(a slyszy sie takie historie) za marne pieniądze, ale przeciez „to jego pasja”. Gdzie tu milosc?

    • Smutna pisze:

      E i Malutka – miałyście rację. Jak się oddaliłam to on zaczął się starać. Tylko teraz ja nie jestem sobą. Mam już tak, że jak ktoś jest dla mnie ważny to chcę dać mu wszystko. I jednak musiałam to trochę już skreślić, żeby umieć nie pisać jak tylko dobija do portu.

      • malutka pisze:

        Droga Smutna , no wiem cos na ten temat, ja zawsze dawalam z siebie 100% jak mi na kims zalezalo, ale z przesada, az zatracajac wlasne ja, widze teraz ze nie bylo to warte, bo tamten zwiazek sie rozpadl a ja zostalam sama z poczuciem beznadziejnosci, ze nie jestem nic warta dla nikogo a przeciez tak sie staralam. Widac ,ze faceci boja sie chyba takiego naszego przesadnego starania, lubia czuc ze nam zalezy ,ale jak kobieta troszke przegina to tak jak kobieta bluszcz,troszke czasu musialo minac zebym to zrozumiala,no i nadal sie tego ucze.
        Takze mysle ,ze to tez kwestia tego kiedy czujesz sie szczesliwsza, wybranie tego zlotego srodka, czy wolisz dawac z siebie na maksa, ale brakuje Tobie wtedy tej jego reakcji , obecnosci uwagi, czy wolisz troszke odpuscic dac mu oddechu zeby on poczul ,ze tez musi cos od siebie dac.
        Jak chcialabys pogadac czy cos to daj znac nie wiem tutaj jakos moze 🙂

  4. Marika pisze:

    Sposób na kobietę marynarza jest taki jak na każdą inna,czyli miłość,szacunek, zainteresowanie, uwaga. Czytając wpisy na FB maluje się obraz absolutnej idylli życia marynarskiego,ale czasem jest zonk Gdybym miała odpowiednio dużo inwencji może założyłabym antybloga, bo ja widzę ciemniejsze strony takiego życia,ale nie chcę „marudzić”. Swoją drogą wymiana doświadczeń jest fajna i nie da się generalizować tego środowiska. Moj M po 14 latach pływania zaczął psychicznie chorować, ma depresję. Po powrocie do domu tylko leży i czyta info z neta. Rodzina przestała go interesować, zwariował na punkcie pieniędzy i oszczędzania. To praktycznie jedyny temat jaki porusza. Jestem ciekawa,czy którakolwiek z Was też ma takie problemy i zaobserwowała,że M podupadł na zdrowiu psychicznym i nie jest już tym człowiekiem co dawniej?

    • Kasi Wajs pisze:

      Wystarczy, że prześledzisz bloga i wpisy na fb. Jest naprawdę sporo wpsów o trudach i problemach i tęsknocie. Ale warto czasem wpleść coś pół żartem pół serio. Bo szkoda tak cały czas marudzić. I czasem o tych plusach też coś napisać?

      • Kasi Wajs pisze:

        Było kilka wpisów o depresji i o gorszej stronie marynarza. Tam jest trochę komentarzy w tym temacie.

        • szczęściara pisze:

          Z całym szacunkiem, Pani Katarzyno, też słuchając audycji w radiu Gdańsk, chciałabym podkreślić, że czym innym jest system pływania męża mies na mies, a czym innym kontrakt na 6, 7 mies. Nawet jeśli w ogólnym rozliczeniu wychodzi na to samo, pół roku w domu i pół na morzu, to z doświadczenia wiem, że takie długie kontrakty to ogromny wysiłek dla całej rodziny, podczas gdy mies na mies mija szybko i nie jest tak b odczuwalny. To wręcz jak praca po 5 dni w tyg od rana do nocy i wolny łikend, kt daje wytchnienie

          • Kasia pisze:

            Oczywiscie że co innego. Jednak porównywanie tego do 5 dni czy pracy w weekendy jest niestosowne. Każda z nas przerabia różne kontrakty. Raz dłuższe raz krotsze.a we własny środowisku mówienie w taki sposób nie sprżyją. Nigdy nie wiadomo kiedy i jaki nam się trafi kon trakt. Przerabilam rozne kontrakty 8 dla mnie optymalne są 2-3 mc. Przy 1 mc bardzo trudno się żyje tak jak i przy tych 4 i wyżej. Ale to nie zmienia faktu, że podobnie żyjemy z podobnymi problemami i radościami. Mój bilans z 2 lat to rok i 2 mc nieobecności wiec nie wiem czy tu pasuje stwierdzenie, że to jak wolne weekndy?????

    • Smutna pisze:

      Ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że większość ma problem z obsesją na punkcie pieniędzy i w zależności od charakteru, ma to różne negatywne konsekwencje. Morze jednak niszczy… większość wraca i tylko pije. Zresztą jak trzeba kochać pieniądze, żeby zdecydować się zostawiać cały dom na głowie kochanej żony? Jak dla mnie powinno się pływać tylko kilka lat. Problem w tym, że jak ktoś już się przyzwyczai do takiej pensji to nie umie zrezygnować.

      • Marika pisze:

        Ta obsesja na punkcie pieniędzy jest rzeczywiście niepokojąca. Nie wiem z czego na wynika,bo jak mój M pracował ileś tam lat temu na lądzie i zarabiał 800 zł,to potrafił bardziej cieszyć się życiem niż teraz. Teraz to najlepiej chować wszystko do przysłowiowej ” skarpety” i wcale nie wychodzić z domu,bo to przecież każde wyjście generuje koszty. Ja już jestem tym zmęczona. I nie mam pojęcia ,czy takie zachowanie da się zmienić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *